sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Piłka Nożna 2008 / kolejka 24 - pozostałe mecze
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Andy

Posted: 8 Kwi 2008 10:24:19




Tradycyjnie - uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i
żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach.

Lech Poznań - Odra Wodzisław 2-0

Najciekawsza sytuacja tego meczu (szkoda ze byla widziana tylko przez
pilkarzy Odry):

PRZEGLĄD PRASY. Do skandalicznej sytuacji doszło w szatni Odry podczas
przerwy w meczu z Lechem. Trener gości Janusz Białek wpadł w furię, rzucił
się na swojego zawodnika Jakuba Biskupa i... zaczął go dusić. - pisze
"Dziennik".

Odra szybko straciła bramkę w spotkaniu z Lechem, ale jej gra w pierwszej
połowie nie była zła. Goście mieli kilka okazji do strzelenia wyrównującej
bramki, jednak zawodziła skuteczność. Mimo niezłej gry trener gości Janusz
Białek znalazł szybko gracza odpowiedzialnego za wynik.

- Trener skupił się na Kubie. Na tym, że gra indywidualnie, holuje piłkę i
nie ma z niego pożytku. A przy okazji wytknął mu jeszcze czerwoną kartkę w
meczu z Wisłą. Białek w pewnym momencie stracił panowanie nad sobą i złapał
Kubę za gardło. Szkoleniowca Odry trzeba było powstrzymywać i uspokajać -
relacjonowali świadkowie całego zdarzenia reporterom "Dziennika"

Pokrzywdzony piłkarz nie wytrzymał i powiedział, że na drugą połowę nie
wyjdzie, podczas gdy trener nakazał wyjść i grać. Biskup jednak nie pojawił
się już na boisku w Poznaniu. Po całym zajściu piłkarz zapowiedział, że
rozwiąże kontrakt z Odrą.

- W swojej karierze nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak się zdenerwował jak
trener Białek. Byłem zaskoczony. A w karierze miałem osiemnastu trenerów -
komentuje całe zajście jeden z najbardziej doświadczonych ligowców i lider
Odry, Jan Woś.






tees

Posted: 8 Kwi 2008 10:29:16





PRZEGLĄD PRASY. Do skandalicznej sytuacji doszło w szatni Odry podczas
przerwy w meczu z Lechem. Trener gości Janusz Białek wpadł w furię, rzucił
się na swojego zawodnika Jakuba Biskupa i... zaczął go dusić. - pisze
"Dziennik".

Co by nie mówić, to Białek ma takie jakieś ... wilcze oczy :)))

pzdrw
tees






Cavallino

Posted: 8 Kwi 2008 10:55:56





Z biegiem minut Lech panował na boisku coraz wyraźniej (zmiany i ich
wpływ na mecz analizował już Cavallino) i skończyło się zasłużenie 2-0.
Trzy punkty są, drużyna nie złapała żadnej żółtej kartki (co ważne przed
meczem z Legią)

Nie tylko - również w klasyfikacji Fair Play.
Na razie wygląda że to może być jedyna opcja Lecha na załapanie się do
pucharów. ;-)

Karnego w starciu
Dziółka-Włodarczyk nie było, ale wolnego można było gwizdać - bo Dziółka
wyraźnie odnóżem spowodował upadek Włodarczyka.

Mnie się jednak wydawało że w piłkę trafił.





AJK

Posted: 8 Kwi 2008 11:05:18



08-04-2008 o godz. 12:24 Andy napisał:

Tradycyjnie - uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i
żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach.

Lech Poznań - Odra Wodzisław 2-0

Najciekawsza sytuacja tego meczu (szkoda ze byla widziana tylko przez
pilkarzy Odry):

PRZEGLĄD PRASY. Do skandalicznej sytuacji doszło w szatni Odry podczas
przerwy w meczu z Lechem. Trener gości Janusz Białek wpadł w furię,
rzucił się na swojego zawodnika Jakuba Biskupa i... zaczął go dusić. -
pisze "Dziennik".

Och-żeż ty, Karol... To znaczy, Janusz. A myślałem, że mnie polska liga
niczym nie zaskoczy. Należy się tylko cieszyć, że to trener dusił
zawodnika, a nie drużyna trenera, bo mogłoby się skończyć różnie.
Chociaż... Na przykłada ta nagła zmiana podejścia Majewskiego do 4-4-2
pod wpływem perswazji zawodników... Kto wie, jakiego rodzaju to była
perswazja :-)




AJK

Posted: 8 Kwi 2008 12:26:29



08-04-2008 o godz. 12:55 Cavallino napisał:

Karnego w starciu Dziółka-Włodarczyk nie było, ale wolnego można było
gwizdać - bo Dziółka wyraźnie odnóżem spowodował upadek Włodarczyka.

Mnie się jednak wydawało że w piłkę trafił.

Obejrzałem sobie kolejny raz powtórki i masz rację - jest równoczesne
trafienie stopą w piłkę i resztą odnóża we Włodarczyka. Wolnego nie ma.
Ale kartki chyba też być nie powinno, bo Włodarczyk nie udawał że został
trafiony, a ominąć już Dziółki nie mógł.




Cavallino

Posted: 8 Kwi 2008 12:41:48




08-04-2008 o godz. 12:55 Cavallino napisał:

Karnego w starciu Dziółka-Włodarczyk nie było, ale wolnego można było
gwizdać - bo Dziółka wyraźnie odnóżem spowodował upadek Włodarczyka.

Mnie się jednak wydawało że w piłkę trafił.

Obejrzałem sobie kolejny raz powtórki i masz rację - jest równoczesne
trafienie stopą w piłkę i resztą odnóża we Włodarczyka. Wolnego nie ma.
Ale kartki chyba też być nie powinno, bo Włodarczyk nie udawał że został
trafiony, a ominąć już Dziółki nie mógł.

Dokładnie tak samo uważam.





CGC

Posted: 8 Kwi 2008 16:26:23




Zagłębie Lubin - Polonia Bytom 0-0

Drwiłem z Korony i ŁKS-u? To co powinienem zrobić w przypadku Zagłębia
Lubin? Opisy prasowe i skrót mówią o przewadze Zagłębia i jestem w to
skłonny uwierzyć, patrząc choćby na składy obu drużyn, ale z kolei
lepsze sytuacje bramkowe miała chyba Polonia (Podstawek, ty ciapo!) I to

Ja wiem? Zagłębie przywaliło raz w poprzeczkę i dwa razy w słupek. Szkoda
Pawłowskiego, bo gdyby ta poprzeczka weszła, byłaby bramka kolejki, a jego
drugi słupek również byłby pięknym golem. Suchański kilka razy ładnymi
paradami obronił niezłe strzały, z czego najbardziej podobał mi się strzał
Melo (choć kolejna próba Pawłowskiego z drugiej połowy też niczego sobie).
Było kilka fajnych, choć deko niecelnych strzałów Chałbiego, czy Stasiaka.

A Polonia miała raptem cztery dobre akcje, z czego dwie po kardynalnych
błędach obrony Zagłębia. W końcówce Poloniści mieli kilka kontr, ale dali
radę je wyprowadzić tylko dlatego, że Zagłębie grało już wówczas dwoma
obrońcami (czasami wręcz jednym), za wszelką cenę starając się coś
strzelić.

Poloniści mieli mnóstwo szczęścia, bo po pierwszej połowie mogło być
spokojnie 2:0, a na koniec 4:1. Nic tylko bramkarzowi postawić pomnik i
przed następnym meczem znowu dać na mszę. Na wszelki wypadek w kościołach
kilku różnych obrządków.

Wydaje mi się więc, że z tymi lepszymi sytuacjami to trochę przesadziłeś.

Podstawek faktycznie nieźle dał ciała, gdyby tę główkę załadował w krótki
róg, to wynik meczu byłby inny.

nawet wtedy, gdy grała w 10. Czerwona kartka dla Przybylskiego to jakaś
bzdura, bo mogła być co najwyżej żółta (a Jackiewiczowi dałbym nominację
do Oscara za "TokrewkrewgłowemiurwołcałomgłowezaLubinumieram!!", a za to

Na powtórkach faktycznie wygląda to trochę jak Johnny vs. Predator, scena
finałowa. Niemniej faktem jest że (a) Przybylski upuścił mu krwi, (b) na
boisko już nie wrócił. Johnny dostał bohaterski opatrunek, a w jego miejsce
wszedł Włodarczyk.

Albo standardy symulowania jakoś się ostatnio znacząco podniosły i piłkarze
nie wracają już na boisko, odtrącając bladego lekarza z defibrylatorem i
strzykawką epinefryny, tratując po drodze czającą się Kostuchę, rączym
biegiem, którego mogliby im pozazdrościć olimpijczycy, zaledwie 5 sekund po
tym, jak sędzia pokazał kartkę, albo Johnny jednak dostał autentycznego
strzała w maskę. Przybylski być może ćwiczy także ju-jitsu i czasami mylą
mu się dyscypliny, bo trochę to za silne było, jak na przypadkową kolizję.

żółta dla Podstawka przegięta była w drugą stronę, bo powinna być
czerwona jak drut i jeszcze po gębie powinien dostać. Karnego w starciu
Dziółka-Włodarczyk nie było, ale wolnego można było gwizdać - bo Dziółka
wyraźnie odnóżem spowodował upadek Włodarczyka.

Z Włodarczykiem mogło być tak, jak tym pasterzem z bajki, który ciągle
wszystkich ściemniał, że wilki idą, a jak naprawdę przyszły, to nikt mu nie
uwierzył. ;-)

Wszyscy już tak się przyzwyczaili, że Włodar po dostaniu piłki natychmiast
się przewraca, że kartka za ten manewr nie spowodowała typowych
kibicowskich reakcji.

Zresztą kibice byli zajęci czymś innym, o czym za chwilę.

Dobra, rozumiem, że się Zagłębie nastawia na puchar i ligę zlewa, ale
tyle zmarnowanych okazji, taka niemoc strzelecka, ledwo-ledwo wyniesione
0-0 z Polonią Bytom, która w dodatku była solidnie osłabiona brakiem
Stano i Wolańskiego (że o kole od roweru, w postaci wyrzucenia
Przybylskiego, nie wspomnę) to naprawdę zakrawa na kpinę.

Fakt, okazji było bardzo dużo a ich marnowanie załamujące. Przy czym kilka
z nich ciężko nazwać zmarnowaniem, ile raczej brakiem szczęścia. Kto kiedyś
kopał piłkę, ten wie, jaka różnica dzieli piękną bramkę od trafienia w
poprzeczkę czy słupek.

Zagłębiu wyraźnie przeszkodził mecz PP (przypominam, że grał tam pierwszy
skład, bodajże w 100% taki sam jak w meczu OE z Bytomiem), co widać było w
drugiej połowie -- powroty niemrawe, pojedynki biegowe wygrywali głównie
ci, którzy i tak prawie zawsze je wygrywają (Sreten, Kolenda). Jednak gra
co 3 dni w polskich warunkach wydaje się być czymś ciężkim do osiągnięcia.

Zagłębie jutro gra rewanż PP, a potem Groclin. Słabo zatem widzę ten mecz z
Groclinem. Może Ula wystawi w środę skład na utrzymanie wyniku (w końcu
Zagłębie ma pięciobramkową zaliczkę), żeby z Grodziskiem za bardzo nie
polec... Ale i tak nie liczyłbym na zbyt wiele... w obu meczach.

Polonia gra
teraz z Bełchatowem i może być ciekawy mecz, jeśli zagra tak jak w
Lubinie, a Zagłębie zagra z Groclinem. I tu się może gracze z Lubina
zepną, bo przejść do nowego Śląska za solidną kasę byłoby fajnie.

Zwłaszcza, że w obecnym Śląsku dobre 70% składu ma w metryczce występy w
Zagłębiu Lubin.

Jeszcze mała kibicowska uwaga, ocenzurowana w skrócie z meczu. Klub kibica
wywiesił baner z napisem "stop milicyjnym prowokacjom". Obserwatorowi PZPN
(łysiejący facet w zielonym płaszczu) się to bardzo nie spodobało i poszedł
opieprzyć działaczy. Facet od mikrofonu domagał się zdjęcia banera, grożąc
przerwaniem meczu. W przerwie zaklinał się, że drugiej połowy nie będzie,
jeśli baner nie zostanie zdjęty. Potem ochroniarze przeprowadzili szturm na
baner, ale widząc, że hoolsi szykują się do obrony Częstochowy, z czego
większość z zapałem i poświęceniem Kmicica, więc stwierdzili, że aż tak
dużo to im za to nie płacą.

Kibice na te cenzorskie zabiegi reagowali typowo, począwszy od "piłka nożna
dla kibiców", poprzez cały repertuar o PZPN. Obserwator postanowił nie
wracać na trybuny. :-) Meczu nie przerwano, choć pewnie będzie jakaś kara
finansowa.

Swoją drogą w Klubie Kibica chyba ścierają się dwie światopoglądowo
odmienne frakcje, bo baner na chwilę ściągnięto, a potem jednak ponownie
rozwieszono.

Choć treść banera była cokolwiek głupawa, to jednak reakcja Obserwatora
tudzież cała sekwencja wydarzeń kojarzyła mi się z Białorusią, czy innymi
Chinami, gdzie wszelka krytyka instytucji państwowych jest, delikatnie
mówiąc, niemile widziana.

I jeszcze jedno: Polonia Bytom ma gracza najwyższego w OE. Jest o 7 cm
wyższy od Sretena. Śledziliśmy z zapałem pojedynki tej dwójki, bo obie
postacie posturowo urwały się z komiksów Marvela i prezentowały się
przekomicznie. Sreten "Robocop" Sretenović jednak okazał się zwycięzcą,
zapewne dzięki pokaźnym rozmiarom nie tylko w jednym wymiarze.




AJK

Posted: 8 Kwi 2008 20:03:27



08-04-2008 o godz. 18:26 CGC napisał:

Zagłębie Lubin - Polonia Bytom 0-0

Drwiłem z Korony i ŁKS-u? To co powinienem zrobić w przypadku Zagłębia
Lubin? Opisy prasowe i skrót mówią o przewadze Zagłębia i jestem w to
skłonny uwierzyć, patrząc choćby na składy obu drużyn, ale z kolei
lepsze sytuacje bramkowe miała chyba Polonia (Podstawek, ty ciapo!) I to

Ja wiem? Zagłębie przywaliło raz w poprzeczkę i dwa razy w słupek.
Szkoda Pawłowskiego, bo gdyby ta poprzeczka weszła, byłaby bramka
kolejki, a jego drugi słupek również byłby pięknym golem. Suchański
kilka razy ładnymi paradami obronił niezłe strzały, z czego
najbardziej podobał mi się strzał Melo (choć kolejna próba
Pawłowskiego z drugiej połowy też niczego sobie). Było kilka fajnych,
choć deko niecelnych strzałów Chałbiego, czy Stasiaka.

Tak, "gdyby", to i poprzeczka Pawłowskiego i strzał Melo byłyby niezłymi
golami. Co zaś do reszty - spokojnie mogę przystać na lepsze szanse dla
Zagłębia. Tak to bywa, jak się człowiek zafiksuje na tym, co widział jako
ostatnie, najlepiej zapamiętał i co daje takie wrażenie (dlatego na
Clepardii kończę opisy, a nie zaczynam od niej :-))
Więc po ponownym obadaniu materiału obadawczego i przeliczeniu sytuacji w
bębnie maszyny losującej bez wielkiej walki poddaję tezę o lepszych
sytuacjach dla Polonii :-)

Poloniści mieli mnóstwo szczęścia, bo po pierwszej połowie mogło być
spokojnie 2:0, a na koniec 4:1.

No, ten jeden po stronie Polonii to tak tego... Natomiast Zagłębiu można
by wpisać nawet 5, gdyby doliczyć okazję Dziółki :-)

Podstawek faktycznie nieźle dał ciała, gdyby tę główkę załadował w krótki
róg, to wynik meczu byłby inny.

3/4 bramki wolne, a on uderza... Nie, kurde, on nie uderza i w tym tkwi
problem - Podstawek pozwolił, żeby mu się piłka odbiła od głowy, a
ponieważ "odlatywał" od bramki, piłka straciła siłe w czasie lotu w
stronę bramkarza. Wystarczyło nawet lekkie uderzenie w piłkę, już pies
trącał, w którą stronę, i Ptak by jej nie wyjął.


nawet wtedy, gdy grała w 10. Czerwona kartka dla Przybylskiego to
jakaś bzdura, bo mogła być co najwyżej żółta (a Jackiewiczowi dałbym
nominację do Oscara za "TokrewkrewgłowemiurwołcałomgłowezaLubinumieram!!",

Na powtórkach faktycznie wygląda to trochę jak Johnny vs. Predator,

scena finałowa. Niemniej faktem jest że (a) Przybylski upuścił mu
krwi, (b) na boisko już nie wrócił. Johnny dostał bohaterski
opatrunek, a w jego miejsce wszedł Włodarczyk.
Albo standardy symulowania jakoś się ostatnio znacząco podniosły i piłkarze
nie wracają już na boisko, odtrącając bladego lekarza z defibrylatorem i
strzykawką epinefryny, tratując po drodze czającą się Kostuchę, rączym
biegiem, którego mogliby im pozazdrościć olimpijczycy, zaledwie 5 sekund po
tym, jak sędzia pokazał kartkę, albo Johnny jednak dostał autentycznego
strzała w maskę. Przybylski być może ćwiczy także ju-jitsu i czasami mylą
mu się dyscypliny, bo trochę to za silne było, jak na przypadkową kolizję.

A o tym to już pisałem w odpowiedzi na post gienia - nie twierdzę, że nie
dostał i że go nie bolało. Dostał jak najbardziej, to było widać. Ale ten
medal ma dwie strony. Strona bolesna była na pewno, rzut wolny ewidentny
i może nawet żółtko, opatrunek itd. A strona aktorska była wykonana
profesjonalnie, z uczuciem i na imponującą ilość taktów, tym bardziej, że
widać w co Jackiewicz dostał, za co się trzymał, a dziś jeszcze doszedł
"komunikat o stanie zniszczeń".


Z Włodarczykiem mogło być tak, jak tym pasterzem z bajki, który ciągle
wszystkich ściemniał, że wilki idą, a jak naprawdę przyszły, to nikt
mu nie uwierzył. ;-)
Wszyscy już tak się przyzwyczaili, że Włodar po dostaniu piłki
natychmiast się przewraca, że kartka za ten manewr nie spowodowała
typowych kibicowskich reakcji.

A to bardzo prawdopodobne. Zresztą to jest taki mały biczyk kręcony przez
graczy na samych siebie. Tak się często kładą w okolicach pola karnego, a
od linii to już całkiem, że sędziowie zaczną ich w końcu kartkować
odruchowo, może nawet zaczną przegapiać faule. Wielokrotnie zgrzytałem tu
zębami na taktykę Garguły, który zaczyna się przerwacać od 35 metra, byle
tylko wyżebrać wolnego. Dobrze, że nie jestem sędzią (nie tylko dlatego,
że się znam na przepisach jak koza na symfonii), bo po tym, co facet
wyprawia ostatnio zagwizdałbym faul na nim, dopiero wtedy, gdyby się
doczołgał do mnie i pokazał nogę urwaną conajmniej w kolanie :-)


Fakt, okazji było bardzo dużo a ich marnowanie załamujące. Przy czym
kilka z nich ciężko nazwać zmarnowaniem, ile raczej brakiem szczęścia.
Kto kiedyś kopał piłkę, ten wie, jaka różnica dzieli piękną bramkę od
trafienia w poprzeczkę czy słupek.

Poprzeczkę czy słupek można darować (zwłaszcza poprzeczkę Pawłowskiego,
bo ten strzał w słupek...), strzał Melo ładny, a obrona jeszcze lepsza,
ale to, co się działo przy słupkach, kiedy wchodziło dośrodkowanie po
przekątnej albo równoległe do linii i żaden z dwóch-trzech lubinian w
piłkę nie trafiał (tu Chałbiński się wyspecjalizował) albo nikogo nie
było żeby zamknąć akcję... i drugi raz... i trzeci...


Zagłębiu wyraźnie przeszkodził mecz PP (przypominam, że grał tam
pierwszy skład, bodajże w 100% taki sam jak w meczu OE z Bytomiem), co
widać było w drugiej połowie -- powroty niemrawe, pojedynki biegowe
wygrywali głównie ci, którzy i tak prawie zawsze je wygrywają (Sreten,
Kolenda). Jednak gra co 3 dni w polskich warunkach wydaje się być
czymś ciężkim do osiągnięcia.

Powyższy akapit dedykuje bezimiennym budowniczym metra oraz panom z
Canal+, którzy wymyślili, żeby w nowej odkrywczej formule meczów było 32
plus, oczywiście, puchary, więc będzie jeszcze ciaśniej, jeszcze mniej
sił będą miały drużyny :-)


Zagłębie jutro gra rewanż PP, a potem Groclin. Słabo zatem widzę ten
mecz z Groclinem. Może Ula wystawi w środę skład na utrzymanie wyniku
(w końcu Zagłębie ma pięciobramkową zaliczkę), żeby z Grodziskiem za
bardzo nie polec... Ale i tak nie liczyłbym na zbyt wiele... w obu
meczach.

Ja bym liczył. Na puchar może rzeczywiście niekoniecznie, bo zaliczka
wysoka, więc nie ma sensu się męczyć, a Polonia ma jeszcze szanse na
miejsce barażowe i to chyba jest dla nich priorytet w obecnej sytuacji.
Ale w meczu z Groclinem nie wiedziałbym - mimo wszystko - na kogo
postawić. Przy odrobinie szczęścia to może być ciekawe i ładne spotkanie.


Jeszcze mała kibicowska uwaga, ocenzurowana w skrócie z meczu. Klub
kibica wywiesił baner z napisem "stop milicyjnym prowokacjom".
Obserwatorowi PZPN (łysiejący facet w zielonym płaszczu) się to bardzo
nie spodobało i poszedł opieprzyć działaczy. Facet od mikrofonu
domagał się zdjęcia banera, grożąc przerwaniem meczu. W przerwie
zaklinał się, że drugiej połowy nie będzie, jeśli baner nie zostanie
zdjęty. Potem ochroniarze przeprowadzili szturm na baner, ale widząc,
że hoolsi szykują się do obrony Częstochowy, z czego większość z
zapałem i poświęceniem Kmicica, więc stwierdzili, że aż tak dużo to im
za to nie płacą.
Kibice na te cenzorskie zabiegi reagowali typowo, począwszy od "piłka
nożna dla kibiców", poprzez cały repertuar o PZPN. Obserwator
postanowił nie wracać na trybuny. :-) Meczu nie przerwano, choć pewnie
będzie jakaś kara finansowa.
Swoją drogą w Klubie Kibica chyba ścierają się dwie światopoglądowo
odmienne frakcje, bo baner na chwilę ściągnięto, a potem jednak
ponownie rozwieszono.
Choć treść banera była cokolwiek głupawa, to jednak reakcja Obserwatora
tudzież cała sekwencja wydarzeń kojarzyła mi się z Białorusią, czy innymi
Chinami, gdzie wszelka krytyka instytucji państwowych jest, delikatnie
mówiąc, niemile widziana.

Bo ja wiem... transparenty o podobnej treści widać było na wielu
stadionach, mnie się nie podobają, jak zresztą i inne nie-sportowe (nie
mylić z niesportowymi), tym bardziej, że zadziałał tu instynkt
bezmyślno-stadny: "nie wiem, co i jak, ale czuję plemienną więź z innymi
ludźmi w szalikach, bo ich wiarygodnośc opiera się przecież na
niepohamowanej niechęci do policji, więc wywieszę głupawy transparetnt,
pobluzgam na... a, na kogokolwiek i jeszcze będę się napierdzielał po
klacie, albowiem aż do gardła mojego nie znoszę mundurów i wara od nas,
kibiców, którzy taksiębawią, taksiębawią!".
A z Białorusią czy Chinami skojarzyłaby mi się ta sytuacja, gdyby
obserwator był konsekwentny i wymusił zakończenie meczu. Albo gdyby o ten
banner poszło na kije z ochroną. A tak? Jak to u nas. Jedni wywiesili i
są dumni, drudzy kazali zdjać i też są dumni, że kazali, banner wisiał i
nie wisiał i też fajnie... Wszyscy happy i tylko wszystko jakieś takie...
:-)




AJK

Posted: 8 Kwi 2008 20:04:35



08-04-2008 o godz. 18:02 gienio napisał:


Czerwona kartka dla Przybylskiego to jakaś bzdura, bo mogła być co
najwyżej żółta (a Jackiewiczowi dałbym nominację do Oscara za
"TokrewkrewgłowemiurwołcałomgłowezaLubinumieram!!"

Co do kartki zgoda. Nawet z trybun bylo widac ze najwyzej zoltko sie
nalezy. Ale z Jackiewiczem to chyba przesadziles. Oberwal konkretnie. Przez
dluzszy czas byl opatrywany i na boisko juz nie wrocil.

Na powtórkach wyglądało to tak: uderzenie - Jackiewicz się odchyla -
moment - łapie się za twarz - moment - nogi mu się uginają - ale nie do
końca - sprawdza czy mu krew leci - moment - pada na ziemię - ale nie do
końca - bo może nie upadnie - sprawdza znowu, czy mu krew leci - nie,
jednak się przewróci - i tak dalej... Jakie robiło to wrażenie - widać po
bieżących relacjach, w których pisano nawet o złamanym nosie. A dziś
czytam, że Jackiewicz jedzie do Warszawy ze... stłuczoną wargą.
Pewnie, że go bolało - sam parę razy tak dostalem w walce o piłkę i
jeszcze pamiętam, jak to jest. Ale wrażenie z tej całej sytuacji i tego
padania na 7/8 z synkopą w meczu z Polonią wyniosłem właśnie takie i nic
na to nie poradzę.
Co zaś do zmiany - cios, który dostał i jego skutki chyba tylko
przyspieszyły decyzję Ulatowskiego, bo ofensywę musiał wzmocnić tak czy
owak, a na czekanie aż Jackiewicz będzie zdolny do gry za dwie czy za 10
minut - w tej formie Zagłębia i Polonii, przy tym przebiegu meczu - chyba
nie mógł sobie pozwolić.




qrac

Posted: 8 Kwi 2008 21:32:55




Korona Kielce - ŁKS Łódź 2-0
Szedłem na mecz z przekonaniem że wszyscy odpuszczą. Piłkarze zagrają

bez ikry, kibice (ci co przyjdą) przyjdą z minorowym nastawieniem. W obu
przypadkach myliłem się i może dlatego wróciłem zadowolony do domu.


ŁKS jak zwykle w rundzie wiosennej zagrał piłkę szybką, poukładaną,
wypracował sobie parę okazji i.. i nic z nich nie wyszło. Najpierw
zmarnowana sytuacja Jovinho,
oj zmarnował .... ale ja nie płakałem z tego powodu


potem obroniony przez Kowalewskiego strzał Kłosa,
w końcu to bramkarz nie bylejaki (w końcu trzeba to kiedyś pokazać)


Arifović obok słupka i kiedy wydawało się, że ŁKS potraktuje
Koronę jak Zagłębie Lubin - łódzka obrona poszła spać i niepilnowany
Gajtkowski załadował piłkę do siatki.
Tu się z Tobą nie zgodzę do końca. Korona też miała w tym czasie

sytuacje do strzelenia. Gdyby Robak był w formie, to nie próbowałbyś tak
napisać ;)

Gajtkowski bramkę strzelił,
czujesz to, Dratewka? Ojacie i laboga.
Co racja to racja ... czad sezonu. No dobra, ale Gajtkowski rozegrał

najlepszy mecz od ponad półtorej roku (to moja obserwacja ofcourse). Bo
może w formie to on nie jest, ale walczył jak nigdy. Ciekawe czemu ...
tych znaków zapytania coraz więcej ;)

A potem było jeszcze lepiej -
rezerwowy bramkarz ŁKS-u postanowił wziąć udział w konkursie na Frajera
Kolejki i w końcówce pierwszej połowy ręką zatrzymał akcję Korony poza
polem karnym. Choć mógł to zrobić na sto innych sposób. Czerwona kartka,
ŁKS w osłabieniu.
I to była jedyna akcja Robaka w tym meczu która "coś przyniosła". Nawet

nie musiał piłki dotknąć. A może to i dobrze że nie dotknął, bo nic by
wtedy nie było. Zwyczajnie dla niego mecz na minus.

Potem było 40 minut nudy, aż do momentu, gdy Edi
próbował popełnić samobójstwo, w odległości metra od bramki ŁKS-u kopiąc
się w tył głowy, bo po co w piłkę?
To nie była próba samobójstwa. Dwóch piłkarzy Korony (nie pamiętam kto)

przepuściło piłkę którą powinni wpakować do bramki. Skąd Edi mógł
widzieć że tak się stanie? ;)

Na ŁKS
starczyło, ale mam spore wątpliwości czy wystarczy(łoby) na Cracovię.

Tu się zgadzam w całej rozciągłości.




AJK

Posted: 9 Kwi 2008 10:09:10



08-04-2008 o godz. 23:32 qrac napisał:

Arifović obok słupka i kiedy wydawało się, że ŁKS potraktuje Koronę
jak Zagłębie Lubin - łódzka obrona poszła spać i niepilnowany
Gajtkowski załadował piłkę do siatki.
Tu się z Tobą nie zgodzę do końca. Korona też miała w tym czasie

sytuacje do strzelenia. Gdyby Robak był w formie, to nie próbowałbyś
tak napisać ;)

Miała, oczywiscie - pierwszy kwadrans bardziej był dla Korony, także pod
względem sytuacji. Ale potem wyraźnie na boisku zaczął dominować ŁKS i to
on miał sytuacje (zdecydowanie lepsze w dodatku).
Moim zdaniem Robak w formie był - patrzyłem na jego grę w rundzie
wiosennej i to, co pokazał w ostatnim meczu, to coraz bardziej był ten
Robak, którego brakowało od jesieni. Trochę widać po nim "syndrom Gizy"
czyli takie spięcie, żeby koniecznie strzelić bramkę (jak w pierwszej
połowie, gdy strzelał z prawej strony pola karnego, zamiast podac do
Gajtkowskiego), bo "społeczeństwo się domaga", ale poza tym, zwłaszcza w
rozegraniu (to on podawała Ediemu i wcześniej Gajtkowskiemu) czy grze bez
piłki - to jest znowu niezła forma.


Gajtkowski bramkę strzelił, czujesz to, Dratewka? Ojacie i laboga.
Co racja to racja ... czad sezonu. No dobra, ale Gajtkowski rozegrał

najlepszy mecz od ponad półtorej roku (to moja obserwacja ofcourse).
Bo może w formie to on nie jest, ale walczył jak nigdy. Ciekawe czemu
... tych znaków zapytania coraz więcej ;)

Może spodziewa się wystawienia do transferu, może sam przygotowuje sobie
grunt do odejścia (zwłaszcza w obecnej sytuacji Korony). Kto kupi i za
ile zawodnika z takim dorobkiem jaki w ostatnich 2 latach ma Gajtkowski?
wiec trzeba się zacząć starać. Z drugiej strony rzadko dostawał okazję
gry w pełniejszym wymiarze, więc może po po prostu energia go roznosiła
:-)


A potem było jeszcze lepiej - rezerwowy bramkarz ŁKS-u postanowił
wziąć udział w konkursie na Frajera Kolejki i w końcówce pierwszej
połowy ręką zatrzymał akcję Korony poza polem karnym. Choć mógł to
zrobić na sto innych sposób. Czerwona kartka, ŁKS w osłabieniu.
I to była jedyna akcja Robaka w tym meczu która "coś przyniosła". Nawet

nie musiał piłki dotknąć. A może to i dobrze że nie dotknął, bo nic by
wtedy nie było. Zwyczajnie dla niego mecz na minus.

Polemizowałbym. Zresztą zapolemizowałem już parę akapitów wyżej :-) Ale
ja mam komfort, bo sobie mogę oceniać z boku, bez zaangażowania i z tego
powodu pewnie wymagania wobec Robaka mam mniejsze :-)





qrac

Posted: 9 Kwi 2008 10:59:24



08-04-2008 o godz. 23:32 qrac napisał:

Polemizowałbym. Zresztą zapolemizowałem już parę akapitów wyżej :-) Ale
ja mam komfort, bo sobie mogę oceniać z boku, bez zaangażowania i z tego
powodu pewnie wymagania wobec Robaka mam mniejsze :-)


Mam większe, bo Robak to jedyny szybki napastnik w Koronie. A że czasy

takie że to nie my ciśniemy tylko nas coraz częściej cisną to szybki
napastnik to skarb.




CGC

Posted: 9 Kwi 2008 18:46:03




Poloniści mieli mnóstwo szczęścia, bo po pierwszej połowie mogło być
spokojnie 2:0, a na koniec 4:1.

No, ten jeden po stronie Polonii to tak tego...

Wyszedłem z założenia, że po dwójce w pierwszej połowie Zagłebie grałoby,
jak zwykle w takich sytuacjach, na czas i utrzymanie wyniku. Bez grania na
dwóch obrońców Polonia nie miałaby tylu okazji. Wówczas Bytom albo by się
załamał, albo odsłaniał się ryzykująć kontry.

Wiele okazji dla Polonii wynikało z tego, że to właśnie Zagłębie się mocno
odsłoniło, za wszelką cenę chcąc strzelić bramkę.

A o tym to już pisałem w odpowiedzi na post gienia - nie twierdzę, że nie
dostał i że go nie bolało. Dostał jak najbardziej, to było widać. Ale ten
medal ma dwie strony. Strona bolesna była na pewno, rzut wolny ewidentny
i może nawet żółtko, opatrunek itd. A strona aktorska była wykonana
profesjonalnie, z uczuciem i na imponującą ilość taktów, tym bardziej, że
widać w co Jackiewicz dostał, za co się trzymał, a dziś jeszcze doszedł
"komunikat o stanie zniszczeń".

Faktycznie, po komunikacie to trochę zwątpiłem. Może jednak standardy
symulacji naprawdę poszły w górę. W piłkę zaczyna grać pokolenie Hollywood.
Jackiewicz może dostć ksywkę "Dirty Johnny". ;-)

A to bardzo prawdopodobne. Zresztą to jest taki mały biczyk kręcony przez
graczy na samych siebie. Tak się często kładą w okolicach pola karnego, a
od linii to już całkiem, że sędziowie zaczną ich w końcu kartkować
odruchowo, może nawet zaczną przegapiać faule. Wielokrotnie zgrzytałem tu
zębami na taktykę Garguły, który zaczyna się przerwacać od 35 metra, byle
tylko wyżebrać wolnego. Dobrze, że nie jestem sędzią (nie tylko dlatego,
że się znam na przepisach jak koza na symfonii), bo po tym, co facet
wyprawia ostatnio zagwizdałbym faul na nim, dopiero wtedy, gdyby się
doczołgał do mnie i pokazał nogę urwaną conajmniej w kolanie :-)

LOL. :-)

Poprzeczkę czy słupek można darować (zwłaszcza poprzeczkę Pawłowskiego,
bo ten strzał w słupek...

Gwoli ścisłości były dwa strzały w słupek -- jeden Stasiaka z parteru,
drugi Pawłowskiego po fajnej akcji.

), strzał Melo ładny, a obrona jeszcze lepsza,
ale to, co się działo przy słupkach, kiedy wchodziło dośrodkowanie po
przekątnej albo równoległe do linii i żaden z dwóch-trzech lubinian w
piłkę nie trafiał (tu Chałbiński się wyspecjalizował) albo nikogo nie
było żeby zamknąć akcję... i drugi raz... i trzeci...

A to akurat jest lokalną specjalnością, zapewniającą okolicznym kardiologom
stały napływ klientów.

Zagłębiu wyraźnie przeszkodził mecz PP (przypominam, że grał tam
pierwszy skład, bodajże w 100% taki sam jak w meczu OE z Bytomiem), co
widać było w drugiej połowie -- powroty niemrawe, pojedynki biegowe
wygrywali głównie ci, którzy i tak prawie zawsze je wygrywają (Sreten,
Kolenda). Jednak gra co 3 dni w polskich warunkach wydaje się być
czymś ciężkim do osiągnięcia.

Powyższy akapit dedykuje bezimiennym budowniczym metra oraz panom z
Canal+, którzy wymyślili, żeby w nowej odkrywczej formule meczów było 32
plus, oczywiście, puchary, więc będzie jeszcze ciaśniej, jeszcze mniej
sił będą miały drużyny :-)

Z drugiej strony nie byłoby to takie złe -- jakoś w wielu innych ligach
można grać co 3 dni. A potem taki Wice/Mistrz Polski ma zagrać w weekend w
OE, w środę eliminacje LM/UEFA, w niedzielę kolejny mecz OE i jest buba.
Jeśli chcemy w europejskich rozgrywkach się pojawiać, to bez umiejętności
grania co 3 dni się nie obejdzie. Gdyby nasi kopacze się do niej
przyzwyczajali na codzień to raczej by nie przeszkodziło.

Ja bym liczył. Na puchar może rzeczywiście niekoniecznie, bo zaliczka
wysoka, więc nie ma sensu się męczyć, a Polonia ma jeszcze szanse na
miejsce barażowe i to chyba jest dla nich priorytet w obecnej sytuacji.

Polonia Warszawa - Zagłębie Lubin 2:3. Grało paru zmienników, ale trzon był
ten sam. Po dwie bramki strzelili Piechna i Plizga, trzecią dla ZL strzelił
Włodarczyk.

W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

Ale w meczu z Groclinem nie wiedziałbym - mimo wszystko - na kogo
postawić. Przy odrobinie szczęścia to może być ciekawe i ładne spotkanie.

Mam nadzieję. :)

A z Białorusią czy Chinami skojarzyłaby mi się ta sytuacja, gdyby
obserwator był konsekwentny i wymusił zakończenie meczu. Albo gdyby o ten
banner poszło na kije z ochroną. A tak? Jak to u nas. Jedni wywiesili i

No tak, trudno się nie zgodzić.




Cavallino

Posted: 9 Kwi 2008 20:48:09





W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

I bardzo dobrze, niech grają do upadłego, może na ligę sił zabraknie jak rok
temu Koronie.





AJK

Posted: 10 Kwi 2008 22:39:35



09-04-2008 o godz. 20:46 CGC napisał:

Poloniści mieli mnóstwo szczęścia, bo po pierwszej połowie mogło być
spokojnie 2:0, a na koniec 4:1.
No, ten jeden po stronie Polonii to tak tego...
Wyszedłem z założenia, że po dwójce w pierwszej połowie Zagłebie

grałoby, jak zwykle w takich sytuacjach, na czas i utrzymanie wyniku.
Bez grania na dwóch obrońców Polonia nie miałaby tylu okazji. Wówczas
Bytom albo by się załamał, albo odsłaniał się ryzykująć kontry.
Wiele okazji dla Polonii wynikało z tego, że to właśnie Zagłębie się
mocno odsłoniło, za wszelką cenę chcąc strzelić bramkę.

Niby tak, ale ten sposób budowania "gdyby" jest tak wielopiętrowy, że się
zadyszałem między drugim a trzecim :-) Bo równie dobrze można by przyjąć,
że skoro Zagłębie nie strzeliło w pierwszej, to gdyby Polonia
wykorzystała swoje okazje.. a wtedy Zagłębie by się podłamało... a
Polonia... i tak dalej... aż do 0-7 :-)


Zagłębiu wyraźnie przeszkodził mecz PP (przypominam, że grał tam
pierwszy skład, bodajże w 100% taki sam jak w meczu OE z Bytomiem),
co widać było w drugiej połowie -- powroty niemrawe, pojedynki
biegowe wygrywali głównie ci, którzy i tak prawie zawsze je
wygrywają (Sreten, Kolenda). Jednak gra co 3 dni w polskich
warunkach wydaje się być czymś ciężkim do osiągnięcia.

Powyższy akapit dedykuje bezimiennym budowniczym metra oraz panom z
Canal+, którzy wymyślili, żeby w nowej odkrywczej formule meczów było
32 plus, oczywiście, puchary, więc będzie jeszcze ciaśniej, jeszcze
mniej sił będą miały drużyny :-)

Z drugiej strony nie byłoby to takie złe -- jakoś w wielu innych ligach
można grać co 3 dni. A potem taki Wice/Mistrz Polski ma zagrać w
weekend w OE, w środę eliminacje LM/UEFA, w niedzielę kolejny mecz OE
i jest buba. Jeśli chcemy w europejskich rozgrywkach się pojawiać, to
bez umiejętności grania co 3 dni się nie obejdzie. Gdyby nasi kopacze
się do niej przyzwyczajali na codzień to raczej by nie przeszkodziło.

Pewnie, że tak. Tym bardziej, ze to pozwoliłoby "ograć" większą liczbę
zawodników. Tymczasem u nas jest tak, jak jest: ligę i oba puchary bardzo
często grają ci sami zawodnicy, a niektórzy jeszcze dodatkowo grają w ME.
I niby fajnie, tylko brakuje całej reszty (od zmienników - po
profesjonalny plan treningowy i odnowę na poziomie). W efekcie dostajemy
gwiazdy jednego sezonu i dobrze, jeśli to jest gwiazda dojrzała
metrykalnie - bo jesli jest to młodziak, to potem się to kończy dłuższymi
i powazniejszymi kontuzjami.
Chcemy równać do Europy - fajnie. Ale równajmy świadomie i
profesjonalnie, po to, zeby dorównać, a nie po to, żeby upchnąć jak
najwięcej meczów w tygodniu, miesiacu, roku dla samego upychania (lub
oglądalności).

Ja bym liczył. Na puchar może rzeczywiście niekoniecznie, bo zaliczka
wysoka, więc nie ma sensu się męczyć, a Polonia ma jeszcze szanse na
miejsce barażowe i to chyba jest dla nich priorytet w obecnej sytuacji.

Polonia Warszawa - Zagłębie Lubin 2:3. Grało paru zmienników, ale trzon

był ten sam. Po dwie bramki strzelili Piechna i Plizga, trzecią dla ZL
strzelił Włodarczyk.

Czyli wyszło kompromisowo - "za wiele" to nie było, skoro 3-2, ale jednak
przeszli dalej :-)


W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

Mam nadzieję, że tachli "my wam węgiel - wy nam banana" nie będzie i że
walka będzie emocjonująca. Wiśle zależy, pozostałym zależy bardzo.
Swoja drogą czołówka ligi w czołówce pucharu. Jedyna różnica to Lech/
Zagłębie, ale poza tym - chyba nie ma przypadków i widać, kto w tym
sezonie rzeczywiście jest silny.





CGC

Posted: 11 Kwi 2008 20:41:31




Niby tak, ale ten sposób budowania "gdyby" jest tak wielopiętrowy, że się
zadyszałem między drugim a trzecim :-) Bo równie dobrze można by przyjąć,
że skoro Zagłębie nie strzeliło w pierwszej, to gdyby Polonia
wykorzystała swoje okazje.. a wtedy Zagłębie by się podłamało... a
Polonia... i tak dalej... aż do 0-7 :-)

Cóż, w moim gdybaniu zapewne sporo jest myślenia życzeniowego... Zagłębie
ma zwyczajnie talent do prawie strzelonych bramek.

Pewnie, że tak. Tym bardziej, ze to pozwoliłoby "ograć" większą liczbę
zawodników. Tymczasem u nas jest tak, jak jest: ligę i oba puchary bardzo
często grają ci sami zawodnicy, a niektórzy jeszcze dodatkowo grają w ME.
I niby fajnie, tylko brakuje całej reszty (od zmienników - po
profesjonalny plan treningowy i odnowę na poziomie). W efekcie dostajemy
gwiazdy jednego sezonu i dobrze, jeśli to jest gwiazda dojrzała
metrykalnie - bo jesli jest to młodziak, to potem się to kończy dłuższymi
i powazniejszymi kontuzjami.
Chcemy równać do Europy - fajnie. Ale równajmy świadomie i
profesjonalnie, po to, zeby dorównać, a nie po to, żeby upchnąć jak
najwięcej meczów w tygodniu, miesiacu, roku dla samego upychania (lub
oglądalności).

Ponieważ należę do nielicznych w tym kraju ludzi, którzy -- uwaga, uwaga --
NIE ZNAJĄ SIĘ NA PIŁCE NOŻNEJ (nawet, jak się ostatnio okazało, o spalonym
mam pojęcie dużo mniejsze niż mi się wydawało), nie jestem w stanie się do
powyższego sensownie odnieść. Z jednej strony słyszę, że jakieś takie
rzeczy w postaci odnowy biologicznej itp. się dzieją w Zagłębiu Lubin
(akurat losy tej drużyny śledzę najdokładniej) i innych klubach, jest prof.
Chmura i jego różne fizjologiczne gusła, różne specjalistyczne badania,
wizyty w klinikach, indywidualne programy treningowe, specjalne diety, ale
z drugiej strony widziałem co z naszym Mistrzem Polski zrobił Mistrz
Rumunii. Może, kurde, do tych wszystkich fizjologów trzeba psychologa
dorzucić? W sumie ciekawe, jak ta cała otoczka wygląda np. w Premier
League, czy chociaż Bundeslidze?

Ja bym liczył. Na puchar może rzeczywiście niekoniecznie, bo zaliczka
wysoka, więc nie ma sensu się męczyć, a Polonia ma jeszcze szanse na
miejsce barażowe i to chyba jest dla nich priorytet w obecnej sytuacji.

Polonia Warszawa - Zagłębie Lubin 2:3. Grało paru zmienników, ale trzon
był ten sam. Po dwie bramki strzelili Piechna i Plizga, trzecią dla ZL
strzelił Włodarczyk.

Czyli wyszło kompromisowo - "za wiele" to nie było, skoro 3-2, ale jednak
przeszli dalej :-)

W dwumeczu łącznie 8:2 dla zagłębia. Może to i nie "za wiele", ale nikt
większą przewagą bramkową nie awansował. Inna sprawa, że nie każdy miał
drugoligowego przeciwnika.

W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

Mam nadzieję, że tachli "my wam węgiel - wy nam banana" nie będzie i że
walka będzie emocjonująca. Wiśle zależy, pozostałym zależy bardzo.

W sumie czemu Wiśle zależy? Puchary mają i tak gwarantowane. Czyżby
chodziło o podwójną koronę?

Swoja drogą czołówka ligi w czołówce pucharu. Jedyna różnica to Lech/
Zagłębie, ale poza tym - chyba nie ma przypadków i widać, kto w tym
sezonie rzeczywiście jest silny.

Lech, bo odpadł szybko, a Zagłębie, bo zaszło daleko? Wiesz, skoro ten
turniej jest tak skonstruowany, że drugoligowcy mogą wejść do 1/4, to
raczej nie ma się czemu dziwić.

Siłę zespołów zdecydowanie najlepiej oddaje tabela OE...




CGC

Posted: 11 Kwi 2008 20:43:09




W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

I bardzo dobrze, niech grają do upadłego, może na ligę sił zabraknie jak rok
temu Koronie.

Wisła może sobie na to pozwolić. Zagłębie -- z innych powodów -- też. Oba
zespoły nie trafiły na siebie, zatem rozkład motywacji jest dość ciekawy.
Ciekawe, jakie składy wystawi każda drużyna...




Cavallino

Posted: 11 Kwi 2008 21:52:01





W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

I bardzo dobrze, niech grają do upadłego, może na ligę sił zabraknie jak
rok
temu Koronie.

Wisła może sobie na to pozwolić. Zagłębie -- z innych powodów -- też.

I jak się pewnie domyślasz, akurat nie o to zespoły mi chodzi. ;-)





CGC

Posted: 12 Kwi 2008 11:18:40




W PP robi się ciekawie, zostali: Wisła, Legia, Groclin, Zagłębie.

I bardzo dobrze, niech grają do upadłego, może na ligę sił zabraknie jak
rok
temu Koronie.

Wisła może sobie na to pozwolić. Zagłębie -- z innych powodów -- też.

I jak się pewnie domyślasz, akurat nie o to zespoły mi chodzi. ;-)

Jasne, że się domyślam. I te dwa wzmiankowane zespoły też doskonale wiedzą,
kto im depcze po piętach w OE. Tym bardziej jestem ciekaw składów na PP.




AJK

Posted: 21 Kwi 2009 10:17:01



Tradycyjnie - subiektywne uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla
zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych
rozmowach.


Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1

"Czasami aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza naszego klubu"... kibic.
Bo prezes się wkurzył, trener okopał w czymś, co zaczyna wyglądać na
lekkie doktrynerstwo, a piłkarze przemęczali się tylko do momentu
zdobycia bramki. Potem im zdecydowanie przeszło. Mogła Cracovia wygrać
3:0, ale skuteczność jak zwykle spędziła pół meczu na Błoniach. Obrona
przysypiała i dobrze, że nie spał Cabaj. Śląsk nie grał prawie nic, to
była drużyna zupełnie niepodobna do tej, którą pamiętam z jesieni i w
piątek spokojnie do ogrania. Skoro jednak gospodarze nie chcieli... W
Cracovii poza Cabajem na wyróżnienie zasłużyli Sasin, Nowak i Ślusarski,
w Śląsku - przede wszystkim Socha, Kaczmarek (jaja, nie?), trochę Mila i
trochę Szewczuk. Celeban miał szczęście, że nie wyleciał za drugą żółtą.
Wspomniani na wstępie kibice zamiast pozytywnym dopingiem, zwłaszcza w
momencie utraty bramki, zapewne z przemęczenia reagowali pieśniami o
starej Wiśle, a w ramach odreagowywania frustracji i dla uczcczenie
rocznicy (okrągłej) urządzili sobie bratobójczą najebkę.
Śląsk gra następny mecz z Jagiellonią Białystok i kolejny remis wcale
mnie nie zdziwi, a Cracovia gra z Polonią Bytom i powinna ten mecz
wygrać. Nie tylko dlatego, że musi, ale także dlatego, że spokojnie jest
w stanie.


Piast Gliwice - Legia Warszawa 0:1

I nie było łatwo. Legia wymęczyła zwycięstwo, ale jednak wymęczyła i trzy
punkty się liczą. Chinyama znowu błysnął, bramka śliczna, Mucha bronił,
co było do wybronienia, Rzeźniczak mylił się bardzo, reszta biegała i
wcale nie przekonywała, że jest lepsza od zawodników Piasta. Piast
ambitnie i szkoda, że nie udało mu się obronić remisu. Co do Kasprzika,
to nie wiem, czy jego zachowanie można nazwać błędem, jak chce część
prasy. Nie poszedłby do Chinyamy, to ten by go zrobił w jakiś inny
sposób. Zaryzykował i niewiele brakło, żeby to ryzyko się opłaciło. Bo
iluż graczy z naszej ligi strzeliłoby z takiego kąta, z jakiego trafił
"Tejksiu"?
Piast teraz gra z ŁKS-em i pewnie liczy, że łodzianom wystarczą już teraz
tylko remisy, a Legia gra z Lechem i niechże to będzie mecz ciekawszy
niż poprzedni, ploooosiem i robię kotka ze Shreka.


GKS Bełchatów - Odra Wodzisław 3:0

Odra grała chyba z oczami wbitymi w tabelę i uznała, że skoro Cracovia
zremisowała, to oni już (względnie jeszcze) nie muszą się męczyć. No i
się nie męczyli - jedyny dobry fragment gry Odry to pierwszy kwadrans
drugiej połowy - nawet celne strzały były. I fatalne zachowanie Rygela,
który ze dwie akcje zepsuł koncertowo. Żeby nie Stachowiak - mogło być i
5:0, bo GKS Bełchatów zagrał bardzo mądrze i zabójczo skutecznie. Z
drugiej strony, Odra wcale GKS-owi w zdobywaniu bramek nie przeszkadzała
- to, co zrobili obrońcy przy pierwszej bramce zrzuciło mnie z krzesła i
posiniaczyło śmiechem. Przy pozostałych zachowanie wodzisławskiej obrony
było trochę lepsze, ale tylko trochę. Małe trochę. Nowak znowu mordował
na zimno, Cetnarski, Rachwał i Gol solidnie, obrona stanowczo, a Sapela
niepotrzebnie kozaczy i kiedyś się natnie.
Bełchatów gra teraz z Ruchem Chorzów i to nie jest dobra wiadomość dla
"Niebieskich", bo samym Grzybem i Jezierskim niewiele się zwojuje, a
Odra będzie grać z Polonią Warszawa i jeśli obrońcy odstawią takie jaja
jak w meczu z Bełchatowem, to nawet Ivanovski będzie mógł ustrzelić
hat-tricka, a Jodłowiec zatrzyma się chyba na dziewięciu.


Polonia Warszawa - Lechia Gdańsk 1:1

Jedno z lepszych spotkań tej kolejki, działo się sporo i mogło dziać się
więcej, gdyby Polonii chciało się zagrać coś bardziej skomplikowanego
niż tylko "Przyrowski.. Ivanovski... i się zobaczy". Zwłaszcza, że gra
po skrzydłach całkiem im wychodziła (brawa dla Mąki), więc czemu tak
rzadko to grali?... Bramka Cvirika pechowa, bramka Zabłockiego bardzo
ładna, Jodłowiec znowu pokazał klasę, a Majewski znowu nie pokazał nic.
Ivanovski o wiele lepiej sie sprawdzał jako pomocnik. W Lechii Kapsa
niepewnie, Zabłocki i Kaczmarek przewracali się kiedy tylko mogli i
niech im ktoś powie, że "życie to nie teatr" i piłka też nie. Za to
kiedy już Kaczmarek kogoś przewrócił, to na tyle skutecznie, że dostał
czerwoną kartkę. Przed derbami. Talent. Surma jak zwykle solidnie i
szkoda Piątka, bo ten chyba też w derbach nie zagra. I bodaj Zabłocki
też. W związku z czym szanse Lechii na wygraną z Arką maleją
zastraszająco, o ile jeszcze jakieś są.
Polonia Warszawa grać będzie z Odrą Wodzisław. Kiedyś mogłaby się
martwić, bo Odra potrafiła lepszym zajść za skórę, ale w obecnej
dyspozycji Odry (zwłaszcza obrony) Polonia jeśli nie wygra - to na
własne życzenie.


Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów 1:0

Czy ktoś pokazał chorzowianom tabelę? Wiedzą, co i jak, czy ich Pietrzak
trzyma w błogiej nieświadomości i przekonaniu, że są na miejscu
czwartym? Kolejny przykład nieskuteczności i braku pomysłu, choć tym
razem przynajmniej była to szybsza nieskuteczność i dynamiczny brak.
Jagiellonia była do ogrania, ale jak nie to nie, przecież nie będą się
prosić. Gdyby Twardowski miał lepiej nastawiony celownik - byłoby ze
3:0, gdyby "Franek" został na boisku - pewnie też. Nieźle Bruno (świetne
podanie do Grosickiego), ambitnie Grosicki, mimo wszystko bardzo dobrze
Twardowski (debiutantom wiele się wybacza i niech no chłopak się
oswoi..), kolejny świetny mecz Piotra Lecha. Ruch... jak to Ruch.
Teraz "Jaga" gra ze Śląskiem i jak pisałem spodziewam się remisu, Ruch -
też jak wyżej.


Bramka kolejki
Nominowani

Takesure Chinyama - gol na 0:1 w meczu Piast Gliwice - Legia Warszawa
Kamil Grosicki - gol na 1:0 w meczu Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów
Marcelo - gol na 0:1 w meczu Arka Gdynia - Wisła Kraków
Jakub Zabłocki - gol na 1:1 w meczu Polonia Warszawa - Lechia Gdańsk
Cvirik nie, bo nie będę się znęcał.


Wygrywa jednogłośnie przez aplauz, aklamację i podniesienie rąk...
Marcelo

Co poza tym?
Górnik Wieliczka wygrał 1:0 ze Stalą Poniatowa i wciąż utrzymuje się nad
strefą barażową. Hutnik Kraków przegrał z lidąrujacym LKS Bruk-Bet
Nieciecza 0:1 i spadł na trzecie miejsce, a Garbarnia przegrała ze Stalą
Połaniec i wzruszyła ramionami, bo co jej to, skoro niczym nie ryzykuje.
Clepardia jak zwykle - tym razem ze Świtem Krzeszowice, Prądniczanka tak
samo, tylko z Pogonią Skotniki i to aż 0:4. Honor krakowskich klubów
obroniła Wieczysta, która przejechała się po Węgrzcance, a kiedy opadł
"pól bitewnych czarny pył" okazało się, że przejechała się aż sześcioma
bramkami. Wieczysta jest trzecia w VI lidzie i czyha teraz na potknięcie
Lotnika Kryspinów, żeby wskoczyć na miejsce dające awans.

W meczu na szczycie małopolskiej II ligi kobiet Bronowianka wygrała ze
Starówką Nowy Sącz 4:1 i niemal zapewniła sobie miejsce w barażach o
wejście do I ligi. Niemal, bo zostały jeszcze 4 kolejki, ale trudno
przypuścić, żeby Bronowianka straciła przewagę 6 punktów nad Starówką.
Choć, oczywiście, wszystko się może zdarzyć, bo jak wiadomo kobiety...
to kobiety :-)
Relacja "podróżowa" się robi.





Mark

Posted: 21 Kwi 2009 10:41:05




I nie było łatwo. Legia wymęczyła zwycięstwo,

zagrala ladny mecz i przyjemna dla oka pilke..
:D




Cavallino

Posted: 21 Kwi 2009 10:46:09




I nie było łatwo. Legia wymęczyła zwycięstwo,

zagrala ladny mecz i przyjemna dla oka pilke..
:D

zupełnie innym.
W każdym razie jego relacji z tym co się samemu widziało, nie sposób
skojarzyć.





UGI

Posted: 21 Kwi 2009 08:22:53





zagrala ladny mecz i przyjemna dla oka pilke..

Niestety prawda jest ze jak w kazdym meczu ogada sie zenade to i latwiej
czlowieka zachwycic byle czym.






UGI

Posted: 21 Kwi 2009 08:24:21





zupełnie innym.

Jesli zawsze to prosze rzadkiem mi ustawic te mecze. Albo po postu nie
pieprzyc glupot. Różnice zdan na temat trzech meczów to nie jest zawsze.






Cavallino

Posted: 21 Kwi 2009 11:01:53





zupełnie innym.

Jesli zawsze to prosze rzadkiem mi ustawic te mecze.

Znaczy mam się przekopać przez kilka lat postów?
Żeby znaleźć te kilka meczów, które Ci w ten sam sposób wytykałem?

Nie chce mi się.
W tym sezonie ze trzy razy, w poprzednich ze dwa minimum (chyba Górnik-Lech
i Ruch-Lech).
Znalazłoby się trochę.





AJK

Posted: 21 Kwi 2009 11:03:25



21-04-2009 o godz. 12:41 Mark napisał:

I nie było łatwo. Legia wymęczyła zwycięstwo,

zagrala ladny mecz i przyjemna dla oka pilke..
:D

"Ładny" i "przyjemny" to są kategorie wybitnie subiektywne, a z meczami
jest jak z zupą: jednemu szczawiowa, drugiemu barszcz :-) Zależy, czego
kto w zu... w meczu szuka. Jedni wolą szachy, inni zapylanie 90 minut,
byle szybko, jeszcze strzelanie byle gdzie, byle w stronę. Wcale by mnie
nie zdziwiło, gdyby komuś się mecz Legii podobał i pisał o nim jako o
"spokojnym, mądrym spotkaniu, które wygrane było spokojnie, więc nie
było sensu się męczyć". Opinia tyle samo warta, co moja czy jakaś inna.
Bo opinia właśnie :-)

A poza tym, ja się rzeczywiscie nie znam. Wystarczy poczytać cotygodniowe
przewidywania na następną kolejkę :-)




Mark

Posted: 21 Kwi 2009 13:03:06




Wcale by mnie
nie zdziwiło, gdyby komuś się mecz Legii podobał

...a mnie by zdziwilo bo przypadkiem go akurat ogladalem i mozna powiedziec
o nim wiele ale na pewno nie to ze byl dobry, ladny, etc.
Raczej - nudy i kopanina..:)




tees

Posted: 21 Kwi 2009 13:14:32





Wcale by mnie
nie zdziwiło, gdyby komuś się mecz Legii podobał

Mnie się bardzo podobał, dokąd Legia nie strzeliła gola :))

pzdrw
tees






UGI

Posted: 21 Kwi 2009 16:25:57




Znaczy mam się przekopać przez kilka lat postów?

Szczerze mowiac nie potrafie sobie przypomniec by przed seria "Tour de OE"
kiedykolwiek byl spor o jakis mecz. Moze poza Lech Wisla 3:3 ale nie bede
pokazywal klawiatura kto widzial cos zupelnie innego niz reszta :-)




Danpe

Posted: 21 Kwi 2009 16:32:48





Wspomniani na wstępie kibice zamiast pozytywnym dopingiem, zwłaszcza w
momencie utraty bramki, zapewne z przemęczenia reagowali pieśniami o
starej Wiśle, a w ramach odreagowywania frustracji i dla uczcczenie
rocznicy (okrągłej) urządzili sobie bratobójczą najebkę.

znooooow? a o co tym razem poszlo?
Znow o matki Wislakow?
W tym jednym punkcie i w tym jednym klubie sie zgodze z Cavallino, tym
oslom nie warto nawet trybuny na 500 osob stawiac, predzej czy pozniej
i tak sie pobija, nawet jak bedzie tych bezmozgow na meczu tylko 2.


Piast Gliwice - Legia Warszawa 0:1

I nie było łatwo. Legia wymęczyła zwycięstwo, ale jednak wymęczyła i trzy
punkty się liczą. Chinyama znowu błysnął, bramka śliczna

oby to byla ostatnia w tej rundzie :D

Piast teraz gra z ŁKS-em i pewnie liczy, że łodzianom wystarczą już teraz
tylko remisy, a Legia gra z Lechem i niechże to będzie mecz ciekawszy
niż poprzedni, ploooosiem i robię kotka ze Shreka.

Z Lechem na pewno bedzie ciekawszy - chocby stawka meczu powinna oba
zespoly troche zmobilizowac.
Licze na remis.


GKS Bełchatów - Odra Wodzisław 3:0

Odra grała chyba z oczami wbitymi w tabelę i uznała, że skoro Cracovia
zremisowała, to oni już (względnie jeszcze) nie muszą się męczyć. No i
się nie męczyli

Za to mnie juz mecza, niechze w koncu spadna do tej pierwszej-drugiej
ligi!

Polonia Warszawa - Lechia Gdańsk 1:1


Lechia to dziwny klub, czasami potrafia zagrac fajny mecz, a czasami
to az sie niedobrze robi ogladajac ich nieudolna parodie futbolu. Pod
tym wzgledem troche mi przypomina Odre z poprzednich sezonow -
generalnie grali piach, a czasami im wychodzil fajny meczyk i
potrafili pokonac lidera.
Tylko czy w Lechii to nie bedzie ciut za malo, aby na stale zagoscic w
ekstraklasie...







. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
Webdesign - Firma Handlowa "Oli-Mat" - Miasta Skandynawii - Malowanki dla dzieci - pożyczka Borny Sulinów - projekty domów - Tuning