sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Nurkowanie 2005 / Kurs nurkowania
<< . 1 . 2 .
Autor Wiadomość
qlphon

Posted: 29 Paź 2008 07:40:55



W CMAS już zajęcia basenowe na P1 wymagały fajki.

żartujesz?!
przecież fajka służy do oddychania!
a w CMAS ćwiczy się głównie bezdechy!
więc po co?!


oczywiście żartuje, ale kiedys tak było....






Włodzimierz Kołacz

Posted: 29 Paź 2008 15:05:41





czysta oszczedność!


Chodzi też o jakość.
Większość instruktorów w PL nurkuje kilka lat i mówiąc delikatnie ich
doświadczenie nie jest wielkie...

Diva


A skąd masz takie informacje?
A skąd wiesz czy gdzie indziej staż nurkowy instruktorów jest większy niż w
Polsce?
Na czym opierasz takie różnicowanie że niby w PL jest inaczej niż gdzie
indziej?
Pozdrawiam Włodek






Paweł Poręba

Posted: 29 Paź 2008 15:08:20



Witam!

Nie niedoinformowani, ale praktyczni.

W Twoim podejściu nie ma za grosz praktyczności. Jest tylko praktyka
narzucona przez kiepskie szkoły nurkowe.

Jak pewnie wiesz np. maska z biegiem czasu i jej używania
"przystosowuje" sie do kształtu twarzy nurka.

Nie, nie przystosowuje się do twarzy nurka, szczególnie jeśli jest to
szkolna maska co tydzień noszona przez inną twarz.

Jeżeli nie wiesz to może
to ty jesteś niedoinformowany.

Nie. Ja po prostu NAPRAWDĘ nurkuje i NAPRAWDĘ szkole, a nie tylko bije
piane w sieci. Ze względu na tą PRAKTYKĘ W WODZIE, wiem, że o ile np ja
potrafię sobie dopasować do twarzy praktycznie każdą maskę, łącznie z
gumowymi zabawkami dla dzieci, o tyle początkujący kursant ma problemy z
dopasowaniem jakiejkolwiek maski. Często próba na sucho daje inny wynik
niż próba w wodzie. W efekcie, najlepiej mu dać kilka modeli masek do
wyboru i możliwość zmiany w trakcie kursu.
Są oczywiście modele które pasują większości osób (np. Frameless Blue
Eye, Frameless Cressi czy Frameless Scubatecha) ale i te nie każdemu
chcą się uszczelnić. Wybór maski lepiej pozostawić sobie na czas po
kursie, kiedy choćby została już opanowana umiejętność sterowania
podniebieniem miękkim, bez czego NIE DA SIĘ SPRAWDZIĆ W SKLEPIE czy
maska będzie pasowała. I kiedy będzie oczywiste, dlaczego lepiej przez
tą maskę widzieć więcej niż mniej...

Ja nie polecam kursu nurkowego dla początkujących z klubowym, używanym
sprzętem ABC. Po co kursant ma "walczyć" z przeciekającą maską, która
niedokładnie przylega mu do twarzy.

Wiesz, praktyka pokazuje że jest dokładnie odwrotnie: kursant który
przychodzi z własnym sprzętem, ma sprzęt znacznie gorzej wybrany i
dopasowany od tego który zastanie w dobrej szkole nurkowej. Chyba że
masz na myśli jakieś bazy nurkowe które do dziś pracują na sprzęcie
pamiętającym ruski zabór... Owszem są takie, ale w nich kiepski sprzęt
nie jest największą przeszkodą w zdobyciu umiejętności nurkowych...
Do mnie często przychodzą ludzie z własnym sprzętem ABC i z reguły i tak
używają mojego, bo on jest po prostu LEPSZY. W końcu kto by przed kursem
wydał 700zł na tech finy dive systemu i framelessa scubapro...

Co do płetw i fajki, to masz rację,
ale mało klubów to oferuje.

Bo w ogóle mało klubów oferuje dobre szkolenia.

W normalnym trybie szkolenia adeptów ABC nie kupuje się na jego
początku, a dopiero po omówieniu sprzętu na zajęciach teoretycznych.

A co to jest "normalny tryb szkolenia"? Kurs w mieście z wyjazdami
weekendowymi jak rozumiem? Cóż, równie normalny tryb szkolenia, to np.
wyjazd na 9 dni do bazy nurkowej w której uczy się nurkowania od
podstaw. Tylko, że wtedy nie ma zbytnio czasu na wyjazdy do sklepów...

Dobry instruktor powinien jak najbardziej pomóc w doborze ABC dla swoich
kursantów. Korona z głowy mu też nie spadnie, jak przejdzie się z
kursantem do kilku sklepów.

Szczególnie że zapewne dostanie prowizje od nagonienia do tych sklepów
klientów, prawda ;
Cóż zakup własnego sprzętu przed kursem może mieć swoje zalety, ale ma
też i wady. Sprzęt jest drogi, szczególnie ten przyzwoitej jakości.
Zakup choćby samego ABC (czyli płetw i maski, bo fajka naprawdę jest
zbędna) to wydatek rzędu 50% ceny kursu nurkowego. A przecież na zakup
takich elementów ekwipunku jak buty czy pianka, są argumenty znacznie
bardziej ważkie niż na zakup maski... Podpowiem - argumenty natury
higienicznej... sprawę można by rozszerzyć na skrzydło czy automaty. A
przecież nurek przed kursem nie może być nawet pewien, czy ten sport mu
na pewno się spodoba...
Jego wybór będzie oparty w najlepszym razie na teorii opowiedzianej
przez instruktora nieco jak bajka o żelaznym wilku... w gorszym - na
porady sprzedawców którzy mają zwykle małe pojęcie o tym co jest
potrzebne do porządnej nauki nurkowania. Dopóki w praktyce nie spróbuje
jak to jest i JAK SIĘ TEGO SPRZĘTU UŻYWA jest zdany na zdanie innych. A
wiadomo kto ma najbardziej przekonujące zdanie - marketingowcy którzy
próbują wcisnąć sprzęt na którym najwięcej zarobią... A najwięcej
zarobią na sprzęcie który po kursie trafi do lamusa i zostanie
zastąpiony innym...

Jak też może zauważyłeś nic nie pisałem o zakupie kompletu za 100 zł.

Owszem. Jednak przeciętny człowiek któremu się powie "kup ABC przed
kursem" pójdzie do supermarketu gdzie zgrabnie zapakowany zestawik
"płetwomaska i gazrurka" kosztuje ok 100zł. Sprzedawca mu wciśnie kit,
że to na początek w zupełności wystarczy. I trudno będzie takiej osobie
zrozumieć dlaczego niby miałaby wydawać np 700zł za płetwy i maskę
(czyli mniejszy zestaw, bo bez fajki) w sklepie nurkowym. Albo nieco
tyko mniej na allegro.

Wszystko to jednak tylko bicie piany. W niektórych centrach nurkowych
utarł się zwyczaj, że wymaga się od przyszłych kursantów zakupu części
ekwipunku nurkowego. (Np ja kiedyś musiałem kupić sobie płetwy, maskę,
fajkę i nóż nurkowy. Wtedy WSZYSTKIE DOKONANE PRZE ZEMNIE WYBORY BYŁY
BŁĘDNE. Maska o małym polu widzenia, fajka w ogóle zbędna, płetwy
kaloszowe, nóż - typu rambosicku którym można gwoździe wbijać, ale
niespecjalnie jest funkcjonalny pod wodą). Ale skąd to miałem wiedzieć
kupując sprzęt na zajęcia basenowe, że w wodach otwartych on się nie
sprawdzi...
No - może jedynie płetwy nie były tak do końca błędem - bo do dziś ich
używam do bezdechów na basenie - ale TYLKO DO TEGO SIĘ NADAJĄ.
PRAKTYCZNA rada jest taka - zrobić kurs na DOBRYM sprzęcie w DOBREJ
szkole nurkowej, a potem świadomie dokonywać zakupów. I dotyczy to
CAŁEGO sprzętu nurkowego. Wszak źle wybrana maska może popsuć
przyjemność z nurkowania, źle dobrane płetwy mogą uniemożliwić w ogóle
zaliczenie ćwiczeń kursowych.

Muzzy
www.gravdive.republika.pl

pozdrawiam
Paweł Poręba
http://www.nurkowanie.nekton.com.pl




Włodzimierz Kołacz

Posted: 29 Paź 2008 15:20:17





Witam!

a czy trzeba mieć na kursie wyposażonym samodzielnie w sprzęt ?

Nie, nie trzeba. Żadnego sprzętu, nawet ABC, wbrew temu co mówią tu
niedoinformowani koledzy. Jeśli zakupisz sobie sprzęt przed kursem, to
jest bardzo duża szansa że będzie to nietrafiony wybór. Sensowny sprzęt
ABC to wydatek kilkuset złotych, szkoda to wydać źle. A na tanim
"dziecinnym" ABC który można czasem kupić w cenie ok 100zł za komplet,
nawet nie warto próbować zaczynać nurkowania.

Nie niedoinformowani, ale praktyczni.
Jak pewnie wiesz np. maska z biegiem czasu i jej używania "przystosowuje"
sie do kształtu twarzy nurka. Jeżeli nie wiesz to może to ty jesteś
niedoinformowany.
Ja nie polecam kursu nurkowego dla początkujących z klubowym, używanym
sprzętem ABC. Po co kursant ma "walczyć" z przeciekającą maską, która
niedokładnie przylega mu do twarzy. Co do płetw i fajki, to masz rację,
ale mało klubów to oferuje.
W normalnym trybie szkolenia adeptów ABC nie kupuje się na jego początku,
a dopiero po omówieniu sprzętu na zajęciach teoretycznych. Dobry
instruktor powinien jak najbardziej pomóc w doborze ABC dla swoich
kursantów. Korona z głowy mu też nie spadnie, jak przejdzie się z
kursantem do kilku sklepów.
Jak też może zauważyłeś nic nie pisałem o zakupie kompletu za 100 zł.

Muzzy
www.gravdive.republika.pl

Całkiem jest nie tak jak piszesz. Bo skoro piszesz o dobrym instruktorze to
taki nie powinien dopuścić kursanta do nurkowania w źle dobranym sprzęcie
nie mówiąc już o uszkodzonym.
Ja nawet zabraniam kupowania sprzętu przed kursem ponieważ mam do dyspozycji
różny sprzęt i z pewnością coś odpowiedniego dla danego osobnika dobiorę.
Niestety zwykle zakupy przed kursem są zmarnowaną kasą.
Poza tym chyba jeszcze nie wiesz że przyzwoita maska z biegiem czasu nie
zmienia swoich właściwości i sie nie dopasowuje do niczego. Chyba że masz na
myśli plastykowy badziew odkształcający się pod wpływem własnego ciężaru.
Korona z głowy oczywiście nie spadnie instruktorowi ale dopiero po kursie
gdy kupujący maskę czy płetwy albo co innego będzie miał świadomość tego co
potrzebuje a jego instruktor będzie wyłącznie doradcą a nie wyrocznią. Przed
kursem jest wyrocznią po dobrym kursie jest miło być doradcą. Subtelna
różnica ale jakże istotna dla absolwenta kursu nurkowania.
Wybacz ale zajęcia teoretyczne nie wystarczą do tego by świadomie dobierać
sprzęt. Trzeba także wiele innych informacji które można posiąść w trakcie
kursu w wodzie tak instruktor jak i kursant mają wiele do zyskania.
Pozdrawiam Włodek






Muzzy

Posted: 29 Paź 2008 19:12:43




A co to jest "normalny tryb szkolenia"? Kurs w mieście z wyjazdami
weekendowymi jak rozumiem? Cóż, równie normalny tryb szkolenia, to np.
wyjazd na 9 dni do bazy nurkowej w której uczy się nurkowania od
podstaw. Tylko, że wtedy nie ma zbytnio czasu na wyjazdy do sklepów...


Dla mnie jest to taki, że zanim wyjedzie się na weekend, czy 9-cio
dniowy obóz odbywają się zajęcia basenowe zarówno z samym ABC, jak i w
całym sprzęcie.

Dobry instruktor powinien jak najbardziej pomóc w doborze ABC dla
swoich kursantów. Korona z głowy mu też nie spadnie, jak przejdzie się
z kursantem do kilku sklepów.

Szczególnie że zapewne dostanie prowizje od nagonienia do tych sklepów
klientów, prawda ;

Jeżeli ty tak robisz, to gratuluję. W Toruniu nikt nie stosuje takich
praktyk.

