| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Piłka Nożna 2008 / kolejka 21 - pozostałe mecze |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| AJK
|
Posted: 18 Mar 2008 11:21:23 Tradycyjnie - uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce... bla-bla-bla und so weiter :-) Na uzupełnienie kolejki 22. być może trzeba będzie poczekać aż do środy. Święta, wyjazdy rodzinne - mogę nie zdążyć na wtorek. No, chyba że Wy omówicie wszystkie mecze wcześniej ;-) ŁKS Łódź - Groclin Grodzisk Wlkp. 1-2 Z mulim uporem będę powtarzał, że Jabłoński powinien jednak zostać na stołku trenera[*]. ŁKS zagrał kolejny dobry mecz, a pamiętajmy, że grał przeciwko rozpędzonej rewelacji wiosny, przeciw Groclinowi, który do tej pory rozdeptywał przeciwników. Widać pracę, jaką włożył Jabłoński w drużynę, widać efekty w grze, a odrobić straty z jesieni... nie wiem, czy w tym stanie ososobowym drużyny którykolwiek trener zrobiły więcej. No i kwestia czy znajdą kogokolwiek lepszego? Występu z Groclinem większość łodzian wstydzić się nie musi - bodaj najlepszy mecz w rundzie, szans na bramkę było sporo, gra w ofensywie była wreszcie poukładana, nawet Mila mógł się podobać. Piłkarsko, oczywiście :-) Wstydzić się powinna obrona i chyba także Wyparło, bo obie bramki padły po ich głupich błędach. Przy pierwszej bramce zaspała obrona, a i Wyparło się nie popisał (nawet nie ruszył się w stronę dobijającego Ivanovskiego), przy drugiej - Wyparło niepotrzebnie wychodził do Sikory. Choć miał też świetne interwencje, jak ta po strzale Laty z wolnego. Bardzo dobry mecz Szczota, słabo Arifović, słabiej niż zwykle Madej, aktywnie Jovinho. Groclin grał spokojnie, nie przemęczał się szczególnie, w pierwszej połowie niemal całkiem oddał inicjatywę, ale non stop kontrolował przebieg gry. Ożywiła się drużyna z Grodziska po wejściu Ivanovskiego i szybko, na zimno wręcz, załatwiła sprawę wyniku. ŁKS wygrać nie miał szans, ale remis był w zasięgu. Następny mecz ŁKS gra z Zagłębiem, a Groclin z Cracovią. I w sumie oba spotkania mogą być naprawdę emocjonujące. Każdy na swoim poziomie, oczywiście :-) [*] "powinien był" - zarząd ŁKSu podjął już decyzję, że Jabłońskiego zastąpi Marek Chojnacki. Jagiellonia Białystok - Zagłębie Sosnowiec 2-1 Mecz na poziomie dolnej części tabeli. Dużo biegania, dużo błędów, ślamazarne granie w środku pola, trochę strzałów. Jagiellonia wygrała zasłużenie - była drużyną dojrzalszą, bardziej zgraną. Chyba tego właśnie najbardziej zabrakło Zagłębiu - zgrania. Nieźle pokazali się Małecki i Komorowski, ale siła Zagłębia wciąż leży w Pachu i Folcu - to oni decydują o obliczu drużyny. Dla Jagiellonii takimi zawodnikami są Sobociński i Jarecki; obaj solidnie się napracowali i mieli okazje na podwyższenie wyniku. Ładna bramka Kwieka, dwie zmarnowane okazje Sotirovića (kolejny baaardzo słaby mecz), śnieżyca i to właściwie tyle. No, może jeszcze uwaga na temat Sandomierskiego. Chłopak znowu broni zaskakująco dobrze i choć miał głupi moment w 84 minucie, gdy nie wiadomo po co leciał za Bednarem, to jednak porównując go z Banaszyńskim w obecnej formie - w dłuższej perspektywie stawiałbym raczej na młodziaka. Zagłębie następne mecze gra z ŁKS-em i z Groclinem, oba już tylko o pietruszkę i dobry humor, a Jagiellonia - z Koroną i Bełchatowem. Cztery punkty - w zasięgu jak najbardziej - powinny dać jej spokojne utrzymanie się w lidze. Choć sądząc po rozkładzie gier, chyba już teraz mogą białostoczczanie spać spokojnie Odra Wodzisław - GKS Bełchatów 1-0 Pisałem, że każdy wynik jest możliwy. Przed następnym meczem Bełchatowa już tego nie powtórzę, bo będzie to brzmiało jak nieco naiwne zaklinanie rzeczywistości (tym bardziej, że GKS gra z Lechem). Cztery wiosenne mecze i cztery porażki, cztery mecze bez bramki, cztery mecze bez pomysłu. I nawet nie bardzo jest kogo wyróznić. Jarzębowski zagrał bardzo dobry mecz, ale w decydującym momencie (57 minuta) podjął najgłupszą możliwą decyzję. No, dobra - mógł się jeszcze zatrzymać, odwrócić i zaśpiewać "O sole mio" :-) Nieźle pokazał się Strąk, który tym razem bardziej grał w pomocy niż w obronie i parę razy świetnie uderzył z dystansu. Reszta - kiszka z grochem. Nawet Dziedzic, który co prawda do piłki dochodził z łatwością, ale natychmiast zaczynał sprawiać wrażenie, jakby na tym kończyły się jego obowiązki i zainteresowanie. O Gargule nawet szkoda mówić - cień został. Kozik, jak na taką linię obrony przed sobą - i tak nieźle. Bardzo dobry mecz Odry, osłabionej brakiem Malinowskiego. Spokojnie mogła wygrać wyżej, bo szanse mieli i Woś, i Micanski (ze dwie najmarniej), i Kowalczyk, i Biskup, ładnie strzelał Kuranty. Spokojnie w bramce zagrał Stachowiak. Jeśli za tydzień w Krakowie Odra zagra w takim samym stylu - Wisła, której z Odrą zawsze źle się grało, może mieć spory problem. I kto wie - może nawet będziemy świadkami sensacji... Ruch Chorzów - Widzew Łódź 1-1 Niby podział punktów był sprawiedliwy, ale obie drużyny pewnie żałują. Ruchowi dwa punkty więcej dałyby spokój przed kolejnymi meczami (a gra z Zagłębiem Lubin i Lechem Poznań, więc punkty teraz potrzebne), a Widzewowi dwa dodatkowe punkty pozwoliłyby odskoczyć od strefy spadkowej i utrzymać dystans do Cracovii. Mecz, podobnie jak Jagiellonii z Zagłębiem Sosnowiec, typowy dla dołu tabeli, pełen błędów, niedokładności i mimo sporej ilości strzałów z obu stron - znudził mnie po prostu. W pewnym momencie nawet zdrzemnąłem się przed ekranem :-) Napoleoni po raz kolejny pokazał jak ważny jest dla drużyny, podobnie w Ruchu - słowacki duet Fabus - Balaz. Słabszy mecz Kuklisa, kolejny dobry Budki. Zaskakująco dobrze Ukah. W Ruchu - słaby występ Ćwielonga i bardzo słaby Janoszki (gubi się chłopak w cwaniakowaniu i chyba ze dwa mecze przerwy by mu się przydały. Reszta bezbarwna, a jedyne co zasługuje na wzmiankę, to frekwencja, która w naszej szarzyźnie ligowej robi wrażenie. Cracovia - Górnik Zabrze 3-0 Zgodnie z moimi przewidywaniami Cracovia spięła się na mecz z Górnikiem. A Górnik tak się rozpiął, że został z gołym... kontem bramkowym :-) Majewski (wreszcie!) zrezygnował z trzymania się układu 3-5-2, przeszedł na 4-4-2 i efekty widać. "Pasy" był lepsze od Górnika pod każdym względem - Cabaj zagrał pewnie, choć w oczy miał nie tylko wiatr, ale i słońce, obrona zupełnie nie dała pograć Jarce i Zahorskiemu, środek pola opanowali Nowak z Pawlusińskim, świetnie wspomagani przez Kłusa i Kostrubałę, a w ataku po raz kolejny świetnie dobrze pokazał się Moskała. Dudzic to odrębna historia - mecz, oczywiście, na plus, świetna orientacja w polu karnym, refleks i bramka, ale zaczyna mnie wkurzać to jego wywracanie się. Na razie sędziowie mu gwiżdżą, ale jeszcze ze dwa takie numery i Dudzic zacznie zbierać kartki. Moim zdaniem w pierwszej połowie faulowany nie był, a w drugiej jeśli (bardzo duże "jeśli"), to na pewno nie na karnego. Co niczego nie zmienia, bo bez tego karnego Cracovia też by spokojnie mecz wygrała. Wiosenną postawę (i efekty) Dudzica, Kustrubały i Witkowskiego dedykuję Teesowi, który się ze mną spierał na temat ogrywania młodych i efektów owego ogrywania :-) Świetny mecz Nowaka (ależ szkoda, że nie strzelił bramki po rajdzie w II połowie - byłaby bezdyskusyjna bramka kolejki), świetny mecz Pawlusińskiego i Kuliga (zasłużył sobie na gola postawą w całym sezonie), Kłusa... No, mógłbym tak wymieniać. Górnik rozczarował strasznie. Nie tylko dlatego, że ma tylu reprezentantów, od ktorych można oczekiwać.... Zresztą to akurat mogło Górnikowi zaszkodzić: od przemęczenia zawodników połączeniem kadry i ligi po nadmiar sodowej pewności siebie. Mecz-słabizna w wykonaniu zabrzan, dwie sytuacje na bramkę, jeden błysk, zero pomysłu... Tym razem zgodzę się z UGIm - budowanie zespołu, budowaniem zespołu, 8 miejsce jako cel, ale tak się kompromitować jak w meczu z Cracovią po prostu nie wypada. Żeby było jasne - kompromitacją nie jest wynik, bo Cracovia zagrała naprawdę świetnie. Kompromitacją była postawa Górnika, jego styl, a raczej brak stylu. Ale i tak z ewentualnym zwalnianiem Wieczorka poczekałbym na koniec sezonu. Sporym zgrzytem było przerwanie meczu w pierwszej połowie. Ochrona stadionu Cracovii nie poradziła sobie (łagodnie mówiąc) z wpuszczaniem kibiców Górnika, a w dodatku nie pozwoliła na wniesienie jednej z kibicowskich flag. Ci kibice, którzy weszli na stadion - zaczęli go opuszczać w proteście, ci którzy jeszcze (30 minuta meczu) nie weszli - wejść chcieli, kibice Cracovii krzyczeli "Wpuścić Górnika!", a ochrona użyła w sektorze gości gazu łzawiącego i spotkanie trzeba było przerwać, żeby przewietrzyć stadion. Przykre, zupełnie niepotrzebne zajście, którego spokojnie można było uniknąć. Teraz Górnik gra z Polonią Bytom i ma szansę się odkuć, a Cracovia z Groclinem i jeśli utrzyma formę z soboty - spokojnie może sprawić kolejną niespodziankę (tym bardziej, że już jesienią wklepała Groclinowi na perłowo). Bramka kolejki Nominowani (oj, ciężko, bo mało ładnych bramek) Paweł Brożek - na 1-2 w meczu z Lechem Poznań Piotr Brożek - na 1-1 w meczu z Lechem Poznań :-) Aleksander Kwiek - na 1-0 w meczu z Zagłębiem Sosnowiec Adrian Sikora na 0-2 z ŁKS-em Łódź and the zwycięzca jest... Aleksander Kwiek w ramach popierania samodzielności i rozwoju regionalnego, bo bramka Pawła Brożka bardzo ładna, ale Wisła mnie rozpuściła takimi bramkami i zaczynam grymasić :-) Wielkiego Babola Kolejki z Soczystym Bluzgiem otrzymuje jednogłośnie sędzia Marcin Wróbel. Na razie nie wiadomo, co sędziego Wróbla opętało, ale brat Szarlej rozpoczął egzorcyzmy i właśnie wrzeszczy coś o katamitach. A w drugiej lidze, proszę wycieczki, cuda na kiju, albowiem Kmita Zabierzów wygrał kolejny mecz (tym razem 2-0 ze Stalą Stalowa Wola) i rozbudził nadzieję kibiców na utrzymanie się w II lidze. Kolejną bramkę strzelił dawny gracz Cracovii Sebastian Kurowski. Za tydzień w wyjazdowym meczu z Arką Kmita szans za dużych nie ma, ale za dwa - Tur Turek to drużyna, z którą Kmita może powalczyć. No, ale tego samego dnia odbędzie się mecz Clepardia - Prądniczanka, więc kto by się tam drugą ligą przejmował :-) |
| tees
|
Posted: 18 Mar 2008 11:33:35 Wiosenną postawę (i efekty)
Dudzica, Kustrubały i Witkowskiego dedykuję Teesowi, który się ze mną spierał na temat ogrywania młodych i efektów owego ogrywania :-) Chyba nie pamiętasz co pisałem :) Zakładałem możliwość, że czasem będą przebłyski - i tego się trzymajmy. Chyba, że mecz z ŁKS-em zaledwie też tydzień temu także był doskonałym przykładem na to ogrywanie :))) Podsumowując. Z pewnością młodzi jeśli będą grać cały czas - będą nabierać wprawy i w perspektywie czasowej będą wyglądać lepiej. Ale bardzo często fakt grania młodym będzie procentował słabym meczem i "łomotem" spuszczonym przez bardziej doświadczonego przeciwnika. Zatem w ocenie czy wywalenie bardziej doświadczonych zawodników miało sens czy nie (ja nadal twierdzę że to głupota) - poczekajmy jeszcze kilka spotkań, gdy Cracovii przyjdzie zagrać z mocniejszymi trochę drużynami ;-) pzdrw tees. ps. chyba nie wierzysz z sytuację, że jeśli któryś z młodych zacznie nagle super grać to zostanie w tym klubie. |
| AJK
|
Posted: 18 Mar 2008 12:00:18 18-03-2008 o godz. 12:33 tees napisał: Wiosenną postawę (i efekty) Dudzica, Kustrubały i Witkowskiego
dedykuję Teesowi, który się ze mną spierał na temat ogrywania młodych i efektów owego ogrywania :-) Chyba nie pamiętasz co pisałem :) Zakładałem możliwość, że czasem będą przebłyski - i tego się trzymajmy. Chyba, że mecz z ŁKS-em zaledwie też tydzień temu także był doskonałym przykładem na to ogrywanie :))) Podsumowując. Z pewnością młodzi jeśli będą grać cały czas - będą nabierać wprawy i w perspektywie czasowej będą wyglądać lepiej. Ale bardzo często fakt grania młodym będzie procentował słabym meczem i "łomotem" spuszczonym przez bardziej doświadczonego przeciwnika. Czyli właściwie wyniki będą takie same, jak wtedy gdy grał bardziej doświadczony zespół, wymieniać zawodników między ławką a boiskiem można w każdym momencie i na rownorzędnych (marzenie wielu trenerów), kupować nowych za straszne pieniądze niekoniecznie trzeba... Za to obecni młodsi są tańsi w utrzymaniu i jeszcze w razie czego da się na nich zarobić, sprzedając. Plusy dodatnie przeważają nad plusami ujemnymi :-) Zatem w ocenie czy wywalenie bardziej doświadczonych zawodników miało sens
czy nie (ja nadal twierdzę że to głupota) Większe pretensje niż o sam fakt (bo każdy trener ma prawo pracować z kim chce, a z kim nie chce - nie musi) miałem o styl owego wywalania. Budzi we mnie niesmak, a wywalającym w ten sposób wystawia jak najgorsze świadectwo. W dodatku może się zemścić, bo nikt nie lubi być tak traktowany, a właściwie każdemu zawodnikowi może to grozić w dowolnym momencie. Źle się gra z garbem... - poczekajmy jeszcze kilka spotkań, gdy Cracovii przyjdzie zagrać z
mocniejszymi trochę drużynami ;-) Nie bój nic - wtedy też się dasz podpuścić :-) ps. chyba nie wierzysz z sytuację, że jeśli któryś z młodych zacznie
nagle super grać to zostanie w tym klubie. Muszę przyznać, że nie bardzo :-) Ale wszystko zależy od humoru Filipiaka i jego planów związanych z klubem, od tego, co z nim będzie chciał osiagnąć. Bo od tego zależy, czy ich będzie sprzedawał (netto :-)), czy przeciwnie - dobrze płacił, by zostali. |
| tees
|
Posted: 18 Mar 2008 12:30:25 18-03-2008 o godz. 12:33 tees napisał:
Czyli właściwie wyniki będą takie same, jak wtedy gdy grał bardziej
doświadczony zespół, wymieniać zawodników między ławką a boiskiem można w każdym momencie i na rownorzędnych (marzenie wielu trenerów), kupować nowych za straszne pieniądze niekoniecznie trzeba... Za to obecni młodsi są tańsi w utrzymaniu i jeszcze w razie czego da się na nich zarobić, sprzedając. Plusy dodatnie przeważają nad plusami ujemnymi :-) Heh - jasne. Nie wiem gdzie Ty widzisz te podobne wyniki (bo do 4 miejsca rok temu kiedy Stefan zaczynał jest daleko), a i poziom gry uległ katastrofalnemu pogorszeniu. Te Twoje plusy to są może istotne dla Filipiaka, ale na pewno nie dla przęcietnego kibica Pasów. Oczywiście można się nastawić na handel zawodnikami - ale dla mnie nie do końca ma to związek z piłką nożną. W taki sposób można działać, kupując dobrych zawodników - robiąc z nich graczy b.dobrych i sprzedając za kasę za którą mozna nabyć kolejnych trzech dobrych. W Polsce - w takim klubie jak Cracovia kupuje się graczy zapowiadających się kiedyś na dobrych, jeden na pięciu okaże się dobry, sprzeda się go i znów kupuje się 5 średnich bez żadnej gwarancji, że tym razem choć jeden okaże się trafieniem. Większe pretensje niż o sam fakt (bo każdy trener ma prawo pracować z kim
chce, a z kim nie chce - nie musi) miałem o styl owego wywalania. Niestety nadal daleko u nas do standardów europejskich. Ostatnio z klasą potrafili się zachować w Lubinie, z resztą jest róznie. Nie bój nic - wtedy też się dasz podpuścić :-)
Rozumiem że mnie podpuszczałeś, więc zgadzasz się ze mną? ;) ok - przyjmuję takie tłumaczenie. Muszę przyznać, że nie bardzo :-) Ale wszystko zależy od humoru Filipiaka
i jego planów związanych z klubem, od tego, co z nim będzie chciał osiagnąć. Bo od tego zależy, czy ich będzie sprzedawał (netto :-)), czy przeciwnie - dobrze płacił, by zostali. Podejrzewam, że jeśli ktoś się pojawi i zaszeleści plikiem euro, Filipiak nie będzie się wahał (oczywiście za wyjątkiem Wisły ;-) I Cracovia w kółko będzie ogrywała ciągle nowych młodych - cały czas grając w systemie jeden dobry mecz (młodym wyszło) - 3 mecze tragiczne (młodym nie wyszło). pzdrw tees |
| UGI
|
Posted: 18 Mar 2008 13:37:06 Cracovia - Górnik Zabrze 3-0
Zgodnie z moimi przewidywaniami Cracovia spięła się na mecz z Górnikiem. A Górnik tak się rozpiął, że został z gołym... kontem bramkowym :-) Co w sumie zaskoczeniem nie bylo. Gornik na wyjazdach zdobyl 5 punktow w tym sezonie. Ale ten styl....fuj. obrona zupełnie nie dała pograć Jarce i Zahorskiemu, środek pola
opanowali Nowak z Pawlusińskim, świetnie wspomagani przez Kłusa i Kostrubałę, Z opisu tego co sie dzialo na trybunach wynika, ze widziales mecz na zywo, wiec chcialem sie zapytac jak wygladaly akcje ofensywne Gornika? Standardowe "kopnij i biegnij" obronców czy jednak próbowali cos po ziemi grac? Chociaz, co to za znaczenie ma:-) Co niczego nie zmienia, bo bez tego karnego
Cracovia też by spokojnie mecz wygrała. Ale trzeba dodac ze juz kartka dla Hajty za jedno wejscie byla z kapelusza. Nie lubie goscia ale tym razem jego pretensje byly jak najbardziej sluszne. Górnik rozczarował strasznie.
Kogo rozczarowal tego rozczarowal :-). Wystarczy ktokolwiek na wyjezdzie i górna polowa tabeli u siebie by pokazali poziom okregowy. Kompromitacją była postawa Górnika, jego styl, a raczej brak stylu. Ale i
tak z ewentualnym zwalnianiem Wieczorka poczekałbym na koniec sezonu.
A ja nie wiem. Na pewno niechciałbym zeby zwolniono go teraz i zatrudniono innego slabiaka. Gdyby mieli dograny kontrakt z kims dobrym to co innego. Sporym zgrzytem było przerwanie meczu w pierwszej połowie. Ochrona
stadionu Cracovii nie poradziła sobie (łagodnie mówiąc) z wpuszczaniem kibiców Górnika, a w dodatku nie pozwoliła na wniesienie jednej z kibicowskich flag. Czytalem o tym. Oj kiepsko bedzie z tym EURO w Krakowie, jak tam nigdzie nie potrafia wpuszczac kibiców. kibice Cracovii krzyczeli "Wpuścić Górnika!", a ochrona
użyła w sektorze gości gazu łzawiącego i spotkanie trzeba było przerwać, żeby przewietrzyć stadion. Przykre, zupełnie niepotrzebne zajście, którego spokojnie można było uniknąć. Chodzi o to, że ochrona niepotrzebnie uzyla gazu? Jak to wygladalo? Teraz Górnik gra z Polonią Bytom i ma szansę się odkuć
Jak i Wieczorek ma szanse poleciec juz po tym meczu jak znowu druzyna przegra. |
| AJK
|
Posted: 18 Mar 2008 16:11:30 Czyli właściwie wyniki będą takie same, jak wtedy gdy grał bardziej
doświadczony zespół, wymieniać zawodników między ławką a boiskiem można w każdym momencie i na rownorzędnych (marzenie wielu trenerów), kupować nowych za straszne pieniądze niekoniecznie trzeba... Za to obecni młodsi są tańsi w utrzymaniu i jeszcze w razie czego da się na nich zarobić, sprzedając. Plusy dodatnie przeważają nad plusami ujemnymi :-) Heh - jasne. Nie wiem gdzie Ty widzisz te podobne wyniki (bo do 4 miejsca rok temu kiedy Stefan zaczynał jest daleko), a i poziom gry uległ katastrofalnemu pogorszeniu. Te Twoje plusy to są może istotne dla Filipiaka, ale na pewno nie dla przęcietnego kibica Pasów. Zeszłoroczne 4. miejsce, choć lekceważyć go nie sposób, było dość szczęśliwym fuksem, co przyznaje spora liczba co rozsądniejszych kibiców Cracovii. Poza jesienią - ale jej przebieg można zwalić na "wymianę" składu i próby zmiany ustawienia - Cracovia z zeszłego roku i Cracovia z obecnej wiosny nie różnią się jednak zbytnio jeśli chodzi o styl. A co jest ważne dla przeciętnego kibica Cracovii... ba! ilu przeciętnych kibiców Cracovii - tyle zdań pewnie. Sam znam paru, którzy zgodziliby się nawet na notoryczne 13. miejsce w kaszaniastym stylu, byle Cracovia w derbach wygrała :-) Oczywiście można się nastawić na handel zawodnikami - ale dla mnie nie
do końca ma to związek z piłką nożną. W taki sposób można działać, kupując dobrych zawodników - robiąc z nich graczy b.dobrych i sprzedając za kasę za którą mozna nabyć kolejnych trzech dobrych. W Polsce - w takim klubie jak Cracovia kupuje się graczy zapowiadających się kiedyś na dobrych, jeden na pięciu okaże się dobry, sprzeda się go i znów kupuje się 5 średnich bez żadnej gwarancji, że tym razem choć jeden okaże się trafieniem. Albo zamiast kupować - "hoduje" się ich od "przedszkola". By potem grali w I składzie, by - być może - sprzedać ich potem... Bo głównie o to chodziło mi w naszej rozmowie o "młodych" - o dbanie o własne podwórko, o niemarnowanie "narybku". Oczywiście łatwiej to robić na poziomie ligowego przeciętniaka, bo taki nie musi (zresztą go nie stać, więc "zamiar podług sił") budować składu na walkę o mistrza czy puchary. W klubach takich jak Wisła czy Legia taka "hodowla" idzie ciężej, bo jest parcie na wynik, jest cel, są "siły na zamiary", więc kupuje się już ukształtowanych zawodników, zdolnych do walki o ambitne cele, a młody wychowanek albo szybko się przebije (np. Kokoszka - choć i on bez Beenhakkera pewnie by trafił poza klub), albo zostaje oddany jak dawniej Kmiecik, a obecnie Małecki (choć on akurat z Suwałk :-)). Większe pretensje niż o sam fakt (bo każdy trener ma prawo pracować z
kim chce, a z kim nie chce - nie musi) miałem o styl owego wywalania. Niestety nadal daleko u nas do standardów europejskich. Ostatnio z klasą potrafili się zachować w Lubinie, z resztą jest róznie. Amen. Choć przykład Arboledy pokazuje, że wyjatków nie ma. Niestety. Nie bój nic - wtedy też się dasz podpuścić :-)
Rozumiem że mnie podpuszczałeś, więc zgadzasz się ze mną? ;) ok - przyjmuję takie tłumaczenie. Skąd ja znam taką metodę wnioskowania, kogo mi ona przypomina?... ;-) A poważnie - już kiedyś przyznałem, że "w tym temacie" różnimy się tylko w szczegółach. A i to wydaje mi się, że częśto zależnych od bieżących wyników drużyn, o których mówimy :-) Muszę przyznać, że nie bardzo :-) Ale wszystko zależy od humoru
Filipiaka i jego planów związanych z klubem, od tego, co z nim będzie chciał osiagnąć. Bo od tego zależy, czy ich będzie sprzedawał (netto :-)), czy przeciwnie - dobrze płacił, by zostali. Podejrzewam, że jeśli ktoś się pojawi i zaszeleści plikiem euro, Filipiak nie będzie się wahał (oczywiście za wyjątkiem Wisły ;-) I Cracovia w kółko będzie ogrywała ciągle nowych młodych - cały czas grając w systemie jeden dobry mecz (młodym wyszło) - 3 mecze tragiczne (młodym nie wyszło). No, w ostatnich czterech kolejkach (czyli po przerwie zimowej) ma serię "1 zły - 1 dobry", a w każdym razie "jeden remis - jedna wygrana". 8 punktów na 12 możliwych - całkiem niezły wynik. Lepsze są tylko Groclin i Wisła. |
| AJK
|
Posted: 18 Mar 2008 16:18:43 18-03-2008 o godz. 14:37 UGI napisał: jak wygladaly akcje ofensywne Gornika? Standardowe "kopnij i biegnij"
obronców czy jednak próbowali cos po ziemi grac? Chociaz, co to za znaczenie ma:-) Górnik próbował wszystkiego, tylko... Większość dalekich podań była przechwytywana przez zawodników Cracovii albo trafiała w puste pole, a te nieliczne, ktore docierały do celu nie dawały efektów (długa piłka zawsze daje czas obrońcom, żeby ciasno obstawić gracza, do którego jest kierowana), a samodzielne próby dryblingu kończyły się szybciutko. Najlepiej Górnikowi wychodziła właśnie gra po ziemi - szybsza piłka, często z klepki i wtedy zabrzanie potrafili zgubić Cracovię, zakręcić obrońcami. Trochę tego było widać przed główką Zahorskiego - wtedy piłka przewędrowała z jednej strony pola karnego na drugą, szybko sprawnie, hokejowo wręcz, natchmiast zrobiła się luka, w którą można było wjechać. Cóż, kiedy grali tak za rzadko (bardzo dobrze pilnowany był Brzęczek), a kiedy już próbowali - najczęściej grali na Jarkę, który lądował na spalonym. Górnik na tle Cracovii sprawiał wrażenie bardzo zmęczonego zespołu, zawsze krok z tyłu albo dwa kroki za daleko - albo tak ich zajechało dzielenie się między klub i kadrę, albo raczej Majewski trafił z przygotowaniem kondycyjnym i teraz zaczyna to procentować. Trochę za mało było strzałow z dystansu zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy Cabaj był oślepiony przez słońce. Bajić się nieźle pokazał, szkoda że musiał zejść. Co niczego nie zmienia, bo bez tego karnego
Cracovia też by spokojnie mecz wygrała. Ale trzeba dodac ze juz kartka dla Hajty za jedno wejscie byla z kapelusza. Nie lubie goscia ale tym razem jego pretensje byly jak najbardziej sluszne. Życie nie jest sprawiedliwe, a Hajto wyrobił sobie "markę", więc takie kartki "za nazwisko i leżącego przeciwnika" też mu się będą trafiać. Podejrzewam zresztą, że bardzo doświadczony Moskała po prostu "upolował" Hajtę celowo. Z tej akcji i tak by już niewiele wyszło (dwóch na czterech, brak możliwości dobrego podania), a że Moskała przy Hajcie wygląda mizernie, to zderzenie musiało być efektowne. No i było. I jeszcze rzut wolny w odległości dogodnej dla Pawlusińskiego choćby :-) Kompromitacją była postawa Górnika, jego styl, a raczej brak stylu.
Ale i tak z ewentualnym zwalnianiem Wieczorka poczekałbym na koniec sezonu. A ja nie wiem. Na pewno niechciałbym zeby zwolniono go teraz i zatrudniono innego slabiaka. Gdyby mieli dograny kontrakt z kims dobrym to co innego. W takich sytuacjach zawsze jestem zwolennikiem dania trenerowi czasu na spokojną pracę. Tym bardziej, że 9 kolejek przed końcem nikt poważny nie weźmie drużyny jeśli nie dostanie długiego i drogiego kontraktu. Nie wiem, czy Górnik byłby gotów na takie poświęcenie :-) A na niepoważnych szkoda pieniędzy. Sporym zgrzytem było przerwanie meczu w pierwszej połowie. Ochrona
stadionu Cracovii nie poradziła sobie (łagodnie mówiąc) z wpuszczaniem kibiców Górnika, a w dodatku nie pozwoliła na wniesienie jednej z kibicowskich flag. Czytalem o tym. Oj kiepsko bedzie z tym EURO w Krakowie, jak tam nigdzie nie potrafia wpuszczac kibiców. Na razie trochę się martwię o mecz z USA, bo niektórym odpierdziela i już się odgrażają, że Euro i to jeszcze na Wiśle nisko im zwisa, więc może by tak wjazd z bramą i k.... na ustach. Mam nadzieję, że to tylko takie pyskówki szalikowe, ale obawa - zwłaszcza przy krakowskiej (obojętnie z ktorej strony Błoń) ochronie - zostaje. kibice Cracovii krzyczeli "Wpuścić Górnika!", a ochrona użyła w
sektorze gości gazu łzawiącego i spotkanie trzeba było przerwać, żeby przewietrzyć stadion. Przykre, zupełnie niepotrzebne zajście, którego spokojnie można było uniknąć. Chodzi o to, że ochrona niepotrzebnie uzyla gazu? Jak to wygladalo? Chłodnym niezaangażowanym okiem... Moim zdaniem ciała dały obie strony, choć większa odpowiedzialność zawsze spoczywa na organizatorze, bo on z założenia ma być zorganizowany, ma myśleć i mieć wyobraźnię. Ochrona zawaliła już przy wpuszczaniu, niepotrzebnie podgrzewając atmosferę - tempo żałosne, zakrawające na złośliwość, zachowanie... no, typowe dla każdej ochrony :-) konflikt o flagę (zeznania co do tego, czy nie było depozytu, w którym flagę można było zostawić, czy też zabrzanie nie chcieli z niego skorzystać są podzielone), ochronę poparł delegat PZPN... W pewnym momencie doszło do sytuacji, w której połowa ekipy Górnika jest w sektorze, połowa poza nim i chce wejść, jakaś część wyproszona poza stadion (tak przynajmniej twierdzili zainteresowani, ochrona zaprzecza), komunikacja utrudniona, a ambicje grają, bo barwynaszekurnaświęte, choć akurat ta flaga wsiowa jest niemożebnie i już choćby ze względów estetycznych zabrzanie nie powinni jej wieszać ;-)) Kibice z sektora gości (pewnie dodatkowo sfrustrowani wynikiem 1-0 :-)) podjęli decyzję o wyjściu ze stadionu i jedni ruszyli do wyjścia, a inni chyba chcieli wyjść przez ogrodzenie. Ochrona zinterpretowała to jako chęć zadymy, więc chciała zablokować sektor (zresztą wypuścić kibiców tak ot, kiedy nie wiadomo, czy nie zaczną dymić po wyjściu, a ich pozastadionowa eskorta policyjna nieprzygotowana, bo przecież podopieczni na meczu). Zabrzanie zaczęli się pchać, ochrona zadziałała gazem (nauczeni doświadczeniami pewnie pewnie woleli nie ryzykować) i zamiast żeby całe zajście wcale się nie zaczęło, albo choć skończyło się po 5 minutach bez awantur - było, co było. Głupio i zupełnie niepotrzebnie. W gruncie rzeczy - o nic. Takie zajście z cyklu: właściwie nikt nie jest specjalnie winien, nikt nie zrobił nic specjalnie złego, równie dobrze mogło się nic nie zdarzyć, a jednak gaz śmierdział, mecz trzeba było przerwać i niesmak zostaje. Szkoda. Bywa. Teraz Górnik gra z Polonią Bytom i ma szansę się odkuć
Jak i Wieczorek ma szanse poleciec juz po tym meczu jak znowu druzyna przegra. No, bez jaj - z Polonią? Za taką porażkę to raczej cały zespół powinien polecieć, bo nawet bez trenera powinni wygrać. |
| Koriat
|
Posted: 18 Mar 2008 19:16:55 [...] ps. chyba nie wierzysz z sytuację, że jeśli któryś z młodych zacznie nagle
super grać to zostanie w tym klubie. To jest mniej ważne. Najważniejsze, aby nie musieli zmieniać klimatu miasta :). |
| Koriat
|
Posted: 18 Mar 2008 19:20:57 [...] Chodzi o to, że ochrona niepotrzebnie uzyla gazu? Jak to wygladalo?
Jak chcesz mieć dość dokładny opis to służę linkiem: http://www.cracovia.krakow.pl/forum/read.php?11,1421013 Pozdrawiam Koriat |
| Koriat
|
Posted: 18 Mar 2008 19:54:44 [...] ŁKS Łódź - Groclin Grodzisk Wlkp. 1-2
Z mulim uporem będę powtarzał, że Jabłoński powinien jednak zostać na stołku trenera[*]. ŁKS zagrał kolejny dobry mecz, a pamiętajmy, że grał przeciwko rozpędzonej rewelacji wiosny, przeciw Groclinowi, który do tej pory rozdeptywał przeciwników. Widać pracę, jaką włożył Jabłoński w drużynę, widać efekty w grze, a odrobić straty z jesieni... nie wiem, czy w tym stanie ososobowym drużyny którykolwiek trener zrobiły więcej. Nie, nie i jeszcze raz nie. Czuję do tego faceta jakąś zupełnie niewytłumaczalną subiektywną niechęć. Nic mi nie zrobił, na szczęście nikt mu nie pozwolił trenować niczego co krakowskie, ale mimo to - za każdym razem, gdy bierze się za trenowanie czegoś zastanawiam się po co? A co do jego pracy i efektów w ŁKS-ie? Jaką pracę włożył i jakie efekty uzyskał? Na 7 meczów 1 wygrany i 4 remisy. Czy gdybyś był prezesem ŁKS-u i w trakcie rozmowy z kandydatem na trenera usłyszałbyś, że ten kandydat szacuje, że na 36 możliwych do zdobycia punktów uzyska 7 to czy zatrudniłbyś kogoś takiego? A jeżeli inny trener nie dałby rady to i tak gorzej nie będzie, a może akurat? Zresztą ŁKS miał 6 punktów po 9 meczach jak Jabłoński przychodził. Chyba nikt nie zatrudnił go po to, żeby było dalej tak samo. Tymczasem on dołożył się do ogólnego bilansu 7 punktami, ale w 12 meczów. Zresztą po meczu z Cracovią taki Kłos wypowiadał się, że zmiany robione przez trenera cholernie go zdziwiły. [...] Paweł Brożek - na 1-2 w meczu z Lechem Poznań
Piotr Brożek - na 1-1 w meczu z Lechem Poznań :-) Aleksander Kwiek - na 1-0 w meczu z Zagłębiem Sosnowiec Adrian Sikora na 0-2 z ŁKS-em Łódź Zdecydowanie Broziu...ale Piotrek, takiej głowy nikt by się nie powstydził. Ech, żeby tak jeszcze do właściwej bramki :) w ramach popierania samodzielności i rozwoju regionalnego, bo bramka
Pawła Brożka bardzo ładna, ale Wisła mnie rozpuściła takimi bramkami i zaczynam grymasić :-) Bramka to jedno, ale cały mecz Pawła Brożka był niesamowity. Tak grającego jeszcze go nie widziałem. Pewny, aktywny, robił w tym meczu wszystko - rozgrywał piłkę, holował ją, wracał się do środka i walczył w destrukcji. [...] A w drugiej lidze, proszę wycieczki, cuda na kiju, albowiem Kmita
Zabierzów wygrał kolejny mecz (tym razem 2-0 ze Stalą Stalowa Wola) i rozbudził nadzieję kibiców na utrzymanie się w II lidze. Weź pod uwagę, że Kmita załapała się na 2 ligę w ostatniej chwili i fuksem. Skład i budżet miała przygotowywany na 3 ligę. Potem była łapanka, kto się nawinął i wyglądał na takiego, że w 2 lidze się sprawdzi to był brany. No i kwestia trenera. Też chyba na początku były jakieś zawirowania (nie pamiętam, ale chyba ktoś miał być, a nie był?) i w końcu trenował Krzysiu Piszczek. Ja chłopaka lubię, wyszedł z dobrej szkoły, ale doświadczenia trenerskiego na 2 ligę nie miał wcale. Teraz na spokojnie wszystko poukładali. Mają w miarę pewnego sponsora, przyszedł trener jeszcze na dorobku, ale z pewnym doświadczeniem, ściągnęli paru ciekawych zawodników - np. Bagnicki, Kurowski, Romuzga. Pozdrawiam Koriat |
| AJK
|
Posted: 19 Mar 2008 08:55:10 18-03-2008 o godz. 20:54 Koriat napisał: ŁKS Łódź - Groclin Grodzisk Wlkp. 1-2
Z mulim uporem będę powtarzał, że Jabłoński powinien jednak zostać na stołku trenera[*]. ŁKS zagrał kolejny dobry mecz, a pamiętajmy, że grał przeciwko rozpędzonej rewelacji wiosny, przeciw Groclinowi, który do tej pory rozdeptywał przeciwników. Widać pracę, jaką włożył Jabłoński w drużynę, widać efekty w grze, a odrobić straty z jesieni... nie wiem, czy w tym stanie ososobowym drużyny którykolwiek trener zrobiły więcej. Nie, nie i jeszcze raz nie. Czuję do tego faceta jakąś zupełnie niewytłumaczalną subiektywną niechęć. Nic mi nie zrobił, na szczęście nikt mu nie pozwolił trenować niczego co krakowskie, ale mimo to - za każdym razem, gdy bierze się za trenowanie czegoś zastanawiam się po co? A co do jego pracy i efektów w ŁKS-ie? Jaką pracę włożył i jakie efekty uzyskał? Na 7 meczów 1 wygrany i 4 remisy. Czy gdybyś był prezesem ŁKS-u i w trakcie rozmowy z kandydatem na trenera usłyszałbyś, że ten kandydat szacuje, że na 36 możliwych do zdobycia punktów uzyska 7 to czy zatrudniłbyś kogoś takiego? A jeżeli inny trener nie dałby rady to i tak gorzej nie będzie, a może akurat? Zresztą ŁKS miał 6 punktów po 9 meczach jak Jabłoński przychodził. Chyba nikt nie zatrudnił go po to, żeby było dalej tak samo. Tymczasem on dołożył się do ogólnego bilansu 7 punktami, ale w 12 meczów. Zresztą po meczu z Cracovią taki Kłos wypowiadał się, że zmiany robione przez trenera cholernie go zdziwiły. Pamietam, jaką kichę grał ŁKS jesienią i widzę, jak gra teraz. Wtedy był to piłkarski obraz nędzy i rozpaczy, dwie sytuacje na gola w meczu to było wręcz święto, teraz - niektóre mecze oraz punkty uciekały im naprawdę bardzo pechowo. A przyjdzie nowy trener i co? Zespół jest jakoś poukładany, gra wreszcie piłkę, której nie musi się wstydzić, doszły wzmocnienia i ino je zgrać z resztą... A przyjdzie nowy trener i co? Albo będzie kontynuował to, co robił Jabłoński - więc po co zmieniać? - albo zacznie rewolucję, zachce mu się kupić konkretnych piłkarzy, innych postanowi sprzedać, część sama ucieknie, jeśli spadną... I znowu pół roku w plecy. Spadek mają jak w banku, cud by był potrzebny... chociaż nie, poczekam do meczu z Zagłębiem - wygrana może jednak przedłużyc szanse jeśli Widzew lub Polonia się potkną. No ale i tak po herbacie - Jabłoński wyleciał, wrócił Chojnacki, a my się możemy przerzucać sympatiami i antypatiami. Zobaczymy, co zrobi Chojnacki, ja tam chętnie przyznam, że się myliłem w ocenie (nawet nie tyle ocenie Chojnackiego, bo jego nie oceniam, ale raczej w ocenie potrzeby zmiany trenera). w ramach popierania samodzielności i rozwoju regionalnego, bo bramka
Pawła Brożka bardzo ładna, ale Wisła mnie rozpuściła takimi bramkami i zaczynam grymasić :-) Bramka to jedno, ale cały mecz Pawła Brożka był niesamowity. Tak grającego jeszcze go nie widziałem. Pewny, aktywny, robił w tym meczu wszystko - rozgrywał piłkę, holował ją, wracał się do środka i walczył w destrukcji. E tam. Dobry tak, ale "niesamowity"... Grał swoje, grał tak, jak powinien grać stale, jeśli chce zrobić w piłce karierę większą niż mistrzostwo Polski. Wymagajmy czegoś od drużyny i graczy, którzy mają się bić o Ligę Mistrzów. I swoje także zmarnował - ze dwie bramki mógł jeszcze strzelić. [...]
A w drugiej lidze, proszę wycieczki, cuda na kiju, albowiem Kmita
Zabierzów wygrał kolejny mecz (tym razem 2-0 ze Stalą Stalowa Wola) i rozbudził nadzieję kibiców na utrzymanie się w II lidze. Weź pod uwagę, że Kmita załapała się na 2 ligę w ostatniej chwili i fuksem. Skład i budżet miała przygotowywany na 3 ligę. Potem była łapanka, kto się nawinął i wyglądał na takiego, że w 2 lidze się sprawdzi to był brany. No i kwestia trenera. Też chyba na początku były jakieś zawirowania (nie pamiętam, ale chyba ktoś miał być, a nie był?) i w końcu trenował Krzysiu Piszczek. Ja chłopaka lubię, wyszedł z dobrej szkoły, ale doświadczenia trenerskiego na 2 ligę nie miał wcale. Teraz na spokojnie wszystko poukładali. Mają w miarę pewnego sponsora, przyszedł trener jeszcze na dorobku, ale z pewnym doświadczeniem, ściągnęli paru ciekawych zawodników - np. Bagnicki, Kurowski, Romuzga. Biorę to wszystko pod uwagę. Dlatego nie miałem wielkich nadziei na utrzymanie, zwłaszcza po tak katastrofalnej jesieni, a każdą wygraną odbieralem jak Manna z nieba :-) Fajnie, że się podnieśli, świetnie, że tak się ułożył ten pierwszy wiosenny mecz mecz ze Śląskiem, a jeśli się jeszcze utrzymają... Na razie fajnie, że walczą, że się nie położyli, a nawet gdyby spadli do III, to wielkiego nieszczęścia nie będzie. A kto obecnie jest sponsorem? Zatrzymałem się na etapie wycofania Tigera i jakoś umknęła mi informacja o nowym. |
| AJK
|
Posted: 20 Mar 2008 08:09:19 19-03-2008 o godz. 11:44 gienio napisał: Pamietam, jaką kichę grał ŁKS jesienią i widzę, jak gra teraz. Wtedy
był to piłkarski obraz nędzy i rozpaczy, dwie sytuacje na gola w meczu to było wręcz święto, teraz - niektóre mecze oraz punkty uciekały im naprawdę bardzo pechowo. A przyjdzie nowy trener i co? Zespół jest jakoś poukładany, gra wreszcie piłkę, której nie musi się wstydzić, doszły wzmocnienia i ino je zgrać z resztą... A przyjdzie nowy trener i co? Albo będzie kontynuował to, co robił Jabłoński - więc po co zmieniać? Jablonskiemu czegos brakuje. Jego druzyny graja ladna pilke (Zaglebie L., Amica, Wisla P.) co podkreslaja pilkarscy fachowcy ale wyniki sa zawsze nizsze od spodziewanych. Moze brak charyzmy, umiejetnosci motywowania zawodnikow. Tego nie wiem ale w LKS-ie byl dokladnie ten sam problem. A może brak cierpliwości działaczy, którzy wyniki muszą mieć już, więc trener ma przyjść i natychmiast zacząć wygrywać oraz świadomość piłkarzy, że w razie czego i tak trener wyleci? Powinienem sprawdzić, jak wygladała trenerska dola Jabłonskiego i ile czasu pracował w kolejnych klubach, ale mi się nie chce :-) Gdyby się jednak okazało, że pracował długo - to awansem wycofuję się z powyżej tezy :-) Ale pewnie właśnie dlatego mam ten lekki sentyment do Jabłońskiego, za tę ładną piłkę. Z drugiej strony - trenował drużyny mi obojętne, więc mogłem sobie pozwolić na komfort doceniania stylu, przy jednoczesnym kompletnym braku - nieistotnych dla mnie w tym przypadku - efektów :-) |
| Koriat
|
Posted: 21 Mar 2008 15:45:36 [...] Pamietam, jaką kichę grał ŁKS jesienią i widzę, jak gra teraz. Wtedy był
to piłkarski obraz nędzy i rozpaczy, dwie sytuacje na gola w meczu to było wręcz święto, teraz - niektóre mecze oraz punkty uciekały im naprawdę bardzo pechowo. A przyjdzie nowy trener i co? Zespół jest jakoś poukładany, gra wreszcie piłkę, której nie musi się wstydzić, doszły wzmocnienia i ino je zgrać z resztą... A przyjdzie nowy trener i co? Albo będzie kontynuował to, co robił Jabłoński - więc po co zmieniać? - albo zacznie rewolucję, zachce mu się kupić konkretnych piłkarzy, innych postanowi sprzedać, część sama ucieknie, jeśli spadną... I znowu pół roku w plecy. Spadek mają jak w banku, cud by był potrzebny... chociaż nie, poczekam do meczu z Zagłębiem - wygrana może jednak przedłużyc szanse jeśli Widzew lub Polonia się potkną. No ale i tak po herbacie - Jabłoński wyleciał, wrócił Chojnacki, a my się możemy przerzucać sympatiami i antypatiami. Zobaczymy, co zrobi Chojnacki, ja tam chętnie przyznam, że się myliłem w ocenie (nawet nie tyle ocenie Chojnackiego, bo jego nie oceniam, ale raczej w ocenie potrzeby zmiany trenera). Jeżeli LKS odpuściłby walkę o utrzymanie, tylko chciałby powoli zacząć budować drużynę na powrót do pierwszej ligi, to wtedy faktycznie możnaby się zastanawiać, czy nie zostawić Jabłońskiego (oczywiście, gdyby to ode mnie zależało to zdecydowanie powiedziałbym: nie). Ale póki jest jakaś szansa na utrzymanie się to trzeba było coś zrobić żeby wstrząsnąć zespołem. No niestety (dla trenerów) najprościej jest jest zmienić trenera. [...] Biorę to wszystko pod uwagę. Dlatego nie miałem wielkich nadziei na
utrzymanie, zwłaszcza po tak katastrofalnej jesieni, a każdą wygraną odbieralem jak Manna z nieba :-) Fajnie, że się podnieśli, świetnie, że tak się ułożył ten pierwszy wiosenny mecz mecz ze Śląskiem, a jeśli się jeszcze utrzymają... Na razie fajnie, że walczą, że się nie położyli, a nawet gdyby spadli do III, to wielkiego nieszczęścia nie będzie. A kto obecnie jest sponsorem? Zatrzymałem się na etapie wycofania Tigera i jakoś umknęła mi informacja o nowym. No i życie dopisało ciąg dalszy. Kmita wyrasta na pogromcę faworytów :) Tym razem o jej sile przekonał się Stawowy, który po raz kolejny poddał się ocenie swoich przełożonych (tak jakby do tego potrzebne było jakieś szczególne zezwolenie). Póki co doszlusowali do spadkowiczów (wiem, że to dziwnie brzmi, ale po rundzie jesiennej to mieli potężną stratę do kolejnego spadkowicza, a co dopiero do bezpiecznego miejsca). A co do sponsora, to może nie napisałem dość precyzyjnie. Kmita to stowarzyszenie, a nie spółka (chyba?), a jeżeli tak to trudno mówić o konkretnym właścicielu. Jakieś źródło finansowania jednak musi być, bo przecież z samych biletów to nie przeżyją. Taką funkcję o ile kojarzę pełni niejaki Duda (branża mięsna?). To, że Kmita z super lokalnego klubu pojawiła się w III lidze, a potem w II to tylko i wyłącznie jego zasługa. Jeżeli zabierze zabawki i pójdzie do innej piaskownicy to Kmita od razu wyląduje w IV lidze. Natomiast Tiger to był pomysł na _dodatkowe_ pieniądze. Nie wyszło - trudno, ale tragedii nie ma. Co do mojej wiedzy na temat Kmity, to na pewno tak to kiedyś wyglądało, ale czy aktualnie też tak jest to nie jestem pewien. Pozdrawiam Koriat |
| Koriat
|
Posted: 21 Mar 2008 15:49:44 I powiedział(a) AJK:
Pamietam, jaką kichę grał ŁKS jesienią i widzę, jak gra teraz. Wtedy był
to piłkarski obraz nędzy i rozpaczy, dwie sytuacje na gola w meczu to było wręcz święto, teraz - niektóre mecze oraz punkty uciekały im naprawdę bardzo pechowo. A przyjdzie nowy trener i co? Zespół jest jakoś poukładany, gra wreszcie piłkę, której nie musi się wstydzić, doszły wzmocnienia i ino je zgrać z resztą... A przyjdzie nowy trener i co? Albo będzie kontynuował to, co robił Jabłoński - więc po co zmieniać? Jablonskiemu czegos brakuje. Jego druzyny graja ladna pilke (Zaglebie L., Amica, Wisla P.) co podkreslaja pilkarscy fachowcy ale wyniki sa zawsze nizsze od spodziewanych. Moze brak charyzmy, umiejetnosci motywowania zawodnikow. Tego nie wiem ale w LKS-ie byl dokladnie ten sam problem. Mam dokładnie takie same odczucia. Niby do niczego nie można się doczepić, ale to nie jest to czego by się oczekiwało. A do tej pory (oprócz LKSu) to on trenował raczej dobre drużyny, a na pewno o dość dużych możliwościach organizacyjnych. Pozdrawiam Koriat |
| AJK
|
Posted: 21 Mar 2008 20:08:44 21-03-2008 o godz. 16:45 Koriat napisał: (...) No ale i tak po herbacie - Jabłoński wyleciał, wrócił Chojnacki, a my
się możemy przerzucać sympatiami i antypatiami. Zobaczymy, co zrobi Chojnacki, ja tam chętnie przyznam, że się myliłem w ocenie (nawet nie tyle ocenie Chojnackiego, bo jego nie oceniam, ale raczej w ocenie potrzeby zmiany trenera). Jeżeli LKS odpuściłby walkę o utrzymanie, tylko chciałby powoli zacząć budować drużynę na powrót do pierwszej ligi, to wtedy faktycznie możnaby się zastanawiać, czy nie zostawić Jabłońskiego (oczywiście, gdyby to ode mnie zależało to zdecydowanie powiedziałbym: nie). Ale póki jest jakaś szansa na utrzymanie się to trzeba było coś zrobić żeby wstrząsnąć zespołem. No niestety (dla trenerów) najprościej jest jest zmienić trenera. Niestety. Tym bardziej, że nowy trener często startuje nie "na swoim", tylko na dokonaniach poprzednika - tak było w przypadku Wisły, kiedy zwolniono Petrescu, a dwa dni potem Wisła dokopała Iraklisowi, czy teraz z ŁKS-em, gdy jednak trudno uznać wygraną z Sosnowcem za zasługę Chojnackiego (z tym wstrząśnięciem to niby racja, ale fizycznie czy taktycznie w dwa dni nic się nie zrobi). Biorę to wszystko pod uwagę. Dlatego nie miałem wielkich nadziei na
utrzymanie, zwłaszcza po tak katastrofalnej jesieni, a każdą wygraną odbieralem jak Manna z nieba :-) Fajnie, że się podnieśli, świetnie, że tak się ułożył ten pierwszy wiosenny mecz mecz ze Śląskiem, a jeśli się jeszcze utrzymają... Na razie fajnie, że walczą, że się nie położyli, a nawet gdyby spadli do III, to wielkiego nieszczęścia nie będzie. A kto obecnie jest sponsorem? Zatrzymałem się na etapie wycofania Tigera i jakoś umknęła mi informacja o nowym. No i życie dopisało ciąg dalszy. Kmita wyrasta na pogromcę faworytów :) Tym razem o jej sile przekonał się Stawowy, który po raz kolejny poddał się ocenie swoich przełożonych (tak jakby do tego potrzebne było jakieś szczególne zezwolenie). Póki co doszlusowali do spadkowiczów (wiem, że to dziwnie brzmi, ale po rundzie jesiennej to mieli potężną stratę do kolejnego spadkowicza, a co dopiero do bezpiecznego miejsca). No i teraz, skoro wygrali ze Ślaskiem, skoro wygrali z Arką, to znaczy, ze stać ich na równorzędną walkę z każdym. Znaczy - mają przekichane, bo oczekiwania kibiców wzrosły :-) Ale mecz z Arką to dla mnie wielka niespodzianka - Śląsk można było zwalić na zaskoczenie, na sytuację wewnętrzną Śląska (z jednej strony klub ma pewną pierwszą ligę, jak nie przez awans, to przez fuzję z Groclinem, z drugiej - wieęszość graczy Śląska wie, że niekoniecznie znajdą się w I kadrzej w nowym sezonie). Tymczasem Arka o awans się bije, punkty jej potrzebne, zaufanie sponsora też, o Kmicie już wiedzieli, że jest niebezpieczny. Nie postawiłbym nawet 50 groszy na wygraną Kmity w Gdyni. Ale dobrze, dobrze - tylko tak dalej :-) A co do sponsora, to może nie napisałem dość precyzyjnie. Kmita to
stowarzyszenie, a nie spółka (chyba?), a jeżeli tak to trudno mówić o konkretnym właścicielu. Jakieś źródło finansowania jednak musi być, bo przecież z samych biletów to nie przeżyją. Taką funkcję o ile kojarzę pełni niejaki Duda (branża mięsna?). To, że Kmita z super lokalnego klubu pojawiła się w III lidze, a potem w II to tylko i wyłącznie jego zasługa. Jeżeli zabierze zabawki i pójdzie do innej piaskownicy to Kmita od razu wyląduje w IV lidze. Natomiast Tiger to był pomysł na _dodatkowe_ pieniądze. Nie wyszło - trudno, ale tragedii nie ma. Co do mojej wiedzy na temat Kmity, to na pewno tak to kiedyś wyglądało, ale czy aktualnie też tak jest to nie jestem pewien. Dzięki za rozjaśnienie sytuacji, sam za leniwy jestem na szukanie :-) Tak mi przyszło na myśl, że w sumie Business Park nie jest daleko, parę dzianych firm ma/będzie mieć tam swoje siedziby. Mogliby działacze pokołatać tu i ówdzie... Choć pewnie oni sami już wpadli na ten pomysł. |
| Koriat
|
Posted: 21 Mar 2008 21:10:08 [...] Niestety. Tym bardziej, że nowy trener często startuje nie "na swoim",
tylko na dokonaniach poprzednika - tak było w przypadku Wisły, kiedy zwolniono Petrescu, a dwa dni potem Wisła dokopała Iraklisowi, czy teraz z ŁKS-em, gdy jednak trudno uznać wygraną z Sosnowcem za zasługę Chojnackiego (z tym wstrząśnięciem to niby racja, ale fizycznie czy taktycznie w dwa dni nic się nie zrobi). Jasne. O ten irracjonalny wstrząs chodziło. Poza tym wcale bym się nie zdziwił, gdyby zawodnikom dotychczasowy trener się znudził, albo mieli też na jego temat poglądy podobne do mojego. [...] No i teraz, skoro wygrali ze Ślaskiem, skoro wygrali z Arką, to znaczy,
ze stać ich na równorzędną walkę z każdym. Znaczy - mają przekichane, bo oczekiwania kibiców wzrosły :-) Ale mecz z Arką to dla mnie wielka niespodzianka - Śląsk można było zwalić na zaskoczenie, na sytuację wewnętrzną Śląska (z jednej strony klub ma pewną pierwszą ligę, jak nie przez awans, to przez fuzję z Groclinem, z drugiej - wieęszość graczy Śląska wie, że niekoniecznie znajdą się w I kadrzej w nowym sezonie). Dokładnie tak sobie tłumaczyłem wygraną ze Śląskiem Tymczasem Arka o awans się bije,
punkty jej potrzebne, zaufanie sponsora też, o Kmicie już wiedzieli, że jest niebezpieczny. Nie postawiłbym nawet 50 groszy na wygraną Kmity w Gdyni. Ale dobrze, dobrze - tylko tak dalej :-) Co więcej, oni tam ostatnio oficjalnie zgłosili się do LM w ciągu najbliższych 2-3 lat. No i chyba jak na warunki II ligowe to niczego im nie brakuje. W sumie ciekawe, dlaczego Arce nie idzie tak jak powinno. I to nie chodzi tylko o mecz z Kmitą. No przecież z Podbeskidziem to też fuksem wygrali. I w ogóle dużo punktów tracą, a wiele ich zwycięstw jest na styk. A wydawało się, że w cuglach II ligę wygrają. Zły dobór zawodników? Trener jednak nie cudotwórca (wychodzi na to, że dobrze, że został w Gdyni,a nie wrócił do Krakowa)? Dzięki za rozjaśnienie sytuacji, sam za leniwy jestem na szukanie :-)
Tak mi przyszło na myśl, że w sumie Business Park nie jest daleko, parę dzianych firm ma/będzie mieć tam swoje siedziby. Mogliby działacze pokołatać tu i ówdzie... Choć pewnie oni sami już wpadli na ten pomysł. Kmita ma stronę internetową: http://www.kmitazabierzow.pl/ co ciekawe, całkiem aktualną i na bieżąco prowadzoną. A co do Business Parku to tam są takie firmy (przynajmniej jedna) do której uderzyć powinien ktoś inny. I gdyby "dogadali się" to skala pomocy i możliwości byłaby naprawdę duża. Pozdrawiam Koriat |
| Cavallino
|
Posted: 21 Mar 2008 22:47:04 trudno uznać wygraną z Sosnowcem za zasługę
Chojnackiego (z tym wstrząśnięciem to niby racja, ale fizycznie czy taktycznie w dwa dni nic się nie zrobi). Ale już napastników mógł odblokować. Skoro Arifovicowi się mówi że jest do zwolnienia, to nie dziwota, że jest przybity i nie gra. Nie wiesz czy Chojnacki nie powiedział mu czegoś dokładnie odwrotnego. |
| AJK
|
Posted: 22 Mar 2008 06:47:57 21-03-2008 o godz. 23:47 Cavallino napisał: trudno uznać wygraną z Sosnowcem za zasługę Chojnackiego (z tym
wstrząśnięciem to niby racja, ale fizycznie czy taktycznie w dwa dni nic się nie zrobi). Ale już napastników mógł odblokować. Skoro Arifovicowi się mówi że jest do zwolnienia, to nie dziwota, że jest przybity i nie gra. Nie wiesz czy Chojnacki nie powiedział mu czegoś dokładnie odwrotnego. Masz rację z Arifovićem. I z tym, że miał sytuację do kitu, i z tym, że nowy trener mógł to zmienić - a bez garba gra się łatwiej. Kondycyjnie niewiele, taktycznie trochę Chojnacki mógł zrobić, ale tutaj rzeczywiście zmiana trenera mogła mieć znaczenie. |
| AJK
|
Posted: 24 Mar 2009 11:23:20 Tradycyjnie - uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach. Piast Gliwice - Jagiellonia Bałystok 1:1 Po dwóch spalonych odgwizdanych przeciw Piastowi (słusznie), trybuny dostały głupawki i odtąd gromkie "Spalony!!" towarzyszyło każdemu gwizdkowi sędziego, nie wyłączając tych na koniec połowy, początek drugiej i koniec meczu. Seksualne obietnice pod adresem sędziego (jednym z utensyliów miał być kilof) pominę :-) Mecz? Nawet fajnie się oglądało, choć bramka Grosickiego bardziej śmieszna niż ładna, za to strzał Seweryna z 25 minuty bardziej durny niż śmieszny. Kasprzik przez cały mecz (z jednym wyjątkiem) bronił naprawdę świetnie, ambitnie grał Bojarski, biegał Olszar, Seweryn po raz n-ty wkurzał drugoligowym poziomem, Glik robił wszystko, żeby nie trafić w bramkę, a Wilczek - wszystko, żeby trafić. Do niespodziewanej wygranej w końcówce zabrakło odrobiny szczęścia. W "Jadze" niezły mecz rozegrał Gikiewicz, "Franek" nie potrafił ustawić celownika, aktywnie grał Bruno, uważnie obrona. Karnego nie było - Seweryn rękę miał przy ciele i w dodatku wyraźnie starał się ją odsunąć. Łódzki KS - GKS Bełchatów 0:2 Wynik, oczywiście, "pod prąd" ostatnim kolejkom, ale może do przewidzenia w kontekście trudności finansowych i zaległości płacowych w drużynie łodzian. Brak motywacji... zaraz, jaki brak motywacji? Pierwsza połowa zdecydowanie dla ŁKS-u, większość drugiej też. Pierwsza bramka to było takie cudne "jajo", że bawi mnie do dziś, druga to już "profesura" Nowaka, który wyczekał do ostatniego momentu. Karny dla łodzian w pierwszej połowie moim zdaniem był, a sytuacja przy której Małek zmieniał decyzję... Początkowo byłem świecie przekonany, że karnego nie było, Wyparło wybijał piłkę, a Nowak się wywalał sam. Potem komentatorzy C+ zasiali ziarno wątpliwości, więc wróciłem do powtórek i prawie dałem się przekonać. Jednak po obejrzeniu ujęć zza bramki (z różnych kątów) wracam na pozycje "nie było karnego" - widać tam, że Wyparło lewą ręką nawet nie dotyka Nowaka. Powiedziałbym, że Małkowi należy się szacunek za zmianę decyzji i módlmy się, żeby to się nie zrobiła moda, bo nie wiem, co gorsze: polscy sędziowie brnący w swoje widzimisie, czy żonglujący decyzjami w zależności.... No, to polscy sędziowie, nie wiadomo więc, w zależności od czego. Śląsk Wrocław - Polonia Warszawa 0:1 Ależ nudna i prymitywna młocka! Krew, pot i żółte kartki, że czego połowa cholera wie za co. Pierwsza Jodłowca, ta z 30 minuty dla Trałki, ta z drugiej połowy dla Celebana... a z drugiej strony brak czerwonej dla Mynařa za "wjazd w achillesy". Do tego zakrwawieni Kozioł i Celeban, ale dla równowagi karny taki jakiś... No, nie był tego dnia sędzia Bartos w formie, oj, nie był. W formie nie by też Tarasiewicz, który kiedyś najpierw zjadłby ławkę rezerwowych, a w przerwie czy po meczu urządziłby arbitrom gorący wykład. W sobotę był spokojny, chodził, patrzył, nie skakał... Jako "cherry on the top" - sytuacja z końcówki czyli zagranie Mynařa ręką. Ewidentne, wyraźne, widoczne, karny jak dzwon. I co? I nic. Trałka strzelił, bo w takiej sytuacji po prostu musiał, za to Łudziński teoretycznie powinien usiąść na ławie, bo zawodnik, któremu koledzy wyrwali nogi z d... a trener urwał resztę, nie nadają się do gry. W tej całej "rzeźni" (dosłownie) dobrze - mimo wszystko oglądało się Jodłowca, który jako jeden z niewielu grał mądrze i technicznie, Mynař dostał jakiegoś krwawego szału, Przyrowski niepewnie, Majewski lepiej niż dotychczas, co wcale nie znaczy, że dobrze. Śląsk równo, choć obrona lepiej niż pomoc, a Sotirovicia chyba lepiej sprzedać. Ruch Chorzów - Odra Wodzisław 0:1 Tak, tak, wiem - Odra walczy o życie, ale Ruch grał ostatnio bardzo dobrze, w przeciwieństwie do osłabionej brakiem Kwieka, Machovca i Kowalczyka Odry, więc "któż by się spodziewał"? Może tylko ci, którzy nie znają się na piłce, ale za to oglądali serial "Numb3rs" :-) Nudne spotkanie, idealne dla obu szkoleniowców, żeby wytykać szkolne błędy, których sporo było z obu stron. Ruch przeważał i powinien prowadzić, ale kiedy strzela się tak, jak Jezierski w 65 minucie... Z drugiej strony, gdyby piłkarzom z Wodzisławia znane były tak tajemne arkana piłki nożnej jak "zamykanie akcji", to mogłoby być z 0:3 nawet, bo Matulevicius parę razy robił świetne akcje. Zadziwiająco słabo Grzyb, bardzo dobrze Jezierski, bardzo niepewnie Pilarz, Sobiech niech się cieszy, że nie wyleciał z boiska w pierwszej połowie, za to Dudek jest... brak mi słów, bo takiej gry nie widziałem nawet na Clepardii. Jak on się kleił, jak się przytulał... Ktoś złośliwy powie, że to prawie Brokeback Mountain, ale mnie się bardziej przypominał wielki, różowy gronkowiec z "Lesia" :-) Za to bramka - bardzo ładna. Lechia Gdańsk - Polonia Bytom 0:1 Można powiedzieć, że "śmierć frajerom", ale powstrzymam się od wznoszenia kabotyńskich okrzyków, tym bardziej, że kwestia, kto tu tak naprawdę był frajerem pozostaje otwarta :-) Enyłej - do 70 minuty Lechia przeważała zdecydowanie, a Polonia tak naprawdę sytuację miała jedną - strzał Sokolenki z 37 minuty i z odległości kilometra. Pesković grał świetnie, ale też gdańszczanie cieniutko sobie radzili w polu karnym - skrzydłami wchodzili w nie, kiedy chcieli, bo oba motorki - Kowalczyk i Kaczmarek - harowały solidnie, ale na tym się kończyło. Nieźle zagrał Rogalski, bardzo mądrze Manuszewski, a rolę równowagi w przyrodzie zagrał Buzała, który czego się tknął - spaprał. W Polonii dobrze zagrał środek obrony, co tylko potwierdza teorię o konieczności sprzedania Broniewicza, Zieliński mógł być świętym bytomskim, ale za drugim razem pomyślał jak Sobolewski w Bełchatowie i został tylko bohaterem meczu. Bramka kolejki Nominowani: wszyscy strzelcy. Nie było ich wielu. W pierwszych siedmiu meczach XX kolejki padło tylko 6 bramek. Wygrywa... Maciej Małkowski za zwycięskiego gola w meczu z Ruchem Chorzów. Mógłby wygrać Sasin, wystarczyło powiedzieć: "widziałem Pawełka kątem oka, nie mierzyłem, ale pomyślałem, że może się uda..." Za "chciałem po prostu kopnąć w stronę bramki, żeby nie było kontry" nagród nie rozdajemy, bo to nie muzeum sztuki nowoczesnej. Wyróżnienie specjalne otrzymuje cała linia defensywna ŁKS-u. Za postawę "Aaaaaa, piłka! Piłka się na mnie patrzy! Piłka mnie goni! Ludy, spasajtes!" przy golu Mateusza Cetnarskiego na 0:1 Dzisiejsze "Pozostałe mecze..." sponsorowała literka W jak wrestling oraz K jak "koniaczek. Podwójny. Stać mnie". |
| maciej
|
Posted: 24 Mar 2009 13:35:05 AJK napisał: Śląsk Wrocław - Polonia Warszawa 0:1
Ależ nudna i prymitywna młocka! Krew, pot i żółte kartki E tam, bardzo mi się ten mecz podobał, właśnie to zaangażowanie, ta twardość w grze, od tego moim zdaniem powinna zaczynać się odprawa przedmeczowa: "piłka może przejść, zawodnik nie". Prymitywnie było dlatego, że umiejętności piłkarskich brakuje, ale jak mamy powalczyć z _silniejszymi_ w pucharach to tak właśnie powinno wyglądać zaangażowanie. |
| AJK
|
Posted: 24 Mar 2009 15:42:28 24-03-2009 o godz. 14:35 maciej napisał: Śląsk Wrocław - Polonia Warszawa 0:1
Ależ nudna i prymitywna młocka! Krew, pot i żółte kartki E tam, bardzo mi się ten mecz podobał, właśnie to zaangażowanie, ta twardość w grze, od tego moim zdaniem powinna zaczynać się odprawa przedmeczowa: "piłka może przejść, zawodnik nie". Prymitywnie było dlatego, że umiejętności piłkarskich brakuje, ale jak mamy powalczyć z _silniejszymi_ w pucharach to tak właśnie powinno wyglądać zaangażowanie. Kwestia indywidualnego gustu :-) "Zaangażowanie" a "haratanina" to są dwie różne rzeczy jednak. A jeśli nasze zaangażowanie w meczach z silniejszymi ma wyglądać tak jak boiskowa młócka Śląska z Polonią, to może dobrze, że Brożek ma kontuzję. Wstawmy se do ataku Adamka. Ogólne "no pasaran", zęby się pozbiera w przerwie, piłka to przeżytek, a zawodnik, który nie skasował czterech wrażych ścięgien w sezonie to zwykły opierdalacz, niegodny gry w ekstraklasie. Istnieje - w pucharach także/przede wszystkim co prawda problem czerwonych kartek, ale zawsze można uznać, że to ten eskasyn w czarnym nas skrzywdził i cośtamcośtam PZPN, nawet jeśli to UEFA. W piątek grały Piast z Jagiellonią (teoretycznie jeszcze słabsze). Tam było widać zaangażowanie. W grę. W piłkę. We Wrocławiu z zaangażowaniem kopano się po kostkach i walono z łokcia, piłka była wyraźnie na drugim miejscu. I w dodatku sędzia był wielka wołowa. |
| UGI
|
Posted: 24 Mar 2009 12:46:09 Tradycyjnie - uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i
żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach. Piast Gliwice - Jagiellonia Bałystok 1:1 Od niechcenia obejrzalem retransmisje drugiej polowy i jak na nasza ogóraśną lige to calkiem niezle sie ogladalo. Pod koniec i jedni i drudzy chcieli koniecznie strzelic zwycieska bramke. Łódzki KS - GKS Bełchatów 0:2
Rycerzom wiosny w końcu spadła zbroja. Szkoda, że Górnik już raczej ich nie dogoni. Wprawdzie mają mecze z trójką najlepszych ale 7 punktów to za duza różnica. Tak wiec pierwszy spadkowicz wytypowany przeze mnie sie nie sprawdzi. Drugim jest Odra. Ruch Chorzów - Odra Wodzisław 0:1
która dolaczyla do grona klubów, ktore graja na zlosc Górnikowi :) Ciekawe czy tradycyjnie beda grac na wiosne ponad swoje mozliwosci. Generalnie walka o utrzymanie bedzie pasjonujaca. Górnik, Odra, Piast maja mecze ze soba wlasciwie pod koniec sezonu, na boisku polamia sie kosci a sedziowie beda trzy razy drożsi :) Lechia Gdańsk - Polonia Bytom 0:1
Jeszcze kilka punktow i Polonia moze spokojnie patrzec na dol tabeli. Najwazniejszy mecz czeka ich 9 kwietnia z Odrą. Jak wygraja to IMO zapewnia sobie utrzymanie. No a jesli kolejne spotkania przerzna to rozumiem zmiana trenera :) |
| AJK
|
Posted: 24 Mar 2009 23:34:13 24-03-2009 o godz. 13:46 UGI napisał: Piast Gliwice - Jagiellonia Bałystok 1:1
Od niechcenia obejrzalem retransmisje drugiej polowy i jak na nasza ogóraśną lige to calkiem niezle sie ogladalo. Pod koniec i jedni i drudzy chcieli koniecznie strzelic zwycieska bramke. Piast miał naprawdę pecha ze słupkiem w końcówce. Po tym meczu miałem nadzieję na normalną kolejkę. Po meczu Legii z Górnikiem mi przeszło, uznałem, że to po prostu echo zeszłego tygodnia i skusiłem się na obstawienie pozostałych wyników. Dziękuję ci, Ekstraklaso :-) No, ale może to było zwykłe "szczęście debiutanta" :-)) Łódzki KS - GKS Bełchatów 0:2
Rycerzom wiosny w końcu spadła zbroja. Szkoda, że Górnik już raczej ich nie dogoni. Wprawdzie mają mecze z trójką najlepszych ale 7 punktów to za duza różnica. Tak wiec pierwszy spadkowicz wytypowany przeze mnie sie nie sprawdzi. Drugim jest Odra. Nie Piast? Dogoni, nie dogoni.... Sytuacja W ŁKS-ie jest trudnia, kasy nie ma nie tylko na pensje, w takim układzie bardzo źle się gra, zwłaszcza, gdy za plecami cała sfora ścigająca. Siedem punktów to raptem trzy kolejki. Wszystko zależy od Wesołowskiego i jego umiejętności motywacji, bo szefostwo klubu jest na dobrej drodze do tego, żeby klub z ligi wyleciał z powodu "niewydolności", a piłkarze wychodzili na boisko tylko w celu poprawienia opalenizny. Ruch Chorzów - Odra Wodzisław 0:1
która dolaczyla do grona klubów, ktore graja na zlosc Górnikowi :) Ciekawe czy tradycyjnie beda grac na wiosne ponad swoje mozliwosci. Generalnie walka o utrzymanie bedzie pasjonujaca. Górnik, Odra, Piast maja mecze ze soba wlasciwie pod koniec sezonu, na boisku polamia sie kosci a sedziowie beda trzy razy drożsi :) Nie Odra dołączyła, tylko Ruch wciąż sobie jaja robi. Spodziewałeś się, że wygra? Znaczy, dobra - z układu tabeli i potencjału zespołów mogło teotetycznie tak wynikać, ale Lech, Śląsk i Legia też powinny wygrać, Lechia dać radę Odrze, a Cracovia teoretycznie zremisować :-) Dygresyjnie. Znajomy kibic Cracovii uraczył mnie wczoraj teorią, że Śląsk (geograficzny) spiskuje przeciw "Pasom", chcąc je spuścić do I ligi i to dlatego drużyny stamtąd oddają sobie punkty. Zapytany, co by powiedział, gdyby w wypadku remisu lub przegranej Wisły w derbach ktoś orzekł: "To krakowski spisek przeciw Górnikowi - kluby z Krakowa oddają sobie punkty!" zrobił oczy jak spodki, gruchnął śmiechem i chyba mu przeszło :-) Lechia Gdańsk - Polonia Bytom 0:1
Jeszcze kilka punktow i Polonia moze spokojnie patrzec na dol tabeli. Najwazniejszy mecz czeka ich 9 kwietnia z Odrą. Jak wygraja to IMO zapewnia sobie utrzymanie. No a jesli kolejne spotkania przerzna to rozumiem zmiana trenera :) Och, zawsze mogą wygrać następny mecz :-) |
| AJK
|
Posted: 23 Mar 2010 07:30:05 Tradycyjnie - subiektywne uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach. Arka Gdynia - Cracovia 2:0 Stara dobra Cracovia z zeszłego sezonu czyli rzyg, ziew, chamskie łokcie, kopy i piszczenie do sędziego, że "och-jejku, a on na mnie popatrzył". Jedno z takich spotkań, po których człowiek nie znosi PZPN jeszcze bardziej - nie trzeba było Cracovii wyciągać za uszy i za trzeszczące paragrafy, nie męczyłaby nas i siebie. Jedna sytuacja w meczu. A jeśli się coś zapamięta, to raczej klichową próbę dekapitacji Bednarka i wyczyny Tupalskiego, którego Tshibamba nie tylko objeżdżał, ale wręcz ośmieszał. Co robił na boisku Moskała - nie wiem. Wątpię, by on sam to wiedział. W Arce znowu świetnie zagrał Tshibamba, w defensywie spisywali się Ława, Szmatiuk (pół rehabilitacji z głowy) i Ulanowski, reszta grała przeciętnie, ale starczyło. Słabiutko Trytko - walił się na ziemię przy każdym kontaktem z powietrzem, fatalnie Mrowiec, a Witkowski wyraźnie się nudził. Obie czerwone zasłużone, a sędzia Siedlecki - o dziwo - całkiem dobrze. Numer kolejki - opinia pewnego kibica Cracovii, który jest zdania, że to Bednarek powinien dostać "żółtko", bo z pełną premedytacją zagrał za nisko głową, chcąc wymusić faul. Przyznam, że padłem jak Bednarek, tylko mnie nie bolała głowa, a pęknięta wyobraźnia. Ruch Chorzów - GKS Bełchatów 1:0 Spodziewałem się więcej, więc rozczarowałem się potężnie, a końcówkę meczu zepsuło mi zastanawianie się, czy tam był karny, czy nie i za co Tosik dostał czerwoną kartkę. Bo za co Baran, to wiem - za głupotę. Dla dramaturgii ligowej lepiej, że wygrał Ruch, bo gdyby przegrał, to by pewnie przestał się liczyć w walce o tytuł. W ruchu na plus Zając (okresami) i Stawarczyk, niepewnie, ale skutecznie bronił Pilarz, Grzyb i Nykiel bezbarwnie, a Janoszka, gdyby nie karny, wypadłby na spory minus. W Bełchatowie jak zwykle Wróbel, świetnie bronił Sapela, Ujek harował wszędzie i może szkoda, bo więcej sił przydałoby mu się w ataku, a Nowak bezpłciowo. Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:1 Ależ to bolało... Oczy same się zamykały, uszy zwisały smętnie, głos wewnętrzny namawiał, żeby olać ten badziew i puścić sobie jakiś porządny horror klasy D. Wielkiej różnicy między Legią, a Śląskiem nie było - ot, Legia w pierwszej połowie miała 3 okazje na bramkę. I to tyle. Najciekawszym momentem meczu była 89 minuta czyli wywracanie się każdego, kto znalazł się w promieniu 5 metrów od piłki, a całość zakończyła prawie-najebka między Sochą a Wawrzyniakiem. Nuda sakramencka, kopanina żałosna jak w V-lidze i gromki rechot, kiedy pewna redakcja zakończyła relację na żywo zdaniem "Ciekawe zawody przy Łazienkowskiej". Ciekawy to był brak formy Astiza i postawa obrony Śląska przy bramce Choto. Reszta była pełzającą żenadą. W Śląsku chwilami na plus Ćwielong, Wołczek i Kelemen, w Legii Rzeźniczak, Choto i rzadkim czasem Rybus. Korona Kielce - Odra Wodzisław 1:1 Było jeszcze gorzej i nudniej niż w Warszawie, a w dodatku nie było czerwonej kartki. Samobój Hernaniego zabawny, ale nie takie się widziało, bramka Tataja powinna być w połowie zapisana Kowalczykowi. Poza tym z boiska wiało przeraźliwym niczym, ale tylko przez godzinę, bo potem było jeszcze gorzej. Korona była w tym "niczym" lepsza i powinna wygrać, ale jeśli nie chce / nie umie, to przecież nie będziemy jej błagać na kolanach. Na plus Grzegorz Lech i Nikola Mijajlović, na minus Hernani i Vuković, a Michał Zieliński na minus jak stąd do Białegostoku albo nawet Władywostoku. W Odrze wszyscy - nawet Kowalczyk - zagrali mniej więcej na swoim poziomie. Kurrrrrrr... a mogłem przespać te dwie godziny. Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa 2:0 No, proszę koleżeństwa, trzeba to sobie otwarcie powiedzieć: imponujące. Tak, wiem - dzisiejsza Polonia to straszne faje, ale w meczu z Zagłębiem nie grała źle i spokojnie mogła prowadzić. Mecz zaczął się nędznie, ale od trzydziestej minuty oglądało się go naprawdę z przyjemnością, a nawet z emocjami. Coraz większymi. Sędzia Jarzębak jest [tu parę kolorowych określeń odnoszących się do kondycji intelektualno-zawodowej pana sędziego], a Micanski jest gość. Szkoda, że Bajor go zdjął, bo - choć to niesprawdzalne - jestem przekonany, że to on byłby na miejscu Kędziory i byłby hat-trick dubletowy :-) Świetnie Isailović, świetnie Nhamoinesu i Ekwueme, Hanzel irytował jak zwykle, a Kędziora dobrze, że strzelił, bo bym, się ostro powyzłośliwiał. Polonia zagrała z lepiej niż poprzednio, ale w najważniejszych momentach obrona dawała ciała, a pomoc bezradnie rozkładała ręce. Kolejny dobry mecz Gołębiewskiego i Mierzejewskiego, Gancarczyk przewracał się rzadziej niż zwykle, a Trałka jak to Trałka... Piast Gliwice - Polonia Bytom - 1:0 A teraz, kochane dzieci, sprawdzamy, czy nas nie boli tzw. siądźka. Nie boli? No to wydymano nas wyłącznie mentalnie. Tak ordynarnie odpuszczonego meczu już od dawna nie widziałem. I jeszcze Wilczek strzelił, kurna, w 12 minucie - została ponad godzina (a z przerwami - ponad półtorej) męki, udręki i womitalnej zadumy. Trochę polotu i finezji w tym nudnym jak wiadomo co meczu pojawiło się w momencie, gdy dupa Zganiacza idealnie wyłożyła piłkę Wilczkowi, ale całość skończyła się parafrazą: "O, nie, nie, nie! My jesteśmy uczciwi! Miało być jeden-zero, będzie jeden-zero". Piłkarze Piasta są jakoś tam usprawiedliwieni, bo spadkowy nóż na gardle może być okolicznością łagodzącą, ale piłkarzom Polonii życzę za tydzień ciężkiej sraczki I za dwa tygodnie też. I za trzy. Wyjątkiem jest Radzewicz, którego ułaskawiam za dwa tygodnie. Ale od razu dokładam mu trzeci tydzień za tego sierpowego w doliczonym czasie. Sędzia Górecki może się pocałować z sędzią Jarzębakiem. Z języczkiem. Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0 Wygrana Lecha zasłużona, choć mecz mógł się różnie potoczyć gdyby Bruno trafił pod poprzeczkę, albo Małek zagwizdał karnego po kopnięciu Frankowskiego przez Bosackiego. Braku Peszki nie było zupełnie widać (a raczej było widać, bo Mikołajczak nie faulował jak burak), było natomiast widać pracę z młodziakami, która teraz procentuje i nawet jeśli Możdżeń był nienajmocniejszy (jeszcze), to Mikołajczak kolejny raz pokazał, co potrafi. Chrapek miał niezłe wejście, Kriwiec najarał się na kolejną bramkę, a Burić bronił świetnie. Dziennikarze martwili się, że Lewandowski i Injac dostali "żółtka" i nie zagrają z Odrą, a nikt nie zwrócił uwagi, że dzięki temu zagrają z Legią :-) Jagiellonia zwątpiła dopiero pod koniec, ale poza tym pokazała, że ma jaja i teksty Zielińskiego o tym, że to drużyna do walki o puchary w przyszłym roku, nie sa pozbawione sensu. Mecz szybki, składny, mógł się podobać - wyjątkiem była ta awantura pod koniec pierwszej połowy. I murawa. Kurde blaszka, kto wydał stadionowi Lecha licencję na ekstraklasę? Toż ta bura kupa była gorsza od boiska Kmity, od murawy na Wiśle i Cracovii dwa lata temu, a nawet od torfowiska na Clepardii czy Klinach. Europa, kurde... Choć w sumie Albania też leży w Europie. Bramka kolejki Nominowani: Tomas Jirsak - gol na 2:0 w meczu Wisła Kraków - Lechia Gdańsk Wojciech Kędziora - gol na 2:0 w meczu Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa Ilijan Micanski - gol na 1:0 w meczu Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa Kamil Wilczek - gol na 1:0 w meczu Piast Gliwice - Polonia Bytom Wygrywa ... Ilijan "Diego Maradona" Micanski Oklaski i entuzjastyczne wycie. (nawet jeśli naprzeciwko był Trałka) Co poza tym? Poza tym w Krakowie odwołano prawie wszystkie mecze niższych lig. Winna jest "aura pogodowa". Hutnik Kraków, okazuje się, zagra jednak w trzeciej lidze - zdecydował się na to w ostatniej chwili, w jeszcze ostatniejszej chwili dostał licencję i choć zimą ubyło pół składu - będzie próbował utrzymać przewagę i jednak awansować do II ligi. Po czym pewnie zrezygnuje z gry tamże, bo koszty, bo problemy, bo brak tego, tamtego oraz przede wszystkim pieniędzy... Nadspodziewanie dobrze spisuje się w I lidze Sandecja. Po 22 kolejkach zajmuje miejsce czwarte i do drugiego premiowanego awansem miejsca ma tylko dwa punkty straty. W ostatnim meczu Sandecja wygrała 3:1 z Pogonią Szczecin, a bramki w tym meczu strzeliło dwóch ex-wiślaków: Grzegorz Kmiecik dla Sandecji i Olgierd Moskalewicz dla Pogoni. A skoro już wspomniałem o boisku Clepardii - wiosną nie będzie nam dane oglądać rajdów skrzydłowych po tamtejszych gzymsach i topienia się bramkarzy w polu bramkowym, albowiem Clepardia rundę rewanżową rozegra na boisku Zwierzynieckiego. Na którym nie ma wygodnych krzesełek, tylko są niewygodne ławki. I z którego w przerwie nie zdążę do domu i z |
| Andy
|
Posted: 23 Mar 2010 08:37:02 Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0
Wygrana Lecha zasłużona, choć mecz mógł się różnie potoczyć gdyby Bruno trafił pod poprzeczkę, albo Małek zagwizdał karnego po kopnięciu Frankowskiego przez Bosackiego. Braku Peszki nie było zupełnie widać (a raczej było widać, bo Mikołajczak nie faulował jak burak), było natomiast widać pracę z młodziakami, która teraz procentuje i nawet jeśli Możdżeń był nienajmocniejszy (jeszcze), to Mikołajczak kolejny raz pokazał, co potrafi. Chrapek miał niezłe wejście, Kriwiec najarał się na kolejną bramkę, a Burić bronił świetnie. Zwroce uwage na swietna gre Djurdjevicia w obronie. Przy odbiorze bezbledny, a dodatkowo kilka razy obsluzyl kolegow z przednich formacji celnymi podaniami po ziemi - w odroznieniu od Bosego, ktory wybijal na afere. Obecnie dla mnie Djurdjevic jest nr 1 na srodku obrony w Lechu - przed Bosackim i Arboleda. I murawa.
O tym czyms, co mialo robic za murawe nalezy mowic juz w czasie przeszlym. Aktualnie to cos jest zrywane i bedzie kladziona nowa murawa. A Jaga zagrala bardzo fajnie i jesli wk oncu za niezla gra pojda zdobycze punktowe, to powinna wreszcie uciec z zagrozonej strefy. I ciekawostka na koniec - w meczach ekstraklasy Jagiellonia jeszcze nigdy nie ugrala na Lechu nawet remisu - 7 meczow, 7 porazek, czasami bardzo wysokich. |
| AJK
|
Posted: 23 Mar 2010 09:15:25 23-03-2010 o godz. 9:37 Andy napisał: Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0
Wygrana Lecha zasłużona, choć mecz mógł się różnie potoczyć gdyby Bruno trafił pod poprzeczkę, albo Małek zagwizdał karnego po kopnięciu Frankowskiego przez Bosackiego. Braku Peszki nie było zupełnie widać (a raczej było widać, bo Mikołajczak nie faulował jak burak), było natomiast widać pracę z młodziakami, która teraz procentuje i nawet jeśli Możdżeń był nienajmocniejszy (jeszcze), to Mikołajczak kolejny raz pokazał, co potrafi. Chrapek miał niezłe wejście, Kriwiec najarał się na kolejną bramkę, a Burić bronił świetnie. Zwroce uwage na swietna gre Djurdjevicia w obronie. Przy odbiorze bezbledny, a dodatkowo kilka razy obsluzyl kolegow z przednich formacji celnymi podaniami po ziemi - w odroznieniu od Bosego, ktory wybijal na afere. Obecnie dla mnie Djurdjevic jest nr 1 na srodku obrony w Lechu - przed Bosackim i Arboleda. Plus okazja pod bramką - zmarnowana, ale to akurat obrońcy można wybaczyć, bo i wynik dobry, i nie każdy jest Marcelo ;-) Chyba rzeczywiście masz rację z tym stawianiem Djurdjevicia wyżej niż pozostałych - forma Arboledy to teraz wielka niewiadoma, a Bosacki, poza wspomnianym wybijaniem w świat i coraz ostrzejszymi faulami, zaczyna przejawiać bardzo niebezpieczne tedencje - praktycznie w każdym meczu musi się z kimś ściąć, napyskować komuś, wdać się w kłótnie z ludźmi zza linii... Kiedyś był "siłą spokoju", a teraz nie wiem, traci nerwy, czy celowo robi z siebie bedgaja? I ciekawe, co będzie, jak się kiedyś przeciwnika zasadzi na sprowokowanie i wykartkowanie go za takie rzeczy. Tu też Djurdjević podoba mi się bardziej (co nie znaczy, że Djurdjević na boisku milczy :-)). Jest twardy, ale nie brutalny, gra i zachowuje się ostro, ale nie chamsko i w dodatku na swoim stałym poziomie. A Bosacki - przez lata wzór zdecydowanego, ale spokojnego obrońcy, zaczyna się moim zdaniem (skromnym, oczywiście :-)) "obsuwać" w dziwne rejony. Djurdjevicia chciałbym w swojej drużynie, Bosackiego _już_ nie. Ale może podpisanie kontraktu trochę go uspokoi :-) I murawa.
O tym czyms, co mialo robic za murawe nalezy mowic juz w czasie przeszlym. Aktualnie to cos jest zrywane i bedzie kladziona nowa murawa. Poczekamy - zobaczymy. Ta stara też jeszcze niedawno była nowa i miało być cudownie :-) Pozostaje mieć nadzieję, że nowa-nowa przyjmie się lepiej niż ta dotychczasowa kupa i Poznań nie będzie się musiał wstydzić. |
| Cavallino
|
Posted: 23 Mar 2010 11:38:53 Braku Peszki nie było zupełnie widać (a
raczej było widać, bo Mikołajczak nie faulował jak burak), było natomiast widać pracę z młodziakami, która teraz procentuje i nawet jeśli Możdżeń był nienajmocniejszy (jeszcze), to Mikołajczak kolejny raz pokazał, co potrafi. Chrapek miał niezłe wejście, Kriwiec najarał się na kolejną bramkę, a Burić bronił świetnie. Ale tam, żadne młodziaki w Lechu nie grają, przecież Smuda się nie mylił. Co nie Fidelio? ;-) Dziennikarze martwili się, że Lewandowski i Injac dostali "żółtka" i nie zagrają z Odrą, a nikt nie
zwrócił uwagi, że dzięki temu zagrają z Legią :-) Oni zawsze są jacyś dziwni, ja się za bardzo tym nie matrwiłem. I murawa. Kurde
blaszka, kto wydał stadionowi Lecha licencję na ekstraklasę? Kiedy wydawali licencję to płyta była zupełnie inna (zresztą na następny mecz też już będzie zupełnie inna - bo całkiem nowa). A licencji chyba nie weryfikuje się co tydzień. Takie niestety są uroki grania w zimie zamiast latem - murawa dostaje w kość i nawet jej wymiana nie zawsze cokolwiek zmienia (gdyby sezon w kwietniu ruszał, nie byłoby sprawy, zdążyłaby albo dojść do siebie, albo być wymieniona). |
| Cavallino
|
Posted: 23 Mar 2010 11:43:01 23-03-2010 o godz. 9:37 Andy napisał:
Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0
Wygrana Lecha zasłużona, choć mecz mógł się różnie potoczyć gdyby Bruno trafił pod poprzeczkę, albo Małek zagwizdał karnego po kopnięciu Frankowskiego przez Bosackiego. Braku Peszki nie było zupełnie widać (a raczej było widać, bo Mikołajczak nie faulował jak burak), było natomiast widać pracę z młodziakami, która teraz procentuje i nawet jeśli Możdżeń był nienajmocniejszy (jeszcze), to Mikołajczak kolejny raz pokazał, co potrafi. Chrapek miał niezłe wejście, Kriwiec najarał się na kolejną bramkę, a Burić bronił świetnie. Zwroce uwage na swietna gre Djurdjevicia w obronie. Przy odbiorze bezbledny, a dodatkowo kilka razy obsluzyl kolegow z przednich formacji celnymi podaniami po ziemi - w odroznieniu od Bosego, ktory wybijal na afere. Obecnie dla mnie Djurdjevic jest nr 1 na srodku obrony w Lechu - przed Bosackim i Arboleda. Plus okazja pod bramką - zmarnowana, ale to akurat obrońcy można wybaczyć, bo i wynik dobry, i nie każdy jest Marcelo ;-) Chyba rzeczywiście masz rację z tym stawianiem Djurdjevicia wyżej niż pozostałych - forma Arboledy to teraz wielka niewiadoma, a Bosacki, poza wspomnianym wybijaniem w świat i coraz ostrzejszymi faulami, ROTFL !!! A który to niby faul był ostry? Jeśli niby ten na wolnego/karnego, to ciężko sobie wyobrazić bardziej delikatny faul. ;-) Zresztą ktoś kogo nie razi gra Głowackiego/Clebera/Marcelo nie powinien nawet tego tematu zaczynać, bo to inna liga. Tu też Djurdjević podoba mi się bardziej (co nie znaczy, że Djurdjević na
boisku milczy :-)). Jest twardy, ale nie brutalny Znaczy w sensie, że pamięć szwankuje chyba. Bo Djurdjevicovi przydarzają się takie faule, jakie nikomu w Lechu, z Bosym na czele do głowy by nie przyszły. Choć oczywiście to prawda, że obecnie to zdecydowany nr 1 w defensywie Lecha. Do tego jeszcze ta uniwersalność.... Poczekamy - zobaczymy. Ta stara też jeszcze niedawno była nowa i miało
być cudownie :-) O zimie słyszałeś? |
| gienio
|
Posted: 23 Mar 2010 19:31:45 I powiedział(a) AJK: Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa 2:0
Mecz zaczął się nędznie, ale od trzydziestej minuty oglądało się go naprawdę z przyjemnością, a nawet z emocjami. Coraz większymi. A jakie emocje są gdy jesteś emocjonalnie związany z drużyną. Pierwsza połowa to bardzo słaba gra Zagłebia (hmm... właściwie to cieżko to coś nazwać grą) i wtedy zaczynasz się irytować. Sędzia gwiżdże dla Polonii wątpliwe rzuty wolne w okolicach pola karnego. Irytacja do kwadratu. Wyrzucenie z boiska Traore (no jak można tam było zobaczyć próbę wymuszenia rzutu karnego nie potrafię pojąć). Irytacja wychodzi ze mnie każdą możliwą drogą. Dość powiedzieć, że poraz pierwszy od nastu lat głośno porównywałem sędziego do pewnej częsci ciała charakterystycznej dla mężczyzn. A potem widzisz jak Micanski biegnie z piłką w kierunki bramki Polonii. I jest coraz bliżej... I bliżej... I bliżej... I bliżej... I robi zwód... I jeszcze jedno kopnięcie... Dla właśnie takich chwil warto przychodzić na stadion. |
| Fidelio
|
Posted: 23 Mar 2010 21:12:01 Braku Peszki nie było zupełnie widać (a
raczej było widać, bo Mikołajczak nie faulował jak burak), było natomiast widać pracę z młodziakami, która teraz procentuje i nawet jeśli Możdżeń był nienajmocniejszy (jeszcze), to Mikołajczak kolejny raz pokazał, co potrafi. Chrapek miał niezłe wejście, Kriwiec najarał się na kolejną bramkę, a Burić bronił świetnie. Ale tam, żadne młodziaki w Lechu nie grają, przecież Smuda się nie mylił. Co nie Fidelio? ;-) Nie ma ludzi nieomylnych. |
| . 1 . 2 . >> |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |