sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Piłka Nożna 2008 / kolejka 05 - pozostałe mecze
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
KIBIC

Posted: 16 Wrz 2008 15:19:34





Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:0

Pierwsza połowa na remis, a w drugiej Legia zaczęła grać swoją tegoroczną
piłkę - fatalnie w środku,

No jednak druga bramka padła po akcji ze środka :P
Ale oczywiście środek był mniej aktywny.

Bardzo mi się fajnie oglądało ten mecz, bo choć bramka długo nie padała to w
grze Legii było tak dużo pomysłowości, szybkości, zaangażowania i akcji, że
byłem jakoś wyjątkowo spokojny o wynik. A nawet przez chwilkę pomyślałem, że
jeśli nawet nie wygrają to z taką grą jak dziś będą w lidze mocni.

Jeśli w meczu z Cracovią potwierdzą tą dobrą formę to napiszę, że "Idziemy
na Miszcza" ;)







yamma

Posted: 16 Wrz 2008 16:39:40




Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:0

Pierwsza połowa na remis, a w drugiej Legia zaczęła grać swoją
tegoroczną piłkę - fatalnie w środku, ale za to świetnie skrzydłami.
Szałachowski, a zwłaszcza Radović robili z gdynianami, co chcieli. Na
szczęście dla Arki spał środek - Roger po dwóch niezłych podaniach,
stwierdził, że skoro koledzy nie wykorzystują, to on idzie do domu,

No właśnie tutaj bym się nie zgodził. Faktem jest, że Roger nie jest jeszcze
w takiej formie jak powinien ale to, że w środku gra nie wyglądała jeszcze
tak jak powinna, to raczej zasługa pary Iwański - Borysiuk. Roger w tym
ustawieniu gra cofniętego napastnika i jego zadaniem jest wspieranie akcji
skrzydłami. I trzeba przyznać, że zarówno w I jak i w II połowie takich
akcji było kilka i to naprawdę w hiszpańskim stylu, czyli klepka pomiędzy
3-4 piłkarzami i już mamy pole karne. Jeśli miałbym pretensje do Rogera, to
głównie o to, że zostaje na 30 metrze wtedy, gdy powinien wejść w pole
karne. 30 metr w akcjach ofensywnych, to miejsce Iwańskiego z
Borysiukiem/Tito/Vuko. Roger musi poprawić wydolność i szybkość, bo z tym
jest krucho. Na pewno nie będzie rozwijał się na równi z kolegami, bo po ME
ma ogromne zaległości treningowe.

Iwański strzelał, kiedy powinien podać i dryblował, kiedy powinien
strzelać. Za to Borysiuk bardzo ładnie w defensywie. Obecność i gra
Astiza wyraźnie uspokoiła kolegów, a przygody Descargi i Tito
zaczynają już po prostu śmieszyć.

Kogo śmieszą, tego śmieszą. Polska liga, to w większości rzeźnia. Gdynianie
zdecydowanie nie odstawiali nóg (Wiślacy zresztą też. Aż dziw, że żaden
Lechita nie skończył tego meczu o kulach.). Tito ma skręconą kostkę, więc do
gry pewnie będzie gotowy już za dwa tygodnie, natomiast Descarga (po
zderzeniu z Karwanem) dopiero czeka na badania. Prawdopodobnie coś nie tak
jest z więzadłami a to może go załatwić na długie tygodnie.

Chinyama odzyskuje formę (bardzo
ładna, choć szkolna bramka), a że masy nabrał - może być tym
groźniejszy. Szałachowski przy drugiej bramce zasłużył na brawa za
uwagę i koleżeństwo; Radoviciowi należała się nagroda za pracę, którą
wkłada w każdy mecz.

IMO, dużo do życzenia pozostawiają umiejętności tej ofensywnej trójki
(Chinyama, Radovic i Szałachowski). Było w meczu kilkanaście sytuacji pod
polem karnym, które powinny skończyć się akcją bramkową a zostały koncertowo
spartolone przez któregoś z nich. Do pola karnego to wygląda naprawdę
nieźle, natomiast w polu karnym jest mnóstwo nietrafnych decyzji.

W Arce bardzo dobry mecz zagrał Karwan,
próbowali szarpać Sokołowski i Wachowicz - reszta jakby
przestraszona. Witkowski niepewnie. Niepewnie też Mucha, na szczęście
bez konsekwencji.

Arka grała do 60 minuty, potem pękła. A jak pękła, to już tylko mogła
poprosić o najniższy wymiar kary. Ja się zresztą nie dziwię, mało który
polski klub potrafi grać ostrym pressingiem dłużej niż godzinę a samym
pressingiemi meczu się nie wygra - trzeba jeszcze coś stworzyć przodu.
yamma





AJK

Posted: 16 Wrz 2008 16:47:38



16-09-2008 o godz. 17:19 KIBIC napisał:

Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:0

Pierwsza połowa na remis, a w drugiej Legia zaczęła grać swoją tegoroczną
piłkę - fatalnie w środku,

No jednak druga bramka padła po akcji ze środka :P

Dzięki iście przedwojennej uprzejmości gdyńskiej obrony, która widząc
biegnącego Chinyamę, grzecznie roztąpiła się przed nim, no bo skoro tak
leci, to pewnie mu się spieszy i niegrzecznie byłoby mu przeszkadzać :-)
Zresztą druga bramka geograficznie też "środkowa" :-)
Ale środek-środek, czyli rozegranie i współpraca "przez" Rogera i
Iwańskiego - fatalna. Jakby mieli problem z porozumieniem. Z Gizą
Rogerowi wychodziło lepiej.


Jeśli w meczu z Cracovią potwierdzą tą dobrą formę to napiszę, że
"Idziemy na Miszcza" ;)

Legia na miszcza idzie co roku, więc nie widzę powodu, żeby i w tym nie
miała się mocno liczyć. Jak dla mnie liczy się i to bardzo poważnie.
Wpadki z Hiszpanami niczego nie zmieniają, skład Legia ma szeroki i
wszechstronny i niech jeszcze środek (Roger-Iwański-Giza-Vuković-
-Borysiuk) złapie równą formę, niech go Urban poukłada... może spokojnie
wystarczyć, zwłaszcza, że Wisła albo już jest w dołku albo go zaraz
złapie (krótka ławka, kontuzje, ogólna frustracja wiekowo-foinansowa i
"my chcemy do Heniaaaa!"), zresztą dla mnie w tym roku faworytem nie była
i teraz tym bardziej nie jest. A Lech... No, to Ci już Cavallino powie,
że skoro Smuda to łojezusiemaryjoiwszyscyświęci i żadnego mistrzostwa nie
będzie :-) A ja powiem, że boję się tylko o kontuzje w koncówce sezonu.
Jak dla mnie Legia jeszcze przed sezonem była w trójce poważnych
kandydatów do mistrzostwa i nic się tu nie zmieniło. Co najwyżej dojdzie
czwarty kandydat (Polonia Warszawa? Arka? a może... Śląsk? :-)) i będzie
ciekawiej.




yamma

Posted: 16 Wrz 2008 16:57:06




Bardzo mi się fajnie oglądało ten mecz, bo choć bramka długo nie
padała to w grze Legii było tak dużo pomysłowości, szybkości,
zaangażowania i akcji, że byłem jakoś wyjątkowo spokojny o wynik. A
nawet przez chwilkę pomyślałem, że jeśli nawet nie wygrają to z taką
grą jak dziś będą w lidze mocni.

Żeby jeszcze debile z Żylety zaczęli w końcu tą swoją akcję "Pusty stadion",
to już byłoby super fajnie. Bo to co zaprezentowali w sobotę, to już szczyt
głupoty (po pierwszej bramce zaczęli skandować to co zwykle, czyli "ITI
sp***"). BTW, czy jest tu ktoś, kto był na stadionie i mógłby mi wytłumaczyć
dlaczego pod koniec meczu wydzierali się kilkakrotnie "Całą Kryta
odpowiada."? I dlaczego Kryta nie odpowiadała?
yamma







Posted: 16 Wrz 2008 17:58:37






Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:0

Pierwsza połowa na remis, a w drugiej Legia zaczęła grać swoją tegoroczną
piłkę - fatalnie w środku,

No jednak druga bramka padła po akcji ze środka :P
Ale oczywiście środek był mniej aktywny.

Bardzo mi się fajnie oglądało ten mecz, bo choć bramka długo nie padała to
w

grze Legii było tak dużo pomysłowości, szybkości, zaangażowania i akcji, że
byłem jakoś wyjątkowo spokojny o wynik. A nawet przez chwilkę pomyślałem,
że

jeśli nawet nie wygrają to z taką grą jak dziś będą w lidze mocni.

Jeśli w meczu z Cracovią potwierdzą tą dobrą formę to napiszę, że "Idziemy
na Miszcza" ;)

Wystarczył powrót Astiza, posadzenie na ławke Kiełbowicza, to i gra się
polepszyła. Teraz tyły są zabezpieczone, nawet Szala zaczął grać pewniej ;)
Teraz tylko poprawić skuteczność w ataku będzie git.






Posted: 16 Wrz 2008 17:58:38






Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:0

Pierwsza połowa na remis, a w drugiej Legia zaczęła grać swoją tegoroczną
piłkę - fatalnie w środku,

No jednak druga bramka padła po akcji ze środka :P
Ale oczywiście środek był mniej aktywny.

Bardzo mi się fajnie oglądało ten mecz, bo choć bramka długo nie padała to
w

grze Legii było tak dużo pomysłowości, szybkości, zaangażowania i akcji, że
byłem jakoś wyjątkowo spokojny o wynik. A nawet przez chwilkę pomyślałem,
że

jeśli nawet nie wygrają to z taką grą jak dziś będą w lidze mocni.

Jeśli w meczu z Cracovią potwierdzą tą dobrą formę to napiszę, że "Idziemy
na Miszcza" ;)

Wystarczył powrót Astiza, posadzenie na ławke Kiełbowicza, to i gra się
polepszyła. Teraz tyły są zabezpieczone, nawet Szala zaczął grać pewniej ;)
Teraz tylko poprawić skuteczność w ataku i będzie git.




Cavallino

Posted: 16 Wrz 2008 18:14:15





Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:0

Pierwsza połowa na remis, a w drugiej Legia zaczęła grać swoją
tegoroczną piłkę - fatalnie w środku, ale za to świetnie skrzydłami.
Szałachowski, a zwłaszcza Radović robili z gdynianami, co chcieli. Na
szczęście dla Arki spał środek - Roger po dwóch niezłych podaniach,
stwierdził, że skoro koledzy nie wykorzystują, to on idzie do domu,

No właśnie tutaj bym się nie zgodził. Faktem jest, że Roger nie jest
jeszcze w takiej formie jak powinien

Roger w tym meczu nie istniał.
Wystarczyło go mocno zaatakować, a tak grała pomoc Arki i nie był w stanie
piłki przyjąć i nie stracić jej w ciągu 2 sekund.
To był chyba jego najsłabszy mecz od kiedy gra w Polsce.
A Ty nawijasz coś o jego formie......





Cavallino

Posted: 16 Wrz 2008 18:16:42





A Lech... No, to Ci już Cavallino powie,
że skoro Smuda to łojezusiemaryjoiwszyscyświęci i żadnego mistrzostwa nie
będzie :-)

Na razie Lech posiada 3 zdrowych obrońców i 4 kontuzjowanych.
A jeszcze się sezon na dobre nie rozpoczął i kartek nie nałapali.

Co oczywiście nie znaczy że nie wierzę w jakieś tam szanse na majstra.





Rychu

Posted: 16 Wrz 2008 19:28:18



Ale środek-środek, czyli rozegranie i współpraca "przez" Rogera i
Iwańskiego - fatalna. Jakby mieli problem z porozumieniem. Z Gizą
Rogerowi wychodziło lepiej.

Roger to generalnie ma ostatnio problemy, żeby się porozumieć
nawet ze swoimi nogami, a co dopiero z Iwańskim.

To chyba przez to, że do tej pory zawsze grał w koszulce
z napisem Roger nad numerem. Od tego sezonu ma napisane
Guerreiro i jakoś mu gorzej się biega. Uszła z niego
brazylijska dusza?




ReddyS

Posted: 16 Wrz 2008 20:44:27




z napisem Roger nad numerem. Od tego sezonu ma napisane
Guerreiro i jakoś mu gorzej się biega. Uszła z niego
brazylijska dusza?

a wg. Szpaka czyta się "rodzeiro";P




Andy

Posted: 16 Wrz 2008 18:19:24



A Lech... No, to Ci już Cavallino powie,
że skoro Smuda to łojezusiemaryjoiwszyscyświęci i żadnego mistrzostwa nie
będzie :-)

Na razie Lech posiada 3 zdrowych obrońców i 4 kontuzjowanych.
A jeszcze się sezon na dobre nie rozpoczął i kartek nie nałapali.

O kartki akurat nie ma sie co martwic.
Po pierwsze lechici lapia baaaardzo malo kartek.
Po drugie zmieniono nieco przepisy i generalnie rzadziej sie bedzie pauzowac
po kartkach (zwlaszcza dotyczy to roznych Hajt).






Cavallino

Posted: 17 Wrz 2008 08:19:11





Po drugie zmieniono nieco przepisy i generalnie rzadziej sie bedzie
pauzowac po kartkach (zwlaszcza dotyczy to roznych Hajt).

A jak teraz będzie?





AJK

Posted: 17 Wrz 2008 13:32:08



16-09-2008 o godz. 21:28 Rychu napisał:

Ale środek-środek, czyli rozegranie i współpraca "przez" Rogera i
Iwańskiego - fatalna. Jakby mieli problem z porozumieniem. Z Gizą
Rogerowi wychodziło lepiej.

Roger to generalnie ma ostatnio problemy, żeby się porozumieć
nawet ze swoimi nogami, a co dopiero z Iwańskim.

To chyba przez to, że do tej pory zawsze grał w koszulce
z napisem Roger nad numerem. Od tego sezonu ma napisane
Guerreiro i jakoś mu gorzej się biega. Uszła z niego
brazylijska dusza?

Konflikt tożsamości i wynarodowienie. Odkąd został Perejro - spolszczał
do cna :-)

Swoją drogą, dziwię się Urbanowi, że nie spróbował ustawić na środku pary
Vuković-Iwański, wzmocnionej Borysiukiem, a Rogera ewentualnie wpuszczać
z ławki. Przy takich skrzydłach, jak Radović i Szałachowski... Czyżby
Vuko był aż tak słaby teraz? Czy może rzeczywiście konflikt Urban -
Vuković jest tak ostry?






AJK

Posted: 17 Wrz 2008 13:39:00



16-09-2008 o godz. 18:39 yamma napisał:

Iwański strzelał, kiedy powinien podać i dryblował, kiedy powinien
strzelać. Za to Borysiuk bardzo ładnie w defensywie. Obecność i gra
Astiza wyraźnie uspokoiła kolegów, a przygody Descargi i Tito
zaczynają już po prostu śmieszyć.

Kogo śmieszą, tego śmieszą. Polska liga, to w większości rzeźnia.
Gdynianie zdecydowanie nie odstawiali nóg (Wiślacy zresztą też. Aż
dziw, że żaden Lechita nie skończył tego meczu o kulach.). Tito ma
skręconą kostkę, więc do gry pewnie będzie gotowy już za dwa tygodnie,
natomiast Descarga (po zderzeniu z Karwanem) dopiero czeka na badania.
Prawdopodobnie coś nie tak jest z więzadłami a to może go załatwić na
długie tygodnie.

Dobra, dobra, ale poprzednio po jednej połowie przyszły skurcze, po
godzinie trzeba było Hiszpana prawie sprowadzać. Z tą gotowościa do gry
to jeszcze pooootrwa. Więc na razie przygody hiszpańskich cabelleros mnie
śmieszą.
Ale mam swiadomość, że Urban im nie popuści (bo nie może), będzie nimi
orał na treningach i że wiosną to oni będą gotowi do gry przynajmniej na
naszym ligowym poziomie. A w końcowce sezonu mogą decydować niekoniecznie
wybitne umiejętności - starczy że zespół będzie miał długą równą ławkę,
żeby mieć kim zastąpić zużytych i kontuzjowanych

Chinyama odzyskuje formę (bardzo
ładna, choć szkolna bramka), a że masy nabrał - może być tym
groźniejszy. Szałachowski przy drugiej bramce zasłużył na brawa za
uwagę i koleżeństwo; Radoviciowi należała się nagroda za pracę, którą
wkłada w każdy mecz.

IMO, dużo do życzenia pozostawiają umiejętności tej ofensywnej trójki
(Chinyama, Radovic i Szałachowski). Było w meczu kilkanaście sytuacji
pod polem karnym, które powinny skończyć się akcją bramkową a zostały
koncertowo spartolone przez któregoś z nich. Do pola karnego to
wygląda naprawdę nieźle, natomiast w polu karnym jest mnóstwo
nietrafnych decyzji.

Jak w zeszłym sezonie z Gizą, tylko jego błędy były bardziej widoczne, bo
tuż przy bramce. Myślę, że skoro Chinyama coraz lepiej zgrywa się z
Radoviciem - w porównaniu z zeszłym sezonem to niebo i ziemia - to
poprawi się i reszta, i efekty też przyjdą.





Mermi

Posted: 17 Wrz 2008 15:31:13





Po drugie zmieniono nieco przepisy i generalnie rzadziej sie bedzie
pauzowac po kartkach (zwlaszcza dotyczy to roznych Hajt).

A jak teraz będzie?

Nie chce mi sie dokladnie szukac ale zmienili, ze po 7 kartkach rzadziej
bedzie sie pauzowac - dotychczas pauza byla chyba po 9, 11 itd kartce, a
ma byc teraz co 3 - czyli po 7, 10, 13 itd.




Mermi

Posted: 17 Wrz 2008 15:32:58



Ale środek-środek, czyli rozegranie i współpraca "przez" Rogera i
Iwańskiego - fatalna. Jakby mieli problem z porozumieniem. Z Gizą
Rogerowi wychodziło lepiej.

Roger to generalnie ma ostatnio problemy, żeby się porozumieć
nawet ze swoimi nogami, a co dopiero z Iwańskim.

To chyba przez to, że do tej pory zawsze grał w koszulce
z napisem Roger nad numerem. Od tego sezonu ma napisane
Guerreiro i jakoś mu gorzej się biega. Uszła z niego
brazylijska dusza?


Juz rok temu zmienil napis na koszulce. Zmiana byla wynikiem smierci
jego ojca - Roger chcial uczcic nazwisko ojca.




Mermi

Posted: 17 Wrz 2008 15:35:01




Bardzo mi się fajnie oglądało ten mecz, bo choć bramka długo nie
padała to w grze Legii było tak dużo pomysłowości, szybkości,
zaangażowania i akcji, że byłem jakoś wyjątkowo spokojny o wynik. A
nawet przez chwilkę pomyślałem, że jeśli nawet nie wygrają to z taką
grą jak dziś będą w lidze mocni.

Żeby jeszcze debile z Żylety zaczęli w końcu tą swoją akcję "Pusty
stadion", to już byłoby super fajnie. Bo to co zaprezentowali w sobotę,
to już szczyt głupoty (po pierwszej bramce zaczęli skandować to co
zwykle, czyli "ITI sp***").

To juz sie pojawilo na meczu z Jagiellonia...

BTW, czy jest tu ktoś, kto był na stadionie
i mógłby mi wytłumaczyć dlaczego pod koniec meczu wydzierali się
kilkakrotnie "Całą Kryta odpowiada."? I dlaczego Kryta nie odpowiadała?

Bo kryta nie slyszala co oni tam sie pluli na otwartej :D




Mermi

Posted: 17 Wrz 2008 15:46:48



16-09-2008 o godz. 18:39 yamma napisał:
Iwański strzelał, kiedy powinien podać i dryblował, kiedy powinien
strzelać. Za to Borysiuk bardzo ładnie w defensywie. Obecność i gra
Astiza wyraźnie uspokoiła kolegów, a przygody Descargi i Tito
zaczynają już po prostu śmieszyć.
Kogo śmieszą, tego śmieszą. Polska liga, to w większości rzeźnia.
Gdynianie zdecydowanie nie odstawiali nóg (Wiślacy zresztą też. Aż
dziw, że żaden Lechita nie skończył tego meczu o kulach.). Tito ma
skręconą kostkę, więc do gry pewnie będzie gotowy już za dwa tygodnie,
natomiast Descarga (po zderzeniu z Karwanem) dopiero czeka na badania.
Prawdopodobnie coś nie tak jest z więzadłami a to może go załatwić na
długie tygodnie.

Dobra, dobra, ale poprzednio po jednej połowie przyszły skurcze, po
godzinie trzeba było Hiszpana prawie sprowadzać. Z tą gotowościa do gry
to jeszcze pooootrwa. Więc na razie przygody hiszpańskich cabelleros mnie
śmieszą.

Chwila, o jakim "poprzednio" mowisz? Descarga nie dogral calego meczu w
PE z Polonia przez kontuzje stawu skokowego a nie przez skurcze.

Ale mam swiadomość, że Urban im nie popuści (bo nie może), będzie nimi
orał na treningach i że wiosną to oni będą gotowi do gry przynajmniej na
naszym ligowym poziomie.

Tito to juz dawno jest gotowy do gry tylko teraz zlapal pechowa kontuzje...

A w końcowce sezonu mogą decydować niekoniecznie
wybitne umiejętności - starczy że zespół będzie miał długą równą ławkę,
żeby mieć kim zastąpić zużytych i kontuzjowanych


Jesli Lech i Wisla awansuja do fazy grupowej PUEFA, to juz jesienia moze
decydowac krotka lawka.




Andy

Posted: 17 Wrz 2008 15:51:20



Jesli Lech i Wisla awansuja do fazy grupowej PUEFA, to juz jesienia moze
decydowac krotka lawka.

W Lechu juz teraz jest ona bardzo krotka. Po kontuzji Henriqueza, dosc
powaznej, niestety, na lawce rezerwowych zostaja w zasadzie tylko Reiss,
jeden z natepujacych graczy (Lewandowski, Injac, Rengifo), bo rotuja oni w
skladzie miedzy soba, prawdopodobnie Tanevski i Cueto. Czterech zawodnikow z
pola do grania to niezbyt wiele.
Byc moze za 2-3 tygodnie sytuacja nieco sie poprawi, gdy wroca Kikut i
Djurdjevic, ale na razie za wesolo to nie wyglada.






Cavallino

Posted: 17 Wrz 2008 16:41:37






Po drugie zmieniono nieco przepisy i generalnie rzadziej sie bedzie
pauzowac po kartkach (zwlaszcza dotyczy to roznych Hajt).

A jak teraz będzie?

Nie chce mi sie dokladnie szukac ale zmienili, ze po 7 kartkach rzadziej
bedzie sie pauzowac - dotychczas pauza byla chyba po 9, 11 itd kartce, a
ma byc teraz co 3 - czyli po 7, 10, 13 itd.

A nie 4,8,12 itd?





Mermi

Posted: 17 Wrz 2008 18:51:05






Po drugie zmieniono nieco przepisy i generalnie rzadziej sie bedzie
pauzowac po kartkach (zwlaszcza dotyczy to roznych Hajt).

A jak teraz będzie?

Nie chce mi sie dokladnie szukac ale zmienili, ze po 7 kartkach
rzadziej bedzie sie pauzowac - dotychczas pauza byla chyba po 9, 11
itd kartce, a ma byc teraz co 3 - czyli po 7, 10, 13 itd.

A nie 4,8,12 itd?

O wlasnie. Dokladnie tak. Od 12 kartek pauzuje sie w 2 meczach.




AJK

Posted: 17 Wrz 2008 18:56:29



17-09-2008 o godz. 17:46 Mermi napisał:

Iwański strzelał, kiedy powinien podać i dryblował, kiedy powinien
strzelać. Za to Borysiuk bardzo ładnie w defensywie. Obecność i gra
Astiza wyraźnie uspokoiła kolegów, a przygody Descargi i Tito
zaczynają już po prostu śmieszyć.
Kogo śmieszą, tego śmieszą. Polska liga, to w większości rzeźnia.
Gdynianie zdecydowanie nie odstawiali nóg (Wiślacy zresztą też. Aż
dziw, że żaden Lechita nie skończył tego meczu o kulach.). Tito ma
skręconą kostkę, więc do gry pewnie będzie gotowy już za dwa
tygodnie, natomiast Descarga (po zderzeniu z Karwanem) dopiero czeka
na badania. Prawdopodobnie coś nie tak jest z więzadłami a to może
go załatwić na długie tygodnie.

Dobra, dobra, ale poprzednio po jednej połowie przyszły skurcze, po
godzinie trzeba było Hiszpana prawie sprowadzać. Z tą gotowościa do
gry to jeszcze pooootrwa. Więc na razie przygody hiszpańskich
cabelleros mnie śmieszą.

Chwila, o jakim "poprzednio" mowisz? Descarga nie dogral calego meczu w
PE z Polonia przez kontuzje stawu skokowego a nie przez skurcze.

Sorry, ale jak się gość kładzie na murawie i wyprostowawszy nogę ciągnie
za czubek buta, a koledzy zadzierają mu kończyny w górę i pomagają w
czynnościach naciągowych, to ja to interpretuję jako skurcze. Może
dlatego, że gdybym miał kontuzję stawu skokowego i ktoś i robił takie
rzeczy, jakie oni robili jemu, to bym z bólu wstał i im... powiedział
brzydko ;-)
Ale ja się nie znam na medycynie, z ortopedii znam tylko "Szpital na
peryferiach", więc wszystko jest możliwe. W każdym razie Descarga miętki
w kostkach jest bardzo i przy naszym swojskim stylu koszenia jego
przyszłość w Legii rysuje się dziwnie.


A w końcowce sezonu mogą decydować niekoniecznie wybitne umiejętności
- starczy że zespół będzie miał długą równą ławkę, żeby mieć kim
zastąpić zużytych i kontuzjowanych


Jesli Lech i Wisla awansuja do fazy grupowej PUEFA, to juz jesienia moze
decydowac krotka lawka.

A to insza inszość - zgodził się AJK, przekłuwając woskową kukiełkę
dyrektora Bednarza kolejną zardzewiałą igłą.

Ale awansu Wisły nie przewiduję.





yamma

Posted: 17 Wrz 2008 20:56:51



17-09-2008 o godz. 17:46 Mermi napisał:

Jesli Lech i Wisla awansuja do fazy grupowej PUEFA, to juz jesienia
moze decydowac krotka lawka.

A to insza inszość - zgodził się AJK, przekłuwając woskową kukiełkę
dyrektora Bednarza kolejną zardzewiałą igłą.

Ale awansu Wisły nie przewiduję.

Coś małej wiary człowiekiem waćpan jesteś. Obejrzałem dzisiaj potyczkę
Tottenhamu z Aston Villą i powiem tak: jak Wisła zagra tak jak z Beitarem
czy Barcą (u siebie), to mogą sprawić niespodziankę już jutro. Obecny poziom
gry Kogutów, to tak między FK Moskwą a sierpniową Legią - brak zgrania plus
dziury w defensywie.
yamma





AJK

Posted: 18 Wrz 2008 16:04:40



17-09-2008 o godz. 22:56 yamma napisał:

Jesli Lech i Wisla awansuja do fazy grupowej PUEFA, to juz jesienia
moze decydowac krotka lawka.

A to insza inszość - zgodził się AJK, przekłuwając woskową kukiełkę
dyrektora Bednarza kolejną zardzewiałą igłą.

Ale awansu Wisły nie przewiduję.

Coś małej wiary człowiekiem waćpan jesteś.

Realizm to moje drugie imię :-)


Obejrzałem dzisiaj potyczkę Tottenhamu z Aston Villą i powiem tak: jak
Wisła zagra tak jak z Beitarem czy Barcą (u siebie), to mogą sprawić
niespodziankę już jutro. Obecny poziom gry Kogutów, to tak między FK
Moskwą a sierpniową Legią - brak zgrania plus dziury w defensywie.

Na miarę Premiership. W takich proporcjach możemy nazwać Wisłę Chelsea
Małopolski i zmieni to równie mało.
Kciuki trzymam z całych sił, jak i za Lecha. Ale rzeczywiście, w
przypadku Wisły (także po meczu z Lechem) małej wiary jestem. W przypadku
Lecha - sporej wiary.




AJK

Posted: 1 Wrz 2009 10:02:18



Tradycyjnie - subiektywne uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla
zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych
rozmowach.


Piast Gliwice - Odra Wodzisław 2:1

Z całą sympatią dla Piasta - szkoda Odry. Była lepsza, przeważała na
boisku, miała więcej okazji i zasłużyła przynajmniej na remis. Piast
chciał grać mądrze i spokojnie, ale to jednak bardziej nieskuteczności
Odry może zawdzięczać... Wrrróć. I Szmatule także - bronił świetnie. Z
jednym wyjątkiem, ale karnego na Piechniaku moim zdaniem nie było -
Szmatuła wybił piłkę poza zasięg Piechniaka, a dotknięcie gracza Odry w
ramię ani mu w niczym nie przeszkodziło, ani nie spowodowało upadku. Tym
bardziej, że Piechniak łapał się przecież za łydkę. Ale może mu się
obsunęło :-) Głęboką głupotą popisał się Kłos: faul jak ze szkolnego
podwórka. W Piaście na wielki plus - Gamla i Wilczek, nieźle zagrali
Smektała i Olszar, w Odrze - Wodecki, Piechniak (z wyjątkiem :-)),
Kwiek, Bueno. Stachowiaka żal - może przy pierwszej bramce mógł zrobić
coś więcej... ale tam przede wszystkim zawaliła obrona.


Legia Warszawa - Polonia Warszawa 1:0

Nie podobał mi się ten mecz. Wyglądało, jakby Polonia przegrała to
spotkanie jeszcze w szatni: "Ojejku, gramy z Legią, trzeba wykombinować
coś nowego, bo to przecież Legia, ojejku. Ojejku, to może się cofniemy?"
Legia grała lepiej niż poprzednich meczach, ale to przede wszystkim
Polonia zagrała gorzej niż zwykle, dużo gorzej. A Szatałow nie był w
stanie pójść na całość i zagrać "na ofensywnego wariata", choć co za
różnica czy 0:1 czy 0:3? Szkoda. Nie dlatego, że Legia mogła stracić
punkty, bo pewnie by i tak wygrała, ale dlatego, że mecz mógł być sporo
lepszy. W Legii wreszcie dobre spotkanie zagrał Radović, Szałachowski w
sumie zrobił swoje, Rybus swojego nie zrobił, Rzeźniczak pewnie, a Choto
- klasa sama w sobie. W Polonii za dużo było strachu i egoizmu. Jednego
można Polonii zazdrościć - bramkarzy. Jak bronił Skaba, było widać
poprzednio, a w piątek okazało się, że Balaż wcale nie jest gorszy.
Zapowiada się niezła rywalizacja w bramce.


Ruch Chorzów - Polonia Warszawa 2:0

Gdyby nie czerwona kartka dla Jodłowca, to cholera wie, jak ten mecz by
się skończył, bo Polonia w dziesiątkę była momentami (bardzo długimi
momentami) lepsza. Ruch wygrał, Niedzielan wreszcie strzelił (nie będzie
"a nie mówiłem" :-)), Sobiech znowu strzelił, ale Ruch naprawdę nie
zachwycił. Nieźle zagrali Nykiel i Brzyski, słabo Grzyb i Baran. W
Polonii Przyrowski i Jodłowiec - czysta żywa głupota, Trałka to jakaś
pomyłka (no dobrze, bądźmy liberalni: może tylko na tej pozycji/w tej
roli), fatalnie Lato, Mynar chyba wraca do formy. Żadnych pretensji do
sędziego - gwizdał to, co trzeba było gwizdać, kartkował to, o co
piłkarze prosili, faulując.


Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:1

Niezły mecz, po którym bardziej rozczarowana może być Lechia. W pierwszej
trochę lepszy był Śląsk, w drugiej zdecydowanie lepsza była Lechia.
Bardzo dobry mecz rozegrała para Lukjanovs-Nowak i tylko trochę pecha
mieli z tymi trzy rykoszetami, z prawej strony Marcin Kaczmarek, w
obronie znowu Mysona. Bąk? Ja tam wolę, że nie zareagował na strzał
Gancarczyka - przynajmniej mogliśmy obejrzeć efektowną bramkę :-) W
Śląsku wyróżniłbym Wojciecha Kaczmarka, Marka Gancarczyka i Amira
Spahicia. Janusz Gancarczyk znowu gra w trybie "jeśli dziś sobota, to
się wywracam", karnego dla Śląska nie było, karny dla Lechii ewidentny,
a mógł być drugi, gdyby Zabłocki pomyślał. No, ale Zabłocki z kolei gra
w trybie: "jeśli dziś sobota, to gram jak Gancarczyk. Znaczy, jak
Gancarczyk w sobotę".


Korona Kielce - Cracovia 1:1

Cracovia zdecydowanie przeważała w pierwszej połowie, w drugiej umarła
śmiercią nagłą i nawet straszyć nie miała siły. "Pasy" jednak
zaskakująco - brak Ślusarskiegoniemal niezauważalny, znowu nieźle
Matusiak, Goliński... nie wiem, dla mnie bezbarwnie. Moskała jak zwykle,
Pawlusiński słabiej, bramka (choć ładna) w sporej mierze na konto
Cabaja. Zaskaująco sprawnie i czysto obrona. Co dalej - zobaczymy, bo na
razie zaczyna coś fermentować w szatni (przyjście Golińskiego
zaniepokoiło "starych", bojących się powstania przeciwwagi, mówi się o
poszukiwaniach nowego bramkarza) i diabli wiedzą, co z tego wyjdzie. W
Koronie na duży plus Cierzniak, Konon, którego wejście zmieniło mecz i
Edi, na zwykły plus Łatka i Sobolewski. Buśkiewicz po raz kolejny zagrał
fatalnie i był słabszy nawet od Cichosa. Kiełb - niezłe wejście,
efektowny strzał, parę centymetrów i byłby prawdziwym jokerem.


Zagłębie Lubin - Arka Gdynia

Łobosiudrogi i święta fasolko po bretońsku, ależ to była droga przez mękę
i dwie godziny nudy. Arka nie zagrała dobrego meczu, ale wygrała
zasłużenie, bo nie była tak żałośnie słaba jak Zagłębie. Oj, będzie miał
Franz Smuda ciężkie zadanie: jak zrobić coś z kompletnie niczego. No,
może nie kompletnie niczego, bo Pawłowski choć nie umiał podać, to
przynajmniej biegał i dochodził do sytuacji, w których mógł podać, a
Caiado, co prawda, marnował idealne sytuacje... znaczy jedną... Yyyyy...
Ale Kopył zagrał dobrze :-) W przeciwieństwie do Stasiaka, który zagrał
tak fatalniekoszmarnieiwogóle, że nie było mi go żal, gdy się prawie
popłakał przed kamerą. Pierwsza bramka zabawna - jakby Trytko był z VIII
A i grał przeciw V B, druga bramka (Ławy) malownicza, a trzeciej
(Nicińskiego) nie było, bo sędzia nie odgwizdał karnego po faulu
Rymaniaka.


Bramka kolejki
Nominowani

Edi Andradina - na 1:1 w meczu Korona Kielce - Cracovia
Paweł Gamla - na 2:1 w meczu Piast Gliwice - Odra Wodzisław
Marek Gancarczyk - na 1:0 w meczu Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk
Bartosz Ława - na 0:2 w meczu Zagłębie Lubin - Arka Gdynia
Radosław Matusiak - na 0:1 w meczu Korona Kielce - Cracovia

Diamentowego Kopa z Oklaskami zdobywa...
Paweł Gamla.


Co poza tym?

W III lidze rozegrano ostatnio dwie kolejki (26.08. i 29.08.). Hutnik
Kraków wygrał 3:1 z Nidą Pinczów, przegrał 0:1 z Unią Tarnów, ale
jeszcze ciągle zajmuje miejsce pierwsze. Garbarnia wygrała z Glinikiem
Gorlice i Wierną Małogoszcz i jest na miejscu ósmym, a Kmita Zabierzów
przeżywa deja vu i remisuje mecz za meczem (Naprzód Jędrzejów, MKS
Alwernia), co daje mu na razie miejsce czternaste. I to niezbyt dobrze,
bo czternaste to już strefa spadkowa. V-ligowy Orzeł Piaski Wielkie
wygrał 3:1 ze Świtem Krzeszowice i zajmuje miejsce drugie, Tramwaj i
Borek przegrały i miejsca drugiego nie zajmują. Szóstoligowa Clepardia
wygrała 2:0 ze Słomniczanką, ale trzy dni później przegrała 0:1 z
Sokołem Kocmyrzów i w środku tabeli zrobiła się ładna grupka: 10.
Wieczysta, 11. Clepardia, 12. Wawel, a Prądniczanka w swojej A-klasie
wygrała 3:1 z Dragonem Szczyglice, zaraz potem przegrała 1:4 z
Grębałowianką, ale wciąż jest w czołówce - miejsce czwarte, tylko jeden
punkt straty do liderujących Kosynierów z Łuczyc.
W południowej grupie I ligi kobiet KS Podgórze wygrało drugi mecz (1:0 z
Rolnikiem Biedrzychowice) i objęło samodzielne prowadzenie w tabeli.
Bronowianka zremisowała drugi mecz i zajmuje miejsce siódme.




..Aldi..

Posted: 1 Wrz 2009 10:16:19



jednym wyjątkiem, ale karnego na Piechniaku moim zdaniem nie było -
bardziej, że Piechniak łapał się przecież za łydkę. Ale może mu się

gdyby nie odstawił tego cyrku, to skłonny byłem przyznać, że faul się
należał
ale jak zobaczyłem jak się zwija, biedak, to mi puściło...

sumie zrobił swoje, Rybus swojego nie zrobił, Rzeźniczak pewnie, a Choto

oj, jak bardzo on swojego nie zrobił!

momentami) lepsza. Ruch wygrał, Niedzielan wreszcie strzelił (nie będzie

liczyłem na niego, że się wreszcie odblokuje, bardzo mu kibicuję
i "freszczie"... matusiak też się uruchomił, teraz czekam jeszcze na Gargułę
:))

Gancarczyka - przynajmniej mogliśmy obejrzeć efektowną bramkę :-)

ta mina Bąka... niesamowita :))) oczy jak podstawki pod filiżanki do kawy

znowu nieźle Matusiak

jemu też kibicuję, osobiście uważam, że się sfrajerzył na tym wyjeździe
do Włoch, ale widać, że potencjał z niego nie uleciał i bardzo dobrze!

a tak BTW - porażające jest to, co potrafi zrobić dobry trener
z beznadziejną, wydawać by się mogło, ekipą Cracovii....
postawiłem już na nich krzyżyk, ostatnio mi się chciało ich oglądać
za trenera Stawowego, a potem to już różnie...
a tu znowu coś się dzieje... miłe zaskoczenie





JoteR

Posted: 1 Wrz 2009 11:32:56



"AJK" napisał:

Legia Warszawa - Polonia Warszawa 1:0

Ruch Chorzów - Polonia Warszawa 2:0

Przechlapane ma ta Polonia, dwa mecze w jeden weekend, nic dziwnego, że
nawet trenerzy nie wytrzymują tam hmm... kondycyjnie ;-

JoteR





AJK

Posted: 1 Wrz 2009 11:38:05



01-09-2009 o godz. 13:32 JoteR napisał:

Legia Warszawa - Polonia Warszawa 1:0

Ruch Chorzów - Polonia Warszawa 2:0

Przechlapane ma ta Polonia, dwa mecze w jeden weekend, nic dziwnego, że
nawet trenerzy nie wytrzymują tam hmm... kondycyjnie ;-

Touché :-))




CGC

Posted: 1 Wrz 2009 16:13:22




Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:1

Niezły mecz, po którym bardziej rozczarowana może być Lechia. W pierwszej
trochę lepszy był Śląsk, w drugiej zdecydowanie lepsza była Lechia.
Bardzo dobry mecz rozegrała para Lukjanovs-Nowak i tylko trochę pecha
mieli z tymi trzy rykoszetami, z prawej strony Marcin Kaczmarek, w
obronie znowu Mysona. Bąk? Ja tam wolę, że nie zareagował na strzał
Gancarczyka - przynajmniej mogliśmy obejrzeć efektowną bramkę :-) W
Śląsku wyróżniłbym Wojciecha Kaczmarka,

Oj tak. Facet jest rewelacyjny, może posadzić Shreka na ławce na dłużej.

Marka Gancarczyka i Amira
Spahicia. Janusz Gancarczyk znowu gra w trybie "jeśli dziś sobota, to
się wywracam", karnego dla Śląska nie było, karny dla Lechii ewidentny,
a mógł być drugi, gdyby Zabłocki pomyślał. No, ale Zabłocki z kolei gra
w trybie: "jeśli dziś sobota, to gram jak Gancarczyk. Znaczy, jak
Gancarczyk w sobotę".

Zagłębie Lubin - Arka Gdynia

Łobosiudrogi i święta fasolko po bretońsku, ależ to była droga przez mękę
i dwie godziny nudy.

Oj, tak.

Arka nie zagrała dobrego meczu, ale wygrała
zasłużenie, bo nie była tak żałośnie słaba jak Zagłębie. Oj, będzie miał
Franz Smuda ciężkie zadanie: jak zrobić coś z kompletnie niczego. No,

Muszę powiedzieć, że Smuda mi zaimponował. Benny The Hacker jest na wylocie
i na 100% nie przedłużą mu umowy, a szanse reprezentacji na awans do RPA są
takie sobie. Smuda ostrzy sobie ząbki, a trzeba przyznać, że merytorycznie
jest kandydatem bardzo mocnym. W takiej sytuacji rozsądek podpowiada, że
nie należy za bardzo ryzykować. A co robi Smuda? Przejmuje stery w
najsłabszej obecnie drużynie ekstraklasy, która grała beznadziejnie,
przerżnęła wszystko, co było do przerżnięcia w stylu rozpaczliwym.

Przed Smudą są teraz przynajmniej dwie drogi. Jedną wydeptał Kasperczak.
Druga to wzmocnienie reputacji "Franek Smuda czyni cuda". Ba, pseudonim
Harry Potter sam się nasuwa! Do niektórych grajków zresztą trzeba chyba
przemówić jakąś mową węży, bo już nie wiem, co do nich trafi.




Andy

Posted: 1 Wrz 2009 19:45:12



Przed Smudą są teraz przynajmniej dwie drogi. Jedną wydeptał Kasperczak.
Druga to wzmocnienie reputacji "Franek Smuda czyni cuda".

W Poznaniu przez dlugi czas obowiazywala inna wersja tego hasla:
Franek Smuda, gdzie te cuda?
:)






. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
Bukiet Ślubny - biżuteria artystyczna - Angielski - Niszczarka - Radio - Meble kosmetyczne - Catering Wrocław