Wszystko to jednak tylko bicie piany. W niektórych centrach nurkowych
utarł się zwyczaj, że wymaga się od przyszłych kursantów zakupu części
ekwipunku nurkowego. (Np ja kiedyś musiałem kupić sobie płetwy, maskę,
fajkę i nóż nurkowy. Wtedy WSZYSTKIE DOKONANE PRZE ZEMNIE WYBORY BYŁY
BŁĘDNE. Maska o małym polu widzenia, fajka w ogóle zbędna, płetwy
kaloszowe, nóż - typu rambosicku którym można gwoździe wbijać, ale
niespecjalnie jest funkcjonalny pod wodą). Ale skąd to miałem wiedzieć
kupując sprzęt na zajęcia basenowe, że w wodach otwartych on się nie
sprawdzi...

Jak napisałem w którymś z wcześniejszych maili wszystko jest związane z
tym kto i jak szkoli. Gdybyś trafił na dobrego instruktora nie miałbyś
takich kłopotów jakie opisałeś.

Masz rację nie bij już piany.

Pozdrawiam

Muzzy
www.gravdive.republika.pl




Muzzy

Posted: 30 Paź 2008 08:06:38



Całkiem jest nie tak jak piszesz. Bo skoro piszesz o dobrym instruktorze to
taki nie powinien dopuścić kursanta do nurkowania w źle dobranym sprzęcie
nie mówiąc już o uszkodzonym.

W pełni się z Tobą zgadzam. Nic innego nie pisałem.

Ja nawet zabraniam kupowania sprzętu przed kursem ponieważ mam do dyspozycji
różny sprzęt i z pewnością coś odpowiedniego dla danego osobnika dobiorę.

Niestety nie wszystkie kluby to oferują :(

Niestety zwykle zakupy przed kursem są zmarnowaną kasą.

Zgadzam się.

Korona z głowy oczywiście nie spadnie instruktorowi ale dopiero po kursie
gdy kupujący maskę czy płetwy albo co innego będzie miał świadomość tego co
potrzebuje a jego instruktor będzie wyłącznie doradcą a nie wyrocznią. Przed
kursem jest wyrocznią po dobrym kursie jest miło być doradcą. Subtelna
różnica ale jakże istotna dla absolwenta kursu nurkowania.

Oczywiście masz rację, ale, po pierwsze: czasami robi się kurs w innym
miejscu niż się mieszka. Po drugie: czasami trudno jest namówić
instruktora aby po kursie był dla adepta takim doradcą. I nie robi on
tego ze złośliwości, tylko z powodu zwykłego braku czasu. W momencie,
gdy prowadzi z adeptem kurs, to może (i powinien) się nim zająć.

Wybacz ale zajęcia teoretyczne nie wystarczą do tego by świadomie dobierać
sprzęt. Trzeba także wiele innych informacji które można posiąść w trakcie
kursu w wodzie tak instruktor jak i kursant mają wiele do zyskania.

Dlatego potrzebna jest jeszcze praktyczna wiedza instruktora i jego
doradztwo.

Pozdrawiam

Muzzy
www.gravdive.republika.pl




judas

Posted: 30 Paź 2008 09:09:41




Jak też może zauważyłeś nic nie pisałem o zakupie kompletu za 100 zł.

Owszem. Jednak przeciętny człowiek któremu się powie "kup ABC przed
kursem" pójdzie do supermarketu gdzie zgrabnie zapakowany zestawik
"płetwomaska i gazrurka" kosztuje ok 100zł. Sprzedawca mu wciśnie kit,
że to na początek w zupełności wystarczy. I trudno będzie takiej osobie
zrozumieć dlaczego niby miałaby wydawać np 700zł za płetwy i maskę
(czyli mniejszy zestaw, bo bez fajki) w sklepie nurkowym. Albo nieco
tyko mniej na allegro.

Podam przyklad innej skrajnosci... oboz klubowy lata 90. Posiadanie
suchacza przez instruktora to wyjatek. Nagle na oboz na P1 przyjezdza
"nowobogacki" z pelnym szpejem lacznie z suchym... ubiera sie w to na
pierwsze zajecia i smiech... suchy nie ma zaworu, tylko dziure... o
tym nie pomyslal, a pewnie zlosliwy sprzedawca widzac takiego buca
wpakowal go na mine... zlosliwie dostal pianke Stomilu :)


Wszystko to jednak tylko bicie piany. W niektórych centrach nurkowych
utarł się zwyczaj, że wymaga się od przyszłych kursantów zakupu części
ekwipunku nurkowego. (Np ja kiedyś musiałem kupić sobie płetwy, maskę,
fajkę i nóż nurkowy. Wtedy WSZYSTKIE DOKONANE PRZE ZEMNIE WYBORY BYŁY
BŁĘDNE. Maska o małym polu widzenia, fajka w ogóle zbędna, płetwy
kaloszowe, nóż - typu rambosicku którym można gwoździe wbijać, ale
niespecjalnie jest funkcjonalny pod wodą). Ale skąd to miałem wiedzieć
kupując sprzęt na zajęcia basenowe, że w wodach otwartych on się nie
sprawdzi...

Oj Pawel nie przesadzaj, w tych odleglych czasach nurkowanie troche
inaczej wygladalo.

Klub inwestowal w sprzet zdecydowanie trudniej dostepny niz maska,
mysle ze porownanie tamtych czasow do dzisiejszych nie ma sensu.

To tak jakbys za 20 lat narzekal ze nikt Cie nie zmusil do nurania na
rebriderze, bo przeciez dzis juz nikt OC nie uzywa. No i dlaczego nie
kazali ci kupic zestawu do komunikacji :)

Ps. Do kiedy jestes nad morzem? moze mi sie uda na dlugi weekend z aga
wpasc... mamy rachunki do wyrownania za te zawory na Groznym :)


pozdrawiam
Paweł Porębahttp://www.nurkowanie.nekton.com.pl





Karol Susicki [DIVEZONE.PL]

Posted: 30 Paź 2008 10:58:45




Jeżeli ty tak robisz, to gratuluję. W Toruniu nikt nie stosuje takich
praktyk.

Jesteś pewien? Ja znam co najmniej 2 takie osoby...

Chyba, że jak w starym kawale "Nikt" to imię :)




Muzzy

Posted: 30 Paź 2008 11:59:45




Jeżeli ty tak robisz, to gratuluję. W Toruniu nikt nie stosuje takich
praktyk.

Jesteś pewien? Ja znam co najmniej 2 takie osoby...

Chyba, że jak w starym kawale "Nikt" to imię :)


No dobra, ja ich nie znam. Mogłem napisać, że z osób, które ja znam w
Toruniu.
Ale może znam tylko jasną stronę miasta :)

Pozdrawiam serdecznie

Muzzy
www.gravdive.republika.pl




Paweł Poręba

Posted: 1 Lis 2008 05:33:04



Witam!

A co to jest "normalny tryb szkolenia"? Kurs w mieście z wyjazdami
weekendowymi jak rozumiem? Cóż, równie normalny tryb szkolenia, to np.
wyjazd na 9 dni do bazy nurkowej w której uczy się nurkowania od
podstaw. Tylko, że wtedy nie ma zbytnio czasu na wyjazdy do sklepów...

Dla mnie jest to taki, że zanim wyjedzie się na weekend, czy 9-cio

dniowy obóz odbywają się zajęcia basenowe zarówno z samym ABC, jak i w
całym sprzęcie.

Ok. O ile wiem, w chwili obecnej standard żadnej organizacji nie
obliguje do takiego toku szkolenia. To co opisujesz jest najbardziej
podobne do starej (z przed ok 10 lat) praktyki klubowej CMAS, z tym, że
tam regułą na basenie były wyłącznie zajęcia w ABC. Co więcej, w tamtych
czasach też o ile wiem nie było obligacji co do robienia części
basenowej przed wyjazdem na obóz, natomiast były wyraźne ograniczenia
idące w przeciwnym kierunku (zakazy dzielenia kursów na weekendy).
W chwili obecnej chyba wszystkie organizacje nurkowe przewidują
możliwość robienia kursu zarówno w zwartej formie na wyjeździe, jak i
dzieląc go na różne kawałki robione w różnych miejscach (nie mówiąc już
o tym, że standard najbardziej powszechnego na świecie systemu w ogóle
zakłada że wody otwarte robi się w jeden weekend. Możemy to uznać za
patologię, ale ta patologia stała się normą...).
Drugi diabeł tkwiący w szczegółach to kwestia ilości danych zajęć. W
standardach wszystkich chyba systemów szkolenia nurkowania SCUBA - część
w ABC jest ledwie zaznaczona jako krótki wstępny fragment kursu,
natomiast ilość zajęć basenowych w sprzęcie SCUBA ograniczona do 0-5
zależnie od organizacji i toku szkolenia.
Czuję jednak, że prawdopodobnie co innego miałeś na myśli: jakąś hybrydę
starego klubowego toku szkolenia, z nowoczesnymi standardami. Czyli
długie, trwające kilka miesięcy zajęcia basenowe w ABC, potem zajęcia
basenowe w sprzęcie SCUBA a to wszystko kończące się klubowym wyjazdem
na obóz. Takie kursy to oczywiście nie żadna norma, ale raczej wyjątek,
ale chciałbym po drążyć ten temat, bo może chciałeś napisać że coś
takiego jest nie tyle normą, ile powinno nią wg Ciebie być.

Otóż ja sam przechodziłem kurs poprzedzony długą częścią basenową.
Pracowałem też w bazie w której spora część kursantów przechodziła taką
część basenową zanim trafiała na szkolenie w wodach otwartych.
Obecnie prowadzę kursy w wersji letniej - całkowicie wyjazdowe, oraz w
wersji zimowej - takie gdzie mamy zajęcia na basenie pływackim w
płetwach i masce, na basenie nurkowym w pełnym sprzęcie SCUBA oraz na
wyjazdach w wodach otwartych. Porównując te systemy mogę powiedzieć:

- jeśli chodzi o długie zajęcia bezdechowe, to ich główną wartością było
wpojenie nawyku chodzenia na basen bezdechowy w godzinach zajęć
klubowych. Ten nawyk przyjmowała może mniejszość osób które zaczynały
kurs, ale mimo wszystko dość znacząca frakcja. Regularne chodzenie na
basen pomaga utrzymać kondycję a w szczególności kondycję bezdechową.
Osoby które przechodzą kurs bez takiej długotrwałej zaprawy basenowej
znacznie rzadziej potem chodzą na basen. Chodzą głównie ci którzy mają
problem z zaliczeniem ćwiczeń kursowych i muszą potrenować oraz ci
którzy zainteresują się freedivingiem. Frakcja takich osób jest
przynajmniej o rząd wielości mniejsza niż w systemie z długimi zajęciami
basenowymi. Tak więc ta część basenowa jest sporą wartością tylko...
tylko niewiele mającą wspólnego z samym kursem nurkowania. Umiejętności
potrzebne w nurkowaniu SCUBA które można opanować na zajęciach w ABC -
można opanować z powodzeniem w przeciągu 1 -4 zajęć (zależnie od
zdolności kursanta), a reszta to po prostu trening fizyczny i wyrabianie
zdrowego nawyku. Równie sensowne byłoby zorganizowanie zajęć na siłowni
, na bieżni i na rowerze żeby wyrobić nawyki dbania o wszystkie aspekty
kondycji potrzebne w nurkowaniu.
Myślę jednak, że szanując wolny wybór ludzi, kurs nurkowy SCUBA powinien
uczyć nurkowania SCUBA, kurs bezdechowy bezdechów a do biegania,
skakania i pracy nad mięśniami - dźwigaczami ciężkich butli - można
zachęcać w trakcie kursu ale gdyby to w kursie zmieścić to z tego kursu
nurkowania zrobił by się kurs zdrowego stylu życia...
Dodam jeszcze, że choć w szkole w której kiedyś pracowałem widać było
wyraźnie różnicę pomiędzy postępami kursantów szkolonych najpierw na
basenie a potem w wodach otwartych (wyraźnie łatwiej im szło niż tym
którzy "zieloni" trafiali na obóz) to nie była to zbyt duża różnica,
zupełnie nieadekwatna do czasu jaki spędzali oni w wodzie na tym
basenie. (Dużo skuteczniejszą formą jest przyjęcie właściwej metodyki
szkolenia. Umiejętności z którymi był ciągły problem przy tamtym
sposobie szkolenia, obecnie moi kursanci opanowują w przeciągu
maksymalnie dwóch zajęć (zwykle jednego) w wodzie, a potem ćwiczą rzeczy
które w tamtym systemie były w ogóle pomijane...

Natomiast krótkie zajęcia w ABC, takie jak w większości systemów
szkolenia są zapisane równie dobrze można zrobić na wyjeździe, tam gdzie
i całe szkolenie.

- jeśli chodzi o ekstensywne zajęcia basenowe w sprzęcie SCUBA (czyli
np. raz w tygodniu), to główną wadą tego pomysłu jest jego mała
efektywność: kursant pomiędzy jednymi zajęciami a następnymi zapomina
sporo z tego co wcześniej opanował i w związku z tym z reguły potrzebuje
znacznie więcej takich zajęć aby osiągnąć dany poziom umiejętności, niż
gdyby te zajęcia odbywał "w ciągu" w trakcie wyjazdu szkoleniowego,
podczas którego poświęca cały swój czas nauce nurkowania. Z kolei zaletą
ekstensywnych zajęć jest to, że pomiędzy zajęciami nie kumuluje się
zmęczenie fizyczne. Tak więc obie formy mają swoje wady i zalety, jednak
na kursie intensywnym, robionym ciągiem - kursanci mają nieco szybsze
postępy.
Z tymi basenowymi zajęciami w sprzęcie SCUBA jest jeszcze jeden
powszechny problem. Otóż w większości szkół nurkowych ubiera się
kursantów w INNY sprzęt niż na wody otwarte. Regułą jest ubieranie ich w
cienkie pianki albo w ogóle pomijanie kombinezonu. A takie zajęcia są
praktycznie bezwartościowe jako przygotowanie do prawdziwego nurkowania...

Dobry instruktor powinien jak najbardziej pomóc w doborze ABC dla
swoich kursantów. Korona z głowy mu też nie spadnie, jak przejdzie
się z kursantem do kilku sklepów.


Szczególnie że zapewne dostanie prowizje od nagonienia do tych sklepów
klientów, prawda ;


Jeżeli ty tak robisz, to gratuluję. W Toruniu nikt nie stosuje takich
praktyk.

Cóż, niestety chyba żaden sprzedawca nie zdzierżyłby tego, żeby prowizje
płacić Porębie, który przychodzi do sklepu i jedzie po 90% asortymentu
tam wystawionego;
Ale jak już być może wiesz - po liście Karola, (który zapewne sam te
prowizje daje;, że żyjesz w jakiejś idealistycznej fikcji, którą ktoś
obeznany z marketingiem sprzedał Ci jako rzeczywistość...

Wszystko to jednak tylko bicie piany. W niektórych centrach nurkowych
utarł się zwyczaj, że wymaga się od przyszłych kursantów zakupu części
ekwipunku nurkowego. (Np ja kiedyś musiałem kupić sobie płetwy, maskę,
fajkę i nóż nurkowy. Wtedy WSZYSTKIE DOKONANE PRZE ZEMNIE WYBORY BYŁY
BŁĘDNE. Maska o małym polu widzenia, fajka w ogóle zbędna, płetwy
kaloszowe, nóż - typu rambosicku którym można gwoździe wbijać, ale
niespecjalnie jest funkcjonalny pod wodą). Ale skąd to miałem wiedzieć
kupując sprzęt na zajęcia basenowe, że w wodach otwartych on się nie
sprawdzi...


Jak napisałem w którymś z wcześniejszych maili wszystko jest związane z
tym kto i jak szkoli. Gdybyś trafił na dobrego instruktora nie miałbyś
takich kłopotów jakie opisałeś.

Być może. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że wtedy było
mniej dobrych instruktorów niż teraz (a teraz, jak oceniam, jest może
kilkunastu dobrych instruktorów w Polsce i wielu z nich w ogóle nie robi
kursów OWD skupiając się na szkoleniach technicznych czy jaskiniowych),
a i o informację było trudniej niż dziś...
A gdybym kupował sprzęt po kursie, miałbym choćby minimalną możliwość
weryfikacji słów moich instruktorów. Ważne jest to, że po prostu nie ma
takiej potrzeby, żeby nieświadomą swoich potrzeb osobę wysyłać do
sklepu. Z przyzwoitką (instruktorem), czy bez. Po prostu można dorzucić
te 10% do inwestycji w szkolny sprzęt i dawać kursantom KOMPLET. A potem
pozwolić im poszukać wedle ich preferencji dobrych ofert w sklepach
nurkowych albo na e-baju...

Masz rację nie bij już piany.

Bo jednak koniecznie chcesz komuś podbić sprzedaż sprzętu kupowanego bez
sensu i w ciemno, tak?

Wiesz co? Zajrzałem na Twoją stronę. Wynika z niej, że jesteś bardzo
mało doświadczonym nurkiem po amatorsku zajmującym się nurkowaniem
rekreacyjnym i jeszcze bardziej po amatorsku (zdaje się że bez uprawnień
zawodowych) nurkowaniem zawodowym. Z Twojej strony wynika, że zrobiłeś w
swoim życiu trzy kursy nurkowe. A wypowiadasz się tu jak ekspert od tego
co powinno być oferowane na kursach nurkowania... wiesz, radziłbym:
przemyśl przez chwilę na jakich podstawach wyrobiłeś swoje opinie. Ile
kursów widziałeś w życiu, ile systemów szkolenia poznałeś (nie mówię tu
o organizacjach, bo często w ramach jednej jest kilka systemów). Sposób
szkolenia ilu szkół nurkowych (klubów czy centrów) miałeś okazję widzieć
i porównać ich wady i zalety?
Bo ja wyobraź sobie - miałem okazję zrobić pewnie z 10 razy więcej
kursów nurkowych jako kursant niż Ty, czasem nawet kurs na tym samym
(niby) poziomie w różnych organizacjach. Miałem okazję podglądać pracę
różnych szkół nurkowych w których bywałem na nurkowaniach. Miałem okazję
szkolić w wielu bazach jako instruktor i dzięki temu miałem okazję
porównać od podszewki różne sposoby nauki nurkowania, ich wady i zalety.
Mam swoje wyrobione opinie na temat szkolenia (można rzec - opinie
równie mocne jak Twoje), tyle że ja mam do nich solidne podstawy
PRAKTYCZNE. A Ty?
I z tej perspektywy wyrobiłem sobie jasne i proste zdanie: nie ma żadnej
wartości dydaktycznej w wymaganiu od kursanta OWD żeby kupował sobie
część sprzętu przed kursem. Za to jest z tym dużo problemu i wygląda to
na nachalny marketing. Mogę zrozumieć instruktorów - amatorów, którzy
mało szkolą i nie mają kasy na to żeby wydać tak minimum 6-8 tys na
jeden komplet sprzętu szkolnego, a potem na tym szkolić kilkanaście osób
rocznie, więc wymagają od swoich kursantów zakupu kompletu własnego
sprzętu. Ale w życiu nie rozumiem klubów czy centrów które oferują
sprzęt oddechowy, pianki, suchacze, a pożałują tych 5-7 stów na płetwy i
maskę...

pozdrawiam
Paweł Poręba
http://www.nurkowanie.nekton.com.pl




Paweł Poręba

Posted: 1 Lis 2008 06:13:53



Witam!


Jak też może zauważyłeś nic nie pisałem o zakupie kompletu za 100 zł.

Owszem. Jednak przeciętny człowiek któremu się powie "kup ABC przed
kursem" pójdzie do supermarketu gdzie zgrabnie zapakowany zestawik
"płetwomaska i gazrurka" kosztuje ok 100zł. Sprzedawca mu wciśnie kit,
że to na początek w zupełności wystarczy. I trudno będzie takiej osobie
zrozumieć dlaczego niby miałaby wydawać np 700zł za płetwy i maskę
(czyli mniejszy zestaw, bo bez fajki) w sklepie nurkowym. Albo nieco
tyko mniej na allegro.

Podam przyklad innej skrajnosci... oboz klubowy lata 90. Posiadanie
suchacza przez instruktora to wyjatek. Nagle na oboz na P1 przyjezdza
"nowobogacki" z pelnym szpejem lacznie z suchym... ubiera sie w to na
pierwsze zajecia i smiech... suchy nie ma zaworu, tylko dziure... o
tym nie pomyslal, a pewnie zlosliwy sprzedawca widzac takiego buca
wpakowal go na mine... zlosliwie dostal pianke Stomilu :)

Właściwie nie wiem co chciałeś przez to powiedzieć. Ot mali ludzie i ich
problemy ze sobą i z określaniem swojego statusu przez pryzmat
zakupionych rzeczy...
Dziś nie jest niczym dziwnym, że ktoś kupuje sobie wypasiony sprzęt
przed kursem albo zaraz po kursie. I nie są to wcale tylko nowobogaccy.
Miewam kursantów którzy żyją skromnie ze skromnych pensji czy
stypendiów, a wzięli np. 12 tys kredytu i kupili sobie pełen sprzęt z
górnej półki od ręki...
Inna rzecz, że te czasy brania kredytów zapewne odchodzą w przeszłość...
Rzecz tylko w tym, że z reguły jeśli ktoś taki sprzęt kupuje PRZED
kursem, to kupuje źle. A potem na kursie ma do siebie pretensje, że się
nie spytał ...

Wszystko to jednak tylko bicie piany. W niektórych centrach nurkowych
utarł się zwyczaj, że wymaga się od przyszłych kursantów zakupu części
ekwipunku nurkowego. (Np ja kiedyś musiałem kupić sobie płetwy, maskę,
fajkę i nóż nurkowy. Wtedy WSZYSTKIE DOKONANE PRZE ZEMNIE WYBORY BYŁY
BŁĘDNE. Maska o małym polu widzenia, fajka w ogóle zbędna, płetwy
kaloszowe, nóż - typu rambosicku którym można gwoździe wbijać, ale
niespecjalnie jest funkcjonalny pod wodą). Ale skąd to miałem wiedzieć
kupując sprzęt na zajęcia basenowe, że w wodach otwartych on się nie
sprawdzi...

Oj Pawel nie przesadzaj, w tych odleglych czasach nurkowanie troche
inaczej wygladalo.

Klub inwestowal w sprzet zdecydowanie trudniej dostepny niz maska,
mysle ze porownanie tamtych czasow do dzisiejszych nie ma sensu.

Nie dyskutujemy tu o kondycji finansowej klubu, ale o sensowności wyboru
sprzętu przez osobę bez własnego doświadczenia nurkowego. Kwestia o
której mówimy jest ponadczasowa. Kupowałem wtedy sprzęt po wykładach o
sprzęcie i po jakiś radach instruktora, ale przed nurkowaniami w wodach
otwartych. Znałem przynajmniej część zależności, które decydują o
wyborze sprzętu, ale to była tylko teoria. Np. wiedziełem teoretycznie
że lepsze są płetwy paskowe, ale nie czułem wagi różnicy.

To tak jakbys za 20 lat narzekal ze nikt Cie nie zmusil do nurania na
rebriderze, bo przeciez dzis juz nikt OC nie uzywa. No i dlaczego nie
kazali ci kupic zestawu do komunikacji :)

Zagalopowałeś się w porównaniach. W tej dyskusji nie chodzi o to, że
ktoś mnie szkolił na niewłaściwym sprzęcie, tylko o to, że ktoś mnie
skłonił do kupienia części sprzętu niemal na ślepo przed kursem. W owych
czasach w klubie raczej nikt poza kursantami nie pływał w płetwach
kaloszowych (które sobie zakupiłem na kurs). Może i nie było wtedy na
rynku dobrych masek i LOOK którego zakupiłem był najlepszym ówcześnie
dostępnym wyborem, ale porządne nożyki nurkowe za 1.50zł w sklepie AGD
były...
Ja też rozumiem, że inwestycje klubu nurkowego miotanego problemami
finansowymi mogły nie objąć masek i płetw. Mam jednak dzięki temu własne
doświadczenie i pogląd na sprawę zakupu sprzętu przez kursanta przed
skończeniem kursu.

Ps. Do kiedy jestes nad morzem? moze mi sie uda na dlugi weekend z aga
wpasc... mamy rachunki do wyrownania za te zawory na Groznym :)

W długi weekend znów jadę do Francji do jaskiń. Do tego czasu pracuję w
Warszawie. Możemy wyskoczyć któregoś dnia do Janówka na wyrównanie zaworów;

pozdrawiam
Paweł Poręba
http://www.nurkowanie.nekton.com.pl





Karol Susicki [DIVEZONE.PL]

Posted: 2 Lis 2008 18:32:04




Cóż, niestety chyba żaden sprzedawca nie zdzierżyłby tego, żeby prowizje
płacić Porębie, który przychodzi do sklepu i jedzie po 90% asortymentu tam
wystawionego;

Ja tam bym Cię chętnie u siebie gościł ... :) do zobaczenia na 3KT...

pozdro
Karol






666

Posted: 3 Lis 2008 01:08:38



Co Ty wiesz o fajkach, w CMASie jedna fajka słuzy dla trzech na raz ;-)
JaC


-----

a w CMAS ćwiczy się głównie bezdechy!





judas

Posted: 3 Lis 2008 09:01:37



Witam!






Jak też może zauważyłeś nic nie pisałem o zakupie kompletu za 100 zł.

Owszem. Jednak przeciętny człowiek któremu się powie "kup ABC przed
kursem" pójdzie do supermarketu gdzie zgrabnie zapakowany zestawik
"płetwomaska i gazrurka" kosztuje ok 100zł. Sprzedawca mu wciśnie kit,
że to na początek w zupełności wystarczy. I trudno będzie takiej osobie
zrozumieć dlaczego niby miałaby wydawać np 700zł za płetwy i maskę
(czyli mniejszy zestaw, bo bez fajki) w sklepie nurkowym. Albo nieco
tyko mniej na allegro.

Podam przyklad innej skrajnosci... oboz klubowy lata 90. Posiadanie
suchacza przez instruktora to wyjatek. Nagle na oboz na P1 przyjezdza
"nowobogacki" z pelnym szpejem lacznie z suchym... ubiera sie w to na
pierwsze zajecia i smiech... suchy nie ma zaworu, tylko dziure... o
tym nie pomyslal, a pewnie zlosliwy sprzedawca widzac takiego buca
wpakowal go na mine... zlosliwie dostal pianke Stomilu :)

Właściwie nie wiem co chciałeś przez to powiedzieć. Ot mali ludzie i ich
problemy ze sobą i z określaniem swojego statusu przez pryzmat
zakupionych rzeczy...
Dziś nie jest niczym dziwnym, że ktoś kupuje sobie wypasiony sprzęt
przed kursem albo zaraz po kursie.

Chodzilo mi o bezsens kupowania przed kursem pokazany na skrajnym
przypadku, ale moze sie nieprecyzyjnie wyslowilem



Oj Pawel nie przesadzaj, w tych odleglych czasach nurkowanie troche
inaczej wygladalo.

Klub inwestowal w sprzet zdecydowanie trudniej dostepny niz maska,
mysle ze porownanie tamtych czasow do dzisiejszych nie ma sensu.

Nie dyskutujemy tu o kondycji finansowej klubu, ale o sensowności wyboru
sprzętu przez osobę bez własnego doświadczenia nurkowego. Kwestia o
której mówimy jest ponadczasowa. Kupowałem wtedy sprzęt po wykładach o
sprzęcie i po jakiś radach instruktora, ale przed nurkowaniami w wodach
otwartych. Znałem przynajmniej część zależności, które decydują o
wyborze sprzętu, ale to była tylko teoria. Np. wiedziełem teoretycznie
że lepsze są płetwy paskowe, ale nie czułem wagi różnicy.


jasne, ale zapominasz ze byla to wczesna po komuna i dla instruktora
sam fakt posiadania pletw czy maski byl sukcesem.

jescze pare lat wczesniej klub robil skladke na sprowadzenie maski i
fajki z Francji i po odbior paczki jechala cala delegacja na lotnisko.

zeby bylo jasne nie mowie ze to dobrze, ale Pawel troche szacunku dla
ludzi, ktorzy byli pionierami nurkowania.

I zauwaz ze wiekszosc znich jest na tyle inteligentnymi ludzmi ze albo
nauczyli sie "nowego" (lepiej lub gorzej) albo przestali szkolic.

A co do meritum, ja jako instruktor hobbistyczny staram sie
wyporzyczyc maske i pletwy razem z calym sprzetem dla kursantow, wiec
da sie :)

To tak jakbys za 20 lat narzekal ze nikt Cie nie zmusil do nurania na
rebriderze, bo przeciez dzis juz nikt OC nie uzywa. No i dlaczego nie
kazali ci kupic zestawu do komunikacji :)

Zagalopowałeś się w porównaniach.

niech Ci bedzie, ale coz to byl za galop :)



Ps. Do kiedy jestes nad morzem? moze mi sie uda na dlugi weekend z aga
wpasc... mamy rachunki do wyrownania za te zawory na Groznym :)

W długi weekend znów jadę do Francji do jaskiń. Do tego czasu pracuję w
Warszawie. Możemy wyskoczyć któregoś dnia do Janówka na wyrównanie zaworów;

Tylko nie namul w tych jaskiniach :P

bede pamietal o twojej propozycji, "deco wars" uwazam za jedno z
najfajniejszych cwiczen treningowych dla nurkow na odpowiednim
poziomie...



pozdrawiam
Paweł Porębahttp://www.nurkowanie.nekton.com.pl- Ukryj cytowany tekst -

- Pokaż cytowany tekst -





Muzzy

Posted: 3 Lis 2008 12:30:07




A co to jest "normalny tryb szkolenia"?

Czuję jednak, że prawdopodobnie co innego miałeś na myśli: jakąś hybrydę
starego klubowego toku szkolenia, z nowoczesnymi standardami. Czyli
długie, trwające kilka miesięcy zajęcia basenowe w ABC, potem zajęcia
basenowe w sprzęcie SCUBA a to wszystko kończące się klubowym wyjazdem
na obóz. Takie kursy to oczywiście nie żadna norma, ale raczej wyjątek,
ale chciałbym po drążyć ten temat, bo może chciałeś napisać że coś
takiego jest nie tyle normą, ile powinno nią wg Ciebie być.

Wiem, że nie jest normą. Niektóre kluby z powodzeniem stosują taką
hybrydę. Masz rację, moim zdaniem powinno być możliwe odbycie takiego
kursu, zwłaszcza dla osób, które mają czas i nie chcą pod wodą tylko
podziwiać rafę, stojąc na niej ;).

- jeśli chodzi o długie zajęcia bezdechowe, to ich główną wartością było
wpojenie nawyku chodzenia na basen bezdechowy w godzinach zajęć
klubowych. Ten nawyk przyjmowała może mniejszość osób które zaczynały
kurs, ale mimo wszystko dość znacząca frakcja. Regularne chodzenie na
basen pomaga utrzymać kondycję a w szczególności kondycję bezdechową.
Osoby które przechodzą kurs bez takiej długotrwałej zaprawy basenowej
znacznie rzadziej potem chodzą na basen. Chodzą głównie ci którzy mają
problem z zaliczeniem ćwiczeń kursowych i muszą potrenować oraz ci
którzy zainteresują się freedivingiem.

Nic nigdy nie pisałem o zajęciach basenowych dla feediverów.
Zajęcia basenowe oczywiście mają zwiększyć kondycję fizyczną kursantów
oraz pozwolić im na bezpieczne zapoznanie się ze sprzętem, w którym będą
kontynuować kurs na wodach otwartych.

Myślę jednak, że szanując wolny wybór ludzi, kurs nurkowy SCUBA powinien
uczyć nurkowania SCUBA, kurs bezdechowy bezdechów (...)

Masz rację. Zajęcia basenowe dla płetwonurków powinny być dla
płetwonurków. Jeżeli ktoś chce uprawiać freediving, niech chodzi na inne
zajęcia.

Dodam jeszcze, że choć w szkole w której kiedyś pracowałem widać było
wyraźnie różnicę pomiędzy postępami kursantów szkolonych najpierw na
basenie a potem w wodach otwartych (wyraźnie łatwiej im szło niż tym
którzy "zieloni" trafiali na obóz) to nie była to zbyt duża różnica,
zupełnie nieadekwatna do czasu jaki spędzali oni w wodzie na tym
basenie.

Z moich obserwacji wynika coś zupełnie przeciwnego. Różnice są bardzo
zauważalne.

Dużo skuteczniejszą formą jest przyjęcie właściwej metodyki
szkolenia. Umiejętności z którymi był ciągły problem przy tamtym
sposobie szkolenia, obecnie moi kursanci opanowują w przeciągu
maksymalnie dwóch zajęć (zwykle jednego) w wodzie, a potem ćwiczą rzeczy
które w tamtym systemie były w ogóle pomijane...

Masz rację, liczy się instruktor, a nie system w jakim działa szkoła.

Z tymi basenowymi zajęciami w sprzęcie SCUBA jest jeszcze jeden
powszechny problem. Otóż w większości szkół nurkowych ubiera się
kursantów w INNY sprzęt niż na wody otwarte. Regułą jest ubieranie ich w
cienkie pianki albo w ogóle pomijanie kombinezonu. A takie zajęcia są
praktycznie bezwartościowe jako przygotowanie do prawdziwego nurkowania...

Oczywiście, jeżeli część basenową kursant odbywa w innym sprzęcie niż w
wodach otwartych, to nie ma to sensu. Kursant na basenie powinien mieć
taki sprzęt, na jakim odbywać będzie kurs na wodach otwartych.

Ale jak już być może wiesz - po liście Karola, (który zapewne sam te
prowizje daje;, że żyjesz w jakiejś idealistycznej fikcji, którą ktoś
obeznany z marketingiem sprzedał Ci jako rzeczywistość...

Po prostu jest coś takiego jak elementarna uczciwość, a nie tylko czysty
marketing. Jeżeli uważasz, że jest to idealistyczna fikcja, to zastanów
się nad swoim postępowaniem.

A gdybym kupował sprzęt po kursie, miałbym choćby minimalną możliwość
weryfikacji słów moich instruktorów. Ważne jest to, że po prostu nie ma
takiej potrzeby, żeby nieświadomą swoich potrzeb osobę wysyłać do
sklepu. Z przyzwoitką (instruktorem), czy bez. Po prostu można dorzucić
te 10% do inwestycji w szkolny sprzęt i dawać kursantom KOMPLET.

Oczywiście, że masz rację, ale nie wszystkie kluby na to stać. Dlatego
napisałem o instruktorze, który powinien służyć fachowym doradztwem, a
nie tylko liczyć na prowizję ze sklepu nurkowego.

Wiesz co? Zajrzałem na Twoją stronę. Wynika z niej, że jesteś bardzo
mało doświadczonym nurkiem po amatorsku zajmującym się nurkowaniem
rekreacyjnym i jeszcze bardziej po amatorsku (zdaje się że bez uprawnień
zawodowych) nurkowaniem zawodowym. Z Twojej strony wynika, że zrobiłeś w
swoim życiu trzy kursy nurkowe. A wypowiadasz się tu jak ekspert od tego
co powinno być oferowane na kursach nurkowania... wiesz, radziłbym:
przemyśl przez chwilę na jakich podstawach wyrobiłeś swoje opinie. Ile
kursów widziałeś w życiu, ile systemów szkolenia poznałeś (nie mówię tu
o organizacjach, bo często w ramach jednej jest kilka systemów). Sposób
szkolenia ilu szkół nurkowych (klubów czy centrów) miałeś okazję widzieć
i porównać ich wady i zalety?
Bo ja wyobraź sobie - miałem okazję zrobić pewnie z 10 razy więcej
kursów nurkowych jako kursant niż Ty, czasem nawet kurs na tym samym
(niby) poziomie w różnych organizacjach. Miałem okazję podglądać pracę
różnych szkół nurkowych w których bywałem na nurkowaniach. Miałem okazję
szkolić w wielu bazach jako instruktor i dzięki temu miałem okazję
porównać od podszewki różne sposoby nauki nurkowania, ich wady i zalety.
Mam swoje wyrobione opinie na temat szkolenia (można rzec - opinie
równie mocne jak Twoje), tyle że ja mam do nich solidne podstawy
PRAKTYCZNE. A Ty?

Kolego, trochę więcej skromności. Pamiętaj, to człowiek, a nie papier
nurkuje. To, że nie mam papierów instruktorskich nie oznacza, że wiem i
wynurkowałem mniej niż ty. Nie znasz mnie i nigdy ze mną nie nurkowałeś,
to po co coś takiego wypisujesz.
Ja się ciebie nie czepiam, zbastuj człowieku.
Jeszcze jedno: moja strona jest tylko wizytówką a nie logbookiem.

I z tej perspektywy wyrobiłem sobie jasne i proste zdanie: nie ma żadnej
wartości dydaktycznej w wymaganiu od kursanta OWD żeby kupował sobie
część sprzętu przed kursem. Za to jest z tym dużo problemu i wygląda to
na nachalny marketing. Mogę zrozumieć instruktorów - amatorów, którzy
mało szkolą i nie mają kasy na to żeby wydać tak minimum 6-8 tys na
jeden komplet sprzętu szkolnego, a potem na tym szkolić kilkanaście osób
rocznie, więc wymagają od swoich kursantów zakupu kompletu własnego
sprzętu. Ale w życiu nie rozumiem klubów czy centrów które oferują
sprzęt oddechowy, pianki, suchacze, a pożałują tych 5-7 stów na płetwy i
maskę...

Bo nie wszystkie kluby mają charakter komercyjny.

pozdrawiam
Paweł Poręba

Pozdrawiam

Muzzy
www.gravdive.republika.pl




Leszek N

Posted: 13 Mar 2009 10:54:06



Witam!
Zapraszam na kolejny kurs nurkowania dla początkujących według standardów
organizacji SDI http://www.tdisdi.pl/
Piersze zajęcia w dniu 18.03.2009 godz 18:00 ul Bełdan 2, Warszawa
Leszek Nowak




Leszek N

Posted: 18 Mar 2009 11:18:18



Piersze zajęcia w dniu 18.03.2009 godz 18:00 ul Bełdan 2, Warszawa
Wszystkim zainteresowanym przypominam, że spotkanie jest już w dniu

dzisiejszym.




<< . 1 . 2 .
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
agregaty prądotwórcze - minikoparki - serwis ogumienia - Praca Kraków - car audio - Łódź hotele - sedacja