sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Nurkowanie 2010 / Eksperyment, część 2
Autor Wiadomość
in for

Posted: 8 Wrz 2010 22:41:32




Lepiej się będziesz bawił oglądając wynik eksperymentu, jeśli przeczytasz ten
tekst do końca, zanim klikniesz link.

Eksperyment przeprowadziłem wczoraj, ale film zmontowałem dopiero teraz:

http://tinyurl.com/yflrgdf

Bardzo korciło mnie by wynik eksperymentu opisać na naszym forum już wczoraj,
ostatecznie jednak zamiast klawisza „enter” wcisnąłem „delete”. Dzięki temu nie
odebrałem Wam przyjemności wytrwania w napięciu aż do końca filmu. Obstaw więc
teraz jeden z wyników:

1. Pojawiły się pęcherzyki
2. Czy też NIE?

Nie zależnie od pointy, proszę o rozwagę w komentarzach, ponieważ nie wątpliwie
jesteśmy na etapie, który wymaga dalszych doświadczeń.

Będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi, które ułatwią mi kolejne próby.

Eksperyment zawdzięcza swój przebieg przede wszystkim trzem osobom: Michałowi
(niestety Michał nie bierze udziału w tej dyskusji, Ryśkowi (Smok) oraz Maćkowi
(MSC), ale także pozostałym osobom zabierającym głos w dyskusji.

Bardzo dziękuję tym wszystkim dżentelmenom za cenne uwagi.

Jacek Kurzątkowski
513-129-887





Zakrzówek Kraken

Posted: 9 Wrz 2010 07:02:08



Moim zdaniem zdecydowało mieszanie.
Potem większe ciśnienie.
Na końcu mniejsza ilość w ody w stosunku do gazu.

Zaskoczyła mnie ilość zarodzi w samej cieczy która pozwoliła wodzie zgazować
się w całej objętości.
Pewnie w wodzie jeziornej występuje duża ilość osadów i na ich
powierzchniach potworzyły się mikropęcherzyki pęcherzyki może dzięki
mieszaniu?
Ile od ostatniego mieszania minęło do otwarcia butelki?

Wracając do dyskusji. Moim zdaniem porównywanie wody do jakiejkolwiek tkanki
rzeczywistej (w tym krwi) czy tkanki teoretycznej (np. najszybszej tkanki
modelu Bulhmanna) jeżeli chodzi o wartości dopuszczalnego przesycenia jest
błędem.
Tkanka teoretyczne i jej dopuszczalne przesycenia (M0) opiera się w modelu
NIE na podejściu SA/NIE MA pęcherzyków ale na podejściu jest nie ma
(znaczących dla nas) objawów DCS czyli choroby dekompresyjnej.
Czyli pęcherzyki powstają wcześniej ale w ilościach z którymi nasz organizm
sobie radzi lub skutki są niewyraźne.
Po drugie jeżeli piszemy o krwi to jest ona pod pewnym ciśnieniem większym
od otoczenia (nawet krew żylna)
Do tego dochodzi napięcie powierzchniowe które w układach biologicznych może
być modyfikowane.
W drugą stronę krew jest w ruchu i mogą powstawać obszary obniżonego
ciśnienia na skutek zawirowania gdzie pod wpływem zjawiska kawitacji będą
produkowane pęcherzyki pomimo tego, że gdyby krew była w spoczynku mogły by
nie powstać.
Do tego dochodzi okienko tlenowe które częsciowo redukuje przesycenie krwi.
Do tego w organizmie pęcherzyki mają czas aby urosnąć (czasami bardzo dużo
czasu) w wodzie w butelce nie.
Czyli takim doświadczeniem jak powyższe można wyznaczyć granicę podczas
której będą widoczne pęcherzyki powietrza czyli umowne M0 dla wody ale
związek z naszym ciałem jest jak to się pisze pośredni.

Następnie można by sprawdzić ile trzeba czasu bez mieszania aby nasycił się
powiedzmy 5 cm słup wody i wyznaczyć jego pół okres (który będzie prawdziwy
tylko dla 5 cm odległości dyfuzyjnej) zakładając że sześć półokresów
doprowadza do pełnego nasycenia.
Potem można by modyfikować wodę (jej napięcie powierzchniowe) np. ludwikiem
Potem zawieźć butelkę w góry i porównać kiedy otworzymy ją w mniejszym
ciśnieniu otoczenia.

zafundować jej pewien profil wynurzania (dekompresji) i sprawdzać czy w
czasie wynurzania zdąży się odsycić tak aby ani podczas wynurzania ani po
osiągnięciu powierzchni nie wystąpiły bąble.

We wszystkich tych eksperymentach przeszkadzać będzie to, że w porównaniu do
naszego organizmu w którym powstałe pęcherzyki gromadzą się i rosną lub
maleją - te w cieczy uciekają do góry i znikają nad powierzchnią płynu.
Dlatego wodę należało by zastąpić galaretką i tu dochodzimy do prezentacji
badań które robili wielcy teorii dekompresji.

Dla zrozumienie teorii dekompresji takie doświadczenia są super bo obrazują
pewne zależności. Ale chyba niestety praktyczny efekt jest żadny.

Na końcu trzeba ubrać komputer albo dwa na rękę i iść nurkować opierając się
na wierze, że funkcje które monitorują nasze wynurzenia z odpowiednio
dobieranymi współczynnikami dają na końcu taką krzywą wynurzania, że jest
ona bezpieczne a wszelkie błędy modelu spowodowały już wypadki wcześniej i
opierając się na tym model został poprawiony.

Dodatkowo nasz organizm jest w porównaniu do butelki z wodą bardziej
skomplikowany właściwie nieskończoną ilość razy więc i tak na końcu co jakiś
czas ktoś dostanie DCSa. Ponieważ "Profil Pana Boga" dla danego nurka pewnie
nie będzie nam dostępny nigdy więc pozostaje nam tylko dobór na wyczucie
(nasze, innych nurków, fizjologów) profili oraz w ciemno zwiększanie
konserwatyzmu Tak aby zły los (czarna kuleczka) był zmieszany nie ze 100 czy
1000 białych kuleczek ale z 10000 czy 50000.

Maciek "Szczęściarz" Curzydło











Posted: 9 Wrz 2010 07:13:59




1. Pojawiły się pęcherzyki
2. Czy też NIE?

Zapytam wprost co złego zrobił Tobie Paweł Poręba że jego tak dręczysz ?
(To pytanie omówię później.)

Eksperyment bardzo ładnie pokazał przesycenie, również zrobiłeś eksplozywną
dekompresję. Przelot z powierzchni ziemi na 12000m npm w kilka sekund.
Czy wyskok z pod wody z 30 m w kilka sekund.
Zalecana szybkość wynurzania nurka to 18m/min ? 10m/min ? 9m/min czy 4m/min ?
(Znowu ta ostatnia wartość pojawia się nie przypadkowo, ale o tym na końcu.)

Eksperyment kuchennej fizyki pokazuje słuszność kierunku który propaguje Paweł
Poręba, czyli ograniczanie wartości ciśnienia przesycenia.

W eksperymencie bardzo szybko obniżałeś ciśnienie, w następnej wersji zastosuj
igłę od zastrzyków wbitą w butelkę, ograniczy szybkość obniżania ciśnienia.

To teraz powrót do pytania początkowego.
Złośliwie zastosowałeś iloraz ciśnień 4, jak w NOF wariancie dekompresji
awaryjnej TMX (str 17), złośliwie stosowałeś 2h nasycania, tam są 144 min.
Brutalnie szybko obniżyłeś ciśnienie zamiast z szybkością 4m/min (dotyczy to
nurkowania gdy ciśnienie atmosfery wynosi 0,4ata) co dało by czas 3min na
wyjście na powierzchnię.
Pokazałeś jak koszmarnie to się skończy nawet dla najszybszego przedziału
tkankowego.
Zastosowane dekompresji z zaleceń Pawła Poręby.

No jednym słowem jesteś drań, tak samo jak ja.

pozdrawiam rc






in for

Posted: 9 Wrz 2010 07:31:42




No jednym słowem jesteś drań, tak samo jak ja.

Tak, jestem!

A wiesz co mnie najbardziej bawi? Że się będę smażył w Piekle... w doborowym
towarzystwie, ha, ha, ha!

Jacek




Zakrzówek Kraken

Posted: 9 Wrz 2010 07:53:47



Przepraszam Rysiek ale muszę stwierdzić, że wyciąganie jakichkolwiek analogi
pomiędzy pokazanym eksperymentem a rzeczywistymi procesami zachodzącymi w
naszym organizmie zarówno podczas nasycania się jak i odsycania
(dekompresji) czy nawet modelami dekompresyjnymi jest nie uprawnione.
Pokazany eksperyment pokazuje jak w pewnych warunkach nasyca się i odsyca
woda. Nasz organizm jest na tyle bardziej skomplikowany a procesy w nim
zachodzące zmieniane przez metabolizm, że jakiekolwie porównania nie mają
sensu.
Ten eksperyment - jak i żaden podobny nic nie powie na temat tego czy i
jakie są dopuszczalne przesycenia, prędkości wynurzania, długość dekompresji
dla człowieka.
To po prostu zabawa ale jednocześnie świetna dydaktyka.
To tak jak modele księżyca słońca i ziemi połączone drutem mogą obrazować
budowę naszego układu słonecznego ale szukanie na tej podstawie drutu przez
teleskopy jest skazane na niepowidzenie.

Zewnętrzne podobieństwo istniej ale "w środku" jest tyle różnic, że analogie
nic nie wnoszą.

Jeżeli chcesz podyskutowac o modelach dekompreyjnych czy praktyce
dekompresyjnej to podaj określony model, określony profil (tylko tu na
liście bo wybacz ale nie chce mi się szukać po interncie określonych tabel
czy modeli). Podaj co twoim zdaniem jest dobre i bezpieczne a co nie dobre i
nie bezpieczne oraz dlaczego tak twoim zdaniem jest i możemy rozmawiać.

A przy butelce z wodą pochylmy się lepiej nad tym jak wymyślić najciekawszą
formę tego eksperymentu, pamiętając, że to tylko zabawa i trochę dydaktyki.

MSC











Posted: 9 Wrz 2010 08:26:33




Pokazany eksperyment pokazuje jak w pewnych warunkach nasyca się i odsyca
woda. Nasz organizm jest na tyle bardziej skomplikowany a procesy w nim
zachodzące zmieniane przez metabolizm, że jakiekolwie porównania nie mają
sensu.

Został wybrany prosty obiekt, który jest podstawą budowy naszego organizmu.
Nawet on "zdetonował" przy eksplozywnej dekompresji.
Człowiek ma jeszcze inne przedziały które również były by przesycone (NOF),
dlatego nawet ten prosty eksperyment pokazuje co będzie gdy nasycimy się TMX
na wysokości 6500m npm na głębokości 12m z czasem 144 min.
Zwłaszcza że w Buhlmanowskim modelu część przedziałów tkankowych również
będzie przesycona.
A w proporcji obiekty są dobrze skalowalne.

Ten eksperyment - jak i żaden podobny nic nie powie na temat tego czy i
jakie są dopuszczalne przesycenia, prędkości wynurzania, długość dekompresji
dla człowieka.

Jeżeli do tej butelki dołączymy manometr i zrobisz zaworek, to możesz zmieniać
ciśnienie i mierzyć wartość przesycenia.

To po prostu zabawa ale jednocześnie świetna dydaktyka.
To tak jak modele księżyca słońca i ziemi połączone drutem mogą obrazować
budowę naszego układu słonecznego ale szukanie na tej podstawie drutu przez
teleskopy jest skazane na niepowidzenie.

Bez sprzętu pomiarowego to kuchenna fizyka, ale oszacowanie powierzchni
wymiany gazowej u człowieka i w butelce dało wnioski, jak postąpić żeby na
pewno nasycić wodę.

Zewnętrzne podobieństwo istniej ale "w środku" jest tyle różnic, że analogie
nic nie wnoszą.

Oszem różnic jest dużo, lecz podstawowy budulec to woda.
Jak się ona zachowa przy eksplozywnej dekompresji było widać.
Dodatkowo jest to cenny materiał z perspektywy ostatniego wypadku na Hańczy.

Jeżeli chcesz podyskutowac o modelach dekompreyjnych czy praktyce
dekompresyjnej to podaj określony model, określony profil (tylko tu na
liście bo wybacz ale nie chce mi się szukać po interncie określonych tabel
czy modeli). Podaj co twoim zdaniem jest dobre i bezpieczne a co nie dobre i
nie bezpieczne oraz dlaczego tak twoim zdaniem jest i możemy rozmawiać.

O modelach można dyskutować np na NurTech 2010.
Na sekcie to nie produktywne zajęcie.

To klasyka sekty, w wykonaniu osoby która nie umie policzyć na karteczce
dekompresji po buhlmanowsku.

"czarnecki, jesteś idiotą, jesteś kompletnym imbecylem. Miałem się tu nie
odzywać, ale już nie wytrzymałem. Po cholerę zabierasz tu głos nie znając tak
podstawowych rzeczy, jak "od czego zależy ilość rozpuszczonych w tkankach
gazów". Facet, to są kompletne podstawy.

Jeszcze raz: gdzie ty psychopato widzisz zalecenia? I jakie nie sprawdzenie?"

A mordercza dekompresja jest, na str 17 NOF.

A przy butelce z wodą pochylmy się lepiej nad tym jak wymyślić najciekawszą
formę tego eksperymentu, pamiętając, że to tylko zabawa i trochę dydaktyki.

Jak zrobić wolne obniżanie ciśnienia podałem, jak usprzętowić obiekt w pomiary
również.

pozdrawiam rc





Zakrzówek Kraken

Posted: 9 Wrz 2010 10:30:58





Został wybrany prosty obiekt, który jest podstawą budowy naszego
organizmu.
Nawet on "zdetonował" przy eksplozywnej dekompresji.

Rysiek nie zgadzam się tu z tobą na podstawie literatury przedmiotu. Ten
prosty objekt (czyli butelka napełniona wodą) nie jest podstawą budowy
naszego organizmu. To że był wypełniony wodą tak samo jak nasz organizm
niestety mało zmienia.
Nasz organizm to bardzo skomplikowany twór.
Ale pewnie pozostaniemy przy swoich opiniach.

Życzę miłego dnia.

MSC






Eloster

Posted: 9 Wrz 2010 11:45:58



Bardzo ładnie pokazane zjawisko. W rzeczywistości zachodzi ono dużo
szybciej.
Jacku, czy możesz film, w momencie odkręcania butelki zwolnić tak około 4 do
8 razy, nawet do 10 razy? Chodzi o fragment pomiędzy 4:35 a 4:48.
Zwróćcie uwagę na następujące po sobie etapy:
-Odkręcenie butelki
-Pojawia się syk
-W fazie gazowej pojawia się mgiełka
-W fazie ciekłej pojawia się zmętnienie (początkowo wygląda jakby pojawiało
się w całej objętości, ale kiedy się przyjrzymy, wyraźnie widać, że
zmętnienie pojawia się od góry)
-Faza gazowa w cieczy unosi się w górę
-Przy powierzchni, na styku butelki i wody zostają pęcherze.
Kilka pytań:
1.Dlaczego w fazie gazowej pojawia się mgiełka i jaki jest jej skład?
2.Dlaczego zmętnienie wody postępuje od powierzchni cieczy?
3.Dlaczego występuje zmętnienie, a nie ma wyraźnych pęcherzyków, tak jak
przy odkręcaniu wody mineralnej?
4.Co zawierają (jaki jest skład) te maleńkie pęcherzyki powodujące
zmętnienie wody?
W dalszej części proponuję wykonanie następujących eksperymentów:
- Otwieranie butelki całkowicie napełnionej wodą na 30 m
- Otwieranie butelki do połowy napełnionej wodą na 30 m
- Otwieranie butelki w 1/4 napełnionej wodą na 30 m
- Otwieranie butelki napełnionej wodą w ilości ok. 10 cm3 na 30 m
Wszystkie butelki powinny być traktowane na powierzchni w ten sam sposób np.
mieszanie przez 2 godziny.
Dodatkowo jeszcze proponuje zrobienie małego filmiku z odkręcania dowolnej
wody mineralnej gazowanej.
Przed odkręceniem jednak proszę o porównanie, która z tych butelek jest
najtwardsza.
Strasznie dużo roboty przed eksperymentatorami.

Pozdrawiam







Posted: 9 Wrz 2010 12:33:48




Kilka pytań:
1.Dlaczego w fazie gazowej pojawia się mgiełka i jaki jest jej skład?

Klasyka dla bywalców komór dekompresyjnych przy zmniejszaniu ciśnienia.
Skład to H2O powstałe po rozprężaniu w atmosferze o wilgotności względnej
bliskiej lub równej 100%. Po rozprężeniu spada temperatura powietrza to mamy
wydzielenie nadmiaru wody.

3.Dlaczego występuje zmętnienie, a nie ma wyraźnych pęcherzyków, tak jak
przy odkręcaniu wody mineralnej?

Dlaczego mleko jest białe ?
Skoro woda jest przezroczysta i tłuszcz też.
Odpowiedź jest prosta, nie jest to jednorodny i izotropowy ośrodek, ma dużo
małych bąbelków, światło ulega rozproszeniu.

4.Co zawierają (jaki jest skład) te maleńkie pęcherzyki powodujące
zmętnienie wody?

Powietrze zawierają pęcherzyki, woda nie metabolizuje tlenu jak to ma miejsce
w organizmie.

pozdrawiam rc






Posted: 9 Wrz 2010 12:53:40




Został wybrany prosty obiekt, który jest podstawą budowy naszego
organizmu.
Nawet on "zdetonował" przy eksplozywnej dekompresji.

Rysiek nie zgadzam się tu z tobą na podstawie literatury przedmiotu.

Pewien obecnie IT powiedział że ze mną się trudno rozmawia, bo coś nowego
wymyślę i już dyskusja nie jest na podobnym poziomie, u obu rozmówców.
Poniżej wstęp do perfuzyjnych modeli, w których nie mamy stałego czasu
półodsycania ale związany z ... .

Ten
prosty objekt (czyli butelka napełniona wodą) nie jest podstawą budowy
naszego organizmu. To że był wypełniony wodą tak samo jak nasz organizm
niestety mało zmienia.
Nasz organizm to bardzo skomplikowany twór.

Jest doskonałym modelem do sprawdzania wielkości ciśnienia przesycenia.
To że nie odzwierciedla to złożoności organizmu to prawda. To że modele
dekompresyjne to drastyczne uproszczenia to też prawda.

Ale pewnie pozostaniemy przy swoich opiniach.

Kiedyś napisałem taki temat.
Można jego nazwać lanie wody z atramentem.

"W omawianiu modeli są czynione założenia, wiele z nich nawet nie jest
przebadana choćby na modelach. Przykład którym się zajmę to, jaki jest czas
połowicznego ustalania się równowagi w układzie krwionośnym.
Czy jest zaniedbywalnie mały, w porównaniu do najszybszych tkanek czy NIE.
Przypomnę że dla helu wynosi ZH-L16 1990, 1 tkanka 1.51min, 1b tkanka 1,88min,
dla azotu, 1 tkanka 4min, 1b tkanka 5min

Do pierwszego przybliżenia stosuję następujący model zbiornik krwi o stałej
pojemności połączony z płucami i pompą (sercem małym obiegiem). Ponieważ krew
się miesza wewnątrz dużego i małego obiegu, na skutek różnych czasów
przepływu, przez różne organy wewnętrzne i równoległe połączenia.
To zastosowanie przybliżenia, o dobrym wymieszaniu jest poprawne.
Zbiornik ma pojemność V, zawartość masy gazu rozpuszczonego ponad stan
równowagi K(t) na jednostkę objętości, szybkość pompowanie S
Do obiegu wraca krew czysta.
równanie bilansu masy wyniesie:
K(t)V=K(t+dt)V-SdtK(t)
porządkując
1=K(t+dt)/K(t)-(S/V)dt
ponownie
(S/V)dt=[K(t+dt)-K(t)]/K(t)
jeszcze dalej
(S/V)dt=-dK(t)/K(t)
całkując stronami
(S/V)t=-lnK(t)+C w granicach to i t.
dalsze porządkowanie
K(t)=Ko(to)exp-(S/V)(t-to)
gdzie Ko początkowa zawartość i to czas początkowy.

K(t)=Ko(to)exp-(S/V)(t-to)
wielkość V/S jest stałą czasową dla tego układu oznaczającym że po tym czasie
równowaga ustali się o czynnik 1/e=1/2,71
Można to zamienić na formę z 2 zamiast e wtedy mówimy o połowicznych czasach
ustalania równowagi. oba pojęcia są ze do siebie wprost proporcjonalne
(ile wynosi ten współczynnik zostawię licealistom do policzenia)

to podstawmy wartości z rzeczywistego człowieka pojemność krwi to 5l szybkość
pompowania S 5-25l/min.
Wychodzi stała czasowa 1 min dla spokoju i 0,2 min dla bardzo wysokiego
wysiłku który jest nie dopuszczalny w trakcie dekompresji
(np zastawki generują powstawanie mikropęcherzyków, które kawitacyjnie
zanikają, ale nie w ośrodku przesyconym, a taką analizą się zajmuję)

Widzimy że czasy ustalania się równowagi są bardzo podobne do czasów odsycania
helu i stanowią istotną część dla azotu.
To ograniczenie układu krwionośnego, powoduje konieczność wprowadzania
głębokich przystanków.
Ze względu na mechanizm ustalania się równowagi, tylko w układzie krwionośnym

pozdrawiam Ryszard Czarnecki"

"Z jakiej głębokości można się wynurzyć bez dekompresji

Z jakiej głębokości można się wynurzyć bez zagrożenia DCS dla dowolnie
długiego czasu pobytu ?
Sięgamy do filaru modeli dekompresji ZH-L16 1990. patrzymy na najdłuższą
tkankę 635 min i jej wartość Mo=12,7m. To policzmy na jakiej głębokości
uzyskamy takie ciśnienie azotu. 1,27/0,78=1,628 czyli na głębokości 6,3m
możemy siedzieć dowolnie długo i wyjść na powierzchnię nie powodując DCS w
żadnej tkance jedynie w najdłuższej dochodząc do granicznego przesycenia.

pozdrawiam rc"

Życzę miłego dnia.

Wzajemnie.

Czy Twoi świeżo upieczeni instruktorzy umieją to co ja ?

pozdrawiam rc




Eloster

Posted: 9 Wrz 2010 12:56:02





Kilka pytań:
1.Dlaczego w fazie gazowej pojawia się mgiełka i jaki jest jej skład?

Klasyka dla bywalców komór dekompresyjnych przy zmniejszaniu ciśnienia.
Skład to H2O powstałe po rozprężaniu w atmosferze o wilgotności względnej
bliskiej lub równej 100%. Po rozprężeniu spada temperatura powietrza to
mamy
wydzielenie nadmiaru wody.

Oczywiście. Osiągnięce punktu rosy. Zdarza się nie tylko w komorach
dekompresyjnych ale np. smuga samolotu.



3.Dlaczego występuje zmętnienie, a nie ma wyraźnych pęcherzyków, tak jak
przy odkręcaniu wody mineralnej?

Dlaczego mleko jest białe ?
Skoro woda jest przezroczysta i tłuszcz też.
Odpowiedź jest prosta, nie jest to jednorodny i izotropowy ośrodek, ma dużo
małych bąbelków, światło ulega rozproszeniu.

To nie jest odpowiedź na pytanie i podanie przyczyn, ale inne ujęcie tego

samego problemu. Dla porównania potrzebny jest filmik z otwierania butelki
wody mineralnej gazowanej.


4.Co zawierają (jaki jest skład) te maleńkie pęcherzyki powodujące
zmętnienie wody?

Powietrze zawierają pęcherzyki, woda nie metabolizuje tlenu jak to ma
miejsce

w organizmie.

Poczekamy z tą odpowiedzią. Dla sprostowania - woda niczego nie

metabolizuje. Meabolizm może zachodzić jedynie na poziomie komórkowym.


pozdrawiam rc








Posted: 9 Wrz 2010 13:11:45






Kilka pytań:
1.Dlaczego w fazie gazowej pojawia się mgiełka i jaki jest jej skład?

Klasyka dla bywalców komór dekompresyjnych przy zmniejszaniu ciśnienia.
Skład to H2O powstałe po rozprężaniu w atmosferze o wilgotności względnej
bliskiej lub równej 100%. Po rozprężeniu spada temperatura powietrza to
mamy
wydzielenie nadmiaru wody.

Oczywiście. Osiągnięce punktu rosy. Zdarza się nie tylko w komorach
dekompresyjnych ale np. smuga samolotu.



3.Dlaczego występuje zmętnienie, a nie ma wyraźnych pęcherzyków, tak jak
przy odkręcaniu wody mineralnej?

Dlaczego mleko jest białe ?
Skoro woda jest przezroczysta i tłuszcz też.
Odpowiedź jest prosta, nie jest to jednorodny i izotropowy ośrodek, ma dużo
małych bąbelków, światło ulega rozproszeniu.

To nie jest odpowiedź na pytanie i podanie przyczyn, ale inne ujęcie tego
samego problemu. Dla porównania potrzebny jest filmik z otwierania butelki
wody mineralnej gazowanej.

Która stała w lodówce i delikatnie ją otwieramy i drugiej w ciepłum
pomieszczeniu i dodatkowo upuściliśmy ją na twarde podłoże odzekujemy chwilę
żeby duże bąble wzniosły się na powierzchnie. a robniutkie jesze unosiły się
wolno w objętości.
Tylko takie doświadczenia to zrobiliśmy już wiele razy żyjąc kilka lat w
obecnej rzeczywistości.

4.Co zawierają (jaki jest skład) te maleńkie pęcherzyki powodujące
zmętnienie wody?

Powietrze zawierają pęcherzyki, woda nie metabolizuje tlenu jak to ma
miejsce
w organizmie.

Poczekamy z tą odpowiedzią. Dla sprostowania - woda niczego nie
metabolizuje. Meabolizm może zachodzić jedynie na poziomie komórkowym.

Jedynie parafrazujesz to co już powiedziałem.

pozdrawiam rc




Włodzimierz Kołacz

Posted: 9 Wrz 2010 18:18:27





Bardzo ładnie pokazane zjawisko. W rzeczywistości zachodzi ono dużo
szybciej.
Jacku, czy możesz film, w momencie odkręcania butelki zwolnić tak około 4
do
8 razy, nawet do 10 razy? Chodzi o fragment pomiędzy 4:35 a 4:48.
Zwróćcie uwagę na następujące po sobie etapy:
-Odkręcenie butelki
-Pojawia się syk
-W fazie gazowej pojawia się mgiełka
-W fazie ciekłej pojawia się zmętnienie (początkowo wygląda jakby
pojawiało
się w całej objętości, ale kiedy się przyjrzymy, wyraźnie widać, że
zmętnienie pojawia się od góry)
-Faza gazowa w cieczy unosi się w górę
-Przy powierzchni, na styku butelki i wody zostają pęcherze.
Kilka pytań:
1.Dlaczego w fazie gazowej pojawia się mgiełka i jaki jest jej skład?
Spadek ciśnienia spadek temp to zwykła para wodna.


2.Dlaczego zmętnienie wody postępuje od powierzchni cieczy?
Bo tam najpierw pojawia się przesycenie i wzrost zarodzi do widocznego

pęcherzyka. Jeszcze tak to próbuję tłumaczyć. Spadająca prężność od góry
daje różnicę ciśnień pomiędzy cząsteczkami wody. Coś jak reakcja łańcuchowa.

3.Dlaczego występuje zmętnienie, a nie ma wyraźnych pęcherzyków, tak jak
przy odkręcaniu wody mineralnej?
Bo woda mineralna ma CO2 którego rozpuszcza się 20 razy więcej. Gdybyś

zwolnił film z wodą gazowaną to ujrzał byś jak pojawiają się i rosną bąble.
Być może znaczenie ma skład wody mineralnej mającej mało zarodzi?
Bo w zależności od środowiska agregacja bąbli pojawia się szybciej lub
wolniej. W realnym organizmie także najpierw pojawiają się silent bubles aby
spróbować połączyć się w większe bąble gazu doprowadzające do ograniczenia
perfuzji i odżywienia komórek i tkanek.

4.Co zawierają (jaki jest skład) te maleńkie pęcherzyki powodujące
zmętnienie wody?
Gaz wcześniej rozpuszczony w wodzie i pewnie jest on w pełni względnie

nasycony tą wodą

W dalszej części proponuję wykonanie następujących eksperymentów:
Po co tracić czas?. Odpowiedzi są z góry do przewidzenia. Na część z nich

znajdziesz odpowiedź w moich postach i RC.
Taki eksperyment miał by sens gdyby robić dokładne pomiary, ważenie,
temperatury, ciśnienia, wilgotność etc..
Ale i tak był by to wyłącznie precyzyjny obraz tego co dzieje się w wodzie a
nie w tkance nie do wykorzystania w praktyce. Może jako pomoc szkoleniowa
obrazująca zależności?

Pozdrawiam Włodek

CIACH
Strasznie dużo roboty przed eksperymentatorami.

Pozdrawiam






Włodzimierz Kołacz

Posted: 10 Wrz 2010 09:08:32







Jak mi się wydaje dyskutujemy czy można na podstawie doświadczeń typu
butelka z wodą czy na podstawie wyliczeń tempa nasycania 5 litrów krwi
CIACH


Jeżeli uznać ilość mikropęcherzyków za wykładnie bezpieczeństwa czy
"poprawności" profilu (nikt nie dostał DCSa)
To układało się to tak:
Najmniej pęcherzyków wynurzanie w tempie 10 metrów / minutę
Więcej pęcherzyków wynurzanie w tempie 18 metrów / minutę
Najwięcej pęcherzyków wynurzanie w tempie 3 metry / minutę

Ja to tłumaczę tak
Prawdopodobnie istotą tego jest to że aby szybko eliminować gaz rozpuszczony
trzeba mieć wartość przesycenia bliską maksymalnej czyli tuż przed
przejściem fazowym gazu w cieczy (Mo). W przypadku 18 m/min Wartość ta jest
przekraczana zatem ujawniają się zwiększone silent bubles. Wartość 3 m/min
nie daje zbliżenia do maksymalnego dopuszczalnego przesycenia zatem
eliminacja z zakamarków organizmu jest bardzo słaba Powstają silent bubles
bo rośnie przesycenie wraz ze spadkiem ciśnienia otoczenia. Usuwanie gazu
rozpuszczonego to coś jak ruszający pociąg. Najpierw rusza pierwszy wagon za
chwilę następny i następny wraz z naciąganiem połączeń wagonów. Naciąganie
połączeń to tworzenie warunków do dyfuzji pomiędzy komórkami.

9 - 10 m/min wydaje się być prędkością optymalną Przy której organizm nadąża
z transportem gazu rozpuszczonego z organizmu do filtra płucnego i dalej do
otoczenia. Bo wiemy że krew wprawdzie bardzo szybko krąży (perfuzja to
bardzo ważny czynnik szybkości nasycania i odsycania) ale są miejsca w
których szybciej i te w których statystycznie dłużej to trwa. Tą praktykę
potwierdzają wszystkie tabele deco, nawet te w których po jakimś czasie
wrócono do optymalnej prędkości rozprężania.
Jednak policzyć tego bym nie umiał bo kiepski ze mnie matematyk i nie mam
takich ambicji.

Taki sposób tłumaczenia zjawiska potwierdza to że desaturacja oparta na
przystankach okazała się znacznie bardziej efektywna od tzw ciągłej.

Poza tym okazuje się w badaniach, także Polskich przy okazji, że na
powstanie DCS nie ma bezpośredniego wpływu ilość pęcherzyków. Są znane
sytuacje że osoby z minimalną ilością pęcherzyków w obrazie Dopplera
zapadają na DCS a osoby z tego samego testowego nurkowania mając mnóstwo
bąbli jednak nie zapadają! Poprostu nasza fizjologia potrafi sporo figli
spłatać :-/) Myślę że nie da się wymodelować matematycznie tego jak to
wszystko u nas funkcjonuje.
Pozdrawiam Włodek
www.balastnurkowy.yoyo.pl


CIACH
Pozdrawiam
Maciek "Szczęściarz" Curzydło










Posted: 10 Wrz 2010 10:32:56






Jak mi się wydaje dyskutujemy czy można na podstawie doświadczeń typu
butelka z wodą czy na podstawie wyliczeń tempa nasycania 5 litrów krwi
stworzyć bezpieczny model dekompresyjny.

Tak historycznie następował rozwój modeli dekompresji.

Ja skłaniam się ku tezie, że profile dekompresyjne są ustalane najpierw na
podstawie rzeczywistych nurkowań, prób i błędów poprzedzonych
doświadczeniami na zwierzętach. A potem tworzy się model (W wypadku
Buhlmanna jest np. 16 funkcji) których "wypadkowa" daje bezpieczny profil
wynurzania.

ZHL-16 to rodzina ograniczeń funkcjami liniowymi, kiedy wystąpi (też nie jest
to ostra granica !!!) DCS w
konkretnym przedziale tkankowym, drugą częścią jest szybkość nasycania i
odsycania tkanek w tym przedziale, tu wchodzą funkcje wykładnicze w grę czas i
wielkość różnicy ciśnień, nasycajacej czy odsycającej.

Potem przy pomocy fizjologicznych analiz oraz wyliczeń usiłuje
się mniej lub bardziej skutecznie wytłumaczyć dlaczego model daje takie lub
inne profile wynurzania. Ale i tak na końcu pozostaje praktyka.

Analizy służą głównie wyskalowaniu modelu, żeby było mało wypadków DCS.
Profile wynikają z obliczeń modelu.

Tu skupmy się na deepstopach. Z twojej analizy wnioskujesz konieczność
robienia deepstopów opierając się na wynika z wyliczeń.

To niestety większa demolka w modelach, wpływ perfuzji jest na pewno do
średnio szybkich tkanek. W nich jest czas półodsycania funkcją perfuzji i
wielkości masy w tym przedziale.

Moim zdaniem wygląda
to tak, że praktyka pokazała, że deepstopy pomagają a dopiero potem
wyliczenia przy odpowiednio dobranych współczynnikach "udawadniają" że
deepstopy są konieczne :-)

Hills rok 66 to faktyczny ojciec głębokich przystanków.
ale masz jeszcze kolejny dylemat "co jest grane do cholery"
http://www.krab.agh.edu.pl/forum/printview.php?t=1646&start=0&sid=f05b9bdae50401edc51033ba6010393c

Problem polega na tym, że gdyby Jacek wziął na 30 metrów 100 butelek z wodą
i potraktował je tak samo (podobnie na ile jest możliwe) to potem we
wszystkich 100 pokazały by się pęcherzyki.

Manifestacja w tej jednej jest wystarczająco spektakularna.
Była utrata przezroczystości widoczna.
Owszem była eksplozywna dekompresja.
Warto zbadać zachowanie układu dla wolnego obniżania ciśnienia można to zrobić
wbijając igłę do zastrzyków 0,5 mm, jest laminarnym oporem pneumatycznym.

Z wyliczeń oraz z doświadczeń na butelkach wynika że albo WSZYSCY albo NIKT

To prosty model i wyniki statystyczne są mało odległe od siebie, ludzie różni
to szeroki spektrum możliwości i fizjologii, zachowania nurków to jeszcze
więcej możliwości zapewnienia DCS.

Zapomniałeś dodać z prawdopodobieństwem jakimś tam (nie pamiętam
wiarygodności statystycznej modelu Buhlmanna) czyli DCSa nie dostanie np.
98,5 osoby na 100 czyli dostanie 2,5.
To w końcu bez zagrożenia czy jednak z zagrożeniem??? bo napisałeś "wynurzyć
bez zagrożenia"

Jałową martwicą kości. Były obserwowane wypadki DCS przy nurkowaniach na 10 m
powtórzeniowych.

To może sięgając do tego samego modelu spróbuj wyliczyć dlaczego po paru
nurkowaniach czy po paru dniach nurkowych (2-3 bezdekompresyjne nurkowania
dzienne nie dłuższe niż 1 godzina każde) potrzebna jest minimum 24 godzinna
przerwa przed lotem samolotem bo przy krótszych przerwach zdarzają się
wypadki DCSa.

Hills już dawno to zrobił.

Wiesz kiedyś miałem kursantkę na AOWD czy rescue nie pamiętam która w moje
ocenie umiała więcej niż ty. Obroniła pracę magisterską z modelów
dekompresyjnych. Oczywiście to był wyjątek.

Nie znasz mojego zakresu wiedzy.

Wracając do instruktorów. W skrócie jeżeli ktoś ma przygotowanie
matematyczne i lubi takie rzeczy to umie powiedzmy to co ty czyli
rozwiązywać równania. Niektórzy dodatkowo rozumieją co wynika z tych
wyliczeń. Czy ty to rozumiesz nie wiem bo generalnie we wszystkich
dyskusjach nie dajesz pełnych własnych wniosków tylko takie kawałki więc
trudno mi oceniać ale nasza rozwijająca się dyskusja pozwoli się poznać
lepiej.

Powiesiłem zadanie z ciekawą nagrodą, było to policzenie składu czynnika
oddechowego w pewnym SCR SMS. Nie znalazł się żaden który by to policzył.
Akurat ja potrzebowałem kilka sekund żeby zrobić ten wynalazek.
Czyli nie miałem prostego jasno nakreślonego zadania. Tylko opisałem problem
i rozwiązałem.

Wielu instruktorów szkolonych przeze mnie nie potrafi rozwiązać żadnego
równania większego niż proporcja do wyliczenia zmian w zużyciu powietrza w
raz ze zmianą głębokości.

Jakieś 5 lat temu zgłosiłem SCR SMS który zapewnia stałe ppO2, nie zależnie od
głębokości i wentylacji. Czyli musiałem w funkcjonowanie upchać również kawał
fizjologii nurkowania. Podobnie ujrzenie rozwiązania to kilka sekund.

Za to niektórzy robią piękne zdięcia, inni potrafią zaplanować nurkowania
wrakowe a jeszcze inni potrafią zarazić ludzi nurkowaniem lub zorganizować
super wyjazd nurkowy. Każdy instruktor musi umieć to co MUSI czyli jak
bezpiecznie szkolić nurków a oprócz tego POWINIEN mieć coś co go
interesuje - jak to jest teoria dekompresji to zna się na wzorach, jak
zorganizowanie wyprawy to zna się na połączeniach lotniczych, przesiadkach i
ubezpieczeniach.

To jest fajne w nurkowaniu.

Dla mnie rozumienie zaczyna się przy dyskusji na podstawie konkretnego
nurkowania powiedzmy 50 metrów 30 minut i jaki profil wynurzania jakie gazy
i dlaczego.

To powiem tak, jest NOF obejrzało to wielu instruktorów.
I żaden nie powiedział gdzie jest błąd morderczy.
Mogłem powiedzieć to ja, bo nie chcę być instruktorem.

Mnie interesuje coś innego czyli to co wynika z praktyki dekompresyjnej
czyli dobieranie najbezpieczniejszych profili do nurkowań które wykonuję a
tutaj stwierdziłem, że najwięcej daje wymiana doświadczeń z tymi co robią
takie nurkowania.

Akurat to Mordercze nie było nigdy wykonane, na całe szczęście dla propagatora.
Lecz niechęć do usunięcia błędu, rozwala wiarygodność tego człowieka.

Czekam na twoje rozważania dotyczące prędkości wynurzania 3/10/18 metrów i
tych lotów samolotem

W tym momencie Włodek już wpisał odpowiedź, dodam tylko że Polacy od ponad 20
lat mają ciekawą ocenę stresu dekompresyjnego.
Podałem też wyżej ciekawe odesłanie do J.Kota.

pozdrawiam rc






Posted: 10 Wrz 2010 10:55:01




(2-3 bezdekompresyjne nurkowania
dzienne nie dłuższe niż 1 godzina każde)

To po przeczytaniu napisanej odpowiedzi zastanowiło mnie szczególnie,
Jakie 2-3 nurkowania bezdekompresyjne ?

Pierwsze tak może być bez dekompresyjne, każde kolejne to powtórzeniowe.
Sumuj (całkuj dostawy i odsycania dla przedziału 635 mim i 1000min) w wolnych
przedziałach tkankowych kolejne porcje inertu, potem obniż ciśnienie i masz
problem gwarantowany. W nich Mo jest najmniejsze, delta M również. Dla
wysokogórskiego (obniżonego ciśnienia) przesycenie jest pomniejszane o iloczyn
delta M i różnicy ciśnień.
Jest kolejna mina modelu buhlmanowskiego, nie zerowe przesycenie w próżni.

pozdrawiam rc






Posted: 10 Wrz 2010 16:31:35




Prawdopodobnie istotą tego jest to że aby szybko eliminować gaz rozpuszczony
trzeba mieć wartość przesycenia bliską maksymalnej czyli tuż przed
przejściem fazowym gazu w cieczy (Mo).

Na powierzchni to jest Moi (Mo dla i-tego przedziału).
Ale na głębokości to jest Moi+(delta Mi)h gdzie h to głębokość na której
określamy przesycenie.

pozdrawiam rc




Zakrzówek Kraken

Posted: 11 Wrz 2010 20:29:57








Jak mi się wydaje dyskutujemy czy można na podstawie doświadczeń typu
butelka z wodą czy na podstawie wyliczeń tempa nasycania 5 litrów krwi
CIACH


Jeżeli uznać ilość mikropęcherzyków za wykładnie bezpieczeństwa czy
"poprawności" profilu (nikt nie dostał DCSa)
To układało się to tak:
Najmniej pęcherzyków wynurzanie w tempie 10 metrów / minutę
Więcej pęcherzyków wynurzanie w tempie 18 metrów / minutę
Najwięcej pęcherzyków wynurzanie w tempie 3 metry / minutę

Ja to tłumaczę tak
Prawdopodobnie istotą tego jest to że aby szybko eliminować gaz
rozpuszczony trzeba mieć wartość przesycenia bliską maksymalnej czyli tuż
przed przejściem fazowym gazu w cieczy (Mo). W przypadku 18 m/min Wartość
ta jest przekraczana zatem ujawniają się zwiększone silent bubles. Wartość
3 m/min nie daje zbliżenia do maksymalnego dopuszczalnego przesycenia
zatem eliminacja z zakamarków organizmu jest bardzo słaba Powstają silent
bubles bo rośnie przesycenie wraz ze spadkiem ciśnienia otoczenia.

Zgodnie z modelem Buhlmannowskim nie rosną przesycenia w tkankach szybkich.
Tkanki te mają więcej czasu na odsycenie i w momencie wynurzenia mają
mniejsze przesycenia. Piszę to ponieważ powyżej Włodek napisałeś, że "rośnie
przesycenie"
Rośnie ale mniej niż w przypadku szybszych wynurzeń 10 i 18 metrów. Mi
chodzi o to że model nie odwzorowuje tego co jest w naszym organiźmie. Model
ma zapewnić bezpieczną dekompresję i nic więcej.

Usuwanie gazu
rozpuszczonego to coś jak ruszający pociąg. Najpierw rusza pierwszy wagon
za chwilę następny i następny wraz z naciąganiem połączeń wagonów.
Naciąganie połączeń to tworzenie warunków do dyfuzji pomiędzy komórkami.

9 - 10 m/min wydaje się być prędkością optymalną Przy której organizm
nadąża z transportem gazu rozpuszczonego z organizmu do filtra płucnego i
dalej do otoczenia. Bo wiemy że krew wprawdzie bardzo szybko krąży
(perfuzja to bardzo ważny czynnik szybkości nasycania i odsycania) ale są
miejsca w których szybciej i te w których statystycznie dłużej to trwa. Tą
praktykę potwierdzają wszystkie tabele deco, nawet te w których po jakimś
czasie wrócono do optymalnej prędkości rozprężania.
Jednak policzyć tego bym nie umiał bo kiepski ze mnie matematyk i nie mam
takich ambicji.

Taki sposób tłumaczenia zjawiska potwierdza to że desaturacja oparta na
przystankach okazała się znacznie bardziej efektywna od tzw ciągłej.

Włodek to moim zdaniem też nie jest prawda. Dekompresję stopniową stosujemy
ze względu na wygodę nie efektywność.
Najbardziej efektywna jest dekompresja ciągła po krzywej kładącej się od
stromej po coraz bardziej płaską bliżej powierzchni. Zresztą np. suunta
pokazują dekompresję ciągła w uciekającym do góry sufitem.

Dlaczego dekompresją stopniowa miała by być bardziej efektywna?

MSC






Zakrzówek Kraken

Posted: 11 Wrz 2010 20:35:08





Sumuj (całkuj dostawy i odsycania dla przedziału 635 mim i 1000min) w
wolnych
przedziałach tkankowych kolejne porcje inertu, potem obniż ciśnienie i
masz
problem gwarantowany. W nich Mo jest najmniejsze, delta M również. Dla
wysokogórskiego (obniżonego ciśnienia) przesycenie jest pomniejszane o
iloczyn
delta M i różnicy ciśnień.
Jest kolejna mina modelu buhlmanowskiego, nie zerowe przesycenie w próżni.

pozdrawiam rc

Pokaż wyliczenia które to pokazują. Moim zdaniem nie pokazują.
To znaczy z modelu Buhlmanna absolutnie nie wynika aby miały wystąpić
problemy jeżeli po serii nurkowań bezdekompresyjnych przerwa przed lotem
samolotem będzie mniejsza niż 24 godziny.
Piszesz, że wynika to pokaż wyliczenia dla tkanki 635 min?
Nie chcesz liczyć OK ale wtedy dyskusja staje się bez przedmiotowa. Uważasz,
że jakieś zjawisko występuje to to udowodnij nie chcesz to trudno ale szkoda
dyskusji.

MSC








Posted: 12 Wrz 2010 06:38:52






Sumuj (całkuj dostawy i odsycania dla przedziału 635 mim i 1000min) w
wolnych
przedziałach tkankowych kolejne porcje inertu, potem obniż ciśnienie i
masz
problem gwarantowany. W nich Mo jest najmniejsze, delta M również. Dla
wysokogórskiego (obniżonego ciśnienia) przesycenie jest pomniejszane o
iloczyn

Pokaż wyliczenia które to pokazują. Moim zdaniem nie pokazują.
To znaczy z modelu Buhlmanna absolutnie nie wynika aby miały wystąpić
problemy jeżeli po serii nurkowań bezdekompresyjnych przerwa przed lotem
samolotem będzie mniejsza niż 24 godziny.

Dobrą formą dyskusji jest to żeby oponent przedstawił przeliczenie.
Jeśli ma takie to zbija argumenty do samego dna, jeśli nie ma to można
prowadzić dyskusję dialektyczną.
Na razie jest stan że masz jakieś zdanie, bez żadnej liczby.
Przesycenie na 2500m npm ??? (bo takie panuje ciśnienie w kabinie), i zbadanie
jak zachowuje się przesycenie 16 przedziału, po serii 5 dniowej nurkowań na
15m z czasem 1h. Dla uproszczenia 3 nurkowania co 8h.

pozdrawiam rc




Włodzimierz Kołacz

Posted: 21 Wrz 2010 13:34:03










Jak mi się wydaje dyskutujemy czy można na podstawie doświadczeń typu
butelka z wodą czy na podstawie wyliczeń tempa nasycania 5 litrów krwi
CIACH

Jeżeli uznać ilość mikropęcherzyków za wykładnie bezpieczeństwa czy
"poprawności" profilu (nikt nie dostał DCSa)
To układało się to tak:
Najmniej pęcherzyków wynurzanie w tempie 10 metrów / minutę
Więcej pęcherzyków wynurzanie w tempie 18 metrów / minutę
Najwięcej pęcherzyków wynurzanie w tempie 3 metry / minutę

Ja to tłumaczę tak
Prawdopodobnie istotą tego jest to że aby szybko eliminować gaz
rozpuszczony trzeba mieć wartość przesycenia bliską maksymalnej czyli tuż
przed przejściem fazowym gazu w cieczy (Mo). W przypadku 18 m/min Wartość
ta jest przekraczana zatem ujawniają się zwiększone silent bubles.
Wartość 3 m/min nie daje zbliżenia do maksymalnego dopuszczalnego
przesycenia zatem eliminacja z zakamarków organizmu jest bardzo słaba
Powstają silent bubles bo rośnie przesycenie wraz ze spadkiem ciśnienia
otoczenia.

Zgodnie z modelem Buhlmannowskim nie rosną przesycenia w tkankach
szybkich.

Sory że tak długo czekałeś na odpowiedź ale trochę zajęty byłem teraz jestem
smarkaty więc odpisuję.
Zauważ że jest to moja próba wyjaśnienia problemu a nie jakieś dogłębne
studia nad tematem. Zauważ także że jak twierdzisz to znakomici znawcy
polegli w tym temacie. Więc i ja wcale nie roszczę sobie pretensji do
celności mojej interpretacji w sumie lajka w temacie tak skomplikowanych
zależności.

Ale jak mi się coś nie myli to ten model to założenia matematyczne a nie
fakty?
Czy potrafisz udowodnić że w zakamarkach organizmu przy wolnym wzroście
gradientu nie zostaje więcej gazu rozpuszczonego niż przy szybszych spadkach
ciśnienia?
Zatem być może w tym tkwi ten gwóź?

Przy jakim założeniu nie rosną?
- 9-10 m/min?
- 18 m/min?
- 3 m/min?
Bo wiesz wydaje mi się że ten model jest dostosowany do około 10 m/min a nie
do tych skrajnych tu wymienionych. Te skrajne odstępstwa nie spełniają
założeń Buhlmana zatem jednak chyba nie można ich stosować do interpretacji.

Tkanki te mają więcej czasu na odsycenie i w momencie wynurzenia mają
mniejsze przesycenia.
Tak uważasz? A ja nie. Wystarczy policzyć to w oparciu o T1/2 dla tkanki

teoretycznej. Jeśli była by to prawda co napisałeś można by tą całą teorię
włożyć w słoik i wysłać na dno oceanu wraz z prawami podstawowymi :-).
Bo albo tkanka szybka jest nią i szybko się nasyca albo nią nie jest lub
odsyca się znacznie szybciej niż nasyca?.
O jakiej różnicy piszesz. Bo nasycanie z przykładu trwa 15 min a odsycanie
raptem 5 + minuty wiele minut, na wypłynięcie. To jednak dość spora różnica
dla tkanki szybkiej określanej mianem 4 min.

Bo uważa się że 6 półokresów jakiejś tkanki wystarczy do uznania tej tkanki
za w pełni saturowaną. 6 półokresów dla tkanki 4 min to czas pobytu na
jakiejś głębokości = 24 min. Niech to będzie przykład który podałeś:
15 : 4 = 3,75 okresów To zaś daje około 90% saturacji czyli dla 25 m
= 3,5 ata. x 08 dla samego azotu = 2,8 ata ppN2 x 0,9 (90%) = 2,5 ata ppN2.
Jak
myślisz czy jednak nie wystąpi wzrost przesycenia podczas wypływania do
powierzchni trwającego tylko 2,5 min!. A co powiesz gdy nurek będzie na 30 m
przez 24 minuty? Podczas wypływania nie będzie wzrastać przesycenie w tkance
szybkiej?
Wiesz być może ta tkanka ma znacznie większą wytrzymałość na przesycenia niż
się to zakłada dla tego przedziału czasu i głębokości. Być może nieliniowość
nie jest wykładnicza a coś na kształt krzywej S?

Tak sobie z życia i obserwacji przypomniałem jak to cola dziwnie działa.
Wolne, bardzo wolne otwieranie butelki powoduje minimalne bomblowanie cieczy
lub nawet zauważalny brak zjawiska. Zatem chyba należy uznać że ta sytuacja
odzwierciedla wolne wypływanie i pokazuje że może dochodzić do wzrostu
przesycenia i nie dojścia do zjawiska dyfuzji lub jego znacznego
zminimalizowania.

Faktycznie inaczej ma się sprawa z podanym profilem. Według moich pobieżnych
kalkulacji na palcach,
zmniejszenie ciśnienia otoczenia do 2,5 ata (15 m przystanek głęboki)
skutkuje wyrównaniem różnicy ciśnień między otoczeniem a prężnością gazu w
krwi (bo o niej sobie tu) 2,5 ppN2 a ciśnieniem otoczenia 2,5 ata. gradient
0. Nic się nie dzieje w kwestii kierunku dyfuzji w tkankach szybkich. W tych
wolniejszych wciąż się nasycamy!

Trzy m/min to bardzo wolno i należy przyjąć że ze względu iż tkanka
szybka się nie nasyciła jeszcze (tylko 3,75 T1/2 w piętnastej minucie,
zamiast 6 do osiągnięcia w 24 minucie) to dalej sie
będzie nasycała w
trakcie wypływania do pierwszego pdeco na 15 m. W przybliżeniu na 15 m
nastąpi
wyrównanie różnicy
ciśnień osiągając w istocie poziom bardzo bliski 6 T1/2. czyli maksymalny
dla danego ciśnienia otoczenia i prężności gazu w tkance. Jednak za chwilę
nurek znowu rozpocznie bardzo wolny marsz ku górze.
Wg takiego podejścia może okazać się że jednak wystąpiły warunki do
powstania i wzrostu zarodzi jeśli nie w tkankach szybkich to w tych nieco
wolniejszych albo poprostu szybkich ale dalej oddalonych.

Piszę to ponieważ powyżej Włodek napisałeś, że "rośnie
przesycenie"
Rośnie ale mniej niż w przypadku szybszych wynurzeń 10 i 18 metrów. Mi
chodzi o to że model nie odwzorowuje tego co jest w naszym organiźmie.

Jakby dokładnie odwzorowywał to nie było by problemu nie zawinionych DCS :-)
Ba, kolesie jajogłowi wiedzieli by dokładnie dlaczego tak nierozsądnie
działają różne prędkości wypływania :-) Ba, nie było by tej dyskusji :-((

Model ma zapewnić bezpieczną dekompresję i nic więcej.

Ale 3 m/min wymyka się całkowicie z modelu! Nie uważasz?


Usuwanie gazu
rozpuszczonego to coś jak ruszający pociąg. Najpierw rusza pierwszy wagon
za chwilę następny i następny wraz z naciąganiem połączeń wagonów.
Naciąganie połączeń to tworzenie warunków do dyfuzji pomiędzy komórkami.

9 - 10 m/min wydaje się być prędkością optymalną Przy której organizm
nadąża z transportem gazu rozpuszczonego z organizmu do filtra płucnego i
dalej do otoczenia. Bo wiemy że krew wprawdzie bardzo szybko krąży
(perfuzja to bardzo ważny czynnik szybkości nasycania i odsycania) ale są
miejsca w których szybciej i te w których statystycznie dłużej to trwa.
Tą praktykę potwierdzają wszystkie tabele deco, nawet te w których po
jakimś czasie wrócono do optymalnej prędkości rozprężania.
Jednak policzyć tego bym nie umiał bo kiepski ze mnie matematyk i nie mam
takich ambicji.

Taki sposób tłumaczenia zjawiska potwierdza to że desaturacja oparta na
przystankach okazała się znacznie bardziej efektywna od tzw ciągłej.

Włodek to moim zdaniem też nie jest prawda. Dekompresję stopniową
stosujemy ze względu na wygodę nie efektywność.

Nie, efektywność to jedno a wygoda to drugie. Efektywność można mierzyć
różnymi miarami. Dla mnie jest to to że robi się coś szybciej np bardziej
efektywne jest używanie nitroksów do przyspieszania desaturacji. Tyle że to
jest mniej wygodne niż na jednym gazie. Wygoda to to że mam jedną flaszkę na
grzbiecie i nic więcej oprócz oddychania i zapewnienia profilu wypływania
nie muszę robić. Jakieś stage jakieś depozyty toż to wcale nie jest wygodne
tyle że efektywniejsze czyli krócej siedzę pod wodą.

Nie mierzę
efektywności jakością usuwania gazu rozpuszczonego bo tu zakładam że każda
metoda ma zaproponować bezpieczny efekt końcowy w krótkim okresie jak i w
odległym.

Najbardziej efektywna jest dekompresja ciągła po krzywej kładącej się od
stromej po coraz bardziej płaską bliżej powierzchni.

No to proszę powiedz ile czasu trwało by wypłynięcie z 30 m do powierzchni
gdyby zastosować ten sposób wykładniczego rozprężania?
Podam Ci choć to nie to samo, na podstawie tzw. krzywej dekompresji zerowej
którą opracowałem dla
tabeli BH Jest ona dość zbliżonym wykładniczym sposobem wypływania, przy
założeniu że NDL nie zostanie przekroczony.
Profil ten uwzględnia wszystkie tkanki a nie tylko najszybszą. Dlaczego tak?
Dlatego że w trakcie pobytu na jakiejś głębokości tkanki wolniejsze dalej
się nasycają, czasem jeszcze długo po rozpoczęciu wypływania. A wszystko
zależy od gradientu prężności w tkance do ciśnienia otoczenia w
poszczególnych przedziałach.

Pamiętajmy że ta krzywa nie ma na celu pokazania skrócenia wychodzenia
(wypływanie oparte na przystankach mają taki właśnie cel) a wręcz pokazuje
wydłużenie pobytu w limitach NDL. Jak wiesz w PADI do tego stosujemy Whela
albo komputery idąc po bandzie.

Przy nurkowaniu 30 m/15 min krzywa ta wskazuje że trzeba aż około 240 min do
osiągnięcia głębokości 10 m przy której uznano że bezpośrednie wyjście na
powierzchnię nie spowoduje wzrostu przesycenia ponad 1 at. Jednak i to może
być zbyt szybko. Nawet niektóre federacje zakładają bardzo wolne wyjście z
ostatnich metrów. Pewnie dlatego że właśnie na ostatnich metrach wzrost
objętości gazu wydzielonego jest największy.

Zresztą np. suunta
pokazują dekompresję ciągła w uciekającym do góry sufitem.

Chyba jednak nie tak należy tą mikroprocesorową sztuczkę interpretować.
Dlatego że ów sufit nie pokazuje ciągłej dekompresji a granicę ponad którą
nie można wypłynąć aby nie ryzykować DCS.
Innymi słowy nazwał bym to raczej zmiennymi głębokościami przystanków
dekompresyjnych. Stoisz/płyniesz na stałej głębokości a sufit podnosi się do
góry. Spróbuj postać dłużej na danej głębokości większej od 12 m a zobaczysz
że sufit ten jeśli nawet nie obniży się to na pewno wydłuży.

To
dokładnie jest odwrotnie do tego w jaki sposób można
nurkować na 30 m i wykonać nurkowanie tzw. bezdekompresyjne trwające 240
min.
Tylko że w tkankach
wolniejszych będzie sporo jeśli nie max rozpuszczonego gazu. To
oczywiście grozi większą zapadalnością na DCS niż oparcie wypływania na
przystankach a nie po bandzie jak pozwoli komputer.
Ładnie i jasno to zilustrowałem gdy opisywałem w bezpiecznym wynurzaniu jak
rośnie przesycenie w jakiejś tkance podczas wypływania i gdzie jest granica.
Ładnie też to pokazuje wartość marginesu bezpieczeństwa do linii M wartości
oparta na profilu nurkowania (mam zrobioną taką ilustrację).
I chyba ta ostatnia ilustracja najlepiej pokazuje tą sztuczkę z Suunto.


Dlaczego dekompresją stopniowa miała by być bardziej efektywna?

Bo efektywność mierzona szybkością usuwania jest oparta na tym że na
przystanku osiągamy największy bezpieczny gradient ciśnień warunkujący
przyspieszenie dyfuzji, zatem efektem końcowym jest skrócenie dekompresji.

Poza tym co tam moje przemyślania. Posłużę się, dla mnie autorytetem, a
mianowicie zaczerpnę cytat z dr.n.med Jarka Krzyżaka "Medycyna dla nurków"
str 131 "Dekompresja ta (ciągła) jest nie ekonomiczna i trwa zbyt długo.
Praktyczne zrealizowanie jej w wodzie przez nurka, który długo był pod
wpływem zwiększonego ciśnienia jest trudne, a często nie możliwe. ..... W
odróżnieniu od dekompresji ciągłej dekompresja stopniowa trwa trzykrotnie
krócej"

Zatem żeby było jasne J.K. uważa (pewnie poznał metodę) że dekompresja
ciągła jest trzykrotnie dłuższa z podobnego nurkowania niż dekompresja
stopniowa!

Czy dalej uważasz że deco ciągłe jest bardziej efektywne?
Czy dalej uważasz że Suunto zastosowało dekompresję ciągłą?
Bo ja pozostanę przy moim poglądzie określającym efektywność metody jako jej
czas i łatwość przeprowadzenia. Poza tym z innej literatury wiem że ten
sposób wypływania (deco ciągłe) generował sporo błędów. Poza tym to jednak
dość stary Haldanowski jeszcze wymysł.

Chętnie zmienię zdanie gdy mnie przekonasz do swojego poglądu.


MSC
Pozdrawiam Włodek

Ps. w ostatnim swoim wydaniu z 2006 r J. Krzyżak w kwestii deko ciągłego do
stopniowego nie zmienił swojego zdania.








Posted: 21 Wrz 2010 14:09:11




Faktycznie inaczej ma się sprawa z podanym profilem. Według moich pobieżnych
kalkulacji na palcach,
zmniejszenie ciśnienia otoczenia do 2,5 ata (15 m przystanek głęboki)
skutkuje wyrównaniem różnicy ciśnień między otoczeniem a prężnością gazu w
krwi (bo o niej sobie tu) 2,5 ppN2 a ciśnieniem otoczenia 2,5 ata. gradient
0. Nic się nie dzieje w kwestii kierunku dyfuzji w tkankach szybkich. W tych
wolniejszych wciąż się nasycamy!

Na 15 mamy w czynniku oddechowym ppN2 2,5ata x 0,8= 2at
Czyli następuje odsycanie przesycenia 0,5 at.

Najbardziej efektywna jest dekompresja ciągła po krzywej kładącej się od
stromej po coraz bardziej płaską bliżej powierzchni.

No to proszę powiedz ile czasu trwało by wypłynięcie z 30 m do powierzchni
gdyby zastosować ten sposób wykładniczego rozprężania?
..

Zresztą np. suunta
pokazują dekompresję ciągła w uciekającym do góry sufitem.

Chyba jednak nie tak należy tą mikroprocesorową sztuczkę interpretować.
Dlatego że ów sufit nie pokazuje ciągłej dekompresji a granicę ponad którą
nie można wypłynąć aby nie ryzykować DCS.

Tu Curzydło ma rację, kiedyś stosowana dekompresję ze stałą szybkością
wynurzania ona była długa stopniowana była szybsza a najszybsza jest
dekompresja ciągła ze zmienną szybkością. Zawsze możesz przechodzić między
przystankami z szybkością równą odległość przystanków podzieloną przez czas na
przystanku.

Poza tym co tam moje przemyślania. Posłużę się, dla mnie autorytetem, a
mianowicie zaczerpnę cytat z dr.n.med Jarka Krzyżaka "Medycyna dla nurków"
str 131 "Dekompresja ta (ciągła) jest nie ekonomiczna i trwa zbyt długo.
Praktyczne zrealizowanie jej w wodzie przez nurka, który długo był pod
wpływem zwiększonego ciśnienia jest trudne, a często nie możliwe. ..... W
odróżnieniu od dekompresji ciągłej dekompresja stopniowa trwa trzykrotnie
krócej"
.

Zatem żeby było jasne J.K. uważa (pewnie poznał metodę) że dekompresja
ciągła jest trzykrotnie dłuższa z podobnego nurkowania niż dekompresja
stopniowa!

Włodek ciągła ze stałą szybkością wynurzania !!!
Funkcji ciągłych jest znacznie więcej niż liniowych.
Są jeszcze monotonicznie rosnące a posiadają asymptoty itd.
Nie martw się na FN "TomM" też nie odróżnia funkcji liniowej od ciągłej, w
jednym sposobie prędkość wynurzania była stała, w drugim jest zmienna malejąca.
Dla jaj wspomnę o dekompresji przerywanej, do jakiej kategorii ją zaliczyć ?

pozdrawiam rc





Włodzimierz Kołacz

Posted: 22 Wrz 2010 07:05:22






Faktycznie inaczej ma się sprawa z podanym profilem. Według moich
pobieżnych
kalkulacji na palcach,
zmniejszenie ciśnienia otoczenia do 2,5 ata (15 m przystanek głęboki)
skutkuje wyrównaniem różnicy ciśnień między otoczeniem a prężnością gazu
w
krwi (bo o niej sobie tu) 2,5 ppN2 a ciśnieniem otoczenia 2,5 ata.
gradient
0. Nic się nie dzieje w kwestii kierunku dyfuzji w tkankach szybkich. W
tych
wolniejszych wciąż się nasycamy!

Na 15 mamy w czynniku oddechowym ppN2 2,5ata x 0,8= 2at
Czyli następuje odsycanie przesycenia 0,5 at.
No fakt paluszki nie są dobrym kalkulatorem, ponownie nie uwzględniłem
cięnienia parcjalnego azotu. Niemniej jednak różnica nie
jest bardzo wielka choć sytuacja zmienia się na desaturację a efektem
końcowym będą mniejsze przesycenia.


Najbardziej efektywna jest dekompresja ciągła po krzywej kładącej się
od
stromej po coraz bardziej płaską bliżej powierzchni.

No to proszę powiedz ile czasu trwało by wypłynięcie z 30 m do
powierzchni
gdyby zastosować ten sposób wykładniczego rozprężania?
..

Zresztą np. suunta
pokazują dekompresję ciągła w uciekającym do góry sufitem.

Chyba jednak nie tak należy tą mikroprocesorową sztuczkę interpretować.
Dlatego że ów sufit nie pokazuje ciągłej dekompresji a granicę ponad
którą
nie można wypłynąć aby nie ryzykować DCS.

Tu Curzydło ma rację, kiedyś stosowana dekompresję ze stałą szybkością
wynurzania ona była długa stopniowana była szybsza a najszybsza jest
dekompresja ciągła ze zmienną szybkością.

Czyli sporo kompów stosuje elementy deco ciągłego bo zmniejszają prędkość z
głębokością im płycej tym wolniej. Jednak te które znam nie nazywają tego
ciągłą dekompresją. Dopadnę przy okazji opis Sunnto i poczytam choć z
ostatniego czytania pamiętam coś o RGBM ale nie pamiętam o deco ciągłym.

Poza tym nie określił że chodzi mu o
zmienną prędkość wypływania. Użył tego pojęcia w odniesieniu do sufitu który
jest generowany w komputerze.
Nawet gdy pisałem tamtą odpowiedź chwilę się zastanawiałem nad tym czy taki
profil idący po krzywej na granicy M-wartości dla zbioru tkanek byłby
realnie do zrealizowania. Odrzuciłem to jako raczej teoretyczne założenie.
Choć kto wie może to nawet da się zastosować do jakichś komputerów i uzyskać
większą efekywność?
Jednak trzeba zauważyć że nikt nie stosuje tej metody wypływania choć
przecież dało by się wygenerować odpowiedni runtime. Pewnie nie przypadkiem
dawno temu zrezygnowano z bardziej efektywnych metod desaturacji!?

Niemniej dyskusja ta jest dla mnie pozytywna bo właśnie trochę zmienia się
nieco moja świadomość i buduje druga krzywa tym razem odsycania leżąca jakby
od góry w stosunku do krzywej dekompresji zerowej, Zresztą wykres M-v
świetnie pokazuje ten sufit O dziwo sufit z przekroczenia M-v jest funkcją
linową (przynajmniej tak się to obrazuje)?

Zawsze możesz przechodzić między
przystankami z szybkością równą odległość przystanków podzieloną przez
czas na
przystanku.

Ale to nie dotyczy ciągłej deco:-) Tam nie ma przystanków z założenia. Ta
formułka jest nawet logiczna bo spłaszcza profil wypływania na coraz
płytszych przystankach.


Poza tym co tam moje przemyślania. Posłużę się, dla mnie autorytetem, a
mianowicie zaczerpnę cytat z dr.n.med Jarka Krzyżaka "Medycyna dla
nurków"
str 131 "Dekompresja ta (ciągła) jest nie ekonomiczna i trwa zbyt długo.
Praktyczne zrealizowanie jej w wodzie przez nurka, który długo był pod
wpływem zwiększonego ciśnienia jest trudne, a często nie możliwe. ..... W
odróżnieniu od dekompresji ciągłej dekompresja stopniowa trwa trzykrotnie
krócej"
.

Zatem żeby było jasne J.K. uważa (pewnie poznał metodę) że dekompresja
ciągła jest trzykrotnie dłuższa z podobnego nurkowania niż dekompresja
stopniowa!

Włodek ciągła ze stałą szybkością wynurzania !!!

A skąd wiesz co miał na myśli autor? Tego nie opisał. Wg Twojej nomenklatury
winna się nazywać liniowym sposobem wypływania? Ale jeśli nazwa ta jest
zawarowana dla deko
ciągłego z malejącą to jednak JK ma rację. W literaturze do której mam
dostęp nie znalazłem nic oprócz tej wzmianki i gdzieś kiedyś czytałem że to
nie skuteczny sposób.
Poza tym jeśli stosuje się ten sposób ustalania dekompresji to czy mógł byś
podać profil nurkowania powtórzeniowego np z głębokości 20 m pierwsze
nurkowanie 50 min drugie po przerwie półgodzinnej, nurkowanie 75 min. Są to
profile jak najbardziej dostępne współczesnym nurkom.
Czy mógł byś przybliżyć to jak będzie wyglądał profil nurkowania
staurowanego czyli takiego przy którym wszystkie tkanki osiągnęły max
nasycenia?
Od razu budują się nazwy ciągła ze zmienną, ciągła proprcjonalna, ciągła
wykładnicza w odróżnieniu liniowa określająca stałą prędkość wypływania (coś
jak liniowo pokazywana jest M-v ? itd.

Funkcji ciągłych jest znacznie więcej niż liniowych.
Są jeszcze monotonicznie rosnące a posiadają asymptoty itd.

Czyż ta funkcja wypływania nie może być barrrddzzo podobna do profilu
stopniowego :-) Ponieważ dla mnie to czarna magia to zasięgnąłem porady u
Wiki czy aby mnie nie obrażasz.... A tam jak byk opisana "wirusami i
robakami na półeczkach" krzywa bardzo podobna do profilu stopniowego a nawet
coś jak jojo :-))

Nie martw się na FN "TomM" też nie odróżnia funkcji liniowej od ciągłej, w
jednym sposobie prędkość wynurzania była stała, w drugim jest zmienna
malejąca.

Ależ się nie martwię bo nigdy te sprawy nie były moim konikiem :-) Poza tym
jeśli TomM nie podołał to gdzie mi tam na takie wyżyny wchodzić :-) Ale
cieszę się że wyjaśniłeś to:-) Choć martwi mnie to że ktoś może pomylić i
zastosować źle tą Twoją asymptote monotoniczną i kupa robi się z poprawności
profilu ciągłego wynurzania z malejącą prędkością :-) No chyba że jest zuch
nad zuchy i potrafi tak ułożyć "robaczki i wirusy na tych półeczkach" aby
wyszła mu odpowiednia ciągła :-)

Dla jaj wspomnę o dekompresji przerywanej, do jakiej kategorii ją zaliczyć
?

Wydaje się że do każdej można bo tą dekompresję charakteryzuje krótka
przerwa w deco na przejście z np
dzwonu otwartego do komory w której dale się rozpręża nurków tyle że w
bardziej kontrolowanych warunkach i większym komforcie. To jak się będzie
robiło desaturacje tu nie ma znaczenia dla nazwy.
Pozdrawiam Włodek


pozdrawiam rc


--
http://www.gazeta.pl/usenet/







Posted: 22 Wrz 2010 09:56:51




Tu Curzydło ma rację, kiedyś stosowana dekompresję ze stałą szybkością
wynurzania ona była długa stopniowana była szybsza a najszybsza jest
dekompresja ciągła ze zmienną szybkością.

Czyli sporo kompów stosuje elementy deco ciągłego bo zmniejszają prędkość z
głębokością im płycej tym wolniej. Jednak te które znam nie nazywają tego
ciągłą dekompresją. Dopadnę przy okazji opis Sunnto i poczytam choć z
ostatniego czytania pamiętam coś o RGBM ale nie pamiętam o deco ciągłym.

Poza tym nie określił że chodzi mu o
zmienną prędkość wypływania. Użył tego pojęcia w odniesieniu do sufitu który
jest generowany w komputerze.
Nawet gdy pisałem tamtą odpowiedź chwilę się zastanawiałem nad tym czy taki
profil idący po krzywej na granicy M-wartości dla zbioru tkanek byłby
realnie do zrealizowania. Odrzuciłem to jako raczej teoretyczne założenie.
Choć kto wie może to nawet da się zastosować do jakichś komputerów i uzyskać
większą efekywność?
Jednak trzeba zauważyć że nikt nie stosuje tej metody wypływania choć
przecież dało by się wygenerować odpowiedni runtime. Pewnie nie przypadkiem
dawno temu zrezygnowano z bardziej efektywnych metod desaturacji!?

W międzyczasie wymieniłem poglądy ze znajomym instruktorem (którego lubisz).
Ma rozsądny pogląd, łatwiej utrzymać kursantów na stałej głębokości, dlatego
ten wariant jako prosty jest wybierany.

Niemniej dyskusja ta jest dla mnie pozytywna bo właśnie trochę zmienia się
nieco moja świadomość

Do tego służy forum i rozmowa z ludźmi kulturalnymi i kompetentnymi.

Zawsze możesz przechodzić między
przystankami z szybkością równą odległość przystanków podzieloną przez
czas na
przystanku.

Ale to nie dotyczy ciągłej deco:-) Tam nie ma przystanków z założenia. Ta
formułka jest nawet logiczna bo spłaszcza profil wypływania na coraz
płytszych przystankach.

To przykład jak przejść na zmienną prędkość, żeby zagęścić po pierwszym
wyliczeniu prędkości możesz to podzielić na płytsze przystanki i w nich
policzyć szybkości średnie. To droga gdy dysponujemy tabelami, gdy komputerem
właśnie ten sufit oddalający się wyznacza tą prędkość wynurzania.

Włodek ciągła ze stałą szybkością wynurzania !!!

A skąd wiesz co miał na myśli autor? Tego nie opisał. Wg Twojej nomenklatury
winna się nazywać liniowym sposobem wypływania? Ale jeśli nazwa ta jest
zawarowana dla deko
ciągłego z malejącą to jednak JK ma rację. W literaturze do której mam
dostęp nie znalazłem nic oprócz tej wzmianki i gdzieś kiedyś czytałem że to
nie skuteczny sposób.

Bo musisz obrać prędkość wynurzania dla całego profilu taką jaka będzie
bezpieczna na końcu wynurzania. Dodatkowo głębiej to powodowało zbędną dalszą
saturację.

Czy mógł byś przybliżyć to jak będzie wyglądał profil nurkowania
staurowanego czyli takiego przy którym wszystkie tkanki osiągnęły max
nasycenia?

Proces dekompresji saturowanej to: dekompresja w której jedyną tkanką
kontrolującą jest najwolniejsza.
A teraz jaja, z taką definicją również zgadza się Paweł Poręba.

Czyż ta funkcja wypływania nie może być barrrddzzo podobna do profilu
stopniowego :-)

Jest bardzo podobna, tak jak przybliżanie jakiejś funkcji (klasy C
nieskończoność) przedziałami o stałej wysokości i różnej podstawie.
Znane przy wprowadzaniu całkowania (liczenia pola powierzchni pod wykresem
funkcji).

Poza tym
jeśli TomM nie podołał to gdzie mi tam na takie wyżyny wchodzić :-)

Jaja w tamtym temacie były jeszcze większe, nie bardzo rozumiał że oddychanie
tlenem zwiększa szybkość odsycania inertu ("Waldo" też). Był na etapie RD
klasyczne modele to było ponad możliwości.
Potem "Waldo" prosił "Manię" o edycję postów innych uczestników dyskusji.
"BitPump" przechwycił jako cytat, a cenzorka nie podtarła również tego wpisu,
głupia była czy tchórzliwa ?
Typowe kurewstwo moderatorskie z FN.

Ale
cieszę się że wyjaśniłeś to:-) Choć martwi mnie to że ktoś może pomylić i
zastosować źle tą Twoją asymptote monotoniczną i kupa robi się z poprawności
profilu ciągłego wynurzania z malejącą prędkością :-)

To jest znane w polskiej literaturze otwartej co najmniej kilkanaście lat.

pozdrawiam rc




Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
doładowania orange - Praca - Mieszkania Kraków - mieszkania szczecin - projekty domów - Łódź hotele - Philippines Phone Card