| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Piłka Nożna 2008 / kolejka 07 - pozostałe mecze |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| AJK
|
Posted: 30 Wrz 2008 11:01:07 Tradycyjnie - uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach. Lechia Gdańsk - Polonia Warszawa 0:0 Żebym był bardzo zaskoczony - nie powiem. Polonia była faworytem, ale Lechia juz parę razy pokazywała, że grać potrafi. Gdańszczanie umiejętnie ustawili się "na przeszkadzanie" i kontry, a Polonii źle się tym razem grało atak pozycyjny. Kontuzja Majewskiego trochę usztywniła Polonię i momentami gubili się mocno. Jeśli jednak cała ich gra ma się opierać tylko na Majewskim, to moje uszanowanie i jakie sny o potędze? Tym bardziej, że Majewskiego podobno czeka dłuższa przerwa. W Lechii dobrze Rybski, Buzała i przede wszystkim druga linia. Bardzo, ale to bardzo niepewnie Bąk, ale można go spokojnie wymienić na Piątka :-) W Polonii... Poza Przyrowskim? Może Kozioł, ale z drugiej strony gość mógł sam wygrać ten mecz, ale spaprał wszystkie sytuacje. Ale wyróżnić się - wyróżniał :-) Za tydzień Polonia gra u siebie z Odrą i nawet bez Majewskiego jest zdecydowanym faworytem, a Lechia gra derby z Arką i będzie się działo, bo remis tak naprawdę nikogo nie urządza (nie tylko prestiżowo). Odra Wodzisław - GKS Bełchatów 0:2 W pierwszej połowie jeszcze się to jakoś układało, a ja się pokładałem. Ze śmiechu i z rozpaczy. To, co Costly wyczyniał wołało... nie: wyło o pomstę do nieba. Sercowcy z Bełchatowa - współczuję serdecznie. Pierwsza połowa wyrównana, taki remis z lekkim wskazaniem na Bełchatów, w drugiej Odra zagrała słabiznę, a Bełchatów się rozpędził. Costly wreszcie trafił, ale też i z tej sytuacji nie trafić - to by trzeba było, nie wiem... przecież to bym nawet ja strzelił :-) Świetny mecz Nowaka - MVP spotkania jak nic. Bardzo dobry występ Gola (warto szukać w niższych ligach, warto...), Jarzębowskiego, ładnie pokazał się Kuklis i para stoperów Pietrasiak-Drzymont. Garguła przewracał się rzadziej, podawał coraz ciekawiej. Mogło być 0-5 nawet, ale skoro Costly strzelił jednak te dwie bramki, to mu już odpuśćmy zmarnowane sytuacje. W Odrze wyróżniłbym Kłosa i mimo wszystko Stachowiaka. Aleksander jak zwykle na huśtawce formy, a reżyserowanie Gierczakiem przerabialiśmy w Górniku. Teraz Odra gra z Polonią i jak wyżej, a Bełchatów gra z Ruchem i jeśli utrzyma formę (oraz jeśli Ruch utrzyma swoją) ma 75% szans na wygraną. Legia Warszawa - Piast Gliwice 3:1 A powinno być z 6-1, albo nawet 6-0. Legia zagrała na luzie, Piast zagrał spięty, różnica poziomów widoczna gołym okiem. Mecz zupełnie bez historii i jedyne, co warte odnotowania, to chyba to, że Inaki Astiz żadnym Supermanem nie jest i też mu się zdarza spać na boisku. Chrapać nawet. Bramka dla Piasta - jeg i nie był to jedyny przypadek, kiedy Astiz grał z zamkniętymi oczami. Reszta graczy zrobiła swoje i niech ich za braki Urban opieprza. Zresztą każdy ma prawo do słabszego meczu, grunt, że wygrana i to wyraźna. Mam nadzieję, że kontuzja Borysiuka to nic poważnego. Markowi Wleciałowskiegu współczujemy obrony, która zachowywała się... zabawnie. Brawa dla Kaszowskiego za ambicję i piętno tym, którzy nie nadążają za akcją. O formie Legii ten mecz nic właściwie nie powiedział - tak naprawdę sprawdzi ją Lech. A Piast musi wreszcie powalczyć o punkty. ŁKS wydaje się być odpowiednim przeciwnikiem, mniej więcej ten sam poziom i może być emocjonujaco. Albo topornie. Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok - 0:0 Remis sprawiedliwy, mecz słaby, forma obu drużyn rozczarowująca, a celność zapiła u znajomych w Bytomiu i na mecz nie dotarła. Ćwielonga poprosimy do pomocy może albo na ławkę... kozetkę... whatever. Chce bramkę strzelić tak bardzo, że mu to chcenie wyłącza instynkt, odruchy i wzrok. A jak już Pietrzak wprowadzał Nowackiego, to nie za Ćwielonga akurat, tylko za Balaza... Ale oddajmy młodziakowi, co jego - karny na początku meczu się należał. Zając pokazał się ze dwa razy, bardzo dobrze Grzyb, solidnie Brzyski, niezłe wejście Haftkowskiego (niewiele brakło, by wygrał mecz). Grodzicki powinien dostać czerwoną za pchnięcie Pešira bez piłki (i to podobno dwukrotnie). W Jagielloni - nieźle Jarecki, Tumicz sił miał tylko na połowę meczu, Szczot niepotrzebnie przekombinowywał, Skerla fatalnie, Król bezpłciowo, a Stano będzie sobie pluł w brodę za sytuację z 85 minuty. Teraz Ruch przed bardzo trudnym meczem z Bełchatowem, a Jagiellonia gości Śląsk i w takiej dyspozycji może mieć ogromne problemy. Śląsk Wrocław - Cracovia 1:1 Sensacja kolejki. Nie ze względu na wynik, ale na styl. Cracovia grała w piłkę. Łojacie. Cracovia walczyła. Łojacie. I to w dodatku w sytuacji, w której straciła bramkę. Łojacie i laboga. I to jeszcze bez Barana. No, ale tak jak pisałem poprzednio - Cracovia musiała. Łatwych meczów już nie ma, chyba tylko Polonia Bytom i Jagiellonia są w miarę proste - w pozostałych o punkty będzie ciężko. Moskała wrócił i natychmiast z przodu zaczęło się coś dziać, bo Krzywicki dostał wsparcie (ciekawe, czy ten świetny mecz Krzywickiego wpłynie jakoś na publiczność przy Kałuży, dotychczas bluzgającą po chłopaku ostro). Słabiej Pawlusiński, Nowak enty raz pokazał, że stanowi połowę wartości ofensywnej "Pasów", niestety obrona nadal dziurawa jak sito. To, co Gancarczyk zrobił przed strzałem z lewej strony... po prostu przeszedł nad obrońcą, nawet nie zwodem. Śląsk sam sobie winien - po pierwszej bramce stanął, pewien zwycięstwa, zamiast wsiąść na Cracovię. Potem grał z przewagą i... i nie było tego widać. Mogło się skończyć dowolnie i też byłoby sprawiedliwie. Kaczmarek jest faja, Cabaj tym razem czujny, Mila - kolejny dobry mecz, podobnie Sobociński, Tarasiewicz przekombinował, a w sprawie kartki Kuliga Cracovia będzie apelować (jako "ciekawostke zawodowe" zapisujemy sobie, że dla niektórych było to przypadkowe trafienie... łokciem). Ciekawe, czy równie skutecznie jak w sprawie jego kontraktu :-) Śląsk gra teraz z Jagiellonią i powinien wygrać (choć Jaga też już "musi"), a Cracovia - u siebie z Polonią Bytom i w tej formie spokojnie zdobędzie 3 punkty. Łódzki KS - Lech Poznań 0:3 Inaczej się to nie mogło skończyć - cuda zdarzają sie rzadko, a żeby zdarzył się taki w niedziele, poznaniacy musieliby chyba zasnąć na boisku. Choć przyznam, spodziewałem się po ŁKS-ie nieco więcej. Trochę wyglądali, jakby wyszli na plac z założeniem "najwyżej 0-3, proszęproszęproszę". Trochę zaplątał się też sam Chojnacki, próbując jakichś "manewrów taktycznych", Czerkasa, ofensywy itd. Rozumiem, że brak Drumlaka, ale takie nagłe zmiany rzadko wychodzą zespołowi na dobre, a nieograny Czerkas przeciw Arboledzie to brzmi jak żart. Lech grał swoje na zwolnionych obrotach, pilnując, by nie złapać kontuzji. Stilić ma podobno zostać powołany do reprezentacji Bośni w snookerze, druga bramka też była wesoła, a co do trzeciej to mam wątpliwości. W niczym ona obrazu meczu nie wypaczała, mogła być, mogło jej nie być i niczego by to nie zmieniało, ale... Chodzi mi o ewentualnego spalonego Reissa. Nie w momencie podania od Rengifo, bo tam linię spalonego wyznaczała piłka, ale w momencie podania _do_ Rengifo. Reiss jest w tym momencie na pozycji spalonej, a "odniesienie korzyści" z przebywania na niej uwidocznione zostało w protokole pomeczowym zapisem "0-3 - Piotr Reiss". No, nie wiem... Ale jak mówiłem - czysto akademicko, bo ten gol na nic nie wpływał, o niczym nie decydował. Teraz dla Lecha kulminacja rundy: rewanż z Austrią i mecz z Legią Warszawa. ŁKS gra z Piastem i może będzie to równie emocjonujący mecz jak ten Lecha z Legią. Tam stawką jest miejsce w czołówce i odskoczenie od bezpośredniego rywala, tu - lądowanie w strefie spadkowej na dłużej. Bramka Kolejki Nominowani: Paweł Brożek - na 2-0 w meczu Wisła Kraków - Arka Gdynia Junior Diaz - na 4-0 w meczu Wisła Kraków - Arka Gdynia Łukasz Krzycki - na 3-1 w meczu Legia Warszawa - Piast Gliwice Paweł Nowak - na 1-1 w meczu Śląsk Wrocław - Cracovia wygrywa... Oczywiście Paweł Nowak "with a little help of Wojciech Kaczmarek" :-) Co w niższych ligach? Kmita Zabierzów spadł do "czerwonej zony" - po porażce z Motorem Lublin Kmita wylądował na 15. miejscu, a że ostatnio nawet Dolcan wygrywa, a przed Kmitą mecze z Podbeskidziem i Koroną - ciężko będzie. Chociaż z drugiej strony - Koronę niedawno Kmita pokonał 3-0 w 1/16 Pucharu Polski, więc gdyby tak powtórzyć... Górnik Wieliczka i Hutnik Kraków wygrały kolejne mecze i utrzymały pozycje liderów swoich grup II i III ligi, że czego dumne jest społeczeństwo województwa małopolskiego, a zwłaszcza dwóch powiatów. Clepardia - co nikogo nie zaskoczyło - przegrała ze Skawinką 2-3, Prądniczanka przegrała 1-3 z Zieleńczanką, a Wieczysta wygrała 3-2 z Sokołem Kocmyrzów (na klubowego snajpera wyrasta Cedric Formont - tym razem dwie bramki). |
| Andy
|
Posted: 30 Wrz 2008 11:23:21 Lech
grał swoje na zwolnionych obrotach, pilnując, by nie złapać kontuzji. Stilić ma podobno zostać powołany do reprezentacji Bośni w snookerze, druga bramka też była wesoła, a co do trzeciej to mam wątpliwości. W niczym ona obrazu meczu nie wypaczała, mogła być, mogło jej nie być i niczego by to nie zmieniało, ale... Chodzi mi o ewentualnego spalonego Reissa. Nie w momencie podania od Rengifo, bo tam linię spalonego wyznaczała piłka, ale w momencie podania _do_ Rengifo. Reiss jest w tym momencie na pozycji spalonej, a "odniesienie korzyści" z przebywania na niej uwidocznione zostało w protokole pomeczowym zapisem "0-3 - Piotr Reiss". No, nie wiem... Ale jak mówiłem - czysto akademicko, bo ten gol na nic nie wpływał, o niczym nie decydował. Nie mam pod reka przepisow, ale wielokrotnie sedziowie uznawali tego typu bramki (zakladam, ze Reiss byl na pozycji spalonej przy podaniu do Rengifo). I na naszych boiskach i na zagranicznych. Wiec podejrzewam, ze jest to zgodne z przepisami. A co do samego meczu, to ogladajac go naszla mnie refleksja, jak to mozliwe, zeby tak beznadziejnie slaby zespol jak LKS zdolal zgromadzic az 7 punktow w 6 meczach. Fart czy takich LKS-ow w naszej lidze jest jeszcze pare? Lech gral w tym meczu w pilke przez 30 minut, od 15. minuty do konca pierwszej polowy. Przez reszte czasu byl to sparing, w nieco rezerwowym skladzie, by przypadkiem sie nie zmeczyc. A i tak Lech wpakowal jeszcze trzecia bramke. Dodam jeszcze, ze w Lodzi zameldowalo sie prawie 2000 fanow Lecha. Prawdopodobnie bedzie to nasz najliczniejszy wyjazd krajowy w tym sezonie. |
| yamma
|
Posted: 30 Wrz 2008 11:25:39 Legia Warszawa - Piast Gliwice 3:1
A powinno być z 6-1, albo nawet 6-0. Legia zagrała na luzie, Piast zagrał spięty, różnica poziomów widoczna gołym okiem. Mecz zupełnie bez historii i jedyne, co warte odnotowania, to chyba to, że Inaki Astiz żadnym Supermanem nie jest i też mu się zdarza spać na boisku. Na szczęście jak śpi Astiz, to gra Choto i odwrotnie.:-) Chrapać nawet. Bramka dla Piasta - jeg i nie był to jedyny przypadek,
kiedy Astiz grał z zamkniętymi oczami. Ta bramka, to raczej zasługa pary Giza, Roger, którym nie chciało się wrócić do defensywy. Reszta graczy zrobiła swoje i
niech ich za braki Urban opieprza. Zresztą każdy ma prawo do słabszego meczu, grunt, że wygrana i to wyraźna. Mam nadzieję, że kontuzja Borysiuka to nic poważnego. Tylko stłuczenie łydki. Na Lecha powinien być gotowy. O formie Legii ten mecz nic właściwie nie powiedział - tak naprawdę
sprawdzi ją Lech. A Piast musi wreszcie powalczyć o punkty. ŁKS wydaje się być odpowiednim przeciwnikiem, mniej więcej ten sam poziom i może być emocjonujaco. Albo topornie. Nieładnie! Ani słowem nie wspomniałeś o Arru a warto mu poświęcić kilka słów. Chłopak miał chyba ze 6 sytuacji, w których mógł pokusić się o bramkę. Biorąc pod uwagę jak długo grał w tym meczu (wszedł na ostatnie pół godziny), to naprawdę niezły wynik i świadczy o tym, że Arru wygląda świetnie pod względem kondycyjnym jak i taktycznym. Niestety w tych sytuacjach było widać, że piłka, owszem, go szuka ale nie bardzo słucha. Jeśli Urban nie chce aby do Arru przylgnęła łatka "Nędzy", to powinien go o wiele częściej wystawiać do pierwszego składu a już nie wyobrażam sobie aby nie był podstawowym napastnikiem w PP i PE. Niestety, w tym ustawieniu snajper ma ciężkie życie (najczęściej 3 obrońców na karku) i miewa mnóstwo sytuacji gdy musi w czasie 0.1 sek przyjąć piłkę, okiwać 3 obrońców i strzelić nad bramkarzem, który właśnie łapie go za nogi. Jeśli Arru chce być skuteczny, to musi umieć zawiązać sobie buty piłką. ;-) yamma |
| AJK
|
Posted: 30 Wrz 2008 13:22:23 30-09-2008 o godz. 13:23 Andy napisał: Lech grał swoje na zwolnionych obrotach, pilnując, by nie złapać
kontuzji. Stilić ma podobno zostać powołany do reprezentacji Bośni w snookerze, druga bramka też była wesoła, a co do trzeciej to mam wątpliwości. W niczym ona obrazu meczu nie wypaczała, mogła być, mogło jej nie być i niczego by to nie zmieniało, ale... Chodzi mi o ewentualnego spalonego Reissa. Nie w momencie podania od Rengifo, bo tam linię spalonego wyznaczała piłka, ale w momencie podania _do_ Rengifo. Reiss jest w tym momencie na pozycji spalonej, a "odniesienie korzyści" z przebywania na niej uwidocznione zostało w protokole pomeczowym zapisem "0-3 - Piotr Reiss". No, nie wiem... Ale jak mówiłem - czysto akademicko, bo ten gol na nic nie wpływał, o niczym nie decydował. Nie mam pod reka przepisow, ale wielokrotnie sedziowie uznawali tego typu bramki (zakladam, ze Reiss byl na pozycji spalonej przy podaniu do Rengifo). I na naszych boiskach i na zagranicznych. Wiec podejrzewam, ze jest to zgodne z przepisami. Też podejrzewam że, ale ja jestem jeszcze wychowany na przepisach, przy których gwizdało się spalonego na lewym skrzydle nawet gdy piłka szła na prawe i pewnie dlatego wyłapałem Reissa na pozycji spalonej (trudno było nie wyłapać :-)), po czym zacząłem się zastanawiać, czy "odniesienie korzyści" tu by się kwalifikowało, bo rozpatrujemy całość akcji, czy też nie, bo każde podanie rozpatrujemy osobno. Tu masz moment podania do Rengifo: http://img224.imageshack.us/my.php?image=07reisshf2.jpg Reiss to ten najbardziej wysunięty Lechita. A co do samego meczu, to ogladajac go naszla mnie refleksja, jak to
mozliwe, zeby tak beznadziejnie slaby zespol jak LKS zdolal zgromadzic az 7 punktow w 6 meczach. Fart czy takich LKS-ow w naszej lidze jest jeszcze pare? Jedno i drugie, I pewnie trzeci też, bo ŁKS gra bardzo nierówno - świetny mecz mieli przeciw Polonii Warszawa, a przeciw Cracovii zagrali kaszanę. Punkt zrobili w pierwszym meczu - z Odrą Wodzisław, a potem wygrali z Jagiellonią (będącą na ich poziomie), kolejne trzy - to efekt kichy w wykonaniu GKS-u Bełchatów. Jak się nie podłamią ostatnimi meczami, to jeszcze mogą powalczyć. Piast jest w ich zasiegu, obecny Górnik też, Polonia Bytom także, a nawet z Ruchem są w stanie powalczyć. Niestety, góra i dół tabeli to obecnie jednak duża różnica poziomów. To tak na marginesie niegdysiejszej dyskusji o lidze 18-20-zespołowej. |
| Andy
|
Posted: 30 Wrz 2008 13:33:25 Też podejrzewam że, ale ja jestem jeszcze wychowany na przepisach, przy
których gwizdało się spalonego na lewym skrzydle nawet gdy piłka szła na prawe i pewnie dlatego wyłapałem Reissa na pozycji spalonej (trudno było nie wyłapać :-)), po czym zacząłem się zastanawiać, czy "odniesienie korzyści" tu by się kwalifikowało, bo rozpatrujemy całość akcji, czy też nie, bo każde podanie rozpatrujemy osobno. Tu masz moment podania do Rengifo: http://img224.imageshack.us/my.php?image=07reisshf2.jpg Reiss to ten najbardziej wysunięty Lechita. No to kwestia, czy Reiss byl na pozycji spalonej przy podaniu do Renifera jest oczywista :). Pozostaje najistotniejsza kwestia, czy to zgodne z przepisami. |
| AJK
|
Posted: 30 Wrz 2008 13:39:12 30-09-2008 o godz. 13:25 yamma napisał: Legia Warszawa - Piast Gliwice 3:1
Chrapać nawet. Bramka dla Piasta - jego i nie był to jedyny przypadek,
kiedy Astiz grał z zamkniętymi oczami. Ta bramka, to raczej zasługa pary Giza, Roger, którym nie chciało się wrócić do defensywy. Powiedzmy... Astiz sobie truchtał z boku, piłka się turlała, doleciał do niej Krzycki, a próbował blokować Iwański. Na szesnastym metrze na środku? Giza z Rogerem mogą sobie wracać albo nie, ale to jest raczej miejsce dla stopera. Który nadal sobie spokojnie truchtał... Reszta graczy zrobiła swoje i niech ich za braki Urban opieprza.
Zresztą każdy ma prawo do słabszego meczu, grunt, że wygrana i to wyraźna. Mam nadzieję, że kontuzja Borysiuka to nic poważnego. Tylko stłuczenie łydki. Na Lecha powinien być gotowy. No to uff, bo zasłużył sobie na grę w tym spotkaniu. pojawił się w zeszłym sezonie znikąd (dla mnie) i dobrze się patrzy na jego grę. Wyglada na to, że (odpukać) sodówa mu nie bije, niewdzięczną rolę boiskowa wypełnia świetnie. Oby tak dalej... Dobrze, że media na razie dają Borysiukowi spokój (mają innych na celowniku). Niech sobie rośnie, niech się ogrywa... O formie Legii ten mecz nic właściwie nie powiedział - tak naprawdę
sprawdzi ją Lech. A Piast musi wreszcie powalczyć o punkty. ŁKS wydaje się być odpowiednim przeciwnikiem, mniej więcej ten sam poziom i może być emocjonujaco. Albo topornie. Nieładnie! Ani słowem nie wspomniałeś o Arru a warto mu poświęcić kilka słów. Chłopak miał chyba ze 6 sytuacji, w których mógł pokusić się o bramkę. Biorąc pod uwagę jak długo grał w tym meczu (wszedł na ostatnie pół godziny), to naprawdę niezły wynik i świadczy o tym, że Arru wygląda świetnie pod względem kondycyjnym jak i taktycznym. Niestety w tych sytuacjach było widać, że piłka, owszem, go szuka ale nie bardzo słucha. Jeśli Urban nie chce aby do Arru przylgnęła łatka "Nędzy", to powinien go o wiele częściej wystawiać do pierwszego składu a już nie wyobrażam sobie aby nie był podstawowym napastnikiem w PP i PE. Niestety, w tym ustawieniu snajper ma ciężkie życie (najczęściej 3 obrońców na karku) i miewa mnóstwo sytuacji gdy musi w czasie 0.1 sek przyjąć piłkę, okiwać 3 obrońców i strzelić nad bramkarzem, który właśnie łapie go za nogi. Jeśli Arru chce być skuteczny, to musi umieć zawiązać sobie buty piłką. ;-) Z Hiszpanami wolę się wstrzymać. A bo ja wiem, czy pięć minut po zachwytach nie usiadą na ławce albo na noszach? ;-) Arruabarena już w pucharowym meczu z Płockiem pokazał, że papiery na grę ma, a pierwszy skład dostanie pewnie jak nadrobi braki kondycyjne. Tak, masz rację - PE i PP to teraz dla niego optymalne rozwiązanie, zwłaszcza Puchar Ekstraklasy, który.. itd. Zresztą, nawet gdyby grali 4-5-1, to ustawienie do w PE przed dwójką Giza-Vuković dawałoby Arruabarenie potrzebne miejsce - mógłby mu je robić Giza, który przecież umie częściej dochodzić do sytuacji niż rasowy napastnik :-) Wiem, że Legia cierpi na nadmiar pomocników i że jej idzie na razie, ale zastanawiam się, czy mając dwóch takich napastników jak Chinyama i Arru nie warto by było czasem zagrać 4-4-2. Zwłaszcza gdy zabrakło Szałachowskiego, a Edson na 4-5-1 nie wydaje mi się jednak najszczęśliwym rozwiązaniem (tak, wiem, że zagrał niezły mecz. Ale teraz to on się o nowy kontrakt stara i nie wiadomo, kiedy wróci do normy :-)) |
| AJK
|
Posted: 30 Wrz 2008 15:35:57 30-09-2008 o godz. 16:50 gienio napisał: Też podejrzewam że, ale ja jestem jeszcze wychowany na przepisach,
przy których gwizdało się spalonego na lewym skrzydle nawet gdy piłka szła na prawe i pewnie dlatego wyłapałem Reissa na pozycji spalonej (trudno było nie wyłapać :-)), po czym zacząłem się zastanawiać, czy "odniesienie korzyści" tu by się kwalifikowało, bo rozpatrujemy całość akcji, czy też nie, bo każde podanie rozpatrujemy osobno. A nie zastanawiales sie dlaczego sedzia gwizdze rzut wolny gdy bramkarz lapie pilke reka po podaniu od kolegi z druzyny? ;-) Ten przepis ze spalonym obowiazuje juz pare lat i czas juz chyba przywyknac. Nie widzialem co prawda opisywanej przez Was sytuacji ale sprawa jest prosta. Bylo podanie do Rengifo - wazne czy na pozycji spalonej byl Rengifo (nie Reiss czy ktokolwiek inny), bylo podanie do Reissa - wazne czy na pozycji spalonej byl Reiss. Niby tak, ale przepisy mówią o "odnoszeniu korzyści z przebywania na pozycji spalonej", "poruszaniu się w kierunku przeciwnika lub piłki i wpływanie przez to na rozwój gry; nie jest konieczne wejście w kontakt z piłką tub z przeciwnikiem, aby zostać ocenionym jako przeszkadzający w grze" itd. I o to mi chodzi. Reiss i ten drugi (a jest ram jeszcze trzeci lechita), będąc na pozycji spalonej, obok mają metr przewagi nad obrońcami i ten metr jest decydujący, gdy Rengifo podaje. Tym bardziej, że absorbują uwagę bramkarza prawie tak samo jak wchodzący skrzydłem Rengifo. Więc tak się zastanawiam, czy tu aby "odnoszenie korzyści z przebywania na pozycji spalonej" nie ma zastosowania. Z fotela rozważam, z powtórek, znad kawy i akademicko. A tak przy okazji to taka nieznajomosc przepisow to przede wszystkim wina
Szpakowskiego. On ciagle zyje zasadami z lat 80-tych. A narod go slucha. I powtarza. Tajes. Popieram wywalenie Szpakowskiego z anteny. Zaraz będzie lepiej, może nawet Listkiewcz sam z siebie uzna, że i jego czas się skończył ;-) Tylko... że ja nie słucham Szpakowskiego, bo mnie wpieprza jego przekręcanie nazwisk. 5 minut i won. |
| yamma
|
Posted: 30 Wrz 2008 15:41:22 Tajes. Popieram wywalenie Szpakowskiego z anteny. Zaraz będzie lepiej,
może nawet Listkiewcz sam z siebie uzna, że i jego czas się skończył ;-) Tylko... że ja nie słucham Szpakowskiego, bo mnie wpieprza jego przekręcanie nazwisk. 5 minut i won. Szpakowski ma swoje wady ale też i zalety. Ja np. mam odruchy wymiotne jak słucham Basałaja. Gość odpieprza taką pańszczyznę, że aż przykro słuchać. Cały mecz, każda akcja tym samym tonem. Jakby komentował mecz snookera. yamma |
| AJK
|
Posted: 30 Wrz 2008 16:05:53 30-09-2008 o godz. 17:41 yamma napisał: Tajes. Popieram wywalenie Szpakowskiego z anteny. Zaraz będzie lepiej,
może nawet Listkiewcz sam z siebie uzna, że i jego czas się skończył ;-) Tylko... że ja nie słucham Szpakowskiego, bo mnie wpieprza jego przekręcanie nazwisk. 5 minut i won. Szpakowski ma swoje wady ale też i zalety. Ja np. mam odruchy wymiotne jak słucham Basałaja. Gość odpieprza taką pańszczyznę, że aż przykro słuchać. Cały mecz, każda akcja tym samym tonem. Jakby komentował mecz snookera. KOŁTOŃ! KTÓRY! ZAWSZE! KRZYCZY! NAWET! GDY! NIC! SIĘ! NIE! DZIEJE! też jest niezły :-) |
| Cavallino
|
Posted: 30 Wrz 2008 18:32:59 Chodzi mi o ewentualnego spalonego
Reissa. Nie w momencie podania od Rengifo, bo tam linię spalonego wyznaczała piłka, ale w momencie podania _do_ Rengifo. Reiss jest w tym momencie na pozycji spalonej, a "odniesienie korzyści" z przebywania na niej uwidocznione zostało w protokole pomeczowym zapisem "0-3 - Piotr Reiss". No, nie wiem... Bo przepisów nie znasz. Spalony jest tylko ten do którego podanie było. Cała reszta nie ma znaczenia i jej konsekwencje również. |
| AJK
|
Posted: 30 Wrz 2008 19:08:39 30-09-2008 o godz. 18:31 gienio napisał: Niby tak, ale przepisy mówią o "odnoszeniu korzyści z przebywania na
pozycji spalonej", "poruszaniu się w kierunku przeciwnika lub piłki i wpływanie przez to na rozwój gry; nie jest konieczne wejście w kontakt z piłką tub z przeciwnikiem, aby zostać ocenionym jako przeszkadzający w grze" itd. Przepisy maja to do siebie ze nie zawsze w pelni oddadza istote opisywanego zdarzenia. Bo co niby znaczy ze "zawodnik odniosl korzysc". Dlatego tez sedziowie przechodza szkolenia co do interpretacji danego przepisu. Dozwolona jest np taka sytuacja ze zawodnik bedacy na pozycji spalonej biegnie za pilka ale ja zostawia i przejmuje ja partner nie bedacy na spalonym. Dozwolona jwat tez sytuacja gdy oddawany byl strzal i pilka przelatywala w poblizu zawodnika bedacego na pozycji spalonej a zawodnik ten nie probowal jej zagrac. I nie obowiazuje tutaj zasada o absorbowaniu uwagi bramkarza. Natomiast odgwizdywany jest spalony gdy zawodnik bedacy na spalonym probuje przeszkadzac zawodnikowi druzyny przeciwnej w zagraniu pilki (nawet jezeli robi to bez przesadnego nacisku). Wiem, czytałem przepisy, znam te przypadki - i dlatego zastanawiałem się nad tym konkretnym, bo właśnie takiego przepisy literalnie nie przewidziały i jest pole do interpretacji. Pozycja spalona jest (nawet dla dwóch lechitów), korzyść z niej jest i to wymierna badzo... I o to mi chodzi. Reiss i ten drugi (a jest ram jeszcze trzeci
lechita), będąc na pozycji spalonej, obok mają metr przewagi nad obrońcami i ten metr jest decydujący, gdy Rengifo podaje. Tym bardziej, że absorbują uwagę bramkarza prawie tak samo jak wchodzący skrzydłem Rengifo. Więc tak się zastanawiam, czy tu aby "odnoszenie korzyści z przebywania na pozycji spalonej" nie ma zastosowania. Z fotela rozważam, z powtórek, znad kawy i akademicko. Nie ma. Przepisy zrewolucjonizowano i dotycza teraz tylko pilkarza ktory przejmie pilke. Och, gdyby tylko - nie byłoby problemu. Ale sam Twój trzeci przykład pokazuje, że nie tylko. A tu się akurat trafia idealna sytuacja do teoretyzowania i grupowego dzielenia włosa na czworo... :-) W zeszłym sezonie była chyba podobnie sporna sytuacja do niezłej dyskusji - chodziło chyba o Chinyamę, który dobijał strzał Radovicia, w momencie samego strzału znajdując się na pozycji spalonej. Kurczę, nie chce mi się szukać teraz... :-) |
| Cavallino
|
Posted: 30 Wrz 2008 21:41:31 W zeszłym sezonie była chyba podobnie sporna sytuacja do niezłej dyskusji
- chodziło chyba o Chinyamę, który dobijał strzał Radovicia, w momencie samego strzału znajdując się na pozycji spalonej. A bo to zasadnicza różnica jest. Przy strzale jest jak piszesz (jest na to osobny przepis), dobijać ze spalonego nie wolno. Przy podaniu liczy się tylko ten który do piłki dojdzie. |
| AJK
|
Posted: 22 Wrz 2009 10:51:34 Tradycyjnie - subiektywne uzupełnienie kolejki ligowej. Dla porządku, dla zabawy i żeby każdy zespół ekstraklasy miał swoje miejsce w grupowych rozmowach. Zagłębie Lubin - GKS Bełchatów 1:1 Pierwsza połowa przyprawiała o ziewanie, chrapanie i ból czoła, co chwilę opadającego na blat biurka. Grał tylko GKS i to grał słabo. W drugiej połowie było za to naprawdę ciekawie, bo grały już obie strony i obie strony grały lepiej. Nie, żeby od razu dobrze. Lepiej. Mógł mecz wygrać Wróbel - nie chciał. Mógł mecz wygrać Micanski - nie chciał. No to padł remis, całkiem zasłużony w dodatku. W Zagłębiu naprawdę nieźle zagrali Traore, Ptak i Hanzel, Ekwueme zrobił swoje, Łabędzki grał nieźle aż do momentu. Bełchatów zaczął dziwnie - zupełnie bez ataku (bo Korzyma trudno uznać), a najbardziej ofensywną formacją była obrona: kolejny dobry mecz Tosika, niezły Magdonia i Lacicia. Wróbel, Małkowski i Gol mieli po pięciominutowym przebłysku każdy, a Sapela chyba chce zostać członkiem fanklubu Mariusza Pawełka. Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 2:0 Rozczarowanie. Lechii starczyło pary na 20 minut, a po stracie bramki juz tylko statystowała. Głowologia. Że Legia nie wygrała wyżej - a powinna - też głowologia. Przejście w pewnym momencie na 4-4-2 i ilość okazji, które Legia zaczęła wtedy mieć, powinna dać Urbanowi do myślenia, ale pewnie nie da. MVP spotkania - zdecydowanie Iwański, Chinyama i Choto też na podium, Radović nieźle, reszta grała poprawnie, ale na nędzną tego dnia Lechię wystarczyło. W Lechii... najczęściej widać było Mateusza Bąka. Czasem gdzieś mignął Lukjanovs i krawat trenera Kafarskiego. Arka Gdynia - Polonia Warszawa 0:0 Emocjonująca nuda. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale tak w sumie było. Mecz w dolnej strefie stanów niskich, ale za to dużo krwi, poturbowana tablica sędziego technicznego, próba rozebrania Tomasza Sokołowskiego i trzy rewelacyjne okazje bramkowe Arki: Sakalijewa, Lubenowa, Wachowicza. Polonia nędznie, bardzo nędznie, Arka lepiej, ale też słabo. Znowu 3/4 meczu zrobili Ława i Bledzewski, Mrowiec robił wbrew, Budziński dużo biegał, kopał, ale kompletnie bezproduktywnie, nieźle obrona. W Polonii poza Sarvasem nie ma kogo wyróżnić. Przyrowski bardzo niepewnie, ale w końcówce pokazał klasę, broniąc strzał Wachowicza. Po meczu nastapił ciąg dalszy polonijnego obrażania się na siebie, co przed meczem z Wisłą wróży nieszczególnie. Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1:1 No, to już są jaja - Śląsk nie grał absolutnie nic, brał po gaciach przez cały mecz i bodaj drugi strzał na bramkę dał mu remis. No, ale skoro Korona nie potrafiła wygrać, to niech remisuje i śmierć frajerom. Chwaliłbym zawodników Korony, ale co z tego, że dobrze grali? Co z tego, że Edi szalał z przodu, że Hernani świetnie grał w obronie, że bardzo dobre spotkanie zagrali Mijajlović i Sobolewski, że dobrą zmianę dał Kiełb? I co z tego, że bramkarz Śląska grał jak trzy wołowe, plując piłką jak gruźlik prątkami, skoro Korona nic z tym zrobić nie potrafiła? Śląsk zagrał kolejny bardzo słaby mecz, tak słaby, że nawet Gancarczykowie się nie przewracali. Chyba piłkarze nie chcieli puścić trenera do kadry :-) Ruch Chorzów - Cracovia 2:0 Wygrał lepszy. Cracovia próbowała, ale bez Ślusarskiego i Golińskiego była cienka jak barszcz bez uszek. Kłus i Sasin byli bezbarwni, obrona gubiła się raz za razem (Wasiluk i Derbich przy pierwszej bramce zagrali jakby byli w III lidze). Wydarzeniem, choć nie sensacją, był występ w bramce Merdy. Który zagrał naprawdę niezły mecz, parę piłek wyciągnął konkursowo, ale poziomiem Cabaja nie przebija. Podobny poziom. Pytanie dnia: czy to brak Cabaja (a więc poniekąd obawa o własną pozycję w drużynie, bo skoro jego można odesłać na ławę...) wpłynął na bezbarwność Pawlusińskiego i Barana. Ruch grał swobodnie, z polotem, z chęcią i gdyby wygrał 5:0 - nie byłoby wielkiej krzywdy dla Cracovii (sam Niedzielan zmarnował jeszcze dwie "dwusetki"). Bardzo dobry mecz Niedzielana, duet z Sobiechem zgrał się jeszcze bardziej i tylko patrzeć, jak ich media w pakiecie zaczną do Barcelony sprzedawać albo przynajmniej na Cypr :-), solidnie Grzyb, bardzo dobrze Pilarz (wybronił co powinien, a nawet to, czego nie musiał), a Grodzicki już drugi mecz z rzędu bez czerwonej kartki. Lech Poznań - Odra Wodzisław 1:0 Kolejny ligowy meczyk, kolejna ligowa kopaninka na dwa?/trzy?/cztery? celne strzały z każdej strony i fuksa w końcówce. Ale - jak mawiał pewien mleczarz - z drugiej strony, nie sztuką jest wygrać, kiedy przeciwnik leży brzuszkiem do góry i piszczy o litość, a do siatki wpada nawet wyrzut z autu. Na razie jednak ten słaby mecz jest w cieniu wyczynu sędziego bocznego, głównego i wywalenia Piechniaka. Zakaz, przepisy, zawodowstwo, niereagowanie, sędzia może, blablabla - że by za takie coś zawodnik wylatywał? Co innego jakieś obscena gestem czy słowem - za to jak najbardziej, ale za pukanie się w czoło? W momencie, gdy bluzgający, taktyczne urywający Achillesa albo łokciujący po oczach karany jest także żółtą (ale często jest to pierwsza, więc zostaje) albo i to nawet nie? Niech mu sędzia wlepi żółtą, jeśli to ma być pierwsza, niech sobie sędzia wpisze takie zachowanie w protokół, niech zawodnik dostanie potem po kieszeni od Komisji Ligi albo niech go zawieszą (po to jest m.in.), ale wyrzucanie zawodnika w trakcie meczu za coś tak banalnego... ani to śmieszne, ani zasadne, ani z duchem sportu zgodne. Tym bardziej, że takie kartki tylko zachęcą trybuny do dalszego wytężonego w bluzgach wycia, bo może któryś przeciwnik nie wytrzyma, więc tak naprawdę to nikt się tu, panie sędzio, nie zachowuje się jak bydło, tylko każdy pomaga ukochanej drużynie. Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok 0:0 Tym razem pierwsza połowa dobra, a druga do strasznego chrzanu. Jagiellonia mogła ten mecz wygrać w pierwszej połowie, ale nie umiała, a Piast przede wszystkim nie chciał meczu przegrać. Na duży plus obaj bramkarze - Szmatuła i Sandomierski, słabo Frankowski, jeszcze słabiej Olszar, aktywnie Szary i Smektała, Bruno imponująco, ale tylko w pierwszej połowie, a reszta może się wstydzić. Ozdobą meczu był Michał Probierz w tradycyjnym Spektaklu Jednego Aktora z Gwizdem. Bramka kolejki Nominowani (och, rany - jaki tłok i wybór...) Marek Bażik - gol na 0:1 w meczu Wisła Kraków - Polonia Bytom Martins Ekwueme - gol na 1:0 w meczu Zagłębie Lubin - GKS Bełchatów Vuk Sotirović - gol na 1:1 w meczu Korona Kielce - Śląsk Wrocław Wygrywa... Junior Diaz za nieuznanego gola na 1:0 w meczu Wisły Kraków z Polonią Bytom ICMPTZ? :-) Co poza tym?... W III lidze Kraków tryumfuje - Garbarnia wygrała 2:1 z Hetmanem Włoszczowa, Górnik Wieliczka 2:0 z MKS Alwernia, a Hutnik Kraków - 4:2 z Glinikiem Gorlice. Kmita Zabierzów zremisował 2:2 z Nidą Pińczów. Po 9 kolejkach Kmita na czternastym miejscu, Górnik Wieliczka na dziesiatym, Garbarnia na ósmym, a Hutnik coraz wyraźniej na miejscu pierwszym. W V lidze nudy - wygrał tylko Borek, niziutko w tabeli, Orzeł Piaski Wielkie zaczyna tracić dystans do czołówki, a Tramwaj jeździ sobie w dolnych strefach stanów średnich. VI-ligowa Clepardia wygrała 3:2 z Czarnymi Staniątki, potem przegrała 0:1 z Hutnikiem II Kraków i jest jak Tramwaj. Wieczysta przegrała 0:4 z Rabą Dobczyce, 2:4 ze Słomniczanką i dołączyła do Wawelu w strefie spadkowej, za to Bieżanowianka zagrała całkiem niezły i emocjonujący mecz z Płaszowianką, o którym być może wkrótce. O Prądniczance pisał już Smok Eustachy, a wiadomość, że odrapane krzesełka Prądniczanki doczekają się malowania, napawa moje serce i spodnie niewypowiedzianą radością. Prądniczanka zajmuje pięte miejsce, ale do lidera ma tylko 3 punkty straty i wszystko jest jeszcze możliwe. |
| Andy
|
Posted: 22 Wrz 2009 11:01:29 Lech Poznań - Odra Wodzisław 1:0
Na razie jednak ten słaby mecz jest w cieniu wyczynu sędziego bocznego, głównego i wywalenia Piechniaka. Zakaz, przepisy, zawodowstwo, niereagowanie, sędzia może, blablabla - że by za takie coś zawodnik wylatywał? Co innego jakieś obscena gestem czy słowem - za to jak najbardziej, ale za pukanie się w czoło? W momencie, gdy bluzgający, taktyczne urywający Achillesa albo łokciujący po oczach karany jest także żółtą (ale często jest to pierwsza, więc zostaje) albo i to nawet nie? Niech mu sędzia wlepi żółtą, jeśli to ma być pierwsza, niech sobie sędzia wpisze takie zachowanie w protokół, niech zawodnik dostanie potem po kieszeni od Komisji Ligi albo niech go zawieszą (po to jest m.in.), ale wyrzucanie zawodnika w trakcie meczu za coś tak banalnego... ani to śmieszne, ani zasadne, ani z duchem sportu zgodne. Tym bardziej, że takie kartki tylko zachęcą trybuny do dalszego wytężonego w bluzgach wycia, bo może któryś przeciwnik nie wytrzyma, więc tak naprawdę to nikt się tu, panie sędzio, nie zachowuje się jak bydło, tylko każdy pomaga ukochanej drużynie. Zgadzam sie, ze Piechniak nie powinien dostac zoltej. Tym bardziej, ze zapewne 95% kibicow nawet nie zauwazylo jego gestow (ja siedzialem na wysokosci zdarzenia i nie widzialem). Co ciekawe, taki Ujek, ktory przebiegl na wiosne wzdluz calej trybuny zajmowanej przez kibicow Lecha uciszajac ich palcem, co doprowadzilo kibicow niemal do wrzenia i moglo sie skonczyc niewesolo, nie dostal zoltej kartki (o ile pamietam). Jesli juz sedziowie chca karac za prowokowanie widowni (choc ja nie jestem co do tego specjalnie przekonany), to powinni karac Ujkow, a nie Piechniakow. |
| Cavallino
|
Posted: 22 Wrz 2009 11:04:21 Mógł mecz wygrać Micanski - nie chciał. No to padł
remis, całkiem zasłużony w dodatku. Jaki zasłużony, jak z wydrukowanego karnego? Wydarzeniem, choć nie sensacją, był występ w
bramce Merdy. Który zagrał naprawdę niezły mecz, parę piłek wyciągnął konkursowo, ale poziomiem Cabaja nie przebija. Podobny poziom. Problemem Cabaja nie jest brak poziomu, tylko ilość klopsów. Więc nawet jeśli zmiennik będzie nieco gorszy, ale bez wpadek, to i tak Craxie wyjdzie na plus. |
| AJK
|
Posted: 22 Wrz 2009 12:01:08 22-09-2009 o godz. 13:01 Andy napisał: Lech Poznań - Odra Wodzisław 1:0
Na razie jednak ten słaby mecz jest w cieniu wyczynu sędziego bocznego, głównego i wywalenia Piechniaka. Zakaz, przepisy, zawodowstwo, niereagowanie, sędzia może, blablabla - że by za takie coś zawodnik wylatywał? Co innego jakieś obscena gestem czy słowem - za to jak najbardziej, ale za pukanie się w czoło? W momencie, gdy bluzgający, taktyczne urywający Achillesa albo łokciujący po oczach karany jest także żółtą (ale często jest to pierwsza, więc zostaje) albo i to nawet nie? Niech mu sędzia wlepi żółtą, jeśli to ma być pierwsza, niech sobie sędzia wpisze takie zachowanie w protokół, niech zawodnik dostanie potem po kieszeni od Komisji Ligi albo niech go zawieszą (po to jest m.in.), ale wyrzucanie zawodnika w trakcie meczu za coś tak banalnego... ani to śmieszne, ani zasadne, ani z duchem sportu zgodne. Tym bardziej, że takie kartki tylko zachęcą trybuny do dalszego wytężonego w bluzgach wycia, bo może któryś przeciwnik nie wytrzyma, więc tak naprawdę to nikt się tu, panie sędzio, nie zachowuje się jak bydło, tylko każdy pomaga ukochanej drużynie. Zgadzam sie, ze Piechniak nie powinien dostac zoltej. Tym bardziej, ze zapewne 95% kibicow nawet nie zauwazylo jego gestow (ja siedzialem na wysokosci zdarzenia i nie widzialem). Co ciekawe, taki Ujek, ktory przebiegl na wiosne wzdluz calej trybuny zajmowanej przez kibicow Lecha uciszajac ich palcem, co doprowadzilo kibicow niemal do wrzenia i moglo sie skonczyc niewesolo, nie dostal zoltej kartki (o ile pamietam). Jesli juz sedziowie chca karac za prowokowanie widowni (choc ja nie jestem co do tego specjalnie przekonany), to powinni karac Ujkow, a nie Piechniakow. Ja bym nawet Ujków nie karał, zostawiając takie rzeczy na naprawdę wyjątkowe okazje (jakieś obscena czy radykalne pyskówki, że o rękoczynach nie wspomnę). Bo się nam przy ograniczonej "palecie" kar (żółta-czerwona) rożnica zatrze. Zostawić to Komisji Ligi i niech ona _w zależności od wagi przewinienia winowajcom po portfelach jedzie. A prowokowanie widowni? Przecież widowni nie trzeba prokować - jedzie po zawodnikach od początku do końca (czasem nawet po własnych) indywidualnie i zbiorowo od "Ty..." po "strzelcie k... gola!" itd. Wystarczyłoby, żeby C+ właczył mikrofony na rozgrzewce, żeby usłyszeć, jak wygląda "doping personalno-genealogiczny" :-) Zresztą w naszym klimacie kibicowskim wszystko można uznać za prowokowanie - od zdjęcia koszulki po zwykłe cieszenie po zdobyciu bramki ("prowokował nas, bo się cieszył, że nam strzelił gola, eskasyn jeden!", a nawet zagrzewanie do dopingu własnych kibiców. Swoją drogą wolałbym, żeby - jeśli już ktoś musi koniecznie - za coś karać, to nie za ręczniki z wymalowaną dowolnie żałosną grafomanią, tylko właśnie za te chóralne "strzelcie, k... gola" czy "K... pokonamy". Bo to ani emocje, ani ekspresja, ani wolność słowa, tylko zwykły syf. |
| CGC
|
Posted: 22 Wrz 2009 14:51:57 Mógł mecz wygrać Micanski - nie chciał. No to padł
remis, całkiem zasłużony w dodatku. Jaki zasłużony, jak z wydrukowanego karnego? Bez przesady z tym drukowaniem. Błąd sędziego i tyle. Sędziowanie nie było stronnicze w tym meczu. Sędzia nie wypaczył wyniku ani trochę bardziej niż choćby taki Micański. Nie mogę sobie przy okazji odmówić odnotowania reakcji zawsze czujnego Artiego Brzozowskiego. Błąd sędziego w meczu Zagłębia nie został nawet przezeń odnotowany (w przeciwieństwie choćby do C+ czy sportowychfaktow.pl), natomiast błąd sędziego w meczu Śląska doczekał się nawet komentarza domagającego się kary dla arbitra. Cóż, dzień jak co dzień we wrocławskiej redakcji sportowej. Remis jest zasłużony w tym sensie, że obie drużyny miały podobną ilość akcji groźnych i podobną jakość gry. Obie mogły wygrać, wystarczyło się skupić i/lub mieć trochę szczęścia. |
| AJK
|
Posted: 22 Wrz 2009 15:36:02 22-09-2009 o godz. 16:51 CGC napisał: Nie mogę sobie przy okazji odmówić odnotowania reakcji zawsze czujnego
Artiego Brzozowskiego. Błąd sędziego w meczu Zagłębia nie został nawet przezeń odnotowany (w przeciwieństwie choćby do C+ czy sportowychfaktow.pl), natomiast błąd sędziego w meczu Śląska doczekał się nawet komentarza domagającego się kary dla arbitra. Cóż, dzień jak co dzień we wrocławskiej redakcji sportowej. Przepraszam, jaki błąd sędziego w meczu Śląska? Bo, o który błąd w meczu Zagłębia chodzi, to chyba wiem, choć błędem bym tego nie nazwał, dla mnie to było prawidłowe. |
| CGC
|
Posted: 22 Wrz 2009 16:16:31 Nie mogę sobie przy okazji odmówić odnotowania reakcji zawsze czujnego
Artiego Brzozowskiego. Błąd sędziego w meczu Zagłębia nie został nawet przezeń odnotowany (w przeciwieństwie choćby do C+ czy sportowychfaktow.pl), natomiast błąd sędziego w meczu Śląska doczekał się nawet komentarza domagającego się kary dla arbitra. Cóż, dzień jak co dzień we wrocławskiej redakcji sportowej. Przepraszam, jaki błąd sędziego w meczu Śląska? Oddaję głos mojemu ulubieńcowi: "Komentarz: Czerwona kartka dla arbitra Decyzja doświadczonego sędziego Roberta Małka o wyrzuceniu z boiska Piotra Celebana była przedziwnym nieporozumieniem. Obrońca Śląska nie faulował rywala i nie zasłużył na żadną karę, tym bardziej na najbardziej surową. Niedawno ten sam sędzia skrzywdził Śląsk, kiedy w czasie meczu w Białymstoku przeciwko Jagiellonii nie odgwizdał ewidentnego rzutu karnego dla wrocławian. W naturalny sposób nasuwają się pytania: Czy sędzia Robert Małek nie lubi Śląska i podejmuje decyzje przeciwko temu zespołowi, czy też myli się, gdyż jest słabym sędzią? Sprawiedliwości stałoby się zadość, gdyby pan Małek na jakiś czas odpoczął od prowadzenia meczów w ekstraklasie. Prezentowana ostatnio forma nie uprawnia go do bycia "piłkarskim sprawiedliwym". Artur Brzozowski" Oto materiał dowodowy (oglądamy od minuty 1:08): http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/0,94348.html Niewątpliwie Edi w końcówce widziąc, że do piłki nie dojdzie, potknął się o powietrze i widowiskowo zagrał upadek. Kontrowersja raczej dotyczy tego, czy tuż wcześniej była "gra rękami" Celebana, która moga spowodować ten upadek. Powtórka z boku pokazuje, że choć Celeban rękami machał, to raczej Edi spokojnie ustałby, gdyby chciał. Bo, o który błąd w meczu Zagłębia chodzi, to chyba wiem, choć błędem bym
tego nie nazwał, dla mnie to było prawidłowe. Ta sytuacja doczekała się wielu analiz, tu przykładowa: http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/1,91670,7060620,Kontrowersja__Czy_belchatowianom_nalezal_sie_rzut.html Portal nawet uruchomił sondę dla czytelników. W chwili pisania tego posta 50% głosujących jest za tym, że karny był niesłuszny, 33% że słuszny, 17% trudno powiedzieć, głosowały 84 osoby. W przepisach stoi: "Ocena gry ręką zawodnika 36. Kontakt ręki zawodnika z piłką, który nastąpił na skutek świadomego działania tego zawodnika uznaje się za rozmyślne dotknięcie piłki ręką. Ma to miejsce nawet wtedy, gdy ręka ściśle przylega do tułowia zawodnika, lecz nastąpił rozmyślny ruch całego tułowia w kierunku piłki w celu jej zatrzymania lub zmiany kierunku jej lotu. 37. Nieumyślne zetknięcie się piłki z ręką zawodnika względnie jego ręki z piłką - bez świadomego i celowego ruchu ręki - nie podlega karze." źródło: www.pzpn.pl/zasady_gry_w_pilke.php Czy tam był świadomy i celowy ruch ręką? |
| CGC
|
Posted: 22 Wrz 2009 16:48:07 Oto materiał dowodowy (oglądamy od minuty 1:08):
http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/0,94348.html Dodam, że trzeba kliknąć skrót czwarty od lewej. URL się nie zmienia niestety. |
| maciej
|
Posted: 22 Wrz 2009 16:52:26 CGC napisał: Niewątpliwie Edi w końcówce widziąc, że do piłki nie dojdzie, potknął się
o powietrze i widowiskowo zagrał upadek. Kontrowersja raczej dotyczy tego, czy tuż wcześniej była "gra rękami" Celebana, która moga spowodować ten upadek. Powtórka z boku pokazuje, że choć Celeban rękami machał, to raczej Edi spokojnie ustałby, gdyby chciał. Nie patrz na ręce, tylko na stopy. W tym filmiku, który wkleiłeś tego za bardzo nie widać, ale Celeban nadepnął Ediemu na stopę (w tym momencie będącą z tyłu) skutkiem czego Edi tą stopę zamiast postawić do przodu kopnął się w nogę na której stał i wywinął orła. Dość wyraźnym dowodem na to jest latający but Ediego. Pokazywali to dość wyraźnie na C+ z innej kamery i lepszym zbliżeniu. Sam faul oczywiście mało groźny, ale gość wychodził sam na sam, wiec za to chyba daje się czerwoną. |
| AJK
|
Posted: 22 Wrz 2009 17:23:30 22-09-2009 o godz. 18:52 maciej napisał: Niewątpliwie Edi w końcówce widziąc, że do piłki nie dojdzie, potknął
się o powietrze i widowiskowo zagrał upadek. Kontrowersja raczej dotyczy tego, czy tuż wcześniej była "gra rękami" Celebana, która moga spowodować ten upadek. Powtórka z boku pokazuje, że choć Celeban rękami machał, to raczej Edi spokojnie ustałby, gdyby chciał. Nie patrz na ręce, tylko na stopy. W tym filmiku, który wkleiłeś tego za bardzo nie widać, ale Celeban nadepnął Ediemu na stopę (w tym momencie będącą z tyłu) skutkiem czego Edi tą stopę zamiast postawić do przodu kopnął się w nogę na której stał i wywinął orła. Dość wyraźnym dowodem na to jest latający but Ediego. Pokazywali to dość wyraźnie na C+ z innej kamery i lepszym zbliżeniu. Sam faul oczywiście mało groźny, ale gość wychodził sam na sam, wiec za to chyba daje się czerwoną. O, widzę, że jesteś szybszy :-) Bo mi właśnie o to chodziło - spowodowanie upadku Ediego nastapiło nie na skutek machania rękami, tylko na skutek nadepnięcia. Edi od siebie dołożył "akcent", ale to nie zmienia faktu, że upadek spodowało nadepnięcie przez Celebana na jego stopę (but świadkiem :-)) I sorry - jeśli Małek to odgwizdał jako faul - a miał do tego pełne podstawy - to musiał Celebana wywalić, właśnie ze względu na przepis. "Dyskusyjne"? Ewentualnie tak. Ale "błąd"? W życiu. |
| CGC
|
Posted: 22 Wrz 2009 17:24:08 Niewątpliwie Edi w końcówce widziąc, że do piłki nie dojdzie, potknął się
o powietrze i widowiskowo zagrał upadek. Kontrowersja raczej dotyczy tego, czy tuż wcześniej była "gra rękami" Celebana, która moga spowodować ten upadek. Powtórka z boku pokazuje, że choć Celeban rękami machał, to raczej Edi spokojnie ustałby, gdyby chciał. Nie patrz na ręce, tylko na stopy. W tym filmiku, który wkleiłeś tego za bardzo nie widać, ale Celeban nadepnął Ediemu na stopę (w tym momencie będącą z tyłu) skutkiem czego Edi tą stopę zamiast postawić do przodu kopnął się w nogę na której stał i wywinął orła. Dość wyraźnym dowodem na to jest latający but Ediego. Pokazywali to dość wyraźnie na C+ z innej kamery i lepszym zbliżeniu. Sam faul oczywiście mało groźny, ale gość wychodził sam na sam, wiec za to chyba daje się czerwoną. Cóż, nie jestem przyspawany do tej opinii (ani tej o Łabędzkim) i nie widzę przeszkód, żeby ją zmienić, jeśli będą ku temu odpowiednie powody. Niestety nie znalazłem tej lepszej powtórki. Mógłbyś zapodać linka? Z tej którą podałem, wynika że z tymi butami to chyba jednak coś innego zaszło. W szczególności w minucie 1:17 Edi podnosi się z oboma butami. A to, co lata, wygląda bardziej na fragment murawy. Powtórka z boku natomiast sugeruje, że kontak między nogami Ediego i Celebana nastąpił już po utracie równowagi, a nie przed. W trakcie utraty równowagi nogi Celebana są dość daleko. To właśnie stan nóg jak dla mnie bardziej obciąża Ediego. Celebana można się czepiać o ręce. Ale jak mówię -- będzie lepsze video, mogę zdanie zmienić. Z tego, co jest, wynika że była bardziej symulka niż faul. |
| maciej
|
Posted: 22 Wrz 2009 17:51:22 CGC napisał: Niestety nie znalazłem tej lepszej powtórki. Mógłbyś zapodać linka?
No ja oglądałem w C+, albo w sobotę, albo niedzielę w magazynie, więc nie mam linka, ale tylko jedno ujęcie ze wszystkich jakie pokazano mnie przekonało, że tam było wyraźne kopnięcie w stopę. |
| Cavallino
|
Posted: 22 Wrz 2009 18:19:42 Bez przesady z tym drukowaniem. Błąd sędziego i tyle.
Stara śpiewka. Błąd dający się poprawić, którego sędzia nie poprawia to dla mnie oszustwo i tyle. Sędziowanie nie było
stronnicze w tym meczu. Sędzia nie wypaczył wyniku ani trochę bardziej niż choćby taki Micański. ROTFL !!!! Remis jest zasłużony w tym sensie, że obie drużyny miały podobną ilość
akcji groźnych i podobną jakość gry. Obie mogły wygrać, wystarczyło się skupić i/lub mieć trochę szczęścia. Z tą różnicą, że jedna dostała w prezencie karny, a druga nie, tylko sama strzeliła piękną bramkę. Dla mnie różnica jest zasadnicza. |
| Cavallino
|
Posted: 22 Wrz 2009 18:21:35 Obie sytuacje w L+Extra były i oba zostały jednomyślnie ocenione. Karnego dla Bełchatowa nie było, faul Celebana był. I faktycznie - ciężko się z tym nie zgodzić, mimo że pierwotnie też mi się wydawało że to symulka. |
| Cavallino
|
Posted: 22 Wrz 2009 18:22:39 Z tej którą podałem, wynika że z tymi butami to chyba jednak coś innego
zaszło. W szczególności w minucie 1:17 Edi podnosi się z oboma butami. A to, co lata, wygląda bardziej na fragment murawy. Raczej ochraniacz. |
| gienio
|
Posted: 23 Wrz 2009 08:18:59 I powiedział|a) CGC: Mógł mecz wygrać Micanski - nie chciał. No to padł
remis, całkiem zasłużony w dodatku. Jaki zasłużony, jak z wydrukowanego karnego? Bez przesady z tym drukowaniem. Błąd sędziego i tyle. Sędziowanie nie było stronnicze w tym meczu. Sędzia nie wypaczył wyniku ani trochę bardziej niż choćby taki Micański. Dla mnie ciekawsze jest nowe ustawienie druzyny przez Smude. 4-3-2-1 tego chyba w naszej lidze jeszcze nie bylo ;-) |
| Cavallino
|
Posted: 23 Wrz 2009 08:24:56 Dla mnie ciekawsze jest nowe ustawienie druzyny przez Smude. 4-3-2-1 tego
chyba w naszej lidze jeszcze nie bylo ;-) Jak to nie było? A Lech rok temu to jak niby grał? |
| gienio
|
Posted: 23 Wrz 2009 08:50:15 I powiedział|a) Cavallino: Dla mnie ciekawsze jest nowe ustawienie druzyny przez Smude. 4-3-2-1 tego
chyba w naszej lidze jeszcze nie bylo ;-) Jak to nie było? A Lech rok temu to jak niby grał? 4-2-3-1? |
| . 1 . 2 . >> |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |