sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Kolarstwo / kilka zaległych spraw...
Autor Wiadomość
mirek calzone

Posted: 11 Cze 2008 21:00:21



...skoro na grupie cisza.

No więc byłem ci ja na "dwuboju" w czeskim Bohuminie. ITT na dystansie
21km (3 kółka) plus handicapovy zavod na 50km (7 kółek), do którego
startowało się według czasów z czasówki.

Napisałem maila do organizatorów z pytaniem, czy w 2-giej części można
jechać na rowerze TT - odpowiedzieli, że tak. Zastanawiałem się jednak
czy nie wziąć 2 rowerów, bo w sytuacji ciasnych różnic po pierwszej
części bardziej opłaci się rower szosowy, gdy zejdą się grupki i wywiążą
akcje/ucieczki/finisze. Ale wziąłem tylko czasówkę, bo liczyłem na to,
że to ja będę uciekał a inni będą mnie gonić.

Jechałem bez PT, czyli bez pomiaru mocy, ale przyzwyczajam się do tego.
Czułem, że 2-gie kółko pojechałem ciut słabiej, na 3-cim w zasadzie
mogłem przycisnąć mocniej ale trochę się asekurowałem myśląc o kolejnych
50km.

Pojawił się niestety problem z wynikami. Cóż, nobody is perfect i Czesi
też trochę się pogubili - mój czas z licznika nie zgadza się ani z
pierwotnym czasem podanym przez sędziów (wtedy byłem najszybszy w
kategorii i w open) ani z czasem skorygowanym (o minutę wolniejszym).
Skończyło się na tym, że wylądowałem z 2gim wynikiem w mojej kategorii B
i 3cim w open.

Ale układ był nieciekawy, bo wg skorygowanych wyników czasówkę wygrał
kolarz z mojej kat. B, za nim 10 sek był kolarz z A a za nim 25 sek
byłem ja. Kolejny za mną był dopiero minutę wolniejszy, więc niestety -
trafiłem najgorzej jak mogłem.

Pojechałem sprintem w trupa by dojść tego drugiego zanim dojdzie
pierwszego, ale zapomnij. Jak się zeszli to sru... i tyle ich widziałem.
Zostałem sam ze świadomością 50km jazdy solo i zgrai goniących mnie
wilków ;-) Ale jakoś dałem radę. Szczerze mówiąc zawsze żałowałem, że w
naszym kraju jeździ się tak śmiesznie krótkie czasówki, a nie np.
standardowe/benchmarkowe w UK 40km.

Przyjechałem sam z przewagą 1min40sek nad kolejną grupą, więc nie dość
że mnie nie doszli to jeszcze powiększyłem przewagę ;-) Ale ja jechałem
na rowerze TT, a za mną to już praktycznie wszyscy na szosówkach, ew. z
kołami aero.

W sumie impreza ciekawa. Jeździłem już wcześniej czasówki w Czechach ale
nie chwaliłem się tym za bardzo, bo dostawałem w d... dość konkretnie,
nawet ponad 2 minuty na 25km. Na szczęście to zaczyna się zmieniać, a w
samym miesiącu sierpniu naliczyłem cztery czasówki do zaliczenia ;-)
Może nawet pojadę na Mistrzostwa Czeskiej Republiki, pytałem się szefa
Sląskiego Pucharu i nie widział przeszkód - skoro mam płatną licencję i
czeski klub.

Zrobili mi jedno zdjęcie na starcie
http://www.spac1.ic.cz/2008/Dvojboj/album/slides/P1030567.jpg
i tyle. A szkoda, bo wciąż mieszam w setupie roweru, przydałaby się
weryfikacja wizualna w boju.




Marek Tyniec jr

Posted: 11 Cze 2008 22:03:04




Zrobili mi jedno zdjęcie na starcie
http://www.spac1.ic.cz/2008/Dvojboj/album/slides/P1030567.jpg
i tyle. A szkoda, bo wciąż mieszam w setupie roweru, przydałaby się
weryfikacja wizualna w boju.

Fajne masz ciuchy :)

mt




Tomasz Jakubowski

Posted: 11 Cze 2008 22:40:42




(...) Pojechałem sprintem w trupa by dojść tego drugiego zanim dojdzie
pierwszego, ale zapomnij. Jak się zeszli to sru... i tyle ich widziałem.

Taktycznie, pierwszemu opłaciło się poczekać na drugiego by zlikwidować
ryzyko zejścia drugiego z trzecim - miałeś faktycznie kiepski punkt
wyjściowy.

Zostałem sam ze świadomością 50km jazdy solo i zgrai goniących mnie
wilków ;-) Ale jakoś dałem radę. Szczerze mówiąc zawsze żałowałem, że w
naszym kraju jeździ się tak śmiesznie krótkie czasówki, a nie np.
standardowe/benchmarkowe w UK 40km.

A próbowałeś może startować na czasówkach z elitą (tak dla
sprawdzenia/porównania)?


Przyjechałem sam z przewagą 1min40sek nad kolejną grupą, więc nie dość
że mnie nie doszli to jeszcze powiększyłem przewagę ;-) Ale ja jechałem
na rowerze TT, a za mną to już praktycznie wszyscy na szosówkach, ew. z
kołami aero. (...)

Niby tak, ale była to jazda solo, zaś z tyłu podejrzewam że ustawiła się
jakaś współpraca - utrzymanie/powiększenie tak iluzorycznej przewagi na
50 km to jednak jest wyczyn.

Gratuluję wyniku, widzę że bardzo zawęziłeś swoją specjalizację ;-)




mirek calzone

Posted: 12 Cze 2008 07:05:57




A próbowałeś może startować na czasówkach z elitą (tak dla
sprawdzenia/porównania)?

No jakoś nie. Ale po co ;-) Z licencją masterską chyba mnie nie wpuszczą
na wyścig Elite. Czasówki elite to chyba w ogóle rzadkość - zdaje się
tylko mistrzostwa Polski lub regionalne, reszta to etapy w większych
imprezach.

Zresztą, szczerze mówiąc nie mam ciśnienia na elite. W mastersach mi się
zdarza wygrywać, co w sumie jest dość przyjemnym doświadczeniem ;-) a w
elite... powiedzmy że przyjechałbym w połowie stawki (czasówki). Za mną
prawdopodobnie byłoby sporo teoretycznie lepszych zawodników, bo z tego
co się naoglądałem zdjęć z czasówek elity to tam bida aż piszczy.

Ja w sumie też mam sprzęt mocno budżetowy, ale poskładany z rozmysłem,
bez ograniczenia do tego, co sponsor da/nie da. Na czasówkach etapowych
to zdaje się połowa zawodników, jeśli nie większość, startuje na
zwykłych szosówkach.

W Czechach mam jednego gościa, zawodnika który niedawno zakończył
zawodową karierę - czasówki wygrywa nierzadko z ogromną przewagą. Ściga
się teraz w amatorach, ale przygotowuje się na mistrzostwa Czech Elite.
Wciąż do niego tracę, ale z kilku minut zrobiło się 20 sekund ostatnio.
Mam kogo gonić.

Gratuluję wyniku, widzę że bardzo zawęziłeś swoją specjalizację ;-)

Dzięki. Długo nie mogło mi się pomieścić w głowie, jak można przy mojej
wadze wygrywać wyścigi górskie zamiast płaskich czasówek. Okazało się,
że w TT liczy się mnóstwo mniejszych i większych szczegółów
sprzętowo-aerodynamicznych i nie wystarczy tylko założyć lemondkę ;-)




MiSzA (praca)

Posted: 12 Cze 2008 09:21:26



Wygląda na to, że trzeba będzie się do Czech wybrać... :)
Mirku - jak generalnie jest tam z możliwością dogadania się i startu -
bez licencji?
Oczywiście pytanie o takim stopniu ogólności... przyda się każda
informacja :))




mirek calzone

Posted: 12 Cze 2008 10:29:28



Wygląda na to, że trzeba będzie się do Czech wybrać... :)
Mirku - jak generalnie jest tam z możliwością dogadania się i startu -
bez licencji?
Oczywiście pytanie o takim stopniu ogólności... przyda się każda
informacja :))

Tam jest tak, że bez licencji można startować zawsze, może z wyjątkiem
tych Mistrzostw Czech. Imprezy amatorskie w moim rejonie odbywają się w
ramach 4 cyklów (Pucharów) i czasem jest tak, że zawodnicy
niezarejestrowani w danym cyklu nie są klasyfikowani w kategoriach
wiekowych lecz w osobnej kat. "0" (Moravsky Pohar). To akurat było mi na
rękę, bo wygrałem kilka razy "zerówkę" mimo, że zarejestrowani Czesi z
mojej kategorii wiekowej objechali mnie solidnie ;-)

http://www.spac.ic.cz/
http://www.sk-mp.cz/
http://www.jesenickysnek.com/

Imprez należy szukać pod hasłami "kalendar" albo "propozice".



MiSzA (praca)

Posted: 12 Cze 2008 14:26:48



Imprez należy szukać pod hasłami "kalendar" albo "propozice".

:)

No bez przesady - aż taki ciemny lud nie jestem :))
Oj marzy mi się taka czasówka na 40km, z paroma lekkimi hopkami po
Jak ktoś o takiej wie - niech się podzieli informacją :)




mirek calzone

Posted: 12 Cze 2008 15:58:45



Imprez należy szukać pod hasłami "kalendar" albo "propozice".

:)

No bez przesady - aż taki ciemny lud nie jestem :))
Oj marzy mi się taka czasówka na 40km, z paroma lekkimi hopkami po
Jak ktoś o takiej wie - niech się podzieli informacją :)

Czeska język trudna język i full of zasadzkas, bo pozornie wydaje się
łatwy. Śmiesznie brzmiące dla polskiego ucha frazy tylko potęgują
zamieszanie, bo człek się śmieje zamiast starać się zrozumieć ;-)

"Ja sem uż przihlasil przes łebu" - zapis fonetyczny, znaczy tyle, co
"zarejestrowałem się już przez internet". Nie umiem tego powiedzieć przy
zapisach bez głupiego wyrazu twarzy.

"časovkářské vybavení" - sprzęt do jazdy na czas
"závod jednotlivců" - indywidualna jazda na czas

itd...




Tompoz

Posted: 13 Cze 2008 06:56:56



Gratulacej Mirek. Mam pytanie do w naszej rozmowie podawałeś że na
Mistrzostwach Polski na czas miałeś srednie tętno 180 a max. 184 z
tego co pamiętam a teraz na tej czeskiej czasówce poodbnej dystansem
jakie miałes srednie tętno ?

Tompoz




mirek calzone

Posted: 13 Cze 2008 07:43:00



Gratulacej Mirek. Mam pytanie do w naszej rozmowie podawałeś że na
Mistrzostwach Polski na czas miałeś srednie tętno 180 a max. 184 z
tego co pamiętam a teraz na tej czeskiej czasówce poodbnej dystansem
jakie miałes srednie tętno ?

Tompoz

Średnie 172, to spora różnica.

Przyczyn może być kilka:
1. MP TT jechałem w trupa, sprawa życia i śmierci ;-) a czeską czasówkę
nie do końca - mając na uwadze kolejne 50 km.
2. Do MP TT przygotowałem się jak nigdy dotąd, byłem "nataperowany" na
maksa, świeży i wypoczęty - czeska impreza była bardziej wzięta z marszu.
3. Na MP TT było dość gorąco a ja byłem po kilkudniowym ładowaniu
fosforanem sodu, czego rezultatem mogło być odwodnienie i spadek
relatywnej objętości osocza, stąd podwyższone tętno. Fosforany są
stosowane jako środki na przeczyszczenie, stąd pewnie mała ich
popularność jako ergogeników bo z tolerancją są pewne kłopoty ;-)

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe i całość moich doświadczeń z pomiarem
mocy uważam, że do tętna jako wskaźnika pomocnego w określeniu
optymalnego rozłożenia wysiłku należy podejść w specyficzny sposób:
przede wszystkim należy zapomnieć o jakichkolwiek sztywnych strefach czy
zakresach wyznaczających mityczne granice działania systemów
energetycznych. Kontrola wartości tętna na początku czasówki sprowadza
się w zasadzie do ustalenia wartości "wyjściowej", właściwej dla danego
dnia/warunków. Dla mnie może to być 170 albo 180, a na treningu
nierzadko 165 przy tej samej mocy wyjściowej. Widząc ustabilizowaną w
miarę wartość po minucie, dwóch, trzech należy wszelkimi sposobami tak
rozłożyć siły, by tętno wolniutko ale równomiernie wzrastało aż do mety,
osiągając tam wartość maksymalną. Jest to proste w teorii, choć trudne
do uzyskania - ale jedynie taki rozkład tętna gwarantuje optymalny,
równomierny rozkład mocy na całym odcinku.




Tompoz

Posted: 13 Cze 2008 11:10:41



Pomia rmocy danej pewne plusy i minusy do sterowania trenigiem ora
zpomiat tętna tez daje plsu i minusy. Najlpeszym rozwiązaniem było by
prowadzenie badań wydolnościowych co 3-4 tygodnie gdzie wyniku tych
badań masz okreslona moc generowaną np. na progu tlenowym i jka robisz
trening wytryzmałości ogólnej to wiