| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Piłka Nożna 2007 / kaukaz |
| Autor | Wiadomość |
| al
|
Posted: 8 Cze 2007 17:30:40 1.. Transport Po długich kombinacjach i analizie tamtejszych układów wydumaliśmy, że zrobimy z Tbilisi centrum transportu, i dość tanio kupujemy bilety w obie strony. Jak się później okazało koszt samolotu był wyższy, bo część naszych rzeczy z głównego bagażu zginęła, cześć nie przeszła przez absurdalnie restrykcyjną kontrolę na lotniskach. Dużo bezpieczniej jak się okazało wygląda transport na miejscu. W końcu spróbowaliśmy wszystkiego: podróż taksówką przez 600 km, pociągiem przez 15 godzin, marszrutką czyli ich busem napakowanym do granic możliwości. Ogólnie transport na miejscu bardzo przyjemny i zdecydowanie sprzyja nawiązywaniu kontaktów. Wspomnienia z imprezki w pociągu albo w marszrutce zapewne będą przedmiotem opowiadania wnukom. Tylko ta ich jazda, brr, ale nie widzielismy ani jednego wypadku ani nawet stluczki 2.. Azerbejdżan Już procedura wyrobienia wizy w Warszawie znamionuje, że lekko nie będzie. Pierwsze zderzenie z Azerami to ich przejście graniczne. Wygląda to jak brama na zapadłej wsi. Szkoda że nie odważyliśmy się zrobić zdjęcia. Przechodzimy jakiś wąskim przejściem, gdzie z jednej strony zniszczona siatka z drugiej jakaś blacha. Momentami obawiamy się czy nas wpuszczą, ale po 2 godzinach gadki okazuje się że nie ma problemu. Podróż przez cały Azerbejdżan do Baku urokliwa z posiłkiem na jakieś górce, na której wdrapaliśmy się mniej więcej w połowie drogi. Baku to miasto inwestycji. Tyle co tam się buduje to szok. Praktycznie co 100-200metrów goście budują jakiś zarąbiście duży budynek mieszkalny. Robót drogowych też niesamowicie dużo. Samo Baku przeraża mnie ogromem. Z tego co mówił taksiarz to długość miasta to blisko 100km. Oczywiście w Baku nieprawdopodobnie brudno. W Baku załatwiliśmy sobie nocleg u jakiegoś gostka, przez co poznaliśmy dzięki naszemu Opiekunowi na żywo mułzumańskie obyczaje. Ich podejście do kobiet (żona Opiekuna w 7 miesiącu ciąży nawet nie może usiąść przy stole!), obyczaje i zakazy już dla nas nie są tajemnicą. Łatwo nie było, bo nawet przy robieniu zdjęć nas Opiekun (dwa razy młodszy od każdego z nas) ustawiał nas i określał co można. To żeby się samemu wyrwać do spożywczego było nie do pomyślności. Trochę się na nim mścimy spijając ich polską wódką. Tyle że musieliśmy pić pod śmietnikiem, bo w domu nie można. Po imprezie ja wzbudzam największą sensację faktem, że chce pozmywać talerze, chyba będą o mnie opowiadać do końca życia. Dobrze, że przynajmniej Opiekun okazuje się fanem piłki nożnej, zna nawet jeden polski klub: wygrał w zakładach stawiając na GKS Bełchatów!. To co mnie najbardziej w Baku dobija to ubikacje i brak papieru toaletowego. Ale nie będę się teraz wyżywać i opisywać jak oni załatwiają te sprawy. Na meczu w pierwszej połowie, monotematyczny ale dobry doping. Natomiast szokiem było dla mnie że po drugiej bramce wszyscy wychodzą, 10 minut do końca meczu, coś tam Azerzy nawet ciśnęli, a goście (nasz Opiekun zresztą też) idą do domu. Niezłe. Część z nich postanawia pocelować w nas plastikowymi butelkami, z których jedna nawet ląduje na mojej głowie, ale jakoś ten chuligański akcent przeżyłem. 3.. Gruzja. Po wylądowaniu Gruzja i Tbilisi robi na nas rewelacyjne wrażenie. Pięknie, czysto, ludzie gościnni. Niestety mamy jakiegoś pecha bo przez całe nasze trzy dni przejazdu przez Gruzję leje jak z cebra. Jedyne co zwiedzamy to miasto Stalina i knajpy w Tbilisi. Trochę się w tych knajpkach działo. W każdym razie z wyjazdu wróciliśmy bez polskich barw bo 90% rozdałem pijąc z Gruzinami. 4.. Armenia. Jak dla mnie Armenia miażdży. Jak zmądrzeje i zacznę jeźdżić na normalne urlopy to Armenia będzie jednym z pierwszych krajów w jakich sobie posiedzę. Sam Erewań dużo mniejszy od Baku, ale jakiś taki swojski. Jeden wieczór poświęcamy na malanżowaniu chyba z najbardziej obecnie kontrowersyjnym polskim piknikiem. Niesamowite klimaty też na stadionie, dość powiedzieć że jeszcze godzin przed meczem, bez żadnej reakcji byliśmy w bramce w której potem znalazła się piłka po strzale tego ich gostka, który nas załatwił. Robimy sobie też zdjęcia na ławce rezerwowych, a także po meczu z Leo i z naszym ziomalem Wasilewskim. W drugiej połowie głośny doping Ormian, a po meczu niesamowita radość i zabawa na głównym placu. Tylko jedzenie mnie rozczarowuje i wszechobecne zdzieranie na każdym kroku, nie da się żyć bez targowania. W Armenii, podobnie jak w Gruzji, nocujemy już w małych, ale całkiem niezłych hotelikach. Ale i tak dla mnie Armenia miażdży. 5.. Mecze. Nie mnie oceniać, ale myślę że nie będzie ekipy która z 3 meczu (Kazachy, Azery i Armenia) przywiezie 9 punktów. Ja tam nawet bym się nie zdziwił, jakbyśmy dziś mieli 3 punkty mniej bo w Baku też nie było różowo. Co trzeba napisać to że się trochę zmartwili po tym meczy w Erewaniu. Naprawdę byli przybici, bo w Baku to ekipa która nie załapała się do składu (Ujki i Piszczki - którzy notabene może byli lepszym pomysłem do 1 składu) jeszcze w przerwie tryskała humorem. To co mnie zmartwiło to fakt, że po okresie że mi zwisało, znowu zacząłem się przejmować wynikami. Jeszcze dziś mnie nosi po meczu w Erewaniu. Znowu się denerwuje, jakby to czy awansuje czy nie było najważniejszą rzeczą na świecie. 6.. Kibice Dla mnie porażka, to już nie jest jakiś strasznie drogi wyjazd. A "kumatej" ekipy jest 50-60 głów. Doping też szczególnie w Erewaniu bardzo słaby. O piknikach nie wspominam. Porażka. |
| smiglostopy
|
Posted: 8 Cze 2007 17:49:31 dzieki za relacje. zazdroszcze. mozna gdzies zobaczyc zdjecia z tego wyjazdu? |
| RYBIE OKO
|
Posted: 8 Cze 2007 18:52:34 ......................... Ich podejście do kobiet (żona Opiekuna w 7 miesiącu ciąży nawet nie może usiąść przy stole!),
....................... Widać, że cywilizacja bardziej rozwinięta od "naszej". Mam nadzieję,że szybko nadrobimy ;-). Świetny opis, dzięki. |
| Maciej_NT
|
Posted: 8 Cze 2007 20:01:16 Super relacja, dzięki. Mnie kumple namawiają na wyjazd do Portugalii, hmmm. Kurcze, zobaczyć wielki łomot naszych z taką grą, ciężka decyzja do podjęcia. Maciej_NT |
| majkelFM
|
Posted: 8 Cze 2007 20:22:39 Super relacja, dzięki.
Mnie kumple namawiają na wyjazd do Portugalii, hmmm. Kurcze, zobaczyć wielki łomot naszych z taką grą, ciężka decyzja do podjęcia. Wiesz, zobaczyć reprezentację Portugalii na kolanach na własnym stadionie... bezcenne :) Może zdaży się cud i będziesz miał co wnukom opowiadać. |
| Robert Gosik
|
Posted: 9 Cze 2007 15:45:53 Przeogromnie zazdroszcze wyjazdu. Moja "ekipa wyjazdowa" Kaukaz planowala chyba z pol roku. Gdy termjmin zaczal sie zblizac to okazalo sie ze jeden nie dostanie urlopu, drugi nie ma pieniedzy, trzeci... itd. ech... :((( Szkoda ze nie rzuciliscie tematu na grupe przed wyjazdem, chyba ze ekipa byla zamknieta. A co do wyniku ... olac Ja zwolennikiem Beenhakeera nie bylem to i wynik dla mnie nie jest zaskoczeniem, z wczesniejszych meczy przeciw "azjatom" wynikalo ze cos takiego moze sie przytrafic. Teraz jest prosta sprawa. Awans trzeba wygrac bezposrednio z Serbia i Portugalia. I tu Leo bedzie w stanie pokazac czy jest wart cokolwiek wiecej niz polscy trenerzy. Robert |
| SirMike
|
Posted: 9 Cze 2007 18:59:32 I tu Leo bedzie w stanie pokazac czy jest wart cokolwiek wiecej niz polscy
trenerzy. IMHO juz pokazal w paru poprzednich meczach. Polscy trenerzy typu Piechniczek, Strejlau, Engel uwazaja sie za najmadrzejszych na swiecie. Engel juz pokazal co jest wart a jestem przekonany, ze gdyby reprezentacje objal, ktorys z pozostalej dwojki to bysmy mieli niezle posmiewisko. PS - nie jestem jakims wielkim zwolennikiem Leo. |
| FanEnt
|
Posted: 12 Cze 2007 11:26:04 Widać, że cywilizacja bardziej rozwinięta od "naszej".
Mam nadzieję,że szybko nadrobimy ;-). "Borat", jako zywo! A relacja niesamowita. Thanx, al! Pozdrawiam. FanEnt |
| lw
|
Posted: 5 Gru 2009 08:39:18 http://www.alhim.net/Para/25/chegem1.htm |
| Porpil
|
Posted: 5 Gru 2009 10:49:43 Piękne zdjęcia ma ta szkoła "Pierwszy Krok" pozdrawiam Porpil |
| karamba
|
Posted: 5 Gru 2009 12:37:44 Kto wie, co to za muza leci w podkładzie? |
| lw
|
Posted: 5 Gru 2009 13:33:04 Kto wie, co to za muza leci w podkładzie?
ryan farish - indian summer |
| karamba
|
Posted: 5 Gru 2009 16:11:06 Kto wie, co to za muza leci w podkładzie?
ryan farish - indian summer
dzięki |
| leszek.wozniak
|
Posted: 6 Gru 2009 19:34:11 http://www.alhim.net/Para/25/chegem1.htm
-- jeszcze trochę fotek z Kaukazu http://fotki.yandex.ru/users/drsergey/album/79042?p=0 |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |