| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Piłka Nożna 2008 / kolejka 22 - pozostałe mecze |
| << . 1 . 2 . 3 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| AJK
|
Posted: 6 Kwi 2009 11:05:27 06-04-2009 o godz. 12:37 Mane napisał: Myślę, że decydowało parę kwestii: początek meczu, zasłonięcie i fakt,
ze był to faul z gatunku "powodowanie upadku przez kopa w nery", tylko błąd obrońcy i wykorzystanie tego przez napastnika. Faul był, karny się należał, sędzia zrobił błąd, to oczywiste - ale tu można znaleźć jakieś wyjaśnienie (nie usprawidliwienie). W drugiej sytuacji już chyba nie można. Mnie najbardziej rozbawilo stronnicze komentowanie pana trenejro, nie wiem po co takich ludzi zapraszaja skoro koles nie potrafi zachowac odrobiny obiektywizmu, kiedy byl ten faul fakt w tloku z pierwszego ujecia nie bylo nic widac ani tego czy byl faul ani tego czy nie byla ale pan trenejro od razu krzyczy ze nic nie bylo. Wiesz, my sobie gadamy na podstawie tysiąca powtórek, leciutko i komfortowo, ale na boskiu czy na żywo na monitorze... To nawet nie chodzi o to, że "nie wiem, więc poczekam", czasem po prostu się wie i to mocno, tylko w praniu wychodzi, że było inaczej. Kiedyś tak miałem z Cleberem - napastnik prowadzi piłkę, Cleber wjeżdża z boku wslizgiem, piłka na aut, napastnik na glebę, sędzia gwiżdże, ja wrzeszczę "czerwoona". Rzeczywiście była czerwona, ale chodzi o to, że byłem na 1000 procent przekonany, że słuszna - gdybym był komentatorem, wrzeszczałbym to całe gardło. Wracam do domu, pierwsza powtórka... zaraz! Druga... no, bez jaj... wślizg czysty, mozna go pokazywać w szkołach jak nalezy takie wślizgi robić. Ideał plus perfekt po prostu. Wiele razy zdarzało mi się też w drugą stronę. Nic nie było! Gdzie tam! Powótrka... druga... no tak. Na gorą tak po prostu bywa - czasem się nie widzi i nie wie, a czasem widzi się i wie się. Bez podtekstów. I nie mieszałbym tu obiektywizmu, tym bardziej, że - i to jest najistotniejsze - najczęściej oceniamy to z naszego jak najbardziej subiektywnego punktu widzenia. Często zresztą zarzut o brak obiektywizmu pada z ust osób jak najbardziej subiektywnych, skrajnych wręcz i sprowadza się do "On nie jest obiektywny, bo pochwalił naszego przeciwnika! On nie jest obiektywny, bo się czepił, że nasz sfaulował tamtego, a przecież nic nie było, a ta uwrana noga, to nie wiem, czyja". Najgorzej zaś mają tacy dziwacy, którzy oglądają mecz dla samego meczu, dla zagrań, bramek, taktyki i w nosie mają kto personalnie i klubowo ładnie zagrał albo kto zagrał chamsko, bo ładny strzał jest ładnym strzałem, niezaleznie od wykonawcy, a siatka jest zabawna bez wgzlędu na to kto komu ją założył. Po takich dziwakach, to się już wszyscy jadą równo z trawą, wszyscy są niezadowoleni, a zarzut braku obiektywizmu przywoływany jest chyba najczęściej :-) |
| AJK
|
Posted: 6 Kwi 2009 11:15:37 06-04-2009 o godz. 12:05 Bartosz B. napisał: dlaczego sędzia nie podyktował karnego w końcówce - nie wiem. Wiem,
czemu nie odgwizdał na początku. Dlaczego? Zerknij na mój post w odpowiedzi na post Mane - tam próbowałem wyjaśnić. Przy kartce dla Wołąkiewicza też chyba dałbym żółtą.
A ja czerwoną. Sytuacja jak z faulem Głowackiego i nie ma nic do rzeczy, że trochę dalej od bramki. Za takie faule od razu powinno być do widzenia. Tak samo jak za taktyczne zapasy nawet na połowie rywala. To zabija grę. Przez takie decyzje Wołąkiewicze i inne Głowackie będą dalej tak faulować. Przecież się opłaca. Odległosc nie miała dla mnei znaczenia. Ja po prostu nie wiem. Boję się takiej sytuacji, o której piszesz, bo boję się ruchu wahadła w drugą stronę. Już teraz na 30 metrze każdy kontakt grozi wywrotką, bo piłkarzyki uwierzyły w magię stałych fragmentów gry. Garguła na przykład tak długo miał, wystarczyło na niego dmuchnąć, a on leżał. Woś ma tak obecnie, a że spryciarz... Boję się, że w sytuacji o której piszesz, Głowaccy i Wołąkiewicze moze przestaną faulować, za to ilość symulek (kosztujących bardzo drogo, bo zawodnika) wzrośnie nieprzytomnie i już się wogóle nie da piłki oglądać. Trzeba by karać równie ostro faul w takiej sytuacji i próbę symulowania. Nie wiem, czy to wykonalne... Podobnie z "zapasami" - już teraz nie jesteśmy w stanie wychwycić kto kogo, bo tak naprawdę każdy każdego. Nie wiem, jak to rozwiazać, ale radykalnych środków się boję i boję się nadużyć. Zabijających piłkę równie skutecznie. A dodatkowo... sobotni faul Wołąkiewicza i niedysiejsze taranowanie Zieńczuka przez Cabaja. Jest różnica? A w wymiarze kary - nie byłoby. Ta sama czerwona, choć tu trącenie, tam staranowanie. Dlatego też nie wiem i wolę "co kartofel - to decyzja". Zwłaszcza, że moje prywatne wątpliwości nie mają natymiastowej mocy boiskowo-sprawczej. Więc sobie mogę poteoretyzować spokojnie :-) |
| Mane
|
Posted: 6 Kwi 2009 11:15:41 Wiesz mi juz nie chodzi konkretnie o ta sytuacje ale komentowanie calego mecz to byl tylko przyklad. |
| AJK
|
Posted: 6 Kwi 2009 11:18:22 06-04-2009 o godz. 13:15 Mane napisał: Wiesz mi juz nie chodzi konkretnie o ta sytuacje ale komentowanie calego
mecz to byl tylko przyklad. A to może - szczerze mówiąc, do komentarza telewizyjnego w transmisji meczu przywiazuję najmniejsze znaczenie :-) |
| CGC
|
Posted: 6 Kwi 2009 14:40:29 GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław 2:1
GKS potwierdził, że jest nieobliczalny. Przed spotkaniem postawiłbym raczej na Śląsk, wydawało mi się, że to Tarasiewiczowi i jego drużynie zależy bardziej. Zapomniałem, że ostatnio Śląskowi bardziej zależy na kasie (awanturka o wypłaty za remisy), a GKS ma Ujka, o którym, co by nie powiedzieć - grać w piłkę umie. I lubi. Wraca do formy Nowak, kolejny dobry mecz Centarskiego, Gol słabiej niż jesienią, Sapela spokojnie. Śląsk... Mila dobrze, Gancarczyk też, Kaczmarek bardzo się starał wybijać piłki idealnie pod nogi przeciwników, obrona to jakiś koszmar szaleńca. Jeśli tak dalej pójdzie, w letniej przerwie będą spore zmiany w Śląsku. W Bełchatowie też, tylko że z Bełchatowa gracze będą odchodzić za ciężką kasę do lepszych klubów, a ze Śląska za darmo wylatywać do słabszych. Pytanie, czy Popek przy pierwszej bramce w czasie wyskoku do główki zatrzymał piłkę ręką? Wydaje mi się, że tak... Śląsk niniejszym ma po pucharach i w meczu z Górnikiem będzie sobie kopał o pietruszkę (ciekawe, czy odpuści?), a GKS gra z Lechią Gdańsk i w takiej formie obu drużyn powinien ją rozjechać. Ogólnie region ostatnio słabuje. Śląsk niespodziewanie słabo (w proporcji do potencjału -- może Tarasiewicz przejął się primaaprilisowym żartem, że koło stadionu na Maślicach stanie jego pomnil ;-), Zagłębie po jednorazowym wysokoku szoruje po dnie, a kibice już ostrzą noże i projektują pręgierz dla Jończyka. A obok drugi dla Jeża. |
| topek
|
Posted: 8 Kwi 2009 06:25:27 Bramka kolejki
Nominowani: Marek Gancarczyk - gol na 2:1 w meczu GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław Mariusz Muszalik - gol na 1:0 w meczu Piast Gliwice - Górnik Zabrze Dawid Nowak - gol na 2:0 w meczu GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław Paweł Zawistowski - gol na 1:0 w meczu Jagiellonia Białystok - Łódzki KS wygrywa... Mariusz Muszalik za nieustępliwość, precyzję i trzy punkty A wedlug mnie Nowak :) Za spokoj grabarza w wieku lekko ponad 20-to letnim :) |
| AJK
|
Posted: 29 Mar 2010 14:38:20 Tradycyjnie - subiektywne uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach. GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin 1:3 Początek bardzo wyraźnie dla Bełchatowa, ale po kwadransie powietrze z gospodarzy zeszło i do roboty wzięło się Zagłębie. Które pokazało, że na utrzymanie zasługuje, a kiedy zerknąć w tabelę to kompleksy mieszają się z szacunkiem: z dna i opini drużyny skazanej na spadek do ósmego miejsca... robi wrażenie. Lubinianie nie mieli w piątek słabych punktów: Ptak robił swoje, Costa w obronie imponował, Ekwueme harował jak stado bawołów, Micanski i Traore - było widać, w jakiej są formie i nawet Hanzel przestał się kiwać sam ze sobą, tylko podawał dokładnie (mostly). Bełchatów rozczarował potężnie i całkiem zasłużenie może pożegnać się z marzeniami o podium: Sapela bronił słabo, Lacić z Pietrasiakiem spali, Gol grał jakby nadal był zawodnikiem Świdnicy, Nowak pokazał dopiero w w ostatnim kwadransie pokazał, że jest, a sam Wróbel se mógł jedynie polatać. Zaszumiało po wejściu Kuświka i Poźniaka, efekty były, ale nie było Ujka, żeby resztę kopnął w cztery litery. Pierwsza bramka śmieszna, druga ładna, trzecia śliczna, czwarta zasłużona. Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 2:3 Lechia już drugi mecz zaczęła od dwóch strzelonych bramek i wydawało się, że ustawi się na kontry i zapakuje Legii jeszcze ze dwa gole, gdy nagle wajcha się gdańszczanom przestawiła i przestali grać. A raczej zaczęli grać tak, jakby koniecznie chcieli wygrać 8:0 i akcja bez wepchniętego do bramki przeciwnika gola była akcją straconą. Postawa taka, zwana "brożkowaniem", gupia jest niemożebnie, a Dawidowski to już bił wszelkie rekordy - naprawdę myślał, że sędzia każdy jego upadek będzie gwizdał jako karny? Enyłej, Lechia pozwoliła Legii odzyskać oddech i na własne życzenie dostała cztery bramki. Muszę przyznać, że mi Legia zaimponowała - nie przypuszczałem, że się podniesie. Gracz meczu - Rybus, faja meczu ? Bartłomiej Bęc-Grzelak, klucz do sukcesu - brak Wawrzyniaka i spocznij można się śmiać z gdańszczan. Którzy - tak na marginesie - za tydzień grają z Zagłębiem Lubin. A w czubie tabeli nadal ciekawie. I dobrze. Polonia Warszawa - Arka Gdynia 2:1 Biegali po polu i pili kakao, a zwycięstwo leżało w błotku i czekało aż ktoś je podniesie. Arka nie chciała, to "za grzechy swoje" wzięła je Polonia. Mogła to Arka wygrać w pierwszej połowie, mogła w drugiej - Polonia przy 0:2 już by się chyba nie podniosła. I nie ma co zwalać na decyzję Siejewicza - chyba większość sędziów zagwizdałaby tę sytuację: Tshibamba zrobił to bardzo sprytnie, ale widać wyraźnie, że fauluje lewą ręką i tylko dlatego doszedł do główki. W Arce imponował Ulanowski, ale niestety tylko do czasu, podobnie jak reszta obrony, Budziński jest... takie niedomówienie... a czemu Pasieka zdjął Tshibambę zamiast dać mu pograć w duecie z Mawaye - nie wiem. Ale pewnie i tak by nie pomogło. Arka słabo i Polonia słabo: Jodłowiec już chyba myślami jest w Poznaniu, bo go Labukas wkręcał jak chciał, Dziewicki jak zwykle, Brzyski dobrze do 30 metra (od własnej bramki)... grał właściwie tylko Mierzejewski, czasem pomagał Gołębiewski, czasem Mynar, trochę ożywili grę Gancarczyk i Piątek. Remis byłby sprawiedliwszy. Dla widzów sprawiedliwszy - przybliżałby Polonię do spadku, a Arce wiele nie pomagał. Cracovia - Ruch Chorzów 1:4 Dwa trzy celne strzały, z czego jeden w Stawraczyka i jeden w Pilarza, któremu można wybaczyć, bo gdy się przez półtorej godziny marznie i piłki nie widzi, to się potem trudno przestawić w tryb chwytania. Żeby nie Ruch, to by się człowiek pochorował z niesmaku. Bez głównego obrońcy, bez głównego napastnika i bez kapitana, z wchodzącymi młodziakami i rozklepali Cracovię na miękko. Ale bo też i "Pasy" grały jak mientkie pytki i po pierwszej bramce wydawało się, że się położą i popłaczą. Do ogólnej postawy dołączył Lenczyk, który co prawda sprytnie wpuścił młodych ambitnych, ale wpuścił ich za jedynych zawodników, którzy grali w pierwszej połowie coś więcej niż kupę. Sobiech znowu zdrożał, Pulkowski dzielił i rządził, ale głównie rządził, Grzyb robił swoje, a Janoszka pokazał, że potrafi być zimnokrwistym mordercą i z kogo ja się teraz będę nabijał? A, z Polczaka i Tupalskiego czyli "obrońców inaczej". A wiecie, co jest najgorsze? Że nawet tak grająca Cracovia znowu się utrzyma i kolejny sezon będzie wywoływać u widzów wymioty. Kurde blaszka - wnoszę o wprowadzenie do futbolu ocen za wrażenie artystyczne! Śląsk Wrocław - Korona Kielce 1:1 Powiedziałbym znowu "Śmierć frajerom", ale nie wiem, kto sobotę był większym frajerem - Śląsk, który przez pół meczu nie potrafił dojść bliżej niż 35 metrów do bramki Korony, czy Korona, która mogąc wygrać 3:0, dała sobie odebrać dwa punkty. Rewelacyjny mecz Sobolewskiego, bardzo dobrze tym razem zagrał duet Hernani-Stano, choć część bramki idzie na ich konto, Mijajlović zmienił się nie do poznania i nie do Berlina - to zupełnie inny zawodnik (dawny to by Borskiemu po prostu pyknął z bańki :-)). W Śląsku były tylko obrony Kelemena, podania Mili i Wołczek w obronie. Reszta była przypadkiem. A Artur Jędrzejczyk był fujarą. Mecz z gatunki cieniutkich, obaj trenerzy pogubieni i proszę uprzejmie - witamy Śląsk w gronie drużyn zagrożonych spadkiem. Do końca osiem kolejek, Śląsk gra pięć razy na wyjeździe, a w tym sezonie (sezonie, nie rundzie!) jeszcze ani razu nie wygrał poza swoim stadionem. Jagiellonia Białystok - Piast Gliwce 2:0 Zasłużone zwycięstwo "Jagi", która powinna wygrać wyżej, ale raz poprzeczka, dwa poprzeczka, trzy "Franek" w babolu, jakiego chyba w życiu nie miał... Piast grał piłkę przaśną, nudną i nieporadną. Ale niecały Piast - Smektała na przykład nie grał piłki wcale, a często towarzyszyli mu Wilczek z Glikiem. Kwapisz pierwszego gola wpuścił... no, wiadomo pod czym, ale potem już bronił całkiem dobrze (i tylko w 57 minucie miał równie śmieszny moment). Niezłe fragmenty miał Olszar i szkoda, że Paluchowski nie wszedł wcześniej. Bo i czego było bronić? Jagiellonia? Grała swoje: Bruno strzelał, Lato podawał, Jezierski się przepychał, a Grosicki biegał jak szalony. Obrona nierówno - czasem potrafiła się strasznie zagapić. Ogólnie przeciętny mecz, ale widziałem już gorsze. Na przykład poprzednie spotkanie Piasta. Odra Wodzisław - Lech Poznań 0:0 No tak, Lech znowu wtopił, i znowu ogonki pod siebie, cisza zapadła i znowu ja muszę opędzlować siódmy mecz w kolejce. Ech, gdzie te czasy, gdy w "Pozostałych..." były tylko trzy-cztery spotkania, bo nawet po przegranych meczach kibice pisali... :-) Kurczę, mogłem pojechać na Clepardię albo na inną Spójnię Osiek i pewnie miałbym równie mało sytuacji bramkowych, tylko bramek więcej. No, biegali, biegali - za to im w końcu płacą. Ale żeby jeszcze coś z tego biegania wynikało... Jeden Peszko cosik tam próbował po swojemu zawalczyć, ale albo poprzeczka, albo Kwiek. Reszta Lecha mizerna: Kriwiec nadal w stadium najarania się na kolejnego gola, więc z rozgrywaniem gorzej, Stilić spróbował raz, dostał dwa kopy od obrońców i odpuścił, Mikołajczak tym razem nie istniał. Cóż, jeśli Lech bez Lewandowskiego ma grać w ten sposób (a przecież nie wiadomo czy i Peszko nie odejdzie), to proponuję, żeby mistrzem Polski mianować już teraz Ruch Chorzów. Na eliminacje LM Niedzielan wyzdrowieje i co prawda skończy się jak zawsze, ale może przynajmniej kolejnego wstydu nie będzie. O ile nie padnie śnieg :-) Odra? Odra jest przedostatnia, walczy o życie, więc nie styl się dla niej liczy, tylko punkty i ma prawo grać brzydko, destrukcyjnie i fatalnie. Z którego to prawa w niedzielę skorzystała - zdobyła na Lechu jeden punkt, nie przegrała kolejnego meczu, a gdyby w ataku nie grała ta brazylijska fasola Bueno, tylko prawdziwy napastnik, to cholera wie, czy by nie było sensacji. Znaczy, większej niż mecz w którym Kowalczyk i Dymkowski nie zrobili karnego/czerwonej kartki/dwóch klopsów na gola/Masaj. Onyszko swoje, Cantoro swoje, Piechniak swoje, Brasilia słabo, obrona niemal bezbłędnie, a Kwiek zasłużył nie na torcik, tylko na wielki tort z piękną brunetą w środku. Bramka kolejki Nominowani: Łukasz Janoszka - gol na 0:3 w meczu Cracovia - Ruch Chorzów Grzegorz Kuświk ? gol na 1:3 w meczu GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin Bartosz Ława - gol na 0:1 w meczu Polonia Warszawa - Arka Gdynia Ilijan Micanski - gol na 0:2 w meczu GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin Artur Sobiech - gol na 0:2 w meczu Cracovia - Ruch Chorzów Wygrywa... ... Łukasz Janoszka. W tej akcji trzy razy zdążyłem dojść do wniosku, że właśnie spartolił, że zmarnował, że... a ten cwaniak zawinął obrońcami (no, dobra - to byli obrońcy Cracovii. Ale zawsze obrońcy.) i spokojnie, na zimno zapakował piłkę do siatki. Janoszka. Ojacie. Co poza tym?... Poza tym wiocha - Hutnik, jak wiadomo ma problemy finansowe i to tak poważne, że na jego kontach usiadł komornik. I we środę okazało się, że usiadł tak skutecznie, iż zabrakło kasy dla energetyki i trening Cracovii się nie odbędzie, bo prądu nie ma. A nie ma, bo do "prądowni" nie dotarły pieniądze. A nie dotarły, bo usiadł. Koło zamknięte. Na szczęście udało się sprawę jakoś załatwić i prąd w czasie meczu był. Znaczy, miejmy nadzieję, że się udało i że za tydzień też będzie. Sam Hutnik wystosował list do miasta, że ma w nosie, nie stać go i niech se miasto stadion zabiera fchuchu. Jak może niektórzy pamiętają, jakiś czas temu w Małopolskim ZPN-ie IV liga została zmniejszona do jednej grupy, ale za to utworzono dwie grupy V ligi, z czego jedną krakowsko-wadowicką, a drugą tarnowsko-nowosądecką. Minęło parędziesiąt strzałów znikąd i ZPN stwierdził, że mu się sytuacja nie konweniuje i jej zmiana jest wyzwaniem chwili. Czy potrzebą?... Potrzebą chwili. I wyzwaniem dnia dzisiejszego. Wobec tego uchwalono, że od sezonu 2011/2012 IV liga znowu będzie się składała z dwóch grup, dotychczasową V ligę podzieli się na cztery grupy (Kraków, Tarnów, Wadowice, Nowy Sącz) i będzie pełniła rolę okręgówki, a szóstej ligi nie będzie wcale. Klasy A, B i C oczywiście zostaną. Czy to dobra zmiana czy zła - nie wiem, zobaczy się w praniu, ale najważniejsze, że się dzieje i że małopolski OZPN potrafi sprostać, a nawet wyjść naprzeciw. Z tym, że sprostać bardziej. Przebojem... przepraszam... rozbojem tego weekendu były zajścia na Bieżanowiance. Grała z Płaszowianką, z którą ostatnio zaczęła się lubić, mecz sobie trwał, goście wygrywali 0:2 aż tu naraz... przepraszam, ale ja tego nie wymyśliłem - takie są, że tak powiem, brutalne realia Krakowa... aż tu nagle na boisko wjechała kiludziesięcioosobowa banda, ubrana na czarno, uzbrojona różnie (co te głąby widzą w maczetach?) i zaczęła napierniczać... nie, nie kibiców. Piłkarzy zaczęła napierniczać. Napastnicy zbiegli, parę rannych osób trafiło do szpitala, sędzia nawet nie próbował wznawiać spotkania, kibice w ciężkim szoku, a znając wyż.wym. realia i biorąc pod uwagę, że - pardon my Klingon - pojebów w tym mieście nie brakuje - w najbliższym czasie należy spodziewać się rewanżu. Sprawcy? Cóż, raczej trudno podejrzewać, że to miejscowi kibice niezadowoleni z gry swojego zespołu. Czy nawet konkurencja. W VI lidze takie rzeczy się nie zdarzają, a siedemdziesięcioosobowe zorganizowane oddziały, gdy na trybunach często zasiada mniej widzów... bądźmy poważni. Natomiast "wjazdy" bandytów spod znaku obu krakowskich ekstraklasowców na mecze niższych lig - i owszem, to się zdarzało parę razy. Bieżanowianka to klub mocno związany z Wisłą. Dwa plus dwa równa się cztery. Więc bikos of ewentualny rewanż, odradza się chodzenie w kwietniu na mecze klubów związanych z Cracovią. Inne mecze się odbyły i zakończyły się wynikami, ale nie będę Was już dziś męczył, bo spraw krakowskich i tak sporo było, a to, że Clepardia |
| yamma
|
Posted: 29 Mar 2010 15:28:45 Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 2:3
Lechia już drugi mecz zaczęła od dwóch strzelonych bramek i wydawało się, że ustawi się na kontry i zapakuje Legii jeszcze ze dwa gole, gdy nagle wajcha się gdańszczanom przestawiła i przestali grać. A raczej zaczęli grać tak, jakby koniecznie chcieli wygrać 8:0 i akcja bez wepchniętego do bramki przeciwnika gola była akcją straconą. Postawa taka, zwana "brożkowaniem", gupia jest niemożebnie, a Dawidowski to już bił wszelkie rekordy - naprawdę myślał, że sędzia każdy jego upadek będzie gwizdał jako karny? Dawidowski, to taki wczesny Peszko. Parę razy Astiz dał się mu zaskoczyć ale potem znalazł w końcu na niego sposób - po prostu jak już któryś z Lechistów szykował się do długiego podania, to Astiz robił pare kroczków do przodu i sprawa załatwiona. Spalony. Swoją drogą, tak się zastanawiam co przez te parę dni robił Magiera, który w teorii jest odpowiedzialny za rozpracowywanie przeciwnika. Enyłej, Lechia pozwoliła
Legii odzyskać oddech i na własne życzenie dostała cztery bramki. Bez przesady. Takim tempem, to może grać klub Premiership a nie Lechia Gdańsk. Było wiadome, że wcześniej czy później (raczej wcześniej) zdechną. Zdechli i dostali 3 bramki a powinni dostać ze 2 więcej. Muszę przyznać, że mi Legia zaimponowała - nie przypuszczałem, że się
podniesie. Gracz meczu - Rybus, faja meczu ? Bartłomiej Bęc-Grzelak, U Grzelaka wylazło fatalne przygotowanie kondycyjne co przełozyło się na skuteczność. Ja go już obserwowałem w trakcie zimowych przygotowań gdzie pod tym względem prezentował się chyba najgorzej z całej kadry. Nie dziwię się, bo praktycznie cały zeszły rok spędził u lekarzy. A należy pamiętać, że 3 dni wcześniej Legia rozegrała ciężkie 120 minut w PP. Ale to jest naprawdę niezły napastnik i jeśli w lecie wróci do Widzewa, to może jeszcze zdrowo namieszać w przyszłym sezonie. Odra Wodzisław - Lech Poznań 0:0
Odra? Odra jest przedostatnia, walczy o życie, więc nie styl się dla
niej liczy, tylko punkty i ma prawo grać brzydko, destrukcyjnie i fatalnie. Z którego to prawa w niedzielę skorzystała - zdobyła na Lechu jeden punkt, nie przegrała kolejnego meczu, a gdyby w ataku nie grała ta brazylijska fasola Bueno, tylko prawdziwy napastnik, to cholera wie, czy by nie było sensacji. Znaczy, większej niż mecz w którym Kowalczyk i Dymkowski nie zrobili karnego/czerwonej kartki/dwóch klopsów na gola/Masaj. Onyszko swoje, A ja zauważyłem, że Onyszko jest strasznie przyspawany do linii bramkowej. To nie Mucha, który zachowuje się jak sęp i jak tylko zobaczy w miarę samotną piłkę na linii pola karnego, to od razu odpala silniki odrzutowe. Na razie Odra wyłącznie się broni i okupuje pole karne całą 11-tką ale kiedyś w końcu przyjdzie mecz gdy trzeba będzie jednak ruszyć tyłki z własnego pola karnego. poważni. Natomiast "wjazdy" bandytów spod znaku obu krakowskich
ekstraklasowców na mecze niższych lig - i owszem, to się zdarzało parę razy. Bieżanowianka to klub mocno związany z Wisłą. Dwa plus dwa równa się cztery. Więc bikos of ewentualny rewanż, odradza się chodzenie w kwietniu na mecze klubów związanych z Cracovią. A wy się jeszcze zastanawiacie dlaczego nie dali wam Euro. yamma |
| AJK
|
Posted: 29 Mar 2010 16:00:49 29-03-2010 o godz. 17:28 yamma napisał: Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 2:3
Lechia już drugi mecz zaczęła od dwóch strzelonych bramek i wydawało się, że ustawi się na kontry i zapakuje Legii jeszcze ze dwa gole, gdy nagle wajcha się gdańszczanom przestawiła i przestali grać. A raczej zaczęli grać tak, jakby koniecznie chcieli wygrać 8:0 i akcja bez wepchniętego do bramki przeciwnika gola była akcją straconą. Postawa taka, zwana "brożkowaniem", gupia jest niemożebnie, a Dawidowski to już bił wszelkie rekordy - naprawdę myślał, że sędzia każdy jego upadek będzie gwizdał jako karny? Dawidowski, to taki wczesny Peszko. Parę razy Astiz dał się mu zaskoczyć ale potem znalazł w końcu na niego sposób - po prostu jak już któryś z Lechistów szykował się do długiego podania, to Astiz robił pare kroczków do przodu i sprawa załatwiona. Spalony. Swoją drogą, tak się zastanawiam co przez te parę dni robił Magiera, który w teorii jest odpowiedzialny za rozpracowywanie przeciwnika. Z drugiej strony bez Dawidowskiego Lechia naprawdę przestała zagrażać bramce Legii. O ile Dawidowski zagrażał bramce a nie defensywie jako takiej :-) A tak na marginesie - zażenował mnie Mucha. Puszcza bramki, no to niech puszcza, trudno, bywa, ale ten żałosny teatrzyk, kiedy najpierw sam wleciał na Dawidowskiego z łokciami, a potem wywalił się i zaczął umierać jak trzech Włochów naraz... B-klasowe to było i nie spodziewałem się, że się Mucha zniży do czegoś takiego. Gesty w stronę trybun pominę, bo to jakaś ligowa epidemia, ale ten wsiowy teatr był naprawdę fuj. Enyłej, Lechia pozwoliła
Legii odzyskać oddech i na własne życzenie dostała cztery bramki. Bez przesady. Takim tempem, to może grać klub Premiership a nie Lechia Gdańsk. Było wiadome, że wcześniej czy później (raczej wcześniej) zdechną. Zdechli i dostali 3 bramki a powinni dostać ze 2 więcej. Tym bardziej trzeba się było ustawić na granie z kontry, a nie bawić się w durnych gierojów. No ale. Za frajerstwo się płaci. Nie umiała Lechia dowieźć choć remisu - to dostała na co zasłużyła. Muszę przyznać, że mi Legia zaimponowała - nie przypuszczałem, że się
podniesie. Gracz meczu - Rybus, faja meczu ? Bartłomiej Bęc-Grzelak, U Grzelaka wylazło fatalne przygotowanie kondycyjne co przełozyło się na skuteczność. Ja go już obserwowałem w trakcie zimowych przygotowań gdzie pod tym względem prezentował się chyba najgorzej z całej kadry. Nie dziwię się, bo praktycznie cały zeszły rok spędził u lekarzy. A należy pamiętać, że 3 dni wcześniej Legia rozegrała ciężkie 120 minut w PP. Ale to jest naprawdę niezły napastnik i jeśli w lecie wróci do Widzewa, to może jeszcze zdrowo namieszać w przyszłym sezonie. Ja tam Legii życzę, żeby Grzelak został w składzie, bo to fantastyczny zawodnik, waleczny, silny, wcale się nie przewraca i to nieprawda, że na zgrupowaniu dach przeciekał, zwłaszcza, że wcale nie padało :-) Odra Wodzisław - Lech Poznań 0:0
Odra? Odra jest przedostatnia, walczy o życie, więc nie styl się dla
niej liczy, tylko punkty i ma prawo grać brzydko, destrukcyjnie i fatalnie. Z którego to prawa w niedzielę skorzystała - zdobyła na Lechu jeden punkt, nie przegrała kolejnego meczu, a gdyby w ataku nie grała ta brazylijska fasola Bueno, tylko prawdziwy napastnik, to cholera wie, czy by nie było sensacji. Znaczy, większej niż mecz w którym Kowalczyk i Dymkowski nie zrobili karnego/czerwonej kartki/dwóch klopsów na gola/Masaj. Onyszko swoje, A ja zauważyłem, że Onyszko jest strasznie przyspawany do linii bramkowej. To nie Mucha, który zachowuje się jak sęp i jak tylko zobaczy w miarę samotną piłkę na linii pola karnego, to od razu odpala silniki odrzutowe. Na razie Odra wyłącznie się broni i okupuje pole karne całą 11-tką ale kiedyś w końcu przyjdzie mecz gdy trzeba będzie jednak ruszyć tyłki z własnego pola karnego. No, z Lechem to całkiem nieźle ruszali - jak na mecz z drużyną z czuba tabeli, której podobno zależy na tytule. Byłem przekonany, że się zamurują na gazobeton, a tu proszę bardzo... Z Koroną i Legią też momentami dawali radę. Ja tam wolę patrzeć na plusy - do tej pory Odra miała obronę porównywalną z Cracovią, a przy Onyszce goście się uspokoili, stwardnieli, nabrali pewności siebie... Skoro działa, to niech se Onyszko nawet kuca na linii i się do niej przyszyje :-) Ilość straconych wiosną bramek mówi sama za siebie. Legia traci w każdym meczu i już ma na koncie 6 goli w plecy. Odra jeden. Przy czym, kto gra w obronie Legii, kto gra w obronie Odry? :-) poważni. Natomiast "wjazdy" bandytów spod znaku obu krakowskich
ekstraklasowców na mecze niższych lig - i owszem, to się zdarzało parę razy. Bieżanowianka to klub mocno związany z Wisłą. Dwa plus dwa równa się cztery. Więc bikos of ewentualny rewanż, odradza się chodzenie w kwietniu na mecze klubów związanych z Cracovią. A wy się jeszcze zastanawiacie dlaczego nie dali wam Euro. Ja się nie zastanawiam, ja się cieszę. Znaczy, z tego, że nie dali, nie z tego, że jest jak jest. |
| yamma
|
Posted: 29 Mar 2010 16:22:34 A tak na marginesie - zażenował mnie Mucha. Puszcza bramki, no to
niech puszcza, trudno, bywa, ale ten żałosny teatrzyk, kiedy najpierw sam wleciał na Dawidowskiego z łokciami, a potem wywalił się i zaczął umierać jak trzech Włochów naraz... On już raczej oszczędza swoje kości. Wcale mu się nie dziwię, gdyby teraz (tfu! tfu!) złapał jakąś poważną kontuzję, to by sobie nieźle narobił w papierach a Dawidowski to rzeźnik. Mucha być może teatr odstawił ale swoje osiągnął. U Grzelaka wylazło fatalne przygotowanie kondycyjne co przełozyło
się na skuteczność. Ja go już obserwowałem w trakcie zimowych przygotowań gdzie pod tym względem prezentował się chyba najgorzej z całej kadry. Nie dziwię się, bo praktycznie cały zeszły rok spędził u lekarzy. A należy pamiętać, że 3 dni wcześniej Legia rozegrała ciężkie 120 minut w PP. Ale to jest naprawdę niezły napastnik i jeśli w lecie wróci do Widzewa, to może jeszcze zdrowo namieszać w przyszłym sezonie. Ja tam Legii życzę, żeby Grzelak został w składzie, bo to fantastyczny zawodnik, waleczny, silny, wcale się nie przewraca i to nieprawda, że na zgrupowaniu dach przeciekał, zwłaszcza, że wcale nie padało :-) Możesz się śmiać ale, pobawię się w proroka, u Janasa będzie podstawowym napastnikiem i jeszcze będziesz go chwalił w swoich relacjach w przyszłym sezonie. Poza tym ma na was patent. :-) yamma |
| Cavallino
|
Posted: 29 Mar 2010 16:42:20 Odra Wodzisław - Lech Poznań 0:0
No tak, Lech znowu wtopił, i znowu ogonki pod siebie, cisza zapadła Kiepska próba odwinięcia się za krytykę krakowskich zwyczajów. Zwłaszcza że w odróżnienia od piania o Wiśle, to o Lechu tu się od bardzo dawna zbyt wiele nie pisze, przynajmniej w sensie relacjonowanie meczów, w których nic się nie dzieje. |
| Cavallino
|
Posted: 29 Mar 2010 16:43:10 Dawidowski, to taki wczesny Peszko. Parę razy Astiz dał się mu zaskoczyć
ale potem znalazł w końcu na niego sposób Ale to tylko dzięki sędziemu, bo po tych paru razach już na boisku być nie powinno. |
| AJK
|
Posted: 29 Mar 2010 17:21:06 29-03-2010 o godz. 18:22 yamma napisał: A tak na marginesie - zażenował mnie Mucha. Puszcza bramki, no to
niech puszcza, trudno, bywa, ale ten żałosny teatrzyk, kiedy najpierw sam wleciał na Dawidowskiego z łokciami, a potem wywalił się i zaczął umierać jak trzech Włochów naraz... On już raczej oszczędza swoje kości. Wcale mu się nie dziwię, gdyby teraz (tfu! tfu!) złapał jakąś poważną kontuzję, to by sobie nieźle narobił w papierach a Dawidowski to rzeźnik. Mucha być może teatr odstawił ale swoje osiągnął. Że oszczędza to widać i nawet to zrozumiałe. Ale tu sytuacja była nie z gatunku "akcja-emocje-wejście-faul", tylko zupełnie od czapy: boczny pokazał, że Dawidowski jest na spalonym, główny tego spalonego odgwizdał, piłka się toczyła, a Dawidowski biegł sobie obok niej czy tuż za nią, Mucha ruszył do tej piłki, żeby ją podnieść i wznowić grę, Dawidowski nadal biegł i choć widział, że Mucha chce ją podnieść - jak to Dawidowski - postanowił trochę poburaczyć, więc "asekurował" piłkę nadal... i w tym momencie Mucha wpada na Dawidowskiego sadzi mu lekki łokieć pod żebro i... sam pada na murawę wijąc się w konwulsjach. No weeeź... W akcji, w emocjach i ferworze gry wszystko ujdzie i nawet dziecinady Łobodzińskiego jestem w stanie zrozumieć, ale po gwizdku i to sporo? Jaka kontuzja, jakie oszczędzanie? Tysiąc rozwiązań - mógł stanąć i nnic nie robić, mógł piszczeć do sędziego, że Dawidowski przeszkadza, mógł zrobić cokolwiek, a on wybrał najbardziej wsiowe zachowanie. Powiedziałbym nawet, że wybrał zachowanie, które mogłoby skończyć się kontuzją, bo wystarczyło, żeby Dawidowski jakkolwiek zareagował i upadek mógłby być naprawdę bolesny :-) No, tak mi to do Muchy nie pasuje, że hoho. Zawsze kojarzył mi się z klasą, a tu nagle odstawia taki badziew... A najśmieszniejsze, że do Dawidowskiego w tej sytuacji nie można się było przyczepić regulaminowo. Można mu było pogrozić paluszkiem, ale jeśli ktoś za tę sytuajcę powinien zostać ukarany, to Mucha właśnie, za symulowanie i próbę wymuszenia kartki dla przeciwnika. U Grzelaka wylazło fatalne przygotowanie kondycyjne co przełozyło się
na skuteczność. Ja go już obserwowałem w trakcie zimowych przygotowań gdzie pod tym względem prezentował się chyba najgorzej z całej kadry. Nie dziwię się, bo praktycznie cały zeszły rok spędził u lekarzy. A należy pamiętać, że 3 dni wcześniej Legia rozegrała ciężkie 120 minut w PP. Ale to jest naprawdę niezły napastnik i jeśli w lecie wróci do Widzewa, to może jeszcze zdrowo namieszać w przyszłym sezonie. Ja tam Legii życzę, żeby Grzelak został w składzie, bo to fantastyczny zawodnik, waleczny, silny, wcale się nie przewraca i to nieprawda, że na zgrupowaniu dach przeciekał, zwłaszcza, że wcale nie padało :-) Możesz się śmiać ale, pobawię się w proroka, u Janasa będzie podstawowym napastnikiem i jeszcze będziesz go chwalił w swoich relacjach w przyszłym sezonie. Poza tym ma na was patent. :-) Spoko-Maroko - przejdzie do Widzewa, to będzie miał patent i na innych. Jego ostatnie zachowania pokazują, że akurat w meczach z Legią będzie mu się chciało ten patent zdobywać :-) Ale coś mi się wydaje, że skończy się na kolejnych L-4 |
| CGC
|
Posted: 29 Mar 2010 20:46:44 GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin 1:3
Początek bardzo wyraźnie dla Bełchatowa, ale po kwadransie powietrze z gospodarzy zeszło i do roboty wzięło się Zagłębie. Które pokazało, że na utrzymanie zasługuje, a kiedy zerknąć w tabelę to kompleksy mieszają się z szacunkiem: z dna i opini drużyny skazanej na spadek do ósmego miejsca... robi wrażenie. Lubinianie nie mieli w piątek słabych punktów: Z opóźnieniem spełniają się wcześniejsze proroctwa -- że skład Zagłębie ma na środek tabeli. Gdyby nie szaleństwa sędziów, czy wcześniej szaleństwa Oszczędnego Prezesa Eksperymentatora, to ten wynik dałoby się zauważyć wcześniej. Zaczyny dało się dostrzec jesienią, pary starczało na 11 przeciwników, ale ten dwunasty w innym ubranku potrafił być tym jednym mostem za daleko. Pamiętamy doskonale, w jakich okolicznościach punkty z Lubina wywoził m.in. Chorzów czy Bełchatów. I cieszę się, że obecnie Zagłębie punkty wywozi w okolicznościach innych, po pewnych wygranych i raczej wbrew sędziemu niż dzięki jego kontrowersyjnym decyzjom. Ale i też trzeba uczciwie przyznać, że gdyby gra była lepsza, to nie trzeba by się potem wyżywać na men in black, którzy na wynik wpływ mieli mniej więcej podobny jak pudłujący Micański, czy frajerska obrona. Ptak robił swoje, Costa w obronie imponował, Ekwueme harował jak stado
bawołów, Micanski i Traore - było widać, w jakiej są formie i nawet Hanzel przestał się kiwać sam ze sobą, tylko podawał dokładnie (mostly). Bełchatów rozczarował potężnie i całkiem zasłużenie może pożegnać się z marzeniami o podium: Sapela bronił słabo, Lacić z Pietrasiakiem spali, Gol grał jakby nadal był zawodnikiem Świdnicy, Nowak pokazał dopiero w w ostatnim kwadransie pokazał, że jest, a sam Wróbel se mógł jedynie polatać. Zaszumiało po wejściu Kuświka i Poźniaka, efekty były, ale nie było Ujka, żeby resztę kopnął w cztery litery. Pierwsza bramka śmieszna, druga ładna, trzecia śliczna, czwarta zasłużona. Jeszcze była zerowa, która obnażyła: a) słabość obrony GKS, b) słabość wzroku sędziego liniowego, c) słabość powtórek Orange Sport. Z powtórki nie widać na 100%, czy był spalony (ale jeśli był, to minimalny, mierzony suwmiarką pod mikroskopem elektronowym). Widać natomiast, że sędzia liniowy obserwował sytuację z dość ostrego kąta. Wątpliwości należy podobno rozstrzygać na rzecz drużyny atakującej. Znaczy, liniowy wątpliwości nie miał. A przy tym kącie powinien, jeśli nie jest robocopem. Śląsk Wrocław - Korona Kielce 1:1
Powiedziałbym znowu "Śmierć frajerom", ale nie wiem, kto sobotę był większym frajerem - Śląsk, który przez pół meczu nie potrafił dojść bliżej niż 35 metrów do bramki Korony, czy Korona, która mogąc wygrać 3:0, dała sobie odebrać dwa punkty. Rewelacyjny mecz Sobolewskiego, bardzo dobrze tym razem zagrał duet Hernani-Stano, choć część bramki idzie na ich konto, Mijajlović zmienił się nie do poznania i nie do Berlina - to zupełnie inny zawodnik (dawny to by Borskiemu po prostu pyknął z bańki :-)). W Śląsku były tylko obrony Kelemena, podania Mili i Wołczek w obronie. Reszta była przypadkiem. A Artur Jędrzejczyk był fujarą. Mecz z gatunki cieniutkich, obaj trenerzy pogubieni i proszę uprzejmie - witamy Śląsk w gronie drużyn zagrożonych spadkiem. Do końca osiem kolejek, Śląsk gra pięć razy na wyjeździe, a w tym sezonie (sezonie, nie rundzie!) jeszcze ani razu nie wygrał poza swoim stadionem. Przed meczem byłem przekonany, że Korona dostanie baty. Po meczu zastanawiam się, czy za chwilę batów nie dostanie Tarasiewicz. Terminarz Śląska nie rozpieszcza, więc jeśli zespół się szybko nie pozbiera, to końcówka sezonu może być baaaardzo ciężka. Bramka kolejki
Nominowani: Łukasz Janoszka - gol na 0:3 w meczu Cracovia - Ruch Chorzów Grzegorz Kuświk ? gol na 1:3 w meczu GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin Bartosz Ława - gol na 0:1 w meczu Polonia Warszawa - Arka Gdynia Ilijan Micanski - gol na 0:2 w meczu GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin Gola na 0:2 strzelił Kędziora. Komentatorzy Orange prawie tego nie zauważyli, nurzając Ilianka w wazelinie za jego asystę. ;-) Zaczęło się dziennikarskie gwiazdkowanie. "Ach, jak on się pięknie wywrócił, co za klasa i dojrzałość snajperska". : |
| AJK
|
Posted: 29 Mar 2010 21:18:04 29-03-2010 o godz. 22:46 CGC napisał: Ptak robił swoje, Costa w obronie imponował, Ekwueme harował jak stado
bawołów, Micanski i Traore - było widać, w jakiej są formie i nawet Hanzel przestał się kiwać sam ze sobą, tylko podawał dokładnie (mostly). Bełchatów rozczarował potężnie i całkiem zasłużenie może pożegnać się z marzeniami o podium: Sapela bronił słabo, Lacić z Pietrasiakiem spali, Gol grał jakby nadal był zawodnikiem Świdnicy, Nowak pokazał dopiero w w ostatnim kwadransie pokazał, że jest, a sam Wróbel se mógł jedynie polatać. Zaszumiało po wejściu Kuświka i Poźniaka, efekty były, ale nie było Ujka, żeby resztę kopnął w cztery litery. Pierwsza bramka śmieszna, druga ładna, trzecia śliczna, czwarta zasłużona. Jeszcze była zerowa, która obnażyła: a) słabość obrony GKS, b) słabość wzroku sędziego liniowego, c) słabość powtórek Orange Sport. Z powtórki nie widać na 100%, czy był spalony (ale jeśli był, to minimalny, mierzony suwmiarką pod mikroskopem elektronowym). Widać natomiast, że sędzia liniowy obserwował sytuację z dość ostrego kąta. Wątpliwości należy podobno rozstrzygać na rzecz drużyny atakującej. Znaczy, liniowy wątpliwości nie miał. A przy tym kącie powinien, jeśli nie jest robocopem. Spalony był IMH0 ciut bardziej niż zauważalny, ale nawet gdyby nie był zauważalny nie wyżywałbym się na arbitrze - ja się w każdym razie nie dziwię, że przy takim kącie podjął taką decyzję (nie dziwię, nie znaczy "popieram". Po prostu rozumiem, czemu). Mówienie o rozstrzyganiu wątpliwości na korzyść atakujących to jeszcze długo będzie pobożne życzenie, bo trzeba zwalczyć wieloletnie odruchy, które zezwalały/sprzyjały/nakazywały gwizdać odwrotnie: przy wątpliwościach na korzyść broniących. Sprawa o tyle trudna, że obserwatorzy wywodzą się właśnie z tych "wieloletnich odruchowych" i niekoniecznie będą takie sytuacje oceniali jako błąd arbitra. A od takich ocen wiele zależy i chyba one najszybciej mogą zmusić sędziów do prtzyjęcia nowej zasady. Sędziego w meczy GKS - Zagłębie należałoby za to zapytać, co robił tam, gdzie był i czemu nie było go tam, gdzie być powinien. A powtórki w Orange Sport... Ech-wzdech. Takie powtórki jak komentatorzy. Powtórki też, znaczy. Pocieszam się tylko tym, że skoro Polsat wypracował sobie taki sposób i poziom pokazywania siatkówki, który moglibyśmy eksportować do wolnego kraju z Włochami włacznie, to może i Orange Sport się poprawi. Wiem, jestem naiwny. Bramka kolejki
Nominowani: Łukasz Janoszka - gol na 0:3 w meczu Cracovia - Ruch Chorzów Grzegorz Kuświk ? gol na 1:3 w meczu GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin Bartosz Ława - gol na 0:1 w meczu Polonia Warszawa - Arka Gdynia Ilijan Micanski - gol na 0:2 w meczu GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin Gola na 0:2 strzelił Kędziora. Komentatorzy Orange prawie tego nie zauważyli, nurzając Ilianka w wazelinie za jego asystę. ;-) Literówka, chodziło o tego gola z dystansu. A asysta przy bramce Kędziory była naprawdę niezła. 90% ligowych napadziorów albo chciałoby strzelić własnonożnie, albo podawałoby do Traore czyli w tłok, bo może jakoś doleci. I nic by z tej akcji nie wyszło. |
| yamma
|
Posted: 29 Mar 2010 21:33:09 Przed meczem byłem przekonany, że Korona dostanie baty. Po meczu
zastanawiam się, czy za chwilę batów nie dostanie Tarasiewicz. Wielkiej straty dla polskiej piłki by nie było. Tarasiewicz, to trener o charyzmie taboreta. Podobny typ co Urban tylko wiekszy buc. Podejrzewam, że tak jak w przypadku Legii i Urbana nikt za niego w Śląsku umerać nie będzie. yamma |
| gienio
|
Posted: 30 Mar 2010 13:52:54 I powiedział(a) CGC: GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin 1:3
Początek bardzo wyraźnie dla Bełchatowa, ale po kwadransie powietrze z gospodarzy zeszło i do roboty wzięło się Zagłębie. Które pokazało, że na utrzymanie zasługuje, a kiedy zerknąć w tabelę to kompleksy mieszają się z szacunkiem: z dna i opini drużyny skazanej na spadek do ósmego miejsca... robi wrażenie. Lubinianie nie mieli w piątek słabych punktów: Z opóźnieniem spełniają się wcześniejsze proroctwa -- że skład Zagłębie ma na środek tabeli. Gdyby nie szaleństwa sędziów, czy wcześniej szaleństwa Oszczędnego Prezesa Eksperymentatora, to ten wynik dałoby się zauważyć wcześniej. Ale co Prezes nie zrobił wcześniej a zrobił teraz? Zaczyny dało się dostrzec jesienią, pary starczało na 11 przeciwników, ale
ten dwunasty w innym ubranku potrafił być tym jednym mostem za daleko. Pamiętamy doskonale, w jakich okolicznościach punkty z Lubina wywoził m.in. Chorzów czy Bełchatów. Rzut karny dla Ruchu był jak najbardziej prawidłowy tylko że niewiele jest arbitrów na świecie, którzy odważyliby sie go podyktować. Ptak robił swoje, Costa w obronie imponował, Ekwueme harował jak stado
bawołów, Micanski i Traore - było widać, w jakiej są formie i nawet Hanzel przestał się kiwać sam ze sobą, tylko podawał dokładnie (mostly). Bełchatów rozczarował potężnie i całkiem zasłużenie może pożegnać się z marzeniami o podium: Sapela bronił słabo, Lacić z Pietrasiakiem spali, Gol grał jakby nadal był zawodnikiem Świdnicy, Nowak pokazał dopiero w w ostatnim kwadransie pokazał, że jest, a sam Wróbel se mógł jedynie polatać. Zaszumiało po wejściu Kuświka i Poźniaka, efekty były, ale nie było Ujka, żeby resztę kopnął w cztery litery. Pierwsza bramka śmieszna, druga ładna, trzecia śliczna, czwarta zasłużona. Zagłebie zrobiło z Bełchatowem to co Bełachatów zrobił z Wisłą kilka tygodni wcześniej. Twardo, agresywnie i wystarczyło. Ale tych peanów nad poziomem gry Zagłębia to nie rozumiem. Jak dla mnie gra jest mocno przeciętna ale widocznie w naszej lidze to już wystarczy żeby się zachwycać. |
| CGC
|
Posted: 30 Mar 2010 14:56:22 GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin 1:3
Początek bardzo wyraźnie dla Bełchatowa, ale po kwadransie powietrze z gospodarzy zeszło i do roboty wzięło się Zagłębie. Które pokazało, że na utrzymanie zasługuje, a kiedy zerknąć w tabelę to kompleksy mieszają się z szacunkiem: z dna i opini drużyny skazanej na spadek do ósmego miejsca... robi wrażenie. Lubinianie nie mieli w piątek słabych punktów: Z opóźnieniem spełniają się wcześniejsze proroctwa -- że skład Zagłębie ma na środek tabeli. Gdyby nie szaleństwa sędziów, czy wcześniej szaleństwa Oszczędnego Prezesa Eksperymentatora, to ten wynik dałoby się zauważyć wcześniej. Ale co Prezes nie zrobił wcześniej a zrobił teraz? Mowa o poprzednim prezesie i jego genialnym pomyśle zwolnienia Fornalaka, za straszliwą zborodnię w postaci liderowania tabeli. Co zrodziło cały szereg konsekwencji -- szaleństwa Jończyka, zatrudniania Lenczyka żeby naprawił co Jończyk spieprzył, a potem kolejny genialny pomysł -- Lenczyk zrobił swoje, Lenczyk może odejść. I weźmiemy kolejnego Jończyka, tylko dla niepoznaki będzie się nazywał Lesiak. Lesiak nawet przegonił Jończyka w talencie szkoleniowym, więc znowu trzeba było ratować sytuację szukając następcy w panteonie trenerskich gwiazd. Ile to wszystko kosztowało punktów, nerwów i pieniędzy? Zaczyny dało się dostrzec jesienią, pary starczało na 11 przeciwników, ale
ten dwunasty w innym ubranku potrafił być tym jednym mostem za daleko. Pamiętamy doskonale, w jakich okolicznościach punkty z Lubina wywoził m.in. Chorzów czy Bełchatów. Rzut karny dla Ruchu był jak najbardziej prawidłowy tylko że niewiele jest arbitrów na świecie, którzy odważyliby sie go podyktować. Tak czy inaczej ten mecz rozstrzygnął sędzia. Dał karnego jednej drużynie, nie uznał bramki drugiej drużyny. Gdyby te sytuacje powtórzyć 10 razy z 10 różnymi polskimi sędziami, to wyszłyby wszystkie warianty wyniku końcowego. Ptak robił swoje, Costa w obronie imponował, Ekwueme harował jak stado
bawołów, Micanski i Traore - było widać, w jakiej są formie i nawet Hanzel przestał się kiwać sam ze sobą, tylko podawał dokładnie (mostly). Bełchatów rozczarował potężnie i całkiem zasłużenie może pożegnać się z marzeniami o podium: Sapela bronił słabo, Lacić z Pietrasiakiem spali, Gol grał jakby nadal był zawodnikiem Świdnicy, Nowak pokazał dopiero w w ostatnim kwadransie pokazał, że jest, a sam Wróbel se mógł jedynie polatać. Zaszumiało po wejściu Kuświka i Poźniaka, efekty były, ale nie było Ujka, żeby resztę kopnął w cztery litery. Pierwsza bramka śmieszna, druga ładna, trzecia śliczna, czwarta zasłużona. Zagłebie zrobiło z Bełchatowem to co Bełachatów zrobił z Wisłą kilka tygodni wcześniej. Twardo, agresywnie i wystarczyło. Ale tych peanów nad poziomem gry Zagłębia to nie rozumiem. Jak dla mnie gra jest mocno przeciętna ale widocznie w naszej lidze to już wystarczy żeby się zachwycać. Żeby się zachwycać poziomem gry, to trzeba oglądać inną ligę niż nasza. :) |
| gienio
|
Posted: 30 Mar 2010 15:41:22 I powiedział(a) CGC: Mowa o poprzednim prezesie i jego genialnym pomyśle zwolnienia Fornalaka,
za straszliwą zborodnię w postaci liderowania tabeli. Co zrodziło cały szereg konsekwencji -- szaleństwa Jończyka, zatrudniania Lenczyka żeby naprawił co Jończyk spieprzył, a potem kolejny genialny pomysł -- Lenczyk zrobił swoje, Lenczyk może odejść. I weźmiemy kolejnego Jończyka, tylko dla niepoznaki będzie się nazywał Lesiak. Lesiak nawet przegonił Jończyka w talencie szkoleniowym, więc znowu trzeba było ratować sytuację szukając następcy w panteonie trenerskich gwiazd. Ile to wszystko kosztowało punktów, nerwów i pieniędzy? Ale czasami takie roszady przynoszą efekty. Żeby daleko nie szukać patrz zwolnienie Klejndista (tak to sie pisze?) i zatrudnienie Michniewicza. Takie decyzje nie są łatwe i nie wiadomo w którą stronę poprowadzą. I nie jest weryfikowalne co by było gdyby postąpiono inaczej. Tak czy inaczej ten mecz rozstrzygnął sędzia. Dał karnego jednej drużynie,
nie uznał bramki drugiej drużyny. Gdyby te sytuacje powtórzyć 10 razy z 10 różnymi polskimi sędziami, to wyszłyby wszystkie warianty wyniku końcowego. Nie bardzo wiem o jakiej nieuznanej bramce piszesz. Pamiętam tylko, że po tym meczu nie miałem pretensji do sędziego a wręcz przeciwnie, chciałbym żeby każdy sędzia prowadził zawody jak wtedy ten Japończyk. Co nie zmienia faktu, że w innych meczach Zagłebie było krzywdzone m.in. w Gdańsku i Kielcach. Żeby się zachwycać poziomem gry, to trzeba oglądać inną ligę niż nasza. :)
Tylko ja mam tak, że jak równolegle leci w TV mecz jakielkolwiek ligi zagranicznej i polskiej to zawsze wybieram to nasze badziewie :) |
| CGC
|
Posted: 30 Mar 2010 19:15:00 Mowa o poprzednim prezesie i jego genialnym pomyśle zwolnienia Fornalaka,
za straszliwą zborodnię w postaci liderowania tabeli. Co zrodziło cały szereg konsekwencji -- szaleństwa Jończyka, zatrudniania Lenczyka żeby naprawił co Jończyk spieprzył, a potem kolejny genialny pomysł -- Lenczyk zrobił swoje, Lenczyk może odejść. I weźmiemy kolejnego Jończyka, tylko dla niepoznaki będzie się nazywał Lesiak. Lesiak nawet przegonił Jończyka w talencie szkoleniowym, więc znowu trzeba było ratować sytuację szukając następcy w panteonie trenerskich gwiazd. Ile to wszystko kosztowało punktów, nerwów i pieniędzy? Ale czasami takie roszady przynoszą efekty. Żeby daleko nie szukać patrz zwolnienie Klejndista (tak to sie pisze?) i zatrudnienie Michniewicza. Takie decyzje nie są łatwe i nie wiadomo w którą stronę poprowadzą. I nie jest weryfikowalne co by było gdyby postąpiono inaczej. Zwolnienie ewidentnie niesprawnego trenera (Jończyk, Lesiak) to oczywiście ruch, który nie może być zły. Zwolnienie trenera, który zdobył pozycję lidera jesieni za "kiepski styl" to jakby inna para kaloszy. Można to ewentualnie zrozumieć, jeśli nowym trenerem jest ktoś z jakąśtam renomą, jak Kasperczak za Skorżę. Ale zwalnianie doświadczonego trenera z wynikami, żeby zatrudnić młodziaka z minimalnym dorobkiem? Tak czy inaczej ten mecz rozstrzygnął sędzia. Dał karnego jednej drużynie,
nie uznał bramki drugiej drużyny. Gdyby te sytuacje powtórzyć 10 razy z 10 różnymi polskimi sędziami, to wyszłyby wszystkie warianty wyniku końcowego. Nie bardzo wiem o jakiej nieuznanej bramce piszesz. Pamiętam tylko, że po Czwarty filmik od lewej: http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/0,100940,6875518.html tym meczu nie miałem pretensji do sędziego a wręcz przeciwnie, chciałbym
żeby każdy sędzia prowadził zawody jak wtedy ten Japończyk. Co nie zmienia faktu, że w innych meczach Zagłebie było krzywdzone m.in. w Gdańsku i Kielcach. Ja nie chciałem powiedzieć, że Kwitnąca Wiśnia skrzywdził Lubin, tylko że Chorzów punkty zdobył nie dzięki jakiejś szczególnej dominacji, tylko dzięki rozstrzygnięciom sędziów. I że równie dobrze te rozstrzygnięcia mogły być w inną stronę (zwłaszcza jakby jakiś Polak wylosował ten mecz). Żeby się zachwycać poziomem gry, to trzeba oglądać inną ligę niż nasza. :)
Tylko ja mam tak, że jak równolegle leci w TV mecz jakielkolwiek ligi zagranicznej i polskiej to zawsze wybieram to nasze badziewie :) Jak w dowcipie o owsikach... |
| CGC
|
Posted: 30 Mar 2010 19:48:27 Spalony był IMH0 ciut bardziej niż zauważalny, ale nawet gdyby nie był
[...] Sędziego w meczy GKS - Zagłębie należałoby za to zapytać, co robił tam,
gdzie był i czemu nie było go tam, gdzie być powinien. A powtórki w Orange Sport... Ech-wzdech. Takie powtórki jak komentatorzy. Nie, żeby mi jakoś szczególnie zależało na rozstrząsaniu tej kwestii, ale... :-) Sytuacja dorobiła się artykułu i sondy: http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/1,91670,7707322,Czy_sedzia_slusznie_nie_uznal_bramki_Wojciecha_Kedziory_.html Moment podania to sekunda 0:44 na filmiku. Do linii "piątki" Kędziora ma na oko identyczną odległość jak obrońca z nr 2 (stąd mój komentarz o mikroskopie). Widok z 0:19 również sugeruje, że dostrzeżenie tam spalonego wymaga nie lada zdolności metrologicznych. Ja tam widzę albo minimalny spalony, albo minimalny nie-spalony, a więc sytuację wątpliwą nawet po uważnym przejrzeniu powtórek. Tak więc nie bardzo wiem, jak tą "więcej niż zauważalność" wywnioskowałeś. Vox populi, a więc gospodynie domowe z netem, również w większości spalonego nie zobaczyły: "Czy sędzia popełnił błąd nie uznając gola Kędziory? 76% Tak, Kędziora był w równej linii z obrońcami GKS-u (444) 17% Nie, napastnik Zagłębia był najbliżej bramki rywala (98) 7% Ciężko ocenić tą sytuację (42) Liczba oddanych głosów: 584" |
| CGC
|
Posted: 30 Mar 2010 20:05:53 Przed meczem byłem przekonany, że Korona dostanie baty. Po meczu
zastanawiam się, czy za chwilę batów nie dostanie Tarasiewicz. Wielkiej straty dla polskiej piłki by nie było. Tarasiewicz, to trener o charyzmie taboreta. Podobny typ co Urban tylko wiekszy buc. Podejrzewam, że tak jak w przypadku Legii i Urbana nikt za niego w Śląsku umerać nie będzie. Ja mu tam źle nie życzę. To jednak miłe, że facet, który wychował się w danym klubie, zrobił w nim karierę, kontynuowaną potem na Zachodzie, wraca do niego jako trener i konsekwentnie tam siedzi (nie licząc małego rymowanego wyskoku do Białegostoku). Co więcej, on przyszedł do klubu, kiedy ten grał w zupełnie innych warunkach finansowych i organizacyjnych niż teraz. I przechodził razem z nim do wyższych grup rozgrywkowych. Coś mu się zatem od klubu należy. Podoba mi się to dużo bardziej, niż wymienianie trenera co pół roku, bo nie spełnił jakiś całkowicie nierealistycznych oczekiwań, typu "transferów nie będzie, ale ma być lider w pięknym stylu, a jak będzie tylko lider, to fora ze dwora" czy inny "majster albo śmierć". Ewentualnie jakby miał podlegać wymianie, to najlepiej na kogoś podobnego w sensie długotrwałej relacji z klubem. |
| yamma
|
Posted: 31 Mar 2010 06:45:54 Przed meczem byłem przekonany, że Korona dostanie baty. Po meczu
zastanawiam się, czy za chwilę batów nie dostanie Tarasiewicz. Wielkiej straty dla polskiej piłki by nie było. Tarasiewicz, to trener o charyzmie taboreta. Podobny typ co Urban tylko wiekszy buc. Podejrzewam, że tak jak w przypadku Legii i Urbana nikt za niego w Śląsku umerać nie będzie. Ja mu tam źle nie życzę. To jednak miłe, że facet, który wychował się w danym klubie, zrobił w nim karierę, kontynuowaną potem na Zachodzie, wraca do niego jako trener i konsekwentnie tam siedzi (nie licząc małego rymowanego wyskoku do Białegostoku). Ja tego nie deprecjonuję. Ja tylko oddnoszę się do jego stosunku do piłkarzy. Zsyłanie do ME tych niepokornych, oskarżanie legionistów o grę przeciwko Urbanowi - z tego wynika, że generalnie stawia siebie w opozycji do piłkarzy. Żaden trener daleko nie zajechał na takim stylu pracy. Trener i piłkarze jadą na tym samym wózku i jeśli nie ma chemii między nimi, to guzik z tego wyjdzie. Co więcej, on przyszedł do klubu, kiedy ten grał w zupełnie innych
warunkach finansowych i organizacyjnych niż teraz. I przechodził razem z nim do wyższych grup rozgrywkowych. Coś mu się zatem od klubu należy. Wiesz, niektórzy mówią, że za zasługi to się lezy na Powązkach. Powierzanie tak odpowiedzialnej funkcji z zasługi, to nie jest zbyt szczęśliwy pomysł. Podoba mi się to dużo bardziej, niż wymienianie trenera co pół roku,
bo nie spełnił jakiś całkowicie nierealistycznych oczekiwań, typu "transferów nie będzie, ale ma być lider w pięknym stylu, a jak będzie tylko lider, to fora ze dwora" czy inny "majster albo śmierć". Lider??? A kto tutaj mówi o liderze jak oni na razie dzielnie maszerują w kierunku strefy spadkowej? Co do transferów, to ostatnio widzę, że to słowo stało się jakimś wytrychem do tłumaczenia słabej gry klubów w Polsce. Sęk w tym, że polskie kluby jeszcze długo nie będą mogły opierać swojej działalności na transferach głównie z uwagi na niewielkie zasoby finansowe. To nie tędy droga. Polskie kluby powinny skupić się przede wszystkim na budowaniu kompetentnych kadr szkoleniowych. Tutaj powinna trafiać wiekszość klubowych pieniędzy a nie na wysokie kontrakty przereklamowanych polskich gwiazdek. yamma |
| AJK
|
Posted: 31 Mar 2010 12:24:09 30-03-2010 o godz. 21:48 CGC napisał: Spalony był IMH0 ciut bardziej niż zauważalny, ale nawet gdyby nie był
[...] Sędziego w meczy GKS - Zagłębie należałoby za to zapytać, co robił tam,
gdzie był i czemu nie było go tam, gdzie być powinien. A powtórki w Orange Sport... Ech-wzdech. Takie powtórki jak komentatorzy. Nie, żeby mi jakoś szczególnie zależało na rozstrząsaniu tej kwestii, ale... :-) Sytuacja dorobiła się artykułu i sondy: http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/1,91670,7707322,Czy_sedzia_slusznie_nie_uznal_bramki_Wojciecha_Kedziory_.html Moment podania to sekunda 0:44 na filmiku. Do linii "piątki" Kędziora ma na oko identyczną odległość jak obrońca z nr 2 (stąd mój komentarz o mikroskopie). Widok z 0:19 również sugeruje, że dostrzeżenie tam spalonego wymaga nie lada zdolności metrologicznych. Ja tam widzę albo minimalny spalony, albo minimalny nie-spalony, a więc sytuację wątpliwą nawet po uważnym przejrzeniu powtórek. Tak więc nie bardzo wiem, jak tą "więcej niż zauważalność" wywnioskowałeś. Na 0:44 wlaśnie: http://img101.imageshack.us/i/gkszl.jpg/ moment podania - i stopy i przede wszystkim "góra kadłuba" są bliżej bramki niż obrońcy. W dodatku zawodnik ZL robi ruch do przodu, obrońcy GKS do tyłu - i to pewnie właśnie zaważyło na decyzji liniowego, bo ustawiony był koszmarnie. Moim zdaniem spalony tam był, ale rozumiem, skąd się biorą zdania przeciwne i nie zamierzam apostołować, że moje jest jedynie słuszne. Moje jest jedynie moje :-) Vox populi, a więc gospodynie domowe z netem, również w większości
spalonego nie zobaczyły: Och, wiesz... gdyby Ekstraklasę prowadzić wg internetowego głosowania, to mogłoby się okazać, że meczów nie ma kto sędziować, Zagłębie leci z ligi, a Wojciech Łobodziński i Bartłomiej Grzelak dostarczają swojej drużynie po trzy rzuty karne w każdym meczu :-) |
| gienio
|
Posted: 31 Mar 2010 14:22:33 I powiedział(a) CGC: Zwolnienie trenera, który zdobył pozycję lidera jesieni za "kiepski styl"
to jakby inna para kaloszy. Można to ewentualnie zrozumieć, jeśli nowym trenerem jest ktoś z jakąśtam renomą, jak Kasperczak za Skorżę. Ale zwalnianie doświadczonego trenera z wynikami, żeby zatrudnić młodziaka z minimalnym dorobkiem? Fornalak miał pół roku aby ustawić zespół po swojemu. Dodam, że zespół był dobrze przygotowany pod względem motorycznym i taktycznym, więc jedyne co mu pozostało to poustawiać te klocki tak jak chciał. I niestety z meczu na mecz Zagłebie grało coraz słabiej, a za przeciwników miało praktycznie same "ogórki". Nie dziwię się że "góra" (bo raczej nie sam prezes) musiała zastanawiać się co z tym dalej robić. Przecież sam awans nie był głównym celem a jedynie pośrednim, aczkolwiek koniecznym, do zbudowania nowej drużyny, która mogłaby walczyć o najwyższe cele w ekstraklasie. |
| CGC
|
Posted: 31 Mar 2010 19:18:28 Tak więc nie bardzo wiem, jak tą "więcej niż zauważalność" wywnioskowałeś.
Na 0:44 wlaśnie: http://img101.imageshack.us/i/gkszl.jpg/ moment podania - i stopy i przede wszystkim "góra kadłuba" są bliżej bramki niż obrońcy. W dodatku zawodnik ZL robi ruch do przodu, obrońcy GKS do tyłu - i to pewnie właśnie zaważyło na decyzji liniowego, bo ustawiony był koszmarnie. Moim zdaniem spalony tam był, ale rozumiem, skąd się biorą zdania przeciwne i nie zamierzam apostołować, że moje jest jedynie słuszne. Moje jest jedynie moje :-) Faktycznie, ta sekunda filmu trwa chwilkę i w jej trakcie pozycja spalona raz jest, raz jej nie ma. Obrońca zasłonił Traore, więc dokładny moment podania jest ciężki do ustalenia. Skądinąd ciekawe jak go definiują przepisy (i czy w ogóle) -- czy jest to np. moment oderwania nogi od piłki? Niemniej faktycznie można sędziego rozgrzeszyć -- albo miał rację, albo tyle to się można pomylić. Skoro nawet analiza powtórek nie daje definitywnej odpowiedzi, to też nie można wymagać od sędziego, żeby na żywca był lepszy niż my teraz. I na szczęście nie była to jedyna bramka meczu, co zmniejsza wagę tego rozstrzygnięcia. Vox populi, a więc gospodynie domowe z netem, również w większości
spalonego nie zobaczyły: Och, wiesz... gdyby Ekstraklasę prowadzić wg internetowego głosowania, to mogłoby się okazać, że meczów nie ma kto sędziować, Zagłębie leci z ligi, a Wojciech Łobodziński i Bartłomiej Grzelak dostarczają swojej drużynie po trzy rzuty karne w każdym meczu :-) Miliony much nie mogą się mylić. :) |
| CGC
|
Posted: 31 Mar 2010 19:44:48 Ja mu tam źle nie życzę. To jednak miłe, że facet, który wychował się
w danym klubie, zrobił w nim karierę, kontynuowaną potem na Zachodzie, wraca do niego jako trener i konsekwentnie tam siedzi (nie licząc małego rymowanego wyskoku do Białegostoku). Ja tego nie deprecjonuję. Ja tylko oddnoszę się do jego stosunku do piłkarzy. Zsyłanie do ME tych niepokornych, oskarżanie legionistów o grę przeciwko Urbanowi - z tego wynika, że generalnie stawia siebie w opozycji do piłkarzy. Żaden trener daleko nie zajechał na takim stylu pracy. Trener i piłkarze jadą na tym samym wózku i jeśli nie ma chemii między nimi, to guzik z tego wyjdzie. GW dzisiaj napisała, że Taraś robił te wszystkie rzeczy, żeby odwrócić uwagę mediów od swoich piłkarzy, wziąść na siebie pismaków i dać odetchnąć grajkom. We wrocławskich kręgach krąży też interpretacja inna: że Taraś naprawdę mówił do swoich grajków, bo w zespole są napięcia i część piłkarzy chętnie by swojego trenera zwolniło. Cóż, niezależnie od różnych babskich ploteczek, trzeba zrozumieć jedno: relacja trenera z grajkami to bardzo skomplikowana sprawa, a jak skład osobowy się długo nie zmienia i nie ma wyników sportowych to komplikacje rosną w postępie geometrycznym. Ale spokojnie, to tylko kryzys. To coś jak katar, przychodzi co roku, ale nas nie zabija. Teraz też przejdzie. Co więcej, on przyszedł do klubu, kiedy ten grał w zupełnie innych
warunkach finansowych i organizacyjnych niż teraz. I przechodził razem z nim do wyższych grup rozgrywkowych. Coś mu się zatem od klubu należy. Wiesz, niektórzy mówią, że za zasługi to się lezy na Powązkach. Powierzanie tak odpowiedzialnej funkcji z zasługi, to nie jest zbyt szczęśliwy pomysł. On nie dostał funkcji za zasługi. A ten kryzys to nie jego (i drużyny) pierwszy. Tak więc nie przesadzajmy. Zadanie na ten sezon było mało ambitne, budżet również, ciężko więc oczekiwać nie wiadomo czego. Miało być utrzymanie? To będzie. Kryzysy to normalna sprawa w futbolu, bodaj każdy klub miewa przynajmniej jeden rocznie. Podoba mi się to dużo bardziej, niż wymienianie trenera co pół roku,
bo nie spełnił jakiś całkowicie nierealistycznych oczekiwań, typu "transferów nie będzie, ale ma być lider w pięknym stylu, a jak będzie tylko lider, to fora ze dwora" czy inny "majster albo śmierć". Lider??? A kto tutaj mówi o liderze jak oni na razie dzielnie maszerują w kierunku strefy spadkowej? To akurat była aluzja do innego klubu. A nawet -- bardzo lekko licząc -- trzech. :) Co do transferów, to ostatnio widzę, że to słowo
stało się jakimś wytrychem do tłumaczenia słabej gry klubów w Polsce. Sęk w tym, że polskie kluby jeszcze długo nie będą mogły opierać swojej działalności na transferach głównie z uwagi na niewielkie zasoby finansowe. Śląsk wystąpi w następnym meczu z pustą ławką rezerwowych. Seriously! http://www.gazetawroclawska.pl/sport/slaskwroclaw/238441,z-ruchem-slask-zagra-bez-lawki-rezerwowych,id,t.html To nie jest tłumaczenie, tylko prosty fakt. |
| yamma
|
Posted: 31 Mar 2010 20:50:21 GW dzisiaj napisała, że Taraś robił te wszystkie rzeczy, żeby odwrócić
uwagę mediów od swoich piłkarzy, wziąść na siebie pismaków i dać odetchnąć grajkom. We wrocławskich kręgach krąży też interpretacja inna: że Taraś naprawdę mówił do swoich grajków, bo w zespole są napięcia i część piłkarzy chętnie by swojego trenera zwolniło. Tia. Jak trener jest dupa i sobie nie radzi, to zaraz się pojawiają głosy, że gada głupoty bo chce zdejmować jakąś presję albo, że piłkarze chcą go zwolnić. Identycznie było z Urbanem. Naprawdę, nie każdy może zostać dobrym trenerem. Wierz mi...:-) Jakby Tarasiewicz był dobrym trenerem to nikt nie chciałby go zwalniać. Dla mnie jest śmieszne twierdzenie, że piłkarze specjalnie pozbawiają się premii za zwycięstwa żeby zwalniać trenera. No bez przesady... On nie dostał funkcji za zasługi.
A za co? Jakie on miał osiagnięcia trenerskie przed Śląskiem? Żadne! Jeśli Śląsk pretenduje do dołączenia do wielkiej trójki, to zatrudnianie trenera żółtodzioba jest, delikatnie mówiąc, dziwne. Wiesz, nie każdy nazywa się Guardiola. To już Urban miał przynajmniej to mistrzostwo Hiszpanii z juniorami. Co do transferów, to ostatnio widzę, że to słowo
stało się jakimś wytrychem do tłumaczenia słabej gry klubów w Polsce. Sęk w tym, że polskie kluby jeszcze długo nie będą mogły opierać swojej działalności na transferach głównie z uwagi na niewielkie zasoby finansowe. Śląsk wystąpi w następnym meczu z pustą ławką rezerwowych. Seriously! http://www.gazetawroclawska.pl/sport/slaskwroclaw/238441,z-ruchem-slask-zagra-bez-lawki-rezerwowych,id,t.html To nie jest tłumaczenie, tylko prosty fakt. Ale to tak jakby nie jest wina braku transferów tylko plagi kontuzji. No chyba, że zakładasz, że kadra Śląska powinna liczyć ok. 50 grajków tak na wszelki wypadek, w razie kontuzji. :-) yamma |
| Cavallino
|
Posted: 31 Mar 2010 22:32:49 A wracając do Micanskiego to w porównaniu do jesieni zmienił się styl jego
gry. Nie wiem czy takie były założenia czy jego własna inwencja, ale wtedy Iljan grał głównie tyłem do bramki starając się wziąć obrońcę na plecy i się przepchnąć, co biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne musiało się skończyć niepowodzeniem. Teraz zaczął w końcu wykorzystywać swoje największe atuty czyli spryt i technikę i są efekty. Sam tego nie wymyślał, możesz być spokojny. U Smudy mały napastnik nie miał szans na nic. |
| CGC
|
Posted: 1 Kwi 2010 14:40:33 GW dzisiaj napisała, że Taraś robił te wszystkie rzeczy, żeby odwrócić
uwagę mediów od swoich piłkarzy, wziąść na siebie pismaków i dać odetchnąć grajkom. We wrocławskich kręgach krąży też interpretacja inna: że Taraś naprawdę mówił do swoich grajków, bo w zespole są napięcia i część piłkarzy chętnie by swojego trenera zwolniło. Tia. Jak trener jest dupa i sobie nie radzi, to zaraz się pojawiają głosy, że gada głupoty bo chce zdejmować jakąś presję albo, że piłkarze chcą go zwolnić. Identycznie było z Urbanem. Naprawdę, nie każdy może zostać dobrym trenerem. Wierz mi...:-) Jakby Tarasiewicz był dobrym trenerem to nikt nie chciałby go zwalniać. Toteż nikt nie chce go zwalniać. Dla mnie jest śmieszne twierdzenie, że piłkarze
specjalnie pozbawiają się premii za zwycięstwa żeby zwalniać trenera. No bez przesady... Oglądasz czasem polską ligę? :-) On nie dostał funkcji za zasługi.
A za co? Jakie on miał osiagnięcia trenerskie przed Śląskiem? Żadne! Jeśli Śląsk pretenduje do dołączenia do wielkiej trójki, to zatrudnianie trenera żółtodzioba jest, delikatnie mówiąc, dziwne. Wiesz, nie każdy nazywa się Guardiola. To już Urban miał przynajmniej to mistrzostwo Hiszpanii z juniorami. Taraś przyszedł do Śląska jak ten grał w ówczesniej III lidze. Tak, to nie jest literówka, w trzeciej lidze, gdzie ścierał się z takimi firmami jak TOR Dobrzeń Wielki, Promień Żary, Arka Nowa Sól, czy Świętej Pamięci Polar Wrocław. Tam go zatrudniono jako żółtodzioba. Był tam dwa sezony. Potem był wspomniany czas wyskoku do Białegostoku. A w 2007 zaliczył powrót na małej ojczyzny łono. Taraś miał zasługi i to jak najbardziej lokalne. To on wyprowadził Śląsk z odmętów III ligi do ekstraklasy. Od klubu leżącego na dnie, do klubu mającego aspiracje międzynarodowe. Trochę się to różni od krajowych standardów, co? Z tej perspektywy uważam, że wywalanie kogoś takiego za parę kiepskich meczów, zwłaszcza zważywszy na warunki finansowo-organizacyjne, jakie mu zafundowano, to zdecydowanie przesada. Co do transferów, to ostatnio widzę, że to słowo
stało się jakimś wytrychem do tłumaczenia słabej gry klubów w Polsce. Sęk w tym, że polskie kluby jeszcze długo nie będą mogły opierać swojej działalności na transferach głównie z uwagi na niewielkie zasoby finansowe. Śląsk wystąpi w następnym meczu z pustą ławką rezerwowych. Seriously! http://www.gazetawroclawska.pl/sport/slaskwroclaw/238441,z-ruchem-slask-zagra-bez-lawki-rezerwowych,id,t.html To nie jest tłumaczenie, tylko prosty fakt. Ale to tak jakby nie jest wina braku transferów tylko plagi kontuzji. No chyba, że zakładasz, że kadra Śląska powinna liczyć ok. 50 grajków tak na wszelki wypadek, w razie kontuzji. :-) Przestudiuj ruchy transferowe Śląska z ostatnich dwóch lat, to pogadamy. :-) |
| << . 1 . 2 . 3 . >> |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |