sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Piłka Nożna 2007 / kolejka 14 - pozostałe mecze
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Cavallino

Posted: 13 Lis 2007 11:39:43





Były transparenty
rozpieszczonej publiczności

???
Rozwiniesz?





AJK

Posted: 13 Lis 2007 12:11:54



13-11-2007 o godz. 12:39 Cavallino napisał:

Były transparenty rozpieszczonej publiczności

???
Rozwiniesz?

"Transferowa trzecia liga - Dość już obcokrajowców"... no, poprzewracało
się w głowach niektórym. Patrząc na Rengifo, Quinterosa, Djurdjevića,
nawet Injaca - niejedna polska drużyna z ekstraklasy zamieniłaby się w
taką "trzecią ligę". Żeby nie mecz z Wisłą, to i Dolhę by pewnie można
dopisać.
Hasło "Idziemy na majstra. Wężykiem, wężykiem..." było dowcipne, ale moim
zdaniem też świadczy, że publiczność niecierpliwa, że już zapomniała, jak
to niedawno bywało, że wydaje się jej, iż to wszystko tak łatwo, tak hop
i już. Nie wiem, jakoś nie potrafię zrozumieć takich "mobilizacji"
transparetnowych (o, ten z Reissem i Smudą był głupawy, moim zdaniem), w
sytuacji, w której Lech jest w czołówce, niewiele brakuje, żeby był wyżej
i jedyne, czego tak naprawdę potrzebuje teraz, to spokój i solidne
stabilne budowanie drużyny, która porządziłaby w lidze dłużej niż 1
sezon. Ale nie, nie lubimy czekać, nie chcemy czekać i nieważne, że -
choćby - nie jesteśmy sami w lidze. Nie. Ma być już. Dużo. Buuu. Tup.




UGI

Posted: 13 Lis 2007 12:34:17




Ruch Chorzów - ŁKS Łódź 0-0

Ze skrótu wynikalo ze byl to najnudniejszy mecz w tym sezonie. Dla mnie ŁKS
jest druzyna przerazliwie nieatrakcyjna do ogladania i jezeli mialbym
typowac ekipy do spadku to na pierwszym miejscu wskazalbym ich.

Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 1-1

Górnk ewidetnie oskubany z 3 pkt. Co to za wał prowadzil to spotkanie? Gdzie
tam Hajto albo inny faulowal przy bramce? Szkoda bo byla szansa na
odskoczenie Lubinianom. Mimo wszystko cieszy mnie ze w koncu Górnik jest
groźną ekipa na wyjazdach i trzeba sie z nim liczyc. Swoja droga to mialem
byc na tym meczu ale jak zobacyzlem w sobote rano jaka jest pogoda w calej
Polsce to mi sie odechcialo.

Lech Poznań - Polonia Bytom 1-0

Stracic jedna bramke w Poznaniu majac tak slabych pilkarzy? :o Szacunek.



Łukasz Garguła i Patryk Rachwał

(ex aequo, bo w przypadku Rachwała mam wątpliwości, czy to czasem nie
było jak z Dzienisem :-))

A ja bym nagrodzil Zablockiego. Bo to chyba pierwszy napastnik od czasu
Franka ktory nie wylacza mózgu jak ma pilke do strzalu. I niech ta bramka
bedzie przykladem dla innych (Brozka pomijam bo on i tak sie niczego nie
nauczy)



Zapomniales jeszcze wspomniec o najwazniejszym. Ruch Radzionkow liderem IV
ligi!!!! :-)




Cavallino

Posted: 13 Lis 2007 12:37:30





"Transferowa trzecia liga - Dość już obcokrajowców"... no, poprzewracało
się w głowach niektórym. Patrząc na Rengifo, Quinterosa, Djurdjevića,
nawet Injaca - niejedna polska drużyna z ekstraklasy zamieniłaby się w
taką "trzecią ligę".

Injaca oddaję bez walki. ;-)
A co do trzeciej ligi chodzi o porównanie powyższych z Cleberem, Kosowskim
czy Niedzielanem.

A jeszcze bardziej o to, że w/w powinni być UZUPEŁNIENIEM składu.
Niestety skład w sporej części stanowią.
I nie spowodują że Lech będzie mógł walczyć o najwyższe cele.
Drugie, trzecie miejsce to max, na co (przy sporej dozie szczęścia) będzie
nas stać.


w
sytuacji, w której Lech jest w czołówce, niewiele brakuje, żeby był wyżej
i jedyne, czego tak naprawdę potrzebuje teraz, to spokój i solidne
stabilne budowanie drużyny

To było dobre rok temu.
Teraz ta drużyna ma być już zbudowana, albo budowniczy won i dać komuś kto
się na tym zna.
Bo jak widać niewiele się zmieniło, poza listą kontuzjowanych.





tees

Posted: 13 Lis 2007 12:52:16





To było dobre rok temu.
Teraz ta drużyna ma być już zbudowana, albo budowniczy won i dać komuś kto
się na tym zna.
Bo jak widać niewiele się zmieniło, poza listą kontuzjowanych.

Nie żebym był lechitą, ale po części rozumiem te teksty. LEch zaczyna
zbierać żniwo akcji marketingowej, mającej na celu pokazać potencjalnym
kupcom karnetów, że w tym sezonie ich drużyna będzie "nie do podjebania".
Akcja zakończyła się sukcesem - karnetów poszło najwięcej w Polsce - ale po
14 kolejkach niektórzy mogą już czuć się zawiedzeni niespełnionymi
obietnicami.
Bardzo ciekawi mnie (piszę najzupełniej bez żadnej złośliwości) jak będą się
sprzedawały karnety na wiosnę.

pzdrw
tees






tees

Posted: 13 Lis 2007 12:54:19





Nie żebym był lechitą, ale po części rozumiem te teksty. LEch zaczyna
zbierać żniwo akcji marketingowej, mającej na celu pokazać potencjalnym
kupcom karnetów, że w tym sezonie ich drużyna będzie "nie do podjebania".
Akcja zakończyła się sukcesem - karnetów poszło najwięcej w Polsce - ale
po 14 kolejkach niektórzy mogą już czuć się zawiedzeni niespełnionymi
obietnicami.
Bardzo ciekawi mnie (piszę najzupełniej bez żadnej złośliwości) jak będą
się sprzedawały karnety na wiosnę.

PS. Przy czym oczywiście nadzieje zostały wzbudzone nie tylko u nabywców
karnetów ale tez u innych.

pzdrw
tees






gasper

Posted: 13 Lis 2007 13:01:53



Nie żebym był lechitą, ale po części rozumiem te teksty. LEch zaczyna zbierać
żniwo akcji marketingowej, mającej na celu pokazać potencjalnym kupcom
karnetów, że w tym sezonie ich drużyna będzie "nie do podjebania".

bo w Poznaniu tak jest - i nabywcy karnetów tylko raz mogli narzekać :-)

Pozdrawiam





AJK

Posted: 13 Lis 2007 13:21:58



13-11-2007 o godz. 13:37 Cavallino napisał:

"Transferowa trzecia liga - Dość już obcokrajowców"... no, poprzewracało
się w głowach niektórym. Patrząc na Rengifo, Quinterosa, Djurdjevića,
nawet Injaca - niejedna polska drużyna z ekstraklasy zamieniłaby się w
taką "trzecią ligę".

Injaca oddaję bez walki. ;-)
A co do trzeciej ligi chodzi o porównanie powyższych z Cleberem,
Kosowskim czy Niedzielanem.

Każdy z powyższych jest obecnie lepszy od Niedzielana, bo ma przynajmniej
teoretyczną możliwość zdobywania bramek :-) Praktyczną także - jak widać.
Co do Clebera... Ostatnie mecze miał bardzo dobre, ale poprzednie
przysporzyły mi paru siwych włosów. A Wiśle mogły dodać kilka straconych
z rzutow karnych bramek. Ja tam lechickich obcokrajowców nie cenię na
tyle niżej od Clebera czy innych graczy.


A jeszcze bardziej o to, że w/w powinni być UZUPEŁNIENIEM składu.
Niestety skład w sporej części stanowią.

A, to jest rzeczywiście argument. Ale nie przeciw tymże obcokrajowcom, na
litość boską.


I nie spowodują że Lech będzie mógł walczyć o najwyższe cele.
Drugie, trzecie miejsce to max, na co (przy sporej dozie szczęścia)
będzie nas stać.

To nie tak mało. Drugie miejsce to puchary (kiedy Lech ostatnio w nich
grał?), to znakomity punkt startu do przyszłego sezonu.


w sytuacji, w której Lech jest w czołówce, niewiele brakuje, żeby był
wyżej i jedyne, czego tak naprawdę potrzebuje teraz, to spokój i
solidne stabilne budowanie drużyny

To było dobre rok temu.
Teraz ta drużyna ma być już zbudowana, albo budowniczy won i dać komuś
kto się na tym zna.
Bo jak widać niewiele się zmieniło, poza listą kontuzjowanych.

Czyli co rok od nowa, co rok to samo, co rok powrót do bloków startowych,
wielkie apetyty, rozczarowanie, zmiana, powrót, apetyt, rozczarowanie,
itd...Tylko tak z roku na rok czy nawet z roku na dwa to się w
dzisiejszej piłce nie da. Cierpliwości trochę by nie zaszkodziło. Tym
bardziej, że od powrotu do I ligi Lech nie kończył sezonu wyzej niż
szóste miejsce. Miejsce na pudle nie będzie klęską. A łatwiej się potem
odbić wyżej :-)





AJK

Posted: 13 Lis 2007 13:24:50



13-11-2007 o godz. 13:34 UGI napisał:

Ruch Chorzów - ŁKS Łódź 0-0

Ze skrótu wynikalo ze byl to najnudniejszy mecz w tym sezonie. Dla mnie
ŁKS jest druzyna przerazliwie nieatrakcyjna do ogladania i jezeli
mialbym typowac ekipy do spadku to na pierwszym miejscu wskazalbym
ich.

ŁKS się wyraźnie zmienia na lepsze. W początkach rundy grali czasem wręcz
nieporadnie, a teraz zaczynają być bardzo niewygodnym przeciwnikiem.
jeszcze 2 miesiące temu myślałem, że ŁKS jest pewnym kandydatem do
spadku, a teraz... nie zakładałbym się o to. Jeśli nie będą się bawić w
rewolucje trenerskie, jeśli kupią choćby jednego sensownego napastnika i
jednego pomocnika... Co do nieaktrakcyjności, to też mozna by się było
spierać, ale oceny na meczu z Ruchem bym nie budował. Poza pogodą
dochodziły jeszcze podobne nerwy jak w meczu Odra - Cracovia. Normalnie
bywa ciekawiej. Nawet - a może zwłaszcza - kiedy gra Sikora :-)

Ale o Ruch się martwię - jeśli mając taki potencjał nie są w stanie
wygrać nawet z ŁKSem, to z kim, kurde, zamierzają, jeśli chcą się
utrzymać?
A ja liczyłem, że Ruch będzie miał spokojne miejsce w srodku tabeli...


Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 1-1

Górnk ewidetnie oskubany z 3 pkt. Co to za wał prowadzil to spotkanie?

Marek Mikołajewski

Gdzie tam Hajto albo inny faulowal przy bramce?

Podobno chodziło o jakieś odepchniecie Bartczka przez Hajtę, ale musiało
chyba chodzić o moment wybicia piłki, bo powtórki tego zajścia nie
pokazują, a potem widać, że Bartczak po wyskoku do piłki strzela jakiegoś
wygibasa i wali się na ziemię. Tylko że ujęcia zza bramki pokazują
wyraźnie iż Hajtę i Bartczaka dzieli metr, a Bartczak w wyskoku nie był
tknięty nawet oddechem Hajty :-)
Nawet _jeśli_ owo odepchnięcie było - moim zdaniem nie miało wpływu na tę
akcję, a od momentu przekroczenia przez piłkę linii pola karnego wszystko
między Hajtą i Bartczakiem już było czyste i bezkontaktowe. Dla mnie -
gol prawidłowy.



Łukasz Garguła i Patryk Rachwał

(ex aequo, bo w przypadku Rachwała mam wątpliwości, czy to czasem nie
było jak z Dzienisem :-))

A ja bym nagrodzil Zablockiego. Bo to chyba pierwszy napastnik od czasu
Franka ktory nie wylacza mózgu jak ma pilke do strzalu. I niech ta
bramka bedzie przykladem dla innych (Brozka pomijam bo on i tak sie
niczego nie nauczy)

Poczekamy - zobaczymy. Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca i jednej
jaskółki niekonieczniej czyniącej wiosnę, żebyśmy nie wyszli jak Zabłocki
na mydle. Hmmm... powiedziałem jak Piekarski na mękach :-)


Zapomniales jeszcze wspomniec o najwazniejszym. Ruch Radzionkow
liderem IV ligi!!!! :-)

Po pierwsze nie Radzionków tylko Rybnik, a po drugie nie Rybnik, tylko
Unia Tarnów :-)
W której to Unii gra (i strzela bramki nawet) Albert Asseh, kiedyś z
Kmity Zabierzow, więc znowu wszystko zostaje w Krakowie i okolicach.





Jajco

Posted: 13 Lis 2007 19:43:37




Odra Wodzisław - Cracovia 0-1


Dobrze zarlo ale zdechlo. :-/ Szkoda, bo teraz sie pewnie pozbieraja i nie bedzie
zabawy. Jeszcze troche i sie okaze ze w czubie nuda, na dnie nuda i nie ma po co
sie ta liga zajmowac.

Pozdro
Jajco




Cavallino

Posted: 13 Lis 2007 21:35:27





Injaca oddaję bez walki. ;-)
A co do trzeciej ligi chodzi o porównanie powyższych z Cleberem,
Kosowskim czy Niedzielanem.

Każdy z powyższych jest obecnie lepszy od Niedzielana, bo ma przynajmniej
teoretyczną możliwość zdobywania bramek :-)

Wiesz że nie chodziło o kontuzjowanego Niedzielana.
Quinteros po kontuzji też się do dziś nie odnalazł.


Praktyczną także - jak widać.
Co do Clebera... Ostatnie mecze miał bardzo dobre, ale poprzednie
przysporzyły mi paru siwych włosów. A Wiśle mogły dodać kilka straconych
z rzutow karnych bramek. Ja tam lechickich obcokrajowców nie cenię na
tyle niżej od Clebera czy innych graczy.

Wiesz, żeby zdobyć mistrza, trzeba zdobyc lepszych graczy niż przeciwnicy.
Czyli gdyby te transfery były odwrotne, może byłaby szansa że skład zaczyna
się wyrównywać.




A jeszcze bardziej o to, że w/w powinni być UZUPEŁNIENIEM składu.
Niestety skład w sporej części stanowią.

A, to jest rzeczywiście argument. Ale nie przeciw tymże obcokrajowcom, na
litość boską.

Ależ tu nie chodziło o jakość tych obcokrajowców.
Chodziło o to że OPRÓCZ nich, często wziętych za friko lub półdarmo, nie ma
transferów na kulejących pozycjach.




I nie spowodują że Lech będzie mógł walczyć o najwyższe cele.
Drugie, trzecie miejsce to max, na co (przy sporej dozie szczęścia)
będzie nas stać.

To nie tak mało.

Gdyby było.
Równie dobrze możemy skończyć na miejscu 6 lub 7, na dziś przewaga nad
Górnikiem czy Zagłębiem jest żadna.
A to już wyczyn który słabiutkiemu i biedniutkiemu Lechowi Michniewicza nie
przysporzył jakiegos szczególnego trudu.
Przy wzmocnieniach w/w trójką zapewne bez problemu by wynik poprawił.
A wejście Amiki miało spowodować postęp.
Na razie IMO go nie ma.

To było dobre rok temu.
Teraz ta drużyna ma być już zbudowana, albo budowniczy won i dać komuś
kto się na tym zna.
Bo jak widać niewiele się zmieniło, poza listą kontuzjowanych.

Czyli co rok od nowa, co rok to samo, co rok powrót do bloków startowych,
wielkie apetyty, rozczarowanie, zmiana, powrót, apetyt, rozczarowanie,
itd...

Dokładnie.
A nam chodzi o to żeby było inaczej.

Tylko tak z roku na rok czy nawet z roku na dwa to się w
dzisiejszej piłce nie da. Cierpliwości trochę by nie zaszkodziło.

Nie uważasz, że 14 ostatnich lat to dużo cierpliwości?
Bo większość z nas zapewne tak.
Żeby wszystko jeszcze szło w dobrym kierunku, a Lech się poprawiał.
Jak na dziś - ja tego nie widzę.





Andy

Posted: 13 Lis 2007 21:37:49




"Transferowa trzecia liga - Dość już obcokrajowców"... no, poprzewracało
się w głowach niektórym. Patrząc na Rengifo, Quinterosa, Djurdjevića,
nawet Injaca - niejedna polska drużyna z ekstraklasy zamieniłaby się w
taką "trzecią ligę". Żeby nie mecz z Wisłą, to i Dolhę by pewnie można
dopisać.

"Transferowa III liga" to nieco za mocne stwierdzenie, zgoda.
"Dosc juz obcokrajowcow" - w pelni sie z tym zgadzam. Bardzo niewiele nam
juz brakuje do slynnej Pogoni Szczecin. Nie chce, aby Lech byl slynny przez
to, ze stanowi zlepek pilkarzy z calego swiata, ktorzy nie potrafia sie
porozumiec ze soba. Mamy kilku Polakow, 2 Serbow, Rumuna, Macedonczyka,
Panamczyka, 2 Peruwianczykow, a jeszcze gdzies tam o lawke obija sie
kompletnie beznadziejny Bulgar. Plus trener, co po polsku nie potrafi sie
wyslowic. Oczywiscie moga sie zdarzyc jednostki, ktorym to zwisa, ale mnie
to irytuje. Przy czym akceptuje stranieri, ktorzy potrafia grac w pilke -
Djurdjevica, Renifera, z pewnymi zastrzezeniami Kwinte i Dolhe. Reszta to
bardzo przecietni lub wrecz slabi pilkarze i ich w Lechu nie chce.

Hasło "Idziemy na majstra. Wężykiem, wężykiem..." było dowcipne, ale moim
zdaniem też świadczy, że publiczność niecierpliwa, że już zapomniała, jak
to niedawno bywało, że wydaje się jej, iż to wszystko tak łatwo, tak hop
i już. Nie wiem, jakoś nie potrafię zrozumieć takich "mobilizacji"
transparetnowych (o, ten z Reissem i Smudą był głupawy, moim zdaniem),

Nieco kontrowersyjny, ale tez nie bez przyczyny powstal. To efekt tego, ze
dzialacze Lecha nie pala sie, eufemistycznie mowiac, by przedluzyc konczacy
sie w czerwcu kontrakt Piotra Reissa.

sytuacji, w której Lech jest w czołówce, niewiele brakuje, żeby był wyżej
i jedyne, czego tak naprawdę potrzebuje teraz, to spokój i solidne
stabilne budowanie drużyny, która porządziłaby w lidze dłużej niż 1
sezon. Ale nie, nie lubimy czekać, nie chcemy czekać i nieważne, że -
choćby - nie jesteśmy sami w lidze.

Znasz kogos, kto lubi czekac? A kibice Lecha czekaja na druzyne walczaca o
mistrzostwo juz 14 lat. To dosc dlugo.






Andy

Posted: 13 Lis 2007 21:39:33



A jeszcze bardziej o to, że w/w powinni być UZUPEŁNIENIEM składu.
Niestety skład w sporej części stanowią.
I nie spowodują że Lech będzie mógł walczyć o najwyższe cele.
Drugie, trzecie miejsce to max, na co (przy sporej dozie szczęścia) będzie
nas stać.

Osobiscie miejsce na pudle wzialbym przed sezonem i biore teraz. Z tymi
dzialaczami, tymi trenerami i tymi pilkarzami to bylby spory sukces.






Andy

Posted: 13 Lis 2007 21:42:48



Bardzo ciekawi mnie (piszę najzupełniej bez żadnej złośliwości) jak będą
się sprzedawały karnety na wiosnę.

Wazne sa moim zdaniem trzy elementy:
1) osiagniecia na rynku transferowym (niewiadoma, choc cudow sie nie
spodziewam)
2) pojemnosc stadionu (prawdopodobnie bedzie sporo mniejsza z racji
wylaczenia z uzytkowania kotla - pojemnosc bedzie wynosic ok. 18 tys., co
moze uczynic karnet bardziej atrakcyjnym)
3) czy bedzie mecz z Legia (nie bedzie, co moze wplynac negatywnie na
popularnosc karnetow).






Cavallino

Posted: 13 Lis 2007 22:13:56




A jeszcze bardziej o to, że w/w powinni być UZUPEŁNIENIEM składu.
Niestety skład w sporej części stanowią.
I nie spowodują że Lech będzie mógł walczyć o najwyższe cele.
Drugie, trzecie miejsce to max, na co (przy sporej dozie szczęścia)
będzie nas stać.

Osobiscie miejsce na pudle wzialbym przed sezonem i biore teraz. Z tymi
dzialaczami, tymi trenerami i tymi pilkarzami to bylby spory sukces.

Dokładnie tak, zwłaszcza drugie z pucharami.
Tyle że równie dobrze możemy być na 7 i jest to nawet bardziej
prawdopodobne, jeśli nic się nie zmieni.





AJK

Posted: 13 Lis 2007 22:21:00



13-11-2007 o godz. 22:37 Andy napisał:

"Transferowa trzecia liga - Dość już obcokrajowców"... no,
poprzewracało się w głowach niektórym. Patrząc na Rengifo,
Quinterosa, Djurdjevića, nawet Injaca - niejedna polska drużyna z
ekstraklasy zamieniłaby się w taką "trzecią ligę". Żeby nie mecz z
Wisłą, to i Dolhę by pewnie można dopisać.

"Transferowa III liga" to nieco za mocne stwierdzenie, zgoda.
"Dosc juz obcokrajowcow" - w pelni sie z tym zgadzam. Bardzo niewiele
nam juz brakuje do slynnej Pogoni Szczecin. Nie chce, aby Lech byl
slynny przez to, ze stanowi zlepek pilkarzy z calego swiata, ktorzy
nie potrafia sie porozumiec ze soba. Mamy kilku Polakow, 2 Serbow,
Rumuna, Macedonczyka, Panamczyka, 2 Peruwianczykow, a jeszcze gdzies
tam o lawke obija sie kompletnie beznadziejny Bulgar. Plus trener, co
po polsku nie potrafi sie wyslowic. Oczywiscie moga sie zdarzyc
jednostki, ktorym to zwisa, ale mnie to irytuje. Przy czym akceptuje
stranieri, ktorzy potrafia grac w pilke - Djurdjevica, Renifera, z
pewnymi zastrzezeniami Kwinte i Dolhe. Reszta to bardzo przecietni lub
wrecz slabi pilkarze i ich w Lechu nie chce.


OK, ja to wszystko rozumiem. Rozgoryczenie faktem, że nie wszyscy kupieni
obcokrajowcy spełniają pokładane w nich nadzieje - także (choć niektórzy
Polacy też nie spełniają, więc co za różnica?). Transparent mnie jednak
zirytował, bo raz - jest niesprawiedliwy, dwa - "jedzie po całości" i
jest krzywdzący dla graczy "o dużej stopie zwrotu" :-)


(o, ten z Reissem i Smudą był głupawy, moim zdaniem),

Nieco kontrowersyjny, ale tez nie bez przyczyny powstal. To efekt tego,
ze dzialacze Lecha nie pala sie, eufemistycznie mowiac, by przedluzyc
konczacy sie w czerwcu kontrakt Piotra Reissa.

OK, ale to znowu są dobre intencje i co najmniej średnie efekty. Bo można
przywalić działaczom niekoniecznie tworząc czy podsycając podziały w
klubie. Abstrahując od skutecznosci, bo przecież takie personalne
zagrania mogą wywołać efekt odwrotny - utrudnić przedłużenie kontraktu
Reissa. Ludzkie ambicje i ambicyjki różne bywają.

sytuacji, w której Lech jest w czołówce, niewiele brakuje, żeby był
wyżej i jedyne, czego tak naprawdę potrzebuje teraz, to spokój i
solidne stabilne budowanie drużyny, która porządziłaby w lidze dłużej
niż 1 sezon. Ale nie, nie lubimy czekać, nie chcemy czekać i
nieważne, że - choćby - nie jesteśmy sami w lidze.

Znasz kogos, kto lubi czekac? A kibice Lecha czekaja na druzyne
walczaca o mistrzostwo juz 14 lat. To dosc dlugo.

Kibice Lecha jeszcze sześć lat temu emocjonowali się rozgrywkami drugiej
ligi. Dziś mają sporą szansę na kibicowanie Lechowi grającemu w
pucharach. Gdyby nie zaskakująca forma Wisły - mogliby liczyć na walkę
także o mistrzostwo. Kibice Lecha mogą się także cieszyć z przebudowanego
stadionu, stabilnej sytuacji finansowej i zdobytego nie tak dawno Pucharu
Polski... To nie jest mało. To jest - moim zdaniem - znakomity punkt
wyjścia do wieloletniego pobytu w czołówce ligi, corocznej walki o tytuł,
corocznych pucharów. Ja bym wolał to niż los Polonii Warszawa, która
zdobyła mistrza i na tym się skończyło.
Żeby było jasne - rozumiem, że kibice chcą, że się niecierpliwią. Ale na
litość boską, jeszcze się nawet runda nie skończyła, Lech gra nieźle,
jest czwarty, do przepracowania ma teraz 2-tygodniową przerwę, a potem
całą zimę i ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje to rewolucje i konflikty
wewnętrzne rozgrywany/wywoływane/podsycane przez kibiców.
Więc, jako odreagowanie, transparent z wężykiem - tak, bo jest dowcipny
(dowalić dowcipem można bardzo), transparenty personalnie krzywdzące -
nie, bo niczego pozytywnego nie wniosą, a negatywnego - mnóstwo.





Andy

Posted: 13 Lis 2007 22:51:36




OK, ja to wszystko rozumiem. Rozgoryczenie faktem, że nie wszyscy kupieni
obcokrajowcy spełniają pokładane w nich nadzieje - także (choć niektórzy
Polacy też nie spełniają, więc co za różnica?). Transparent mnie jednak
zirytował, bo raz - jest niesprawiedliwy, dwa - "jedzie po całości" i
jest krzywdzący dla graczy "o dużej stopie zwrotu" :-)

Nie jedzie po calosci. To jasny przekaz - dosc juz, czyli nie chcemy, zeby
obcokrajowcow bylo wiecej niz jest obecnie (moim zdaniem i tak teraz jest za
duzo).

Żeby było jasne - rozumiem, że kibice chcą, że się niecierpliwią. Ale na
litość boską, jeszcze się nawet runda nie skończyła, Lech gra nieźle,
jest czwarty, do przepracowania ma teraz 2-tygodniową przerwę, a potem
całą zimę i ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje to rewolucje i konflikty
wewnętrzne rozgrywany/wywoływane/podsycane przez kibiców.
Więc, jako odreagowanie, transparent z wężykiem - tak, bo jest dowcipny
(dowalić dowcipem można bardzo), transparenty personalnie krzywdzące -
nie, bo niczego pozytywnego nie wniosą, a negatywnego - mnóstwo.

Mysle, ze warto bys przeczytal tekst z Gazety Wyborczej (dziennikarzy z
redakcji poznanskiej, ktorzy w odroznieniu od swoich kolegow z Warszawy nie
traktuja kibicow jako "kibolstwa"), odnoszacy sie do tych transparentow.
Osobiscie nie ze wszystkim z tego tekstu sie zgadzam, ale mysle, ze
przeczytac warto:
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36006,4666853.html
Zycze milej lektury.






AJK

Posted: 14 Lis 2007 08:00:58



13-11-2007 o godz. 23:51 Andy napisał:

Mysle, ze warto bys przeczytal tekst z Gazety Wyborczej (dziennikarzy z
redakcji poznanskiej, ktorzy w odroznieniu od swoich kolegow z
Warszawy nie traktuja kibicow jako "kibolstwa"), odnoszacy sie do tych
transparentow. Osobiscie nie ze wszystkim z tego tekstu sie zgadzam,
ale mysle, ze przeczytac warto:
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36006,4666853.html
Zycze milej lektury.

Warto było, choć chyba bardziej zgadzałem się z Twoimi argumentami tu, na
grupie, niż z argumentami piszących tekst w GW.
Ubawiło mnie porównanie do Legii. Że Lech nie zrobił poważnych
transferów, co ma świadczyć, że zarządowi chyba nie zależało o prawdziwej
walce o tytuł, a taka Legia - o, proszę: wydała miliony, więc nawet jeśli
nie zdobędzie mistrza - nikt nie powie, że się nie starała. Kiedy czytam
to dziś, to primo - widzę tabelę :-) a secudno - wyobrażam sobie, co by
powiedzieli kibice, gdyby Lech wydał tyle samo, co Legia i miał takie
same efekty. Już widzę te transparenty.... :-)

Argument, że Wisła pozyskała Kosowskiego jest trochę średni - żadna
zasługa Wisły, bo przecież Kamil wciaż jest formalnie jej piłkarzem i po
prostu wracał z wypożyczenia. Że gra jak gra - to już w większości
zasługa samego Kamila.
Argument Niedzielan natomiast... nie jest argumentem zdrowym :-)

Zgodzić się za to mogę całkowicie z ostatnią częścią tekstu, tę pod
tytułem "co powinien zrobić Lech". Pisaną z punktu widzenia kibica,
troche niecierpliwego kibica, ale spokojną i nie wdajacą się w personalne
jazdy, porównania itd. TRochę może zabrakło mi tam zdania o tym, co
mogliby zrobić sami kibce, ale to już kwestia optyki miejsca i rozłożenia
akcentów. W sumie cała ta gałązka wątku na tym się zasadza - co do
meritum jesteśmy w miarę zgodni, ale inaczej rozkładamy niektóre akcenty.
Pewnie także ze względu na miejsce - kibic Lech z natury rzeczy będzie
miał tu mniejszy dystans, ktoś z boku - większy :-)

Dzięki za link.




Robert Gosik

Posted: 14 Lis 2007 12:40:10



3) czy bedzie mecz z Legia (nie bedzie, co moze wplynac negatywnie na
popularnosc karnetow).

Wlasnie o tym chcialem napisac ale juz nie musze ... ;-)

Robert






Robert Gosik

Posted: 14 Lis 2007 12:43:49



Dokładnie tak, zwłaszcza drugie z pucharami.
Tyle że równie dobrze możemy być na 7 i jest to nawet bardziej
prawdopodobne, jeśli nic się nie zmieni.

Nie chce was martwic ale wyniki sa na miare sponsora.
Juz dawno ktorys z was zauwazyl, ze Amika przeniosla sie do Poznania nie dla
wydania jeszcze wiekszych pieniedzy a dla oszczednosci.
Narazie "jakby" sie to potwierdza.

Robert






Cavallino

Posted: 14 Lis 2007 12:54:31




Dokładnie tak, zwłaszcza drugie z pucharami.
Tyle że równie dobrze możemy być na 7 i jest to nawet bardziej
prawdopodobne, jeśli nic się nie zmieni.

Nie chce was martwic ale wyniki sa na miare sponsora.
Juz dawno ktorys z was zauwazyl, ze Amika przeniosla sie do Poznania nie
dla wydania jeszcze wiekszych pieniedzy a dla oszczednosci.

No bo jest to oszczędność skoro bez wysiłku własnego dodaje do budżetu:
-5 mln zł z biletów
-kilka mln zł od sponsorów i LBC

których we Wronkach by nie miała.

Pytanie co to za reklama którą stanowi drużyna pętająca się w środku tabeli,
nie posiadajaca nazwy Amica na koszulkach, stadionie, reklamach i
gdziekolwiek?
Powiedziało się a, to wypada powiedzieć B i zareklamować na arenach
europejskich (a to można zrobić tylko dzięki wzmocnieniu drużyny, a na to
trzeba niestety trochę kasy wyłożyć), albo dać sobie spokój z piłką w ogóle,
bo po co to ciągnąć?

Jakie to może mieć zalety dla właściciela?

Tyle że gdyby Amica chciała dać sobie spokój z piłką to mogła to zrobić po
prostu likwidując drużynę we Wronkach, po co byłby jej w tym celu Lech to
nie pojmę.





Andy

Posted: 14 Lis 2007 12:58:48



Dokładnie tak, zwłaszcza drugie z pucharami.
Tyle że równie dobrze możemy być na 7 i jest to nawet bardziej
prawdopodobne, jeśli nic się nie zmieni.

Nie chce was martwic ale wyniki sa na miare sponsora.
Juz dawno ktorys z was zauwazyl, ze Amika przeniosla sie do Poznania nie
dla wydania jeszcze wiekszych pieniedzy a dla oszczednosci.
Narazie "jakby" sie to potwierdza.

Przy czym aby walczyc o najwyzsze cele w polskiej lidze, to spokojnie by
starczylo, by Amica dawala tyle pieniedzy na klub, ile dawala we Wronkach
(ok. 12-15 mln zl rocznie). W polaczeniu z o wiele wiekszymi pieniedzmi od
sponsorow (no bo kto zechce sie reklamowac we Wronkach?) i o pare rzedow
wiekszymi wplywami z biletow daloby budzet, z jakim co roku Lech walczylby o
mistrza.

Ale Amica znaczaco zredukowala pieniadze na Lecha, co wiecej, w przyszlosci
chce w ogole przestac dawac cokolwiek, wiec jest jak jest. Czyli ambicje
duze, a mozliwosci na gorna polowke tabeli.






Andy

Posted: 14 Lis 2007 13:00:32



-kilka mln zł od sponsorów i LBC

O LBC mozna zapomniec jako o istotnym dla Lecha podmiocie. Wyglada na to, ze
to stowarzyszenie znajduje sie w fazie schylkowej.






Cavallino

Posted: 14 Lis 2007 13:16:16




-kilka mln zł od sponsorów i LBC

O LBC mozna zapomniec jako o istotnym dla Lecha podmiocie. Wyglada na to,
ze to stowarzyszenie znajduje sie w fazie schylkowej.

Dlatego połączyłem te wpływy w jedno.
Faktycznie sens takiego stowarzyszenia żeby pomagać prywatnej firmie jest
bardzo wątpliwy.





AJK

Posted: 14 Lis 2007 13:41:50



13-11-2007 o godz. 22:35 Cavallino napisał:

Injaca oddaję bez walki. ;-)
A co do trzeciej ligi chodzi o porównanie powyższych z Cleberem,
Kosowskim czy Niedzielanem.

Każdy z powyższych jest obecnie lepszy od Niedzielana, bo ma przynajmniej
teoretyczną możliwość zdobywania bramek :-)

Wiesz że nie chodziło o kontuzjowanego Niedzielana.
Quinteros po kontuzji też się do dziś nie odnalazł.

Raz - to był żart, dwa - Quinteros, moim zdaniem, zaczyna się ładnie
chęci to jego osobista zasługa. A cztery - dobra, dobra, wiem przecież, o
co Ci chodzi :-)


Praktyczną także - jak widać.
Co do Clebera... Ostatnie mecze miał bardzo dobre, ale poprzednie
przysporzyły mi paru siwych włosów. A Wiśle mogły dodać kilka straconych
z rzutow karnych bramek. Ja tam lechickich obcokrajowców nie cenię na
tyle niżej od Clebera czy innych graczy.

Wiesz, żeby zdobyć mistrza, trzeba zdobyc lepszych graczy niż przeciwnicy.
Czyli gdyby te transfery były odwrotne, może byłaby szansa że skład zaczyna
się wyrównywać.

Transfery zawsze są loterią i nigdy nie ma się pewności, jak wypalą.
Patrz na obecną Legię, patrz na Wisłę sprzed roku-dwóch. Pod tym względem
Lech i tak wypada nieźle, a skład wyrównany ma. Na razie na miarę miejsca
w ścisłej czołówce. Na razie...


A jeszcze bardziej o to, że w/w powinni być UZUPEŁNIENIEM składu.
Niestety skład w sporej części stanowią.

A, to jest rzeczywiście argument. Ale nie przeciw tymże obcokrajowcom, na
litość boską.

Ależ tu nie chodziło o jakość tych obcokrajowców.
Chodziło o to że OPRÓCZ nich, często wziętych za friko lub półdarmo,
nie ma transferów na kulejących pozycjach.

Oj, wiem, że nie chodziło o dowalenie personalnie Rengifo czy
Djurdjevićovi. Ale wymowa transparentu - z konieczności skrótowego - jest
jaka jest: transfery mamy do dupy, a obcokrajowców już dość.
Nienajszczęśliwsze. My sobie możemy tutaj spokojnie wyjaśniać o
dorozumiewać się, ale my tu mamy czas i nas to nie dotyczy bezpośrednio,
nas nie obrazi, nie zasmuci, nie zniechęci.


I nie spowodują że Lech będzie mógł walczyć o najwyższe cele.
Drugie, trzecie miejsce to max, na co (przy sporej dozie szczęścia)
będzie nas stać.

To nie tak mało.

Gdyby było.
Równie dobrze możemy skończyć na miejscu 6 lub 7, na dziś przewaga nad
Górnikiem czy Zagłębiem jest żadna.
A to już wyczyn który słabiutkiemu i biedniutkiemu Lechowi Michniewicza nie
przysporzył jakiegos szczególnego trudu.
Przy wzmocnieniach w/w trójką zapewne bez problemu by wynik poprawił.
A wejście Amiki miało spowodować postęp.
Na razie IMO go nie ma.

O, widzisz - i to jest uwaga w punkt: porównanie osiagnięć obecnych z
osiagnieciami michniewiczowskiego Lecha, przypomnienie momentu wejścia
Amiki, ówczesnego stanu i apetytów z tym (oraz z ewentualnymi finansami)
związanych. Ale to inna pieśń niż jazdy po trenerze czy zawodnikach,
jakieś zestawiania bez większego sensu, a może z poważnymi konsekwencjami
itd.


To było dobre rok temu.
Teraz ta drużyna ma być już zbudowana, albo budowniczy won i dać komuś
kto się na tym zna.
Bo jak widać niewiele się zmieniło, poza listą kontuzjowanych.

Czyli co rok od nowa, co rok to samo, co rok powrót do bloków
startowych, wielkie apetyty, rozczarowanie, zmiana, powrót, apetyt,
rozczarowanie, itd...

Dokładnie.
A nam chodzi o to żeby było inaczej.

No, moim zdaniem, jeśli teraz zaczną się ruchy typu "nie ma efektów - won
z trenerem", to nic się nie zmieni. Będzie własnie tak, w takim
rocznym-rundowym cyklu. Tym bardziej, jeśli się pomyśli, kto miałby
Franza zastąpić... W tym wypadku, jak zresztą w każdym, jestem
zwolennikiem dłuższych kadencji trenerskich. Bo jeśli trener jest na pół
roku, to ani jemu się nie chce, ani zawodnikom, bo w rzie czego sami
trenera zwolnią. Żadnego pieprza nie ma, ani stabilizacji. Ot, dziś tu,
jutro tam, bez wysiłku i emocji, żadnych celów poza ewentualnym
utrzymaniem się w pracy. Na miesiąc do przodu to se można w totku
patrzeć, w poważnym klubie perspektywa powinna być dłuższa.



Tylko tak z roku na rok czy nawet z roku na dwa to się w
dzisiejszej piłce nie da. Cierpliwości trochę by nie zaszkodziło.

Nie uważasz, że 14 ostatnich lat to dużo cierpliwości?
Bo większość z nas zapewne tak.
Żeby wszystko jeszcze szło w dobrym kierunku, a Lech się poprawiał.
Jak na dziś - ja tego nie widzę.

Tu się różnimy. Także dlatego, że ja nie liczę od ostatniego mistrzostwa,
ale od powrotu do I ligi. Bo się w międzyczasie dwa drugoligowe sezony
przytrafiły, o czym dziś się nie zawsze pamięta. Widzę, że Lech z
głębokiego dołka wychodzi i że może być stałym punktem czołówki -
poprawił się organizacyjnie, marketingowo, instytucjonalnie, a
piłkarsko.. w porównaniu do tego, co 6 lat temu - też :-) Dla mnie Lech
spokojnie i konsekwentnie odbudowuje się jako klub i przy mądrej,
spokojnej polityce może walczyć (z sukcesami) o wszystko w polskiej
lidze, a moze też zawalczyć w pucharach. Rok wcześniej, rok później... Aż
taka to różnica? Pośpiech wskazany jest przy biegunce i łapaniu pcheł, a
nie przy poważnej pracy klubowej :-)





Cavallino

Posted: 14 Lis 2007 14:12:43





Wiesz, żeby zdobyć mistrza, trzeba zdobyc lepszych graczy niż
przeciwnicy.
Czyli gdyby te transfery były odwrotne, może byłaby szansa że skład
zaczyna
się wyrównywać.

Transfery zawsze są loterią i nigdy nie ma się pewności, jak wypalą.

Jak się ich nie robi to pewność jest.
Że się nic nie osiągnie.
Na takiego fuksa jak miało Zagłębie rok temu, to można czekać następne
kilkanaście lat, albo i dłużej.


Patrz na obecną Legię, patrz na Wisłę sprzed roku-dwóch. Pod tym względem
Lech i tak wypada nieźle, a skład wyrównany ma.

O czym Ty mówisz?
Wszystkie transfery to było łatanie dziur, zastępstwa sprzedanych
zawodników.
Na dziś dzień Lech nie ma ani sztuki rezerwowego na poziomie poza Kotorem, a
często nawet w pierwszej jedenastce brakuje zawodników (ostatnie dwa mecze
Lech grał bez lewego pomocnika, Wilk grał na obronie, a przed nim była
dziura).
Gdzie tu wyrównany skład widzisz?

Wyrównany skład to ma Korona, która może wystawić dwie równorzędne
jedenastki.

Oj, wiem, że nie chodziło o dowalenie personalnie Rengifo czy
Djurdjevićovi. Ale wymowa transparentu - z konieczności skrótowego - jest
jaka jest: transfery mamy do dupy, a obcokrajowców już dość.

W sensie "nie chcemy juz więcej takich transferów, chcemy transferów Polaków
z górnej półki".


Równie dobrze możemy skończyć na miejscu 6 lub 7, na dziś przewaga nad
Górnikiem czy Zagłębiem jest żadna.
A to już wyczyn który słabiutkiemu i biedniutkiemu Lechowi Michniewicza
nie
przysporzył jakiegos szczególnego trudu.
Przy wzmocnieniach w/w trójką zapewne bez problemu by wynik poprawił.
A wejście Amiki miało spowodować postęp.
Na razie IMO go nie ma.

O, widzisz - i to jest uwaga w punkt: porównanie osiagnięć obecnych z
osiagnieciami michniewiczowskiego Lecha, przypomnienie momentu wejścia
Amiki, ówczesnego stanu i apetytów z tym (oraz z ewentualnymi finansami)
związanych. Ale to inna pieśń niż jazdy po trenerze czy zawodnikach,
jakieś zestawiania bez większego sensu, a może z poważnymi konsekwencjami
itd.

Akurat po trenerze to jazdy są zasłużone (no chyba że następcą miałby być
Majewski).
Gdyby zarząd jednak postanowił nie robić na złość kibicom i zatrudnił
trenera z prawdziwego zdarzenia, zapewne miałby z pół roku spokoju dla
siebie, takiemu Michniewiczowi kibice daliby szansę nawet bez transferów.

Dla mnie jedynym sensownym wytłumaczeniem niewywalania Smudy już dawno, jest
porażka na początku roku Kasperczaka w Pucharze Afryki i jego dymisja, a
potem przyjście do Lecha.
Na niego warto by było czekać, każde inne rozwiązanie to marnowanie czasu.

Z kolei po zawodnikach nikt nie jeździ.
Wręcz przeciwnie - najcieniej spisujący się ostatnio (w stosunku do
oczekiwań) zawodnik, dostał od trybun takie wsparcie, o jakim wielu może
tylko pomarzyć.
Odwdzięczył się bramką dającą trzy punkty.

No, moim zdaniem, jeśli teraz zaczną się ruchy typu "nie ma efektów - won
z trenerem", to nic się nie zmieni.

Mylisz się.
Trenera można zostawiać jak rokuje na przyszłość.
Nikt nie chciał specjalnie zwalniać Michniewicza, również Skorży,
Kasperczakowi, Zielińskiemu, Kaczmarkowi czy Urbanowi dałbym czas.
Ale Smuda IMO rokuje źle.



Będzie własnie tak, w takim
rocznym-rundowym cyklu. Tym bardziej, jeśli się pomyśli, kto miałby
Franza zastąpić...

Gdyby chodziło o dobro klubu jeden kandydat od niedawna jest wolny.

W tym wypadku, jak zresztą w każdym, jestem
zwolennikiem dłuższych kadencji trenerskich.

Ja też.
Pod warunkiem, ze się wybierze dobrego trenera, a jego praca oceniana jest
na plus, mimo słabych wyników.
U Smudy tak nie jest.


Nie uważasz, że 14 ostatnich lat to dużo cierpliwości?
Bo większość z nas zapewne tak.
Żeby wszystko jeszcze szło w dobrym kierunku, a Lech się poprawiał.
Jak na dziś - ja tego nie widzę.

Tu się różnimy. Także dlatego, że ja nie liczę od ostatniego mistrzostwa,
ale od powrotu do I ligi. Bo się w międzyczasie dwa drugoligowe sezony
przytrafiły, o czym dziś się nie zawsze pamięta. Widzę, że Lech z
głębokiego dołka wychodzi i że może być stałym punktem czołówki -
poprawił się organizacyjnie, marketingowo, instytucjonalnie, a
piłkarsko.. w porównaniu do tego, co 6 lat temu - też :-)

Ale w stosunku do tego co dwa lata temu nie.
I tu jest pies pogrzebany.


Dla mnie Lech
spokojnie i konsekwentnie odbudowuje się jako klub i przy mądrej,
spokojnej polityce może walczyć (z sukcesami) o wszystko w polskiej
lidze, a moze też zawalczyć w pucharach. Rok wcześniej, rok później...

A powiesz mi na co musimy koniecznie jeszcze czekać?
Czemu transfery trzeba zrobić za rok czy dwa, a nie można już teraz?
Bo chyba nie liczysz, że Lech coś ugra bazując na juniorach swoich czy
Amici?





Cezary G. Cerekwicki

Posted: 15 Lis 2007 19:42:50




Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 1-1

Oba zespoły blisko w tabeli. Najpierw powoli, jak żółw ociężale... ale z

Na stadionie był Leo. Od razu podejrzewano, że Iwańskiego to sparaliżuje i
gwiazdoreczek będzie grał tak, jak pewien piosenkarz (bodaj Enrique I.)
śpiewał w popularnej w necie mp3-ce (niby po pijaku).

Cała pierwsza połowa obsysała do bólu, a kopanina w wykonaniu niektórych
była wręcz porażająca i kojarzyła się bardziej z ligą podwórkową niż
najwyższą klasą rozgrywkową w kraju.

Celował w tym zwłaszcza Iwański, który kiksował co rusz, podawał niecelnie
i oddawał piłkę rywalowi za darmo.

Melo też jakby przygasł, jego genialne zagrania, którymi zwykł się
popisywać, albo mu nie wychodziły, albo nawet ich nie próbował, grając
bardzo zachowawczo. Łobodziński notorycznie gubił piłki, Nędza -- bez
niespodzianek, okazji na strzał z 1,5 metra do pustej bramki nie było, więc
oczywiście nic nie strzelił.

Arboleda siedział na trybunie honorowej.

Bramka Hajty na powtórkach wyglądała na prawidłową, na stadionie
tradycyjnie nic nie było widać.

biegiem minut mecz się rozkręcał i mógł się podobać, tym bardziej, że
trzymał w napięciu do ostatnich minut. Zagłębie jakby się obudziło - i z
przodu, i w obronie grało lepiej niż przez całą rundę - mimo silnego
przeciwnika.

Ja wiem? Przez pierwszą połowę grało jakby gorzej, a przynajmniej nie
lepiej.

Sporo okazji w polu karnym po jednej i drugiej stronę, choć
Zagłębie wydawało się być drużyną groźniejszą. Dobry mecz Iwańskiego i

Mówimy o tym samym meczu? Widziałeś cały, czy skróty?

Rui Miguela,

Z jednej strony owszem, z drugiej -- grał jak zwykle, z trzeciej -- gdyby
wykorzystał choćby 50% swoich sytuacji to Zagłębie wygrałoby w cuglach.

bardzo dobry Stasiaka, który dwa razy wygarniał piłki
napastnikom Górnika jak profesor.

Jeśli Stasiak jest profesorem to wyjątkowo roztargnionym, takim co czasami
nie daje rady jednocześnie trzymać kredy i moczu. U Stasiaka tak jest z
atakiem i obroną.

Gdyby jeszcze przez wyrównującym
strzale Brzęczka ciut bardziej się postarał - choć może to tylko kwestia
szczęścia - byłyby bohaterem spotkania.

No właśnie... Melo też mógł nim być. Iwański też. Włodar również. No i
Łobo. Każdy miał świetne sytuacje, przy czym Iwański i Melo prawie sam na
sam.

Zagłębie mogło ten mecz wygrać,
na szczęście Górnik jak zwykle ambitnie i do końca.

Ogólnie mecz wpisuje się doskonale w paradygmat Zagłębia Lubin z tego
sezonu:
1) relatywnie dobre rozegranie, owocujące wystarczającą liczbą sytuacji
bramkowych, żeby spokojnie wygrać mecz, nawet przy skuteczności rzędu 40%
2) masowe psucie tychże sytuacji (niedoścignionym mistrzem w tej kategorii
jest Włodar, ale peleton depcze mu po piętach), jakieś max 10-20% udaje się
załadować do siatki
3) bardzo słaba gra w obronie, bardzo łatwe tracenie bramek; niemal nie ma
w OE zbyt słabej drużyny, by nie udało jej się strzelić gola Zagłębiu; nie
udało się to tylko Bełchatowowi i Jagielonii Białystok.

Dobrze to widać w statystykach, np. relacja bramek strzelonych do
straconych to 17:15.




AJK

Posted: 16 Lis 2007 12:05:45



15-11-2007 o godz. 20:42 Cezary G. Cerekwicki napisał:

biegiem minut mecz się rozkręcał i mógł się podobać, tym bardziej, że
trzymał w napięciu do ostatnich minut. Zagłębie jakby się obudziło -
i z przodu, i w obronie grało lepiej niż przez całą rundę - mimo
silnego przeciwnika.

Ja wiem? Przez pierwszą połowę grało jakby gorzej, a przynajmniej nie
lepiej.

No, ale co to jest "nie lepiej", skoro gra się z groźnym ostatnio
Górnikiem, który pozwalał na ile pozwalał. Dwie drużyny, z podobnym
stylem gry, z podobnymi możliwościami, z podobnymi obawami, by w ataku
się nie odkryć i nie dostać bramkowej kontry. I mimo tego mecz się bardzo
ładnie rozkręcał, przyspieszał. A kiedy sobie przypomnę ostatnie
spotkania z Jagiellonią, Groclinem, Sosnowcem...


Sporo okazji w polu karnym po jednej i drugiej stronę, choć Zagłębie
wydawało się być drużyną groźniejszą. Dobry mecz Iwańskiego i

Mówimy o tym samym meczu? Widziałeś cały, czy skróty?

Ponad 60 minut. W tym, co widziałem Iwański popełniał błędy, ale
popełniali je także wszyscy na boisku. Co do ilości strat czy błędów, to
nie prowadziłem statystyk, ale nie robił na mnie wrażenia gracza gorszego
od innych. Przeciwnie było u niego widać ciąg do przodu, jakąś myśl.
Sporą część "pustych" podań zapisałbym jego partnerom, którzy albo nie
dochodzili do podań, albo wręcz wcale nie mieli zamiaru dochodzić - chyba
tylko Rui Miguel i potem Pawłowski przejawiali jakieś większe chęci. Jak
dla mnie - człowiek z boku, którego Zagłębie "ani grzębi ani zieje" -
Iwański zagrał lepiej niż w wielu tegorocznych (znaczy, tegorundowych)
meczach, być może właśnie dzięki obecności Leo na trybunach


bardzo dobry Stasiaka, który dwa razy wygarniał piłki
napastnikom Górnika jak profesor.

Jeśli Stasiak jest profesorem to wyjątkowo roztargnionym, takim co
czasami nie daje rady jednocześnie trzymać kredy i moczu. U Stasiaka
tak jest z atakiem i obroną.

Bardzo być może, ale te dwie interwencje były najwyższych lotów i gdyby
nie one, to wynik byłby (nie "mógłby" - byłby) zupełnie inny.


Gdyby jeszcze przez wyrównującym strzale Brzęczka ciut bardziej się
postarał - choć może to tylko kwestia szczęścia - byłyby bohaterem
spotkania.

No właśnie... Melo też mógł nim być. Iwański też. Włodar również. No i
Łobo. Każdy miał świetne sytuacje, przy czym Iwański i Melo prawie sam
na sam.

No, ale to wszystko było w czasie meczu, gdy wszystko jeszcze było
możliwe i wszystko mogło się stać. A mnie chodziło o sytuację z ostatnich
chwil, w której wystarczyło, by Stasiak miał stopę 5 cm niżej -
zablokowałby piłkę, gola by nie było, gwizdek, koniec, nic więcej się nie
zdarza, 1-0. Mały przypadek - wielki efekt.


Zagłębie mogło ten mecz wygrać,
na szczęście Górnik jak zwykle ambitnie i do końca.

Ogólnie mecz wpisuje się doskonale w paradygmat Zagłębia Lubin z tego
sezonu:
1) relatywnie dobre rozegranie, owocujące wystarczającą liczbą sytuacji
bramkowych, żeby spokojnie wygrać mecz, nawet przy skuteczności rzędu 40%

No i tu bym popolemizowal, ale musiałbym sobie przypomnieć, jak Zagłębie
grało na początku rundy. Bo o ile z błędami w obronie się zgodzę, o tyle
ten atak i "wystarczająca liczna sytuacji"... Jakoś mi się te sytuacje
nie kojarzą w takich ilościach. Marnowanie istniejących - i owszem :-)
Ale żeby aż tyle było tych okazji... To pewnie indywidualne różnice w
ocenie, co jest dogodną sytuacją na bramkę, a co nie. No, ale nie mam ani
czasu na ani materiałow do takiego przypominania, więc polemizować nie
będą ;-)






Cezary G. Cerekwicki

Posted: 18 Lis 2007 19:46:19




Ogólnie mecz wpisuje się doskonale w paradygmat Zagłębia Lubin z tego
sezonu:
1) relatywnie dobre rozegranie, owocujące wystarczającą liczbą
sytuacji bramkowych, żeby spokojnie wygrać mecz, nawet przy
skuteczności rzędu 40%

Po raz pierwszy sie nie zgodze. Sytuacji bramkowych jest zatrwazajaco malo.
Nie wliczam tu oczywiscie drugiej polowy meczu z Gornikiem, ale w
wiekszosci spotkan to emocji pod bramka nie ma prawie wcale.

Cóż, zależy od definicji sytuacji bramkowej. Dla mnie należy do niej także
sytuacja, gdy strzelać można ale się tego nie robi, po czym traci się
piłkę. Bardzo częsta sytuacja w ZL. Takoż strzały na wiwat.

2) masowe psucie tychże sytuacji
(niedoścignionym mistrzem w tej kategorii jest Włodar, ale peleton
depcze mu po piętach), jakieś max 10-20% udaje się załadować do siatki

Rzadko sie zdarza zeby wykorzystywac te twoje rzeczone 40% sytuacji. Taka
skutecznosc to wg mnie bylby znakomity wynik. Sklanialbym sie bardziej ze
te wlasnie 10-20% jest norma w pilce.

Polskiej piłce chyba, bo w Lidze Mistrzów jest znacznie wyższa.

A co do Wlodara toz on przeciez wcale
nie marnuje sytuacji, on ich poprostu nie ma.

Faktem jest niewątpliwie, że facet przegrywanie pojedynków uczynił normą,
podobnie jak przewrócenie się po otrzymaniu podania.




Cezary G. Cerekwicki

Posted: 18 Lis 2007 19:50:37




No i tu bym popolemizowal, ale musiałbym sobie przypomnieć, jak Zagłębie
grało na początku rundy. Bo o ile z błędami w obronie się zgodzę, o tyle
ten atak i "wystarczająca liczna sytuacji"... Jakoś mi się te sytuacje
nie kojarzą w takich ilościach. Marnowanie istniejących - i owszem :-)
Ale żeby aż tyle było tych okazji... To pewnie indywidualne różnice w
ocenie, co jest dogodną sytuacją na bramkę, a co nie. No, ale nie mam ani
czasu na ani materiałow do takiego przypominania, więc polemizować nie
będą ;-)

Nie twierdzę, żę ich ilość jest jakaś powalająca, ale powinna wystarczyć do
wygrania meczu, gdyby (a) skuteczność strzelecka nie była żenująco niska,
(b) obrona nie dawała się pokonać praktycznie każdemu przeciwnikowi. Nawet
byłbym skłonny postawić między (a) oraz (b) operator LUB, bo przecież w
poprzednim sezonie obrona również była marna i ZL bramek traciło dużo, ale
nadrabiało to skutecznym atakiem. Skuteczność przepadła, maszynka się
rozpadła.




. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
Strony internetowe - medaliony - Dywany Kraków - prepaid calling cards - crm - lasik eye surgery oklahoma - india calling card