sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Piłka Nożna 2006 / Polska - Finlandia
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . >>
Autor Wiadomość
Marcin Kasperski

Posted: 31 Maj 2010 07:49:56




Grecy dali radę, choć o nich pisano dokładnie to samo i to _po_
mistrzostwach :-)

Sukces Greków był mocno powiązany z paruletnią "chwilą" dobrej passy
klubów, które ogrywały się - i to greckimi składami - w rundach
grupowych LM, to raz.

Wygrali turniej który nie odbywał się u nich, to dwa.

Trafili w dobry moment (słabiutkie Niemcy, Hiszpania i Włochy, kiepskie
Anglia i Francja, tylko nieznacznie lepsze Portugalia i Holandia). Gdyby
nie grecki mur, pewnie wygraliby Czesi, co też prawdę mówiąc byłoby
sporą niespodzianką (choć o większych walorach estetycznych). To trzy.

Polska niestety nie startuje z pułapu Grecji, tylko raczej Austrii (mam
na myśli jakość piłkarzy i kluby w których grają, osiągnięcia klubów,
poziom ligi). A do tego reprezentacje wielkich lig (Anglia, Niemcy,
Włochy, Hiszpania) wyraźnie się ostatnimi laty pozbierały, zatrudniają
lepszych trenerów i grają poważniej.

Powiedziawszy to wszystko: oczywiście mam nadzieję, niechby i
irracjonalną itd itp

Aha: moje, Twoje czy dowolnego kibica "oczekiwania" prawdę mówiąc nie
mają najmniejszego znaczenia dla kogokolwiek. Błaszczykowski tak samo
się wywróci na piłce niezależnie od tego, czego będziemy się po nim
spodziewać ;-)





yamma

Posted: 31 Maj 2010 09:57:55




Aha: moje, Twoje czy dowolnego kibica "oczekiwania" prawdę mówiąc nie
mają najmniejszego znaczenia dla kogokolwiek. Błaszczykowski tak samo
się wywróci na piłce niezależnie od tego, czego będziemy się po nim
spodziewać ;-)

Wiesz, ja bym nie powiedział, że nie mają znaczenia. Oczekiwania kibiców są
zawsze wypadkową tego co piszą media. Media w debilny sposób dmuchają balon
pod nazwą polska piłka nożna nie mając ku temu żadnych podstaw. Najgorsze w
tym wszystkim jest to, że takie sny o potędze powodują, że presja zamiast na
PZPN zostaje skierowana na selekcjonera i piłkarzy. Gdyby media od początku
pisały, że jedyne co możemy osiągnąć, to 3pkt ze słabeuszem w grupie bo nie
mamy odpowiednio wyszkolonych piłkarzy, to w naturalny sposób oczekiwania
zostałyby skierowane na PZPN. Właśnie przed chwilą poczytałem sobie o
źródłach finansowania Akademii Piłkarskiej Legii i nie ma tam nawet słowa o
PZPNie, wszystko idzie z KP. A jak słucham, że PZPN zabiera 8,5% z każdego
transferu w polskim klubie (tyle co Białoruś), to mi się nóż w kieszeni
otwiera.
yamma





AJK

Posted: 31 Maj 2010 16:15:13




Grecy dali radę, choć o nich pisano dokładnie to samo i to _po_
mistrzostwach :-)

Sukces Greków był mocno powiązany z paruletnią "chwilą" dobrej passy
klubów, które ogrywały się - i to greckimi składami - w rundach
grupowych LM, to raz.

Zgadza się. A z takich jak my był Głowacki. Nie, nie Arkadiusz :-)


Wygrali turniej który nie odbywał się u nich, to dwa.

No to my będziemy mieli łatwiej. Raz - bo wcale nie musimy wygrywqć
turnieju ("Ach, łaskawco!" - zakrzyknęli piłkarze :-)), dwa - bo będzie u
nas.


Trafili w dobry moment (słabiutkie Niemcy, Hiszpania i Włochy, kiepskie
Anglia i Francja, tylko nieznacznie lepsze Portugalia i Holandia). Gdyby
nie grecki mur, pewnie wygraliby Czesi, co też prawdę mówiąc byłoby
sporą niespodzianką (choć o większych walorach estetycznych). To trzy.

Gdyby, coby... Nic nie wskazywało na to, że Grecy zwojują cokolwiek na
tej imprezie. A jednak. No to skoro oni mogli, to my możemy coś
mniejszego, ale jednak. A przynajmniej powiniśmy się o to starać, a nie
dwa lata przed imprezą wydzierać się, że "Łeeeeee! jesteśmy do dupy!
Każdy z naszych zawodników to chodząca tragdia! Kadra to zbiorowisko
ciot, które nie potrafią prosto kopnąć piłki! Łojeeee, jacy jesteśmy
beznadziejni! Łojeeeee, jacy my, kibice jesteśmy wspaniali, że tak się
wydzieramy i sadzimy grajkom od łacha wzyż! Jakie to kulerskie i jak to
dobrze służy polskiej piłce, że obsobaczymy wszystko i wszystkich i
pokażemy jakie to wszystko jest gówniane! Zaraz się polskiej piłce od
tego lepiej zrobi!"


Polska niestety nie startuje z pułapu Grecji, tylko raczej Austrii (mam
na myśli jakość piłkarzy i kluby w których grają, osiągnięcia klubów,
poziom ligi). A do tego reprezentacje wielkich lig (Anglia, Niemcy,
Włochy, Hiszpania) wyraźnie się ostatnimi laty pozbierały, zatrudniają
lepszych trenerów i grają poważniej.

Zgadza się. Ale przypomnę, że już kiedyś byliśmy w sytuacji kopciuszka,
który jedzie po to, żeby dostać po krzyżach i... pewni ówcześni kibice,
mający odpowiedniki w pewnych dzisiejszych kibicach też wrzeszczeli, jacy
to jesteśmy beznadziejni, i też truli, ż ejuż sam awans to suckes, a na
pewno nic nie ugramy, tylko się skompromitujemy itd. A wracaliśmy z
medalami.
Mówiąc truizmem: jak ktoś walczy o medal, to może go wywalczy,a może go
nie wywalczy. Ale jak ktoś przyjmuje postawę "jestem cienki jak barszcz i
wszystko jest do dupy, WIĘC na pewno nic się nie uda i nie wolno nawet o
tym mówić", to NA PEWNO nie wywalczy niczego.
Taka różnica.



Powiedziawszy to wszystko: oczywiście mam nadzieję, niechby i
irracjonalną itd itp

A ja nie mam nadziei. Z wyżej wyminionych powodów. Co nie przeszkadza mi
mieć oczekiwania. Bo jeśli jedynym wymaganiem - i to w _takiej_ sytuacji
bęzie wyjście z grupy, to równie dobrze możemy odpuścić całą imprezę. Bo
nawet jeśli wyjdą - na tym syci chwały skończą.

Aha: moje, Twoje czy dowolnego kibica "oczekiwania" prawdę mówiąc nie
mają najmniejszego znaczenia dla kogokolwiek. Błaszczykowski tak samo
się wywróci na piłce niezależnie od tego, czego będziemy się po nim
spodziewać ;-)

Dokładnie tak :-)
Przy czym, bądźmy precyzyjni - ja się nie spodziewam medalu, nawet nie
wierzę, że będzie, ba! nie wierzę nawet w półfinał. Ale wymagam. I tu
naprawdę nie ma sprzeczności.





AJK

Posted: 31 Maj 2010 16:17:18



31-05-2010 o godz. 9:28 yamma napisał:

A nawet gdyby - nie moje zmartwienie, tylko trenera, żeby wyszukać
innych albo wyszlifować tych, kórych ma. Pięć lat czasu było. Dwa
jeszcze zostało. Wszystki warunki nam sprzyjają. Grecy dali radę,
choć o nich pisano dokładnie to samo i to _po_ mistrzostwach :-)

Jejku, chłopie! Ile ty masz lat? 12? Ja chcę tę zabawkę i już! Grecy
mieli Rehhagela a Smudzie do tego Rehhagela duuużo brakuje. I bardzo
cię proszę, nie szastaj smileyami, bo takie myślenie jak twoje jest
jeszcze bardziej szkodliwe dla polskiej piłki niż działalność PZPN -
mnie naprawdę nie jest do śmiechu jak czytam takie głupoty.

Pozwolisz, że Twoim samopoczuciem będę się przejmował tak samo jak
zeszłorocznym śniegiem. Chcesz mieć inne zdanie - miej sobie, to wolny
kraj i każdy ma prawo do swojego. Ale bardzo Cię proszę, weź się
odpalantuj od tego, co mogę i przede wszystkim, jak mogę pisać. Z
dokładnie tego samego powodu. Masz przecież możliwość nieczytania,
prawda? Tym bardziej postawa: "nie pisz tego a tego i w dodatku nie pisz
tego w taki sposób"... nie bardzo wiem, jak ją określić. Choć, kiedy
czytam, że mój pogląd wyrażony w jakimś tam poście na jakiejś tam grupie
jest "szkodliwy dla polskiej piłki", to chyba wiem, jak ją określić, ale
ponieważ jestem człowiekiem miłym i uprzejmym - nie określę :-)


Dwa tygodnie to nie 5 lat, a czego Polska oczekuje - nie wiem i mi to
zwisa. Ja ma swoje prywatne oczekiwania i przyznam, nie rozumiem
sytuacji, w której dyskusja nie dotyczy tego, czy można coś zrobić,
żeby coś osiągnąć, czy jest ktoś, kto to może zrobić i jak to możnae
zrobić, tylko w stronę: "jesteś gupi i masz fszynapempku, bo masz
takie oczekiwania, podczas, kiedy na pewno się nie uda, bo się udać
nie może, BO TAK, więc nie bądź durny - nie miej!"
Przecież to stoi na głowie.

Na głowie to stoi twoje rozumowanie.

Tak se to tłumacz.







yamma

Posted: 31 Maj 2010 17:03:10




Pozwolisz, że Twoim samopoczuciem będę się przejmował tak samo jak
zeszłorocznym śniegiem. Chcesz mieć inne zdanie - miej sobie, to wolny
kraj i każdy ma prawo do swojego. Ale bardzo Cię proszę, weź się
odpalantuj od tego, co mogę i przede wszystkim, jak mogę pisać. Z
dokładnie tego samego powodu.

Z dokładnie tego samego powodu mogę krytykować twoją postawę i doczepiać do
niej epitety "głupia" i "toksyczna". To, jak powyżej napisałeś, jest wolny
kraj.

Masz przecież możliwość nieczytania,
prawda? Tym bardziej postawa: "nie pisz tego a tego i w dodatku nie
pisz tego w taki sposób"... nie bardzo wiem, jak ją określić. Choć,
kiedy czytam, że mój pogląd wyrażony w jakimś tam poście na jakiejś
tam grupie jest "szkodliwy dla polskiej piłki", to chyba wiem, jak ją
określić, ale ponieważ jestem człowiekiem miłym i uprzejmym - nie
określę :-)

Po prostu oberwało ci się za tych wszystkich Borków i Kołtoniow, którzy z
jednej strony jadą na PZPN a z drugiej strony prezentują dokładnie taki sam
światopogląd jaki prezentuje Piechniczek. Zresztą ty również idziesz tą samą
ścieżką, bo jak czytam coś takiego "Ale przypomnę, że już kiedyś byliśmy w
sytuacji kopciuszka, który jedzie po to, żeby dostać po krzyżach i... pewni
ówcześni kibice, mający odpowiedniki w pewnych dzisiejszych kibicach też
wrzeszczeli, jacy to jesteśmy beznadziejni, i też truli, ż ejuż sam awans to
suckes, a na pewno nic nie ugramy, tylko się skompromitujemy itd. A
wracaliśmy z medalami.", to mnie śmiech pusty ogarnia. To były inne czasy,
drogi panie Piechnicz..eeee... AJK! Wówczas aby stać się wielkim piłkarzem
wystarczyło mieć podwórko, szmaciankę i dużo czasu. Od tamtego czasu świat
nam uciekł. Cholernie uciekł. Teraz nie wystarczy podwórko i szmacianka.
Teraz trzeba mieć 5 boisk treningowych równych jak stół, oświetlonych i
najlepiej podgrzewanych, profesjonalny sztab medyczny i kilkuset młodych
łebków wyselekcjonowanych pod względem motoryki już w wieku 6 lat.
Ja ci nie bronię mieć nadzieję. Naprawdę! Sam mam nadzieję, że wygramy ze
słabeuszem, obronimy remis z tym większym i jakimś psim swędem wyjdziemy z
grupy. Ale nie mam najmniejszego zamiaru jechać po Smudzie i piłkarzach jak
zdobędziemy tylko 1 pkt. Dokładnie tak samo jak broniłem tutaj Beenhakkera
po ME. Mnie po prostu denerwuje postawa 3-letniego dzieciaka, który chce
misia i nie reaguje na tłumaczenia swojej matki, że tatuś przepił wszystkie
pieniądze i nie ma za co tego misia kupić.
yamma





Marcin Kasperski

Posted: 31 Maj 2010 17:15:59




Gdyby, coby... Nic nie wskazywało na to, że Grecy zwojują cokolwiek na
tej imprezie. A jednak. No to skoro oni mogli, to my możemy coś
mniejszego, ale jednak.

Wiesz, to jest trochę jak ze stwierdzeniem "skoro Jasio Kowalski trafił
w zeszłym roku szóstkę w totka, a przecież nic na to nie wskazywało, to
ja mogę choć piątkę w następnym losowaniu"

Tamten turniej był kijowy dosyć, ktoś wygrać musiał, na Greków padło.
Drewniani byli strasznie, co i wcześniejsze mecze i późniejsze pokazały
wyraźnie, ale chwila farta i inne omawiane okoliczności i trafiło się
ślepej kurze ziarno.

A przynajmniej powiniśmy się o to starać, a nie
dwa lata przed imprezą wydzierać się, że "Łeeeeee! jesteśmy do dupy!
Każdy z naszych zawodników to chodząca tragdia! Kadra to zbiorowisko
ciot, które nie potrafią prosto kopnąć piłki! Łojeeee, jacy jesteśmy
beznadziejni! (...) Zaraz się polskiej piłce od
tego lepiej zrobi!"

Akurat jak pamiętam niedawne imprezy to raczej cierpieliśmy na sodówkę.
Engel się z pucharem fotkował, kamanda Janasa Ekwador miała pojechać
trójką, Beenhakker wiódł tych-co-wlali-Portugalii-i-Serbii. Może przy
większej pokorze mecze z Koreą czy Ekwadorem wypadłyby lepiej.


Zgadza się. Ale przypomnę, że już kiedyś byliśmy w sytuacji kopciuszka,
który jedzie po to, żeby dostać po krzyżach i... pewni ówcześni kibice,
mający odpowiedniki w pewnych dzisiejszych kibicach też wrzeszczeli, jacy
to jesteśmy beznadziejni, i też truli, ż ejuż sam awans to suckes, a na
pewno nic nie ugramy, tylko się skompromitujemy itd. A wracaliśmy z
medalami.

Ja jednak nie zgadzam się z porównywaniem tamtej sytuacji z
obecną. Mieliśmy w poprzedzających latach sporo bardzo smakowitych
wyników w pucharach, mieliśmy złoto olimpijskie (brak zachodu brakiem
zachodu ale cały wschód grał tam na serio), mieliśmy wreszcie piłkarzy
umiejących kiwać, strzelać czy podawać, choćby na własnym podwórku. O
tym czego spodziewali się kibice wtedy nie jestem w stanie się
wypowiedzieć, piłkarze i trenerzy specjalnie bębenka nie podbijali tylko
po prostu grali.

Zresztą, z Grecją też tego bym nie porównywał, już prędzej z Dynamem
Kijów rozwalającym Barcelonę (młodzi Szewczenko i Rebrow).


Mówiąc truizmem: jak ktoś walczy o medal, to może go wywalczy,a może go
nie wywalczy. Ale jak ktoś przyjmuje postawę "jestem cienki jak barszcz i
wszystko jest do dupy, WIĘC na pewno nic się nie uda i nie wolno nawet o
tym mówić", to NA PEWNO nie wywalczy niczego.

Jak już pisałem wyżej - kto wie. Jeśli to "jestem cienki" prowokuje do
postawy "ale spróbuję zrobić co tylko się da i ciut wiecej", to może
być korzystniejsze niż "jaaa, jestem boss, Ci frajerzy ze Słowenii to
badziewiacy do pojechania trójką".





CGC

Posted: 31 Maj 2010 18:27:43




To nie tak. Raczej czy można oczekiwać, że dyrygent da radę zebrać
orkiestrę klasy europejskiej spośród obywateli 38-mln narodu
(wkluczając tych grających na codzień dla zagranicznych orkiestr) i
zgra ich na tyle, żeby razem stanowili silny zespół.

Jeśli najlepsi spośród tych 38 mln najlepsze co potrafią, to zagrać "Wlazł
kotek na płotek"? Nie. Nie stworzy się z takich rzępołów orkiestry na miarę

Popadasz w skrajności. Ja nie twierdzę, że każdy z nich to Paganini. Ale
też nie wydaje mi się, żeby skompletowanie 18 sensownych grajków było
zadaniem niewykonalnym. Podobnie jak zmotywowanie ich do walki na maksa.

Czy podium jest możliwe? Uważam, że jest, choć u buka bym tak nie
stawiał. A już z całą pewnością należy wyznaczać taki cel. No bo
jaki? Brak kompromitacji? Wyjście z grupy? To mają być nasze ambicje?

Co innego nadzieje a co innego oczekiwania. Jeśli ktoś w sytuacji, w której
jest obecnie polska piłka wymaga(!) od naszej reprezentacji wyjścia z grupy,
to coś z nim jest nie tak.

Gdybyśmy wszyscy mieli takie realistyczne i rozsądne cele, to dalej
siedzielibyśmy na drzewach.

Lech Poznań niedawno pokazał, że poziom polskiej piłki, choć w
oczywisty sposób niski, nie jest odległy od przeciętnej europejskiej
o lata świetlne.

Lech Poznań w dwumeczu z Udinese w pierwszej 11-tce wystawił 5 Polaków.

Uważam, że reprezentacja jest zdolna do analogicznego kroku.

Tak, jak naturalizuje odpowiednio 6 zagranicznych piłkarzy.

Smuda na mecz z Udinese selekcjonował spośród, powiedzmy, 20 grajków. Teraz
selekcjonuje z bez porównania większej puli. I może swobodniej ich
wymieniać. Ma mnóstwo czasu na eksperymenty i cokolwiek mu tam trzeba.




castrol

Posted: 31 Maj 2010 18:49:31




Wiesz co, jak się bawisz w analogię, to nie zmieniaj warunków. W rodzinie
było już parę przypadków zawodowych śpiewaków, niektórzy przodkowie za
śpiewanie zdobywali bardzo poważne i cenione laury (w chórze i
solistycznie), obecni też śpiewać potrafią i nawet śpiewają na Zachodzie,
a kolejni dostają porpozycje śpiewania i to za bardzo ciekawą kasę.
I pytanie, co jest bardziej toksyczne: moje oczekiwania, czy postawa:
"Dziecko, może i jesteś zdolne, może i tradycje mamy, może i jakieś tam
indywiduwalne sukcesy, ale lepiej się za nic poważnego nie bierz, bo i
tak wszystko spierdzielisz, durny bachorze, nie ma szansy, żebyś
cokolwiek osiągnęło, matole ty przeraźliwy, a teraz won do nauki, choć
właściwie nie wiadomo po co ta strata czasu, bo za głupieś, żeby się
czegokolwiek nauczyć, bęcwale!"

Dobre, dobre, dobre. W tym temacie sie zgadzam z Toba w 100% i moze nie
podchodze do tego z takim zaangazowaniem, i nie wymagam to wierze.

Zawsze siadajac przed TV wierzylem w reprezentacje. Zawsze wierzylem, ze
bedzie zywciestwo. Myslac inaczej w ogole nie powinienem zasiadac przed
TV! Po porazce wierze, ze w nastepnym meczu bedzie lepiej, nawet po
bolesnych porazkach.

Kupe lat gralem w pilke, i na kazdy meczy wychdzoilem wierzac w
zwyciestwo, inaczej nie byloby sensu w ogole wychodzic.

I ten watek dobitnie pokazuje, ze niestety jestesmy wyjatkami, a
mentalnosc niektorych dyskutantow, mnie dobija i sie zastanawiam - po
cholere to wszystko? Po co ta grupa? Zeby se pobiadolic jak to bylo,
jest i bedzie zle? Fascynujace.




castrol

Posted: 31 Maj 2010 18:53:58




Jejku, chłopie! Ile ty masz lat? 12?

Ile Ty masz lat, ze nie rozumiesz po raz kolejny co sie do Ciebie
pisze!? Ile Ty masz lat, ze polemizujesz z tym co ktos ma prawo
oczekiwac! Marzen zabronisz tez komus?

A jesli nie rozumiesz, to po kilka razy poczytaj posty AJKa. Pojmiesz co
chlopak ma na mysli, bo naprawde dobrze pisze.

Wiesz, czemu kiedys osiagalismy sukcesy? Wlasnie przede wszystkim przez
pozytywne myslenie. Wiesz czemu Benkaherowi udalo sie na poczatku cos?
Np mecz z Portugalia? Bo wmowil tym chlopakom, ze sa lepsi i ze nie sa
leszczami. To samo robil Gorski.

Wiec za przeproszeniem skoncz truc, bo nie ma znaczenia kto co dzis
prezentuje i ile goli strzela. Tylko wazne jest z jakim nastawieniem
chlopaki wyjda na boisko w 2012 roku bo to w ich glowach lezy klucz do
zwyciestwa!




yamma

Posted: 31 Maj 2010 19:14:14




Ale też nie wydaje mi się, żeby skompletowanie 18 sensownych grajków
było zadaniem niewykonalnym. Podobnie jak zmotywowanie ich do walki
na maksa.

Franz, to mistrz motywacji. To nie ulega wątpliwości. Tak było w Lechu i tak
jest w reprezentacji. On uwielbia futbol ofensywny i tak każe grać
piłkarzom. Ja się o motywację piłkarzy nie boję ale uważam, że to może być
za mało. Bo widzisz, jak trębacz będzie dmuchał w tę swoją trąbę mocniej niż
zazwyczaj. to wcale nie oznacza, że nie będzie fałszował.

Co innego nadzieje a co innego oczekiwania. Jeśli ktoś w sytuacji, w
której jest obecnie polska piłka wymaga(!) od naszej reprezentacji
wyjścia z grupy, to coś z nim jest nie tak.

Gdybyśmy wszyscy mieli takie realistyczne i rozsądne cele, to dalej
siedzielibyśmy na drzewach.

Ależ ja nikomu nie zabraniam mieć oczekiwań! Ja tylko chciałbym aby one były
ukierunkowane w inną stronę. Tam gdzie powinny a nie tam gdzie najbliżej i
najłatwiej.

Smuda na mecz z Udinese selekcjonował spośród, powiedzmy, 20 grajków.
Teraz selekcjonuje z bez porównania większej puli. I może swobodniej
ich wymieniać. Ma mnóstwo czasu na eksperymenty i cokolwiek mu tam
trzeba.

O nie, nie! W Lechu Franz mógł selekcjonować z całego świata a ograniczony
był tylko możliwościami finansowymi klubu. Po drugie miał tych piłkarzy 7
dni w tygodniu _przez_ kilka miesięcy. W kadrze ma tylko Polaków, w dodatku
przez tydzień _co_ parę miesięcy.
yamma





CGC

Posted: 31 Maj 2010 19:20:42




A okazja jest bezprecedensowa.

Alleluja! O, świyntyjezunabananie, dzięki za jednego rozsądnego, który
rozumie, co się do niego mówi, bo już zwątpiłem w... no, niech będzie, że
w swoją umiejętność pisania :-)

Nie rozumiem tylko, jak przeszedłeś od niesmaku z powodu bodaj każdego
przekręciku "rodziny PZPN" do akceptacji przekręcików "rodziny UEFA".




CGC

Posted: 31 Maj 2010 19:39:18




Ale też nie wydaje mi się, żeby skompletowanie 18 sensownych grajków
było zadaniem niewykonalnym. Podobnie jak zmotywowanie ich do walki
na maksa.

Franz, to mistrz motywacji. To nie ulega wątpliwości. Tak było w Lechu i tak

Ależ ulega. :-) Z reguły efekty jego motywacji pojawiają się dopiero przy
kolejnym trenerze. Można więc spróbować odstrzelić Smudę na pół roku przed
Euro. :-)

Co innego nadzieje a co innego oczekiwania. Jeśli ktoś w sytuacji, w
której jest obecnie polska piłka wymaga(!) od naszej reprezentacji
wyjścia z grupy, to coś z nim jest nie tak.

Gdybyśmy wszyscy mieli takie realistyczne i rozsądne cele, to dalej
siedzielibyśmy na drzewach.

Ależ ja nikomu nie zabraniam mieć oczekiwań! Ja tylko chciałbym aby one były
ukierunkowane w inną stronę. Tam gdzie powinny a nie tam gdzie najbliżej i
najłatwiej.

Toć ja nie mówię, żeby nie budować Orlików, wymuszać na klubach tworzenia
systemów szkolenia itd. Wiadomo, że na dłuższą metę to jest jedyna sensowna
droga do prawdziwej poprawy. Ale też nie wydaje mi się, żeby nawet teraz
nie dało się wycisnąć z obecnych grajków nieco więcej, niż wyciśnięto na
trzech poprzednich imprezach.

Smuda na mecz z Udinese selekcjonował spośród, powiedzmy, 20 grajków.
Teraz selekcjonuje z bez porównania większej puli. I może swobodniej
ich wymieniać. Ma mnóstwo czasu na eksperymenty i cokolwiek mu tam
trzeba.

O nie, nie! W Lechu Franz mógł selekcjonować z całego świata a ograniczony
był tylko możliwościami finansowymi klubu.

Tylko? A że te możliwości oznaczały możliwość kupienia jednego w miarę
przyzwoitego grajka i kilku takich sobie a i to z iksowego sortu,
przebranego już przez skautów igrek lepszych lig?

Kadra to zupełnie inny typ selekcji. Rywalizacja jest prawie żadna, poza
relatywnie rzadkimi szczególnymi przypadkami typu Podolski nikt trenerowi
grajka nie ukradnie. Ale to też przecież działa w dwie strony. Olisadebe i
Roger też zdobyli dla Polski cenne punkty. Są też Polacy wyszkoleni za
granicą. Są wreszcie Polacy na fali, których chcą kupować przyzwoite
drużyny. Jest zatem wiele dróg do skompletowania silnego zespołu, w tym
nawet te wymijające słabości naszego systemu szkolenia.




AJK

Posted: 31 Maj 2010 19:50:57



31-05-2010 o godz. 20:49 castrol napisał:


Wiesz co, jak się bawisz w analogię, to nie zmieniaj warunków. W rodzinie
było już parę przypadków zawodowych śpiewaków, niektórzy przodkowie za
śpiewanie zdobywali bardzo poważne i cenione laury (w chórze i
solistycznie), obecni też śpiewać potrafią i nawet śpiewają na Zachodzie,
a kolejni dostają porpozycje śpiewania i to za bardzo ciekawą kasę.
I pytanie, co jest bardziej toksyczne: moje oczekiwania, czy postawa:
"Dziecko, może i jesteś zdolne, może i tradycje mamy, może i jakieś tam
indywiduwalne sukcesy, ale lepiej się za nic poważnego nie bierz, bo i
tak wszystko spierdzielisz, durny bachorze, nie ma szansy, żebyś
cokolwiek osiągnęło, matole ty przeraźliwy, a teraz won do nauki, choć
właściwie nie wiadomo po co ta strata czasu, bo za głupieś, żeby się
czegokolwiek nauczyć, bęcwale!"

Dobre, dobre, dobre. W tym temacie sie zgadzam z Toba w 100% i moze nie
podchodze do tego z takim zaangazowaniem, i nie wymagam to wierze.

Zawsze siadajac przed TV wierzylem w reprezentacje. Zawsze wierzylem,
ze bedzie zywciestwo. Myslac inaczej w ogole nie powinienem zasiadac
przed TV! Po porazce wierze, ze w nastepnym meczu bedzie lepiej, nawet
po bolesnych porazkach.

Kupe lat gralem w pilke, i na kazdy meczy wychdzoilem wierzac w
zwyciestwo, inaczej nie byloby sensu w ogole wychodzic.

E, nie - to jednak się różnimy. Bo ja nie bardzo wierzę, ale w tym
przypadku jednak wymagam :-)
Aczkolwiek postawa: "jesteśmy do dupy i zawsze będziemy, nigdy się nic
nie uda, więc nikomu nie wolno..." budzi we mnie ognisty sprzeciw z
definicji i z powodów ontologicznych i epistemologicznych, i oby to się
nie skończyło założeniem przeze mnie szalika z napisem "AKSLOP" :-)


I ten watek dobitnie pokazuje, ze niestety jestesmy wyjatkami, a
mentalnosc niektorych dyskutantow, mnie dobija i sie zastanawiam - po
cholere to wszystko? Po co ta grupa? Zeby se pobiadolic jak to bylo,
jest i bedzie zle?

Też. Poza tym grupa jest po to, żeby pewien elblążanin mógł upuścić
nadmiar pary spod gwizdka, żebym ja mógł sobie bezkarnie pografomanić,
wszystkie wie lepiej i zawsze tak było oraz żeby kibice Wisły, Legii i
Lecha mogli sobie nawzajem wbijać szpile (w zależności od tego, kto
akurat na tronie) ;-)
Nie demonizujmy, nie jest aż tak źle.

A poza tym biadolenie jest fajne. Jeśli zaczekasz do momentu, aż nie
zdobędziemy medalu na Euro, to Ci pokażę :-)





AJK

Posted: 31 Maj 2010 19:54:09



31-05-2010 o godz. 19:03 yamma napisał:

Pozwolisz, że Twoim samopoczuciem będę się przejmował tak samo jak
zeszłorocznym śniegiem. Chcesz mieć inne zdanie - miej sobie, to wolny
kraj i każdy ma prawo do swojego. Ale bardzo Cię proszę, weź się
odpalantuj od tego, co mogę i przede wszystkim, jak mogę pisać. Z
dokładnie tego samego powodu.

Z dokładnie tego samego powodu mogę krytykować twoją postawę i doczepiać do
niej epitety "głupia" i "toksyczna". To, jak powyżej napisałeś, jest wolny
kraj.

...i każdemu wolno stosować dowolne epitety, bo to świadczy wyłącznie o
nim.
Podobnie jak postawa: "nie pisz tego a tego, a już na pewno nie w ten
sposób", która jednak akurat z wolnością tyle ma wspólnego... nie, będę
twardy i nie będę analogizował :-)
Za to będę "szafował smajlejami". Bo to wolny kraj.
O! :-)

Masz przecież możliwość nieczytania,
prawda? Tym bardziej postawa: "nie pisz tego a tego i w dodatku nie
pisz tego w taki sposób"... nie bardzo wiem, jak ją określić. Choć,
kiedy czytam, że mój pogląd wyrażony w jakimś tam poście na jakiejś
tam grupie jest "szkodliwy dla polskiej piłki", to chyba wiem, jak ją
określić, ale ponieważ jestem człowiekiem miłym i uprzejmym - nie
określę :-)

Po prostu oberwało ci się za tych wszystkich Borków i Kołtoniow,
którzy z jednej strony jadą na PZPN a z drugiej strony prezentują
dokładnie taki sam światopogląd jaki prezentuje Piechniczek. Zresztą
ty również idziesz tą samą ścieżką, bo jak czytam coś takiego "Ale
przypomnę, że już kiedyś byliśmy w sytuacji kopciuszka, który jedzie
po to, żeby dostać po krzyżach i... pewni ówcześni kibice, mający
odpowiedniki w pewnych dzisiejszych kibicach też wrzeszczeli, jacy to
jesteśmy beznadziejni, i też truli, ż ejuż sam awans to suckes, a na
pewno nic nie ugramy, tylko się skompromitujemy itd. A wracaliśmy z
medalami.", to mnie śmiech pusty ogarnia. To były inne czasy, drogi
panie Piechnicz..eeee... AJK! Wówczas aby stać się wielkim piłkarzem
wystarczyło mieć podwórko, szmaciankę i dużo czasu. Od tamtego czasu
świat nam uciekł. Cholernie uciekł. Teraz nie wystarczy podwórko i
szmacianka. Teraz trzeba mieć 5 boisk treningowych równych jak stół,
oświetlonych i najlepiej podgrzewanych, profesjonalny sztab medyczny i
kilkuset młodych łebków wyselekcjonowanych pod względem motoryki już w
wieku 6 lat. Ja ci nie bronię mieć nadzieję. Naprawdę! Sam mam
nadzieję, że wygramy ze słabeuszem, obronimy remis z tym większym i
jakimś psim swędem wyjdziemy z grupy. Ale nie mam najmniejszego
zamiaru jechać po Smudzie i piłkarzach jak zdobędziemy tylko 1 pkt.
Dokładnie tak samo jak broniłem tutaj Beenhakkera po ME. Mnie po
prostu denerwuje postawa 3-letniego dzieciaka, który chce misia i nie
reaguje na tłumaczenia swojej matki, że tatuś przepił wszystkie
pieniądze i nie ma za co tego misia kupić.

Sorry, ale mam wrażenie, że nie tylko ponownie kompletnie nie zrozumiałeś
tego, o czym pisałem (patrz fragment: "ja ci nie bronię mieć nadzieję",
choć wyraźnie i parę razy napisałem, że jej nie mam), ale - także
ponownie - dyskutujesz nie tyle z moimi słowami, co z jakimiś własnymi
wizjami, ansami, kompleksami czy czym tam (masz coś do Borka to se
pojeździj po Borku, a mnie w to nie mieszaj). A ponieważ Twoje analogie
robią się tyle nieprzyjemne, co więcej mówiące o Tobie niż o mnie,
pozwolisz, że nie będę kontunuował tej rozmowy. Ja powiedziałem swoje, Ty
powiedziałeś swoje, przekonać się - jak widać - nie przekonamy.




yamma

Posted: 31 Maj 2010 20:20:58




Też ładny przykład. Wisła jadąca z Parmą czy Schalke, Legia w Lidze
Mistrzów (no, wtedy to nie mieliśmy sukcesów dopiero :-)) itd. Da się.

Szanowny AJK! Jeśli ci się uda kiedyś spotkać kogoś kto się _naprawdę_ zna
na piłce, to on ci dokładnie wytłumaczy skąd się wzięła Wisła jadąca z Parmą
i Schalke. Bo widzisz, Wisła jadąca z Schalke i Parmą, to nie był przypadek
tylko efekt pewnych zdarzeń z przeszłości. Stawiam dolary przeciw orzechom,
że ta sama osoba powie ci, że na Euro 2012 nic nie zdziałamy.
yamma





Marcin Kasperski

Posted: 31 Maj 2010 20:48:14




Ja się z głównego nurtu już wyłamię, bo com rzec miał, to i rzekłem i
nie czuję chęci nic dodawać. Ale wyłapię sobie boczną sprawę.

Owe puchary i owo złoto należą do tego samego okresu, który skądś się
wziął. Z jeszcze bardziej przeaśnej rzeczywistości niż obecnie, w której
te pierwsze i te następne sukcesy dopieroż były szokiem... Na pewno nie z
tego, żeśmy byli na takim samym poziomie, co Zachód

Moim zdaniem te sukcesy wzięły się z dokładnie z tego samego, z czego
dzisiaj biorą się tłumy świetnych piłkarzy z Kamerunu, Nigerii, WKŚ,
Ghany, Senegalu, Angoli, Togo itd itp.

Piłka była jedną z bardzo niewielu szans by się wyrwać, choć trochę, z
koszmaru i marazmu. By sięgnąć prawdziwego życia. By żyć o własnych
siłach a nie z cudzej łaski. Do tego niemal żaden wymagany wkład
własnych i niezbędne minimum wrodzonych cech fizycznych. Efektem zaś
ogromna konkurencja i zaciekłe chwytanie szansy przez każdego, kto
dostrzegł choćby jej cień.

To se (mam szczerą nadzieję) w Polsce ne vrati.

i na pewno nie z wiecznego labidzenia, że jesteśmy do dupy, nic sie
nigdy nie uda, nie wolno wymagać od dzieci pijaków i powinni tego
zabronić.

Chyba nie wyłapałem wystarczająco kontekstu, bo nie wiem czemu ciągle
nawracasz do tej sprawy. Między budowaniem wielkich nadziei a
labidzeniem jest jeszcze spory obszar pośredni. Ja tam zawsze lubiłem
pozytywistów i szukanie realnych małych - ale za to uporczywie
realizowanych - celĂłw...





Cavallino

Posted: 31 Maj 2010 21:19:47




Wiesz co, jak się bawisz w analogię, to nie zmieniaj warunków. W rodzinie
było już parę przypadków zawodowych śpiewaków, niektórzy przodkowie za
śpiewanie zdobywali bardzo poważne i cenione laury (w chórze i
solistycznie), obecni też śpiewać potrafią i nawet śpiewają na Zachodzie,
a kolejni dostają porpozycje śpiewania i to za bardzo ciekawą kasę.
I pytanie, co jest bardziej toksyczne: moje oczekiwania, czy postawa:
"Dziecko, może i jesteś zdolne, może i tradycje mamy, może i jakieś tam
indywiduwalne sukcesy, ale lepiej się za nic poważnego nie bierz, bo i
tak wszystko spierdzielisz, durny bachorze, nie ma szansy, żebyś
cokolwiek osiągnęło, matole ty przeraźliwy, a teraz won do nauki, choć
właściwie nie wiadomo po co ta strata czasu, bo za głupieś, żeby się
czegokolwiek nauczyć, bęcwale!"

Dobre, dobre, dobre. W tym temacie sie zgadzam z Toba w 100% i moze nie
podchodze do tego z takim zaangazowaniem, i nie wymagam to wierze.

Zawsze siadajac przed TV wierzylem w reprezentacje. Zawsze wierzylem, ze
bedzie zywciestwo. Myslac inaczej w ogole nie powinienem zasiadac przed
TV! Po porazce wierze, ze w nastepnym meczu bedzie lepiej, nawet po
bolesnych porazkach.

Na tym polega bycie kibicem.



Kupe lat gralem w pilke, i na kazdy meczy wychdzoilem wierzac w
zwyciestwo, inaczej nie byloby sensu w ogole wychodzic.

I ten watek dobitnie pokazuje, ze niestety jestesmy wyjatkami,

Eeee tam wyjątkami.
To UGI, Yamma i im podobni są wyjątkami.
Im się nic, nigdy i w żadnych okolicznościach nie podoba.






Cavallino

Posted: 31 Maj 2010 21:21:35




Ale też nie wydaje mi się, żeby skompletowanie 18 sensownych grajków
było zadaniem niewykonalnym. Podobnie jak zmotywowanie ich do walki
na maksa.

Franz, to mistrz motywacji. To nie ulega wątpliwości. Tak było w Lechu

Jasne, zwłaszcza na wiosnę 2009 tak ich pomotywował że hej.





tomus_king

Posted: 1 Cze 2010 09:01:47



Od czasu jak wyrzucono z reprezentacji Beenhakkera zainteresowanie PRSPN
naszą reprezentacyjną piłką jakoś ostro zapikowało w dół. Smuda jaki jest
taki jest ale za to swój i najwyraźniej brakuje imperatywu aby mu
dopierd***ć. :-) W każdym bądź razie tym, którzy zapomnieli przypominam,
że

dzisiaj nasza reprezentacja rozegrała towarzyski mecz z Finlandią, który
zakończył się bezbramkowym remisem.

Czemu się dziwić ludziom? Do Euro stosunkowo daleko, do 2012 mamy same mecze
towarzyskie, a na grupie tematy już oklepane. W sobotę kadra nie wygrała ani
nie przegrała, więc ni to pochwalić ni to zganić :) Z wnioskami lepiej
poczekac do końca tego "trójmeczu".

Z kolei jeśli chodzi o zainteresowanie meczami na stadionach, to ono nie
maleje. Na trybunach wciąż dużo ludzi, bojkoty czy inne akcje na to nie
wpływają. Sam byłem w sobotę w Kielcach i przynam że obiekt, choćkameralny
sprawia bardzo pozytywne wrazenie. Spotkanie było z przeciętną Finlandią a
sprowadziło niemal komplet publiki. Także pod względem komfortu oglądania
między Areną Kielce a np. Śląskim widać róznicę.
Mecze otwarcia nowych stadionów na Euro zapewne również będa cieszyć się
wielkim zainteresowaniem i zapowiadają się jeszcze ciekawiej.
Duch w narodzie nie ginie :)


Finowie pokazali nam, że myślami są już na urlopach gdzieś na Majorce a
ponieważ nasi piłkarze mieli tak rozregulowane celowniki, że nie potrafili
pocelować nawet do własnej bramki

Czerwiec to czas gdy większość piłkarzy nie grających w MŚ/ME myśli o
urlopach :)




AJK

Posted: 1 Cze 2010 13:20:25



31-05-2010 o godz. 21:20 CGC napisał:

A okazja jest bezprecedensowa.

Alleluja! O, świyntyjezunabananie, dzięki za jednego rozsądnego, który
rozumie, co się do niego mówi, bo już zwątpiłem w... no, niech będzie, że
w swoją umiejętność pisania :-)

Nie rozumiem tylko, jak przeszedłeś od niesmaku z powodu bodaj każdego
przekręciku "rodziny PZPN" do akceptacji przekręcików "rodziny UEFA".

Niesmak zostaje w obu przypadkach, ale niesmak w przypadku Mistrzostw
Europy jest bliższy ciału, bo wiąże się z kadrą narodową, więc "jest to
poświecenie, na które jestem gotów" :-)
A mówiąc poważnie - to nie akceptacja w sensie "popieram, bo dobre to",
tylko godzenie się z realiami. Gospodarze mają z definicji łatwiej, z
powodów sportowych, politycznych, marketingowych i wielokrotnie
gospodarze byli wyciągani za uszy i przepychani za odwrotną stronę medalu
(czasem nie tylko gospodarze, ale zwykli faworyci) Tak było, jest i
będzie. Pewnie, że piękniej byłoby, gdyby wszystko było czyste, uczciwe i
td. Ale nie jest. To co, mam zacząć apelować, żeby na tej jednej imprezie
wszystko było zgodnie z prawem, sportem i moralnością, a potem może sobie
wracać do normy? Mam zaapelować do pikarzy, aby nie symulowali fauli, nie
próbowali wymuszać karnych, a kiedy sędzia się już pomyli i zagwiżdze
jedenastkę dla nas - poszli do arbitra i wymusili zmianę decyzji? Albo na
znak protestu nie wykorzystali tego karnego, tylko posłali piłkę w
trybuny? Och, jakie by to było piękne, jakie honorowe... i jakie durne!

Twierdzę, że skoro w piłce jest jak jest i gospodarze mają fory, to
głupotą byłoby to lekceważyć i z tego nie korzystać. Tym bardziej, że
robią to wszyscy i wszyscy będą to robić. Nie widzę powodu, dla którego
mielibyśmy być jedynymi naiwnymi w tym towarzystwie. Może mi się to nie
podobać, może budzić niesmak, ale tak po prostu jest i już. Różnica
polega na tym, że do tej pory o niesmak i potępienie było nam łatwo, bo
rzecz dotyczyła innych i zwisała nam emocjonalnie. A teraz pierwszy raz
może dotyczyć nas bezpośrednio.


Swoją drogą, ten teoretyczny przykład z góry trochę mnie zadumał. Ot,
ćwiczenie takie teoretyczno-moralne dla rozluźnienia atmosfery. Gramy
ćwierćfinał, Polak symuluje faul w polu karnym, sędzia gwiżdże jednastkę,
choć ślepy by zobaczył, że tam jest faulu nie było...
Szanowni obrońcy czystości i moralności, co robicie w tej sytuacji?
a) biegniecie do sędziego i tłumaczycie, że faulu nie było, a nasz
zawodnik robił sobie jaja, więc nie krzywdźmy przeciwnika?
b) wyznaczeni do strzelania robicie wszystko, żeby nie strzelić, bo
"sprawiedliwość i prawda to jest dla mnie wszystko"?
c) machacie ręką, bo: raz my ich, raz oni nas, / takie jest życie i taka
jest piłka / nie pierwszy taki karny w historii, ale wreszcie los się
uśmiecha do nas / "nie widziałem dokładnie tej sytuacji, a sędzia byl
blizej, więc chyba..." / no przecież nie będziemy się ośmieszać i
protestować, bo to przecież i tak nic nie da / a zresztą za tym stepem
półfinał jest ogromny, więc śmierć frajerom, rozbieg, strzał i
jeeeeeeeest!?

Tylko szczerze.
...
Już?
...
I co, ktoś chce jeszcze pogadać o moralności, hipokryzji albo zaszpanować
teoretyczną czystością? :-)





AJK

Posted: 1 Cze 2010 13:20:51



31-05-2010 o godz. 22:48 Marcin Kasperski napisał:

Ja się z głównego nurtu już wyłamię, bo com rzec miał, to i rzekłem i
nie czuję chęci nic dodawać. Ale wyłapię sobie boczną sprawę.

Owe puchary i owo złoto należą do tego samego okresu, który skądś się
wziął. Z jeszcze bardziej przeaśnej rzeczywistości niż obecnie, w której
te pierwsze i te następne sukcesy dopieroż były szokiem... Na pewno nie z
tego, żeśmy byli na takim samym poziomie, co Zachód

Moim zdaniem te sukcesy wzięły się z dokładnie z tego samego, z czego
dzisiaj biorą się tłumy świetnych piłkarzy z Kamerunu, Nigerii, WKŚ,
Ghany, Senegalu, Angoli, Togo itd itp.

Piłka była jedną z bardzo niewielu szans by się wyrwać, choć trochę, z
koszmaru i marazmu. By sięgnąć prawdziwego życia. By żyć o własnych
siłach a nie z cudzej łaski. Do tego niemal żaden wymagany wkład
własnych i niezbędne minimum wrodzonych cech fizycznych. Efektem zaś
ogromna konkurencja i zaciekłe chwytanie szansy przez każdego, kto
dostrzegł choćby jej cień.

To se (mam szczerą nadzieję) w Polsce ne vrati.


Pomijając żart, że zaciekłe chwytanie szansy to by się jednak vratit
mogło, bo przydaje się nie tylko w sporcie, przyjmuję pogląd do
wiadomości i częściowo go podzielam. Ale tylko częściowo. Bo to jednak
ani tak proste nie bylo wtedy, ani tak proste nie jest obecnie.


i na pewno nie z wiecznego labidzenia, że jesteśmy do dupy, nic sie
nigdy nie uda, nie wolno wymagać od dzieci pijaków i powinni tego
zabronić.

Chyba nie wyłapałem wystarczająco kontekstu, bo nie wiem czemu ciągle
nawracasz do tej sprawy. Między budowaniem wielkich nadziei a
labidzeniem jest jeszcze spory obszar pośredni. Ja tam zawsze lubiłem
pozytywistów i szukanie realnych małych - ale za to uporczywie
realizowanych - celów...

Jakim, kurczę, budowaniem nadziei? Rany, ile razy jeszcze muszę tłumaczyć
coś, co napisałem wielokrotnie? Jeśli napisałem, że na tej konkretnej
imprezie, w takich konkretnych warunkach, po wielu latrach na spokojne
przygotowania, wymagam medalu (wymagam - nie twierdzę, że mamy szanse, że
mamy skład, zasłużyliśmy) to to jest budzienie nadziei? W jakiż, u licha
zielonego, sposób? Przepraszam, za głupi jestem, żeby to zrozumieć.

Szukanie małych, uporczywie realizowanych celów jest fajne, ale to tylko
część problemu i to nie najważniejsza, a czasem nawet szkodliwa. Nauczmy
się najpierw kopać prosto piłkę, pomalujmy najpierw krzesełka, miejmy
szensastu graczy w Premiership, a trzech w lidze hiszpańskiej, a dopóki
tego nie mamy, nie myślmy o niczym innym? Sorry. Primo - przy takim
myśleniu świat nam odjedzie i kiedy my się będziemy cieszyć z krzesełek,
to Bośnia będzie miała szensastu graczy w Hiszpanii, a o nas już wszyscy
zapomną i nawet na Cyprze nas nie będą chcieli. A secundo - małe cele są
fajne, tylko jako środek do czegoś większego. Kopanie prosto dla samego
kopania prosto? Budowanie drużyny dla budowania drużyny? Pięć lat
przygotowań dla... dla czego? Dla samych pięciu lat przygotowań i
chlipiącego "oj, żeby choć okruszek jaki, żeby z grupy wyjść... albo żeby
choć powalczyć... w jednym meczu chociaż..." No to równie dobrze możemy
sobie darować i ten mniejsze cele.

Przy następmnych ME czy MŚ będę mówił to samo, co przy poprzednich i
dostosuję się do ogólnonarodowego minimalizmu. Ale E2012 jest wyjątkowe,
wiemy o tym od ponad 5 lat i psim obowiazkiem było wykorzystać te 5 lat
jak najlepiej. Tak, do zdobycia medalu. Bo do wychodzenia z grupy
mieliśmy E2008 i dwa razy MŚ. A 5 lat to kupa czasu, kupa kasy i kupa
możliwości. I chodzi o to, żeby te trzy kupy nie zamieniły się w jedną
wielką.
Choć pewnie się zamienią :-(






AJK

Posted: 1 Cze 2010 13:21:09





Też ładny przykład. Wisła jadąca z Parmą czy Schalke, Legia w Lidze
Mistrzów (no, wtedy to nie mieliśmy sukcesów dopiero :-)) itd. Da się.

Szanowny AJK! Jeśli ci się uda kiedyś spotkać kogoś kto się _naprawdę_ zna
na piłce, to on ci dokładnie wytłumaczy skąd się wzięła Wisła jadąca z Parmą
i Schalke. Bo widzisz, Wisła jadąca z Schalke i Parmą, to nie był przypadek
tylko efekt pewnych zdarzeń z przeszłości. Stawiam dolary przeciw orzechom,
że ta sama osoba powie ci, że na Euro 2012 nic nie zdziałamy.

Sam Ci mogę powiedzieć, że nic nie zdziałamy (między innymi ze względu na
tak cudowne podejście do życia: "jesteśmy ch...wi, nic się nam nie uda, a
każdy kto próbuje jest durnym, tłustym młotem, który się na niczym nie
zna"). Więc po raz setny: nie mam nadziei na medal na Euro i pięciu
złotych bym na to nie postawił. Starczy, czy mam to sobie do sygnaturki
wstawić drukowanymi sylabani dla łatwiejszego przyswojenia?
Tak na wszelki wypadek, gdybyś potem chciał mi wmawiać, że twierdziłem iż
medal na pewno będzie (bo sądząc po stopniu zrozumienia, zaczynam się
obawiać, iż może dojść do takiej sytuacji)
Ale to nie znaczy, że nie mogę mieć takich oczekiwań i nie wolno mi
stawiać kadrze takich wymagań pięć (a obecnie dwa) lata przed tą jedyną,
konkretną imprezą. Tu naprawdę nie ma sprzeczności.

Nie chcesz podzielać tych oczekiwań - Twoja sprawa, wcale nie namawiam.
Namawiam jedna, żebyś pogodził się z myślą, że są ludzie, którzy mają
inne zdanie. Mądrzejsze, głupsze, bardzo głupie - nieważne. Inne. I
dodatku (oraz w przeciwnieństwie) wcale Ci tego swojego zdania nie chcą
narzucić. Kurde, ale dziwne, nie? Ale prawdziwe.





CGC

Posted: 1 Cze 2010 16:25:29




I co, ktoś chce jeszcze pogadać o moralności, hipokryzji albo zaszpanować
teoretyczną czystością? :-)

Hehe, archiwum mi świadkiem, że ja mogę co najwyżej szpanować hipokryzją
kontrolowaną i uświadomioną. ;-)

A w moim przypadku pytanie nie było zaczepne, sugerujące, aluzyjne ani
złośliwe ino zwyczajnie sondujące. Co zapewne jest zrozumiałe, ale na
wszelki wypadek dopiszę.




UGI

Posted: 1 Cze 2010 16:57:03




31-05-2010 o godz. 17:18 UGI napisał:


Webb to była pomyłka czy przekręt?

Uwielbiam tą selektywność supportersa.

Yyyyy... jakbym nie rozumiał sformułowania...

Spolonizowałem amerykanizm :-)


Zaraz, czyli choć z obrzydzeniem, ale jednak przyjmujesz "korzyści
płynące z błędu/niedokładności/świadomej złej
woli/przewałów/spisków.wyciągania gospodarzy za uszy ze względów
marketingowych" i nie masz zamiaru odwracać się plecami, protestować,
zrzekać się i oddawać tudzież plugawić?

I dokladnie tak samo przyjalbym błędną decyzję, która zabrałaby nam zamiast
nas przepchnąć. Bez awanturnictwa, bez nazywania sędziego chujem, bez
medialnej napinki i sraczki zwyklych zjadaczy chleba, którzy kieruja sie
wyzej wspomniana przeze mnie selektywnością. Tak to mozna było się
zachowywać "za bajtla". Byłby po prostu niesmak, nie wykluczam że z
oczywistych względów szczyptę większy, ale tej samej kategorii. Sądzę, że
jest to najuczciwsza postawa jaką można w tej sytuacji przyjąć jeżeli nei
chce się z tego rezygnować. Publiczne wyrażanie nadziei że może w końcu nam
jako gospodarzom pomogą nie jest uczciwe i na pewno nie jest tym samym.



Zdajesz sobie sprawę, że takie
rzeczy się zdarzają i zawsze ktoś na nich traci i wlaściwie poza
pokazowym dyskomfortem morlanym niczego to nie zmienia, bo nawet jeśli
nas z grupy wyciągną dzięki wątpliwemu karnemu, to kolejne mecze i tak
będziesz oglądał


Tak samo jak oglądałbym dalej mecze drużyny, którą przepchnięto naszym
kosztem.


Załóżmy, że za dwa lata będziesz dyrektorem szpitala i nagle postanowisz
zamienić swój szpital w skład warzyw i surowców wtórnych, a na dachu
odśpiewać "Deguello" w pozycji kucznej? Sądzisz, że na idiotę wyjdziesz
Ty czy przeciwnicy tego pomysłu? :-)


Mój przykład jest abstrakcyjny ale nie głupi jak ten powyższy. Ja nie
deklarowałem, że zmienię swój szpital w skład warzyw. Ty natomiast
deklarujesz na publicznej grupie swoje oczekiwania względem drużyny. Ciekawi
mnie czy byłbyś konsekwentny w tym czego oczekujesz gdybyś był nie tylko
małym, szarym AJK-iem z grupy dyskusyjnej o coraz mniejszej liczbie
członków. Bo cały czas mam wrażenie, że w tym co piszesz to z 90% jest
prawdy ale w tych 10% jednak sie zgrywasz, piszesz z przymrużeniem oka.
Inaczej nie umiałbym pojąć tak dużego braku wyczucia w stawianiu wymagań, w
dodatku innym.


Jeśli na Euro 2012 nie będzie medalu, będę twierdził, że zmarnowano ponad
5 lat,


O a tu przypomniała mi się jedna kwestia techniczna. O ile pamiętam to w
finałach EURO nie ma meczu o 3. miejsce więc jeżeli nie gra się w finale to
medalu nie ma :-)




Kurde, naprawdę tak trudno to zrozumieć?

Uwierz mi, tak. Bo wydaję mi się, że czytam osobę, która ostatnie 10 lat
spędziła na emigracji mając dostęp jedynie do radia odbierającego lokalne
fale. Bez żadnego wyczucia i poczucia realizmu.


No i mieliśmy w cholerę czasu na rożne cuda-wianki, a od ponad 5 lat
wiemy, że mamy Euro u siebie


A Napoleon już 200 lat temu wiedział, że podstawą potęgi i rozwoju państwa
są drogi. My się skaplismy jakies kilka lat temu. Dla mnie ten turniej to
przede wszystkim impuls do przyszłych sukcesów, wyrobienie gruntu. Inaczej
to jak wprowadzanie demokracji w krajach muzulmanskich, które pod wzgledem
mentalnym i cywilizacyjnym, zupelnie do niej "nie dorosly".





AJK

Posted: 1 Cze 2010 17:37:52



01-06-2010 o godz. 18:25 CGC napisał:

I co, ktoś chce jeszcze pogadać o moralności, hipokryzji albo zaszpanować
teoretyczną czystością? :-)

Hehe, archiwum mi świadkiem, że ja mogę co najwyżej szpanować hipokryzją
kontrolowaną i uświadomioną. ;-)

Dobre :-)

A w moim przypadku pytanie nie było zaczepne, sugerujące, aluzyjne ani
złośliwe ino zwyczajnie sondujące. Co zapewne jest zrozumiałe, ale na
wszelki wypadek dopiszę.

Ależ oczywiście, że to było zrozumiałe i dokładnie tak to odczytałem. I
po ra zkolejny odetchnąłem z ulgą, że nie tylko ktoś mnie, ale także ja
kogoś jestem w stanie zrozumieć, więc nie jest chyba jeszcze ze mną tak
źle :-)







Michal Jankowski

Posted: 1 Cze 2010 18:19:57




Przy następmnych ME czy MŚ będę mówił to samo, co przy poprzednich i
dostosuję się do ogólnonarodowego minimalizmu. Ale E2012 jest wyjątkowe,
wiemy o tym od ponad 5 lat i psim obowiazkiem było wykorzystać te 5 lat

Znaczy, gwoli jasności, te 5 lat będzie wtedy, bo teraz są na razie 3.

jak najlepiej. Tak, do zdobycia medalu. Bo do wychodzenia z grupy
mieliśmy E2008 i dwa razy MŚ. A 5 lat to kupa czasu, kupa kasy i kupa
możliwości. I chodzi o to, żeby te trzy kupy nie zamieniły się w jedną
wielką.

MJ




AJK

Posted: 1 Cze 2010 19:30:27



01-06-2010 o godz. 20:19 Michal Jankowski napisał:

Przy następmnych ME czy MŚ będę mówił to samo, co przy poprzednich i
dostosuję się do ogólnonarodowego minimalizmu. Ale E2012 jest wyjątkowe,
wiemy o tym od ponad 5 lat i psim obowiazkiem było wykorzystać te 5 lat

Znaczy, gwoli jasności, te 5 lat będzie wtedy, bo teraz są na razie 3.

Gwoli. Ale ja mam wizję i gramatycznie wybiegam :-)





castrol

Posted: 1 Cze 2010 19:40:46




Na tym polega bycie kibicem.

To chyba malo tutaj kibicow zostalo ;) Sami realisci, co z cala
odpowiedzialnoscia twierdza, ze bedzie jedna wielka wtopa.

PS. Po ogloszeniu ze dostaniemy euro, tez byly takie same glosy, ze nam
zabiora, ze nie damy rady.

PS1. Z Portugalia to niektorzy modlili sie o jak najnizszy wymiar kary,
a jednak Ci slabi Polacy potrafili zagrac jak nigdy w zyciu.

PS2. Da sie, trzeba wierzyc i chciec :)




Marcin Kasperski

Posted: 1 Cze 2010 19:35:54




A 5 lat to kupa czasu, kupa kasy i kupa możliwości.

Zostawiając na boku niełatwe sprawy czasu i możliwości, spytam wrednie:
a ta kupa kasy to gdzie jest? Bo z kontekstu wnioskuję, że chodzi o kasę
na przygotowanie i występ kadry.

Na selekcjonera z levelu Hiddinka stać nas nie było, środki na
wyszukiwanie i kaptowanie graczy polskiego pochodzenia też jakieś nikłe,
specjalnych obozów treningowych za wielu nie było i wiele się nie
szykuje...




CGC

Posted: 1 Cze 2010 19:51:10




A Napoleon już 200 lat temu wiedział, że podstawą potęgi i rozwoju państwa
są drogi. My się skaplismy jakies kilka lat temu.

Gdybyś bardziej uważał na historii, to dopisałbyś jedno zero do daty i
zastąpił Napoleona kimś, kogo dzieła Napoleon bardzo lubił czytać, wyszłoby
nawet dramatyczniej. :-)




<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
Bukiet Ślubny - biżuteria artystyczna - Oferty last minute - garaże - Tworzenie stron Warszawa - filtry do wody - apartament gdańsk