| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Piłka Nożna 2006 / Polska - Finlandia |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . |
| Autor | Wiadomość |
| yamma
|
Posted: 1 Cze 2010 20:08:41 Na tym polega bycie kibicem.
To chyba malo tutaj kibicow zostalo ;) Sami realisci, co z cala odpowiedzialnoscia twierdza, ze bedzie jedna wielka wtopa. E, no na trybunach teĹź tych realistĂłw trochÄ jest, bo nasz nieoficjalny hymn pt. "Hej Polacy, nic siÄ nie staĹo." jednak nie jest puszczany z taĹmy. :-) PS. Po ogloszeniu ze dostaniemy euro, tez byly takie same glosy, ze
nam zabiora, ze nie damy rady. PS1. Z Portugalia to niektorzy modlili sie o jak najnizszy wymiar kary, a jednak Ci slabi Polacy potrafili zagrac jak nigdy w zyciu. Te dwa przypadki, ktĂłre wymieniĹeĹ miaĹy jednak swojÄ genezÄ, nie wziÄĹy siÄ z przypadku. Geneza pierwszego przypadku nazywa siÄ Surkis a drugiego Beenhakker. Natomiast mnie jest ciÄĹźko doszukaÄ siÄ praprzyczyn naszego ewentualnego sukcesu na Euro 2012. Obecne pokolenie 25-27 letnich piĹkarzy, to jedna wielka szkoleniowa dziura. Tacy piĹkarze jak Lewandowski, Sobiech czy Sadlok sÄ dopiero forpocztÄ pokolenia piĹkarzy, ktĂłre coĹ tam ewentualnie moĹźe w przyszĹoĹci zdobyÄ. Nie wiem, moĹźe w Brazyli uda siÄ nam wyjĹÄ z grupy z piĹkarzami, ktĂłrzy aktualnie walczÄ w ME a moĹźe dopiero we Francji w 2016. yamma |
| Cavallino
|
Posted: 1 Cze 2010 20:26:37 Na tym polega bycie kibicem.
To chyba malo tutaj kibicow zostalo ;) Sami realisci, co z cala odpowiedzialnoscia twierdza, ze bedzie jedna wielka wtopa. OczywiĹcie szanujemy ich. Albo po naszemu - i kij im w oko. PS2. Da sie, trzeba wierzyc i chciec :)
I tego siÄ bÄdziem trzymaÄ. |
| Citizen Cain
|
Posted: 2 Cze 2010 15:02:09 Użytkownik "UGI" O a tu przypomniała mi się jedna kwestia techniczna. O ile pamiętam to w
finałach EURO nie ma meczu o 3. miejsce więc jeżeli nie gra się w finale to medalu nie ma :-) A skąd ta bzdura? Przyznaje się dwa medale brązowe. CC |
| AJK
|
Posted: 3 Cze 2010 07:52:52 01-06-2010 o godz. 21:35 Marcin Kasperski napisał: A 5 lat to kupa czasu, kupa kasy i kupa możliwości.
Zostawiając na boku niełatwe sprawy czasu i możliwości, spytam wrednie: a ta kupa kasy to gdzie jest? Bo z kontekstu wnioskuję, że chodzi o kasę na przygotowanie i występ kadry. Na selekcjonera z levelu Hiddinka stać nas nie było, środki na wyszukiwanie i kaptowanie graczy polskiego pochodzenia też jakieś nikłe, specjalnych obozów treningowych za wielu nie było i wiele się nie szykuje... Z powodu braku kasy czy z powodu braku sensownego wykorzystania tejże i braku umiejętności pozyskania większej? Pomijam takie drobiazgi, jak opór związkowego betonu przed podjęciem odważnych decyzji i konsekwentnego trwania w nich, bo to przechodziliśmy wielokrotnie przy zatrudnianiu kolejnych trenerów, a kałabania z zatrudnieniem i późniejszym zwolnieniem Beenhakkera najlepszym przykładem. W polskiej piłce i wokół niej pieniądze są. Zaryzykowałbym tezę, że są nieprzywoicie duże. Widać to po kwotach, jakie wchodzą w grę, gdy sprzedaje się prawa telewizyjne (kadry, klubów, whatever). Jeśli tego nie starcza - psim obowiazkiem związku jest znaleźć więcej. Bo to jest jedna jedyna taka impreza od stu lat i przez najbliższe dużo. Jeśli nie potrafią sami, to niech sobie znajdą fachowców od pozyskiwania funduszy, niech wezmą kredyt, namówią rząd do wycofania ustawy hazardowej i skorzystają na wdzięczności firm bukmacherskich (nie, nie mówię o korupcji), niech siedzą z kapeluszem na Trakcie Królewskim, mało mnie to wzrusza. Nie mówimy o miliardach dolarów tylko o kwotach na które moim zdaniem spokojnie stać nawet sam związek i o działaniach jak najbardziej wykonalnych, bo nie na takie rzeczy w Polsce fundusze się znajdują. Na razie kasy chyba jest wystarczająco - Smuda w każdym razie nie narzeka na braki finansowe. Fajnie by było, gdyby tak zostało do końca i gdyby każda sportowa potrzeba kadry była zaspokajana od ręki, bez patrzenia w skarbonkę. Na rozliczenia i rozważania czy było warto, czy nie - będzie czas po Euro. |
| AJK
|
Posted: 3 Cze 2010 07:54:42 01-06-2010 o godz. 18:57 UGI napisał: Webb to była pomyłka czy przekręt?
Uwielbiam tą selektywność supportersa. Yyyyy... jakbym nie rozumiał sformułowania... Spolonizowałem amerykanizm :-) Kurde, nadal nie rozumiem :-) Zaraz, czyli choć z obrzydzeniem, ale jednak przyjmujesz "korzyści
płynące z błędu/niedokładności/świadomej złej woli/przewałów/spisków.wyciągania gospodarzy za uszy ze względów marketingowych" i nie masz zamiaru odwracać się plecami, protestować, zrzekać się i oddawać tudzież plugawić? I dokladnie tak samo przyjalbym błędną decyzję, która zabrałaby nam zamiast nas przepchnąć. Bez awanturnictwa, bez nazywania sędziego chujem, bez medialnej napinki i sraczki zwyklych zjadaczy chleba, którzy kieruja sie wyzej wspomniana przeze mnie selektywnością. Tak to mozna było się zachowywać "za bajtla". Byłby po prostu niesmak, nie wykluczam że z oczywistych względów szczyptę większy, ale tej samej kategorii. Sądzę, że jest to najuczciwsza postawa jaką można w tej sytuacji przyjąć jeżeli nei chce się z tego rezygnować. Publiczne wyrażanie nadziei że może w końcu nam jako gospodarzom pomogą nie jest uczciwe i na pewno nie jest tym samym. To nie jest wyrażanie nadziei, tylko liczenie się z realiami i wyciąganie z tych realiów wniosków. I sorry, realia są jakie są, sam się z nimi godzisz, protestować nie zamierzasz, oglądać będziesz, z medalu się ucieszysz, a delikatny niesmak w postaci jednorazowego cichutkiego "och, fi-donc!" między powtórkami bramek to raczej słaba podstawa do wykładów o uczciwości lub jej braku. Tym bardziej, że taki (lub większy) niesmak czuliby w razie czego wszyscy, łącznie ze mną, więc co za różnica. Kurczę, żebyś odstawił jakiś oszalały savonarolizm, że niech no tylko jakiś przekupny sędzia nas przepchnie, to na znak protestu się oflagujesz i do końca mistrzostw będziesz oglądał tylko mecze Albanii oraz "Modę na sukces", to może bym się zdziwił, ale jakiś przestraszony szacunek dla postawy musiałbym okazać. Ale tak? Mogę tylko rozłożyć ramiona, uśmiechnąć się i ponowić apel o zakończenie dyskusji, bo widać, że problemy mamy na poziomie zasdadniczym i chyba ciężko będzie osiągnąć kompromis. Zdajesz sobie sprawę, że takie rzeczy się zdarzają i zawsze ktoś na
nich traci i wlaściwie poza pokazowym dyskomfortem morlanym niczego to nie zmienia, bo nawet jeśli nas z grupy wyciągną dzięki wątpliwemu karnemu, to kolejne mecze i tak będziesz oglądał Tak samo jak oglądałbym dalej mecze drużyny, którą przepchnięto naszym kosztem. Czyli nieważne, czy przepchnięcia się zdarzają, nieważne, czy jest uczciwie, life is life, ruszamy wąsikami i łypiemy okiem na znak, że ach-jakże jesteśmy moralnie oburzeni, ale to tylko między jednym czipsem a drugim, bo szkoda tracić mecz. Ale to ja jestem hipokrytą. Nic to, może to jeszcze kiedyś rozgryzę :-) Załóżmy, że za dwa lata będziesz dyrektorem szpitala i nagle postanowisz
zamienić swój szpital w skład warzyw i surowców wtórnych, a na dachu odśpiewać "Deguello" w pozycji kucznej? Sądzisz, że na idiotę wyjdziesz Ty czy przeciwnicy tego pomysłu? :-) Mój przykład jest abstrakcyjny ale nie głupi jak ten powyższy. Ja nie deklarowałem, że zmienię swój szpital w skład warzyw. Ty natomiast deklarujesz na publicznej grupie swoje oczekiwania względem drużyny. Ciekawi mnie czy byłbyś konsekwentny w tym czego oczekujesz gdybyś był nie tylko małym, szarym AJK-iem z grupy dyskusyjnej o coraz mniejszej liczbie członków. Bo cały czas mam wrażenie, że w tym co piszesz to z 90% jest prawdy ale w tych 10% jednak sie zgrywasz, piszesz z przymrużeniem oka. Inaczej nie umiałbym pojąć tak dużego braku wyczucia w stawianiu wymagań, w dodatku innym. Oba przykłady były durne, a mianowanie Ciebie dyrektorem szpitala czy Domu Pracy Twórczej dla Rzeźbiących w Marchewce jest równie głupie, jak wymyślone przez Ciebie "załóżmy, że..." i wyciąganie z tego założenia wniosków pod równie wesolutką tezę. Jesteśmy tu i teraz, rozmawiamy sobie, dyskutujemy, "luźne uwagi wymieniamy" i sorry, ale zabawa w "załóżmy, że..." to prosta droga do wariatkowa. Że wymagania stawiam innym? No, przepraszam bardzo, ale tak mi się życie ułożyło, że nie byłem w stanie awansować na EURO 2012 i nie będę mógł w pojedynkę rozegrać nawet jednego meczu. Strasznie mi smutno z tego powodu. Równie smutno mi z powodu niebycia prezesem PZPN (ech, te rauty, wywiady, sałatka śledziowa na zjazdach wyborczych...) i niemożności przyczynienia się do. Wpadłbym z tego powodu w lekką depresję, ale na razie nie mogę, bo muszę odnowić ubezpieczenie samochodu, zrobić przegląd, odwiedzić teściów, zrobić pranie... Poważniej - mniej więcej to samo miałem okazję już napisać publicznie. Ciut innym językiem, ale tylko ciut i tylko pod względem stylistycznym, bo w miejscach publicznych słów uznanych za nieprzywoite się nie używa i nie zawsze można polecieć sobie tak luźno, jak by się chciało. Ale to była tylko stylistyka, nie meritum, a i to różnice w stylistyce wynosiły chyba mniej niż to Twoje przykładowe 10%. I - oczywiscie niesprawdzalne, musisz uwierzyć mi na słowo - gdybym był w jakimkolwiek miejscu, które dawałoby jakikolwiek wpływ na pracę kadry (obojętnie, związek, sztab, boisko, kuchnia czy kihój), mówiłbym dokładnie to samoi wtedy wymagania dotyczyłyby także mnie. Ale przede wszystkim - ja jestem "małym szarym AJK-iem z grupy piłkarskiej o coraz mniejszej liczbie członków". Wbrew temu, że ktoś coś myśli, że komuś się wydaje itd. Jestem sobie małym szarym AJK-iem z grupy piłkarskiej o coraz mniejszej liczbie członków, Ty jesteś małym szarym UGI-m, wszyscy jesteśmy małymi szarymi Ktosiami, piszemy tutaj, to co piszemy i za własne słowa odpowiadamy. I tego się trzymajmy, bo jak zaczniemy popadać w "załóżmy, że, a skoro założyliśmy, to..." i doszukiwać się podpodpodtekstów to popadniemy w jakiś zakręcony cavallinofortunizm i trzeba nas będzie nas leczyć :-) Kurde, naprawdę tak trudno to zrozumieć?
Uwierz mi, tak. Bo wydaję mi się, że czytam osobę, która ostatnie 10 lat spędziła na emigracji mając dostęp jedynie do radia odbierającego lokalne fale. Bez żadnego wyczucia i poczucia realizmu. Czyli rzeczywiście ciężko zrozumieć. Trudno, pewnie moja wina, że nie potrafię wyjaśnić. No i mieliśmy w cholerę czasu na rożne cuda-wianki, a od ponad 5 lat
wiemy, że mamy Euro u siebie A Napoleon już 200 lat temu wiedział, że podstawą potęgi i rozwoju państwa są drogi. My się skaplismy jakies kilka lat temu. Dla mnie ten turniej to przede wszystkim impuls do przyszłych sukcesów, wyrobienie gruntu. Inaczej to jak wprowadzanie demokracji w krajach muzulmanskich, które pod wzgledem mentalnym i cywilizacyjnym, zupelnie do niej "nie dorosly". Z przykładem demokracjo-muzułmańskim nie zgadzam się kompletnie (analogie na tej grupie coś ostatnio nie teges... :-)) A co do tego impulsu i wyrobienia gruntu - zgoda. Też. Oczywiście, że też. Bo najgorsze, co by się mogło zdarzyć, to zorganizowanie E2012 tylko i wyłącznie dla samej organizacji i doraźnego splendorku w postaci paru fotek, szejkhendów itd. Nie, wróć - najgorsze to raczej byłoby gdyby z tym minimalistycznym splendorkiem połączyło się rozczarowanie w stylu: "O, proszę znowu nic nie ugraliśmy, znowu dostaliśmy baty, a nie mówiliśmy że jesteśmy do dupy, nie warto się starać i szkoda było tej kasy, lepiej było pobudować przedszkola". Ale tak - impuls, wyrobienie gruntu, element nakręcania koniunktury piłkarskiej - oczywiście, że tak. Tylko jedno drugiego nie wyklucza. To co? Protokół rozbieżności i powoli ku końcowi? :-) |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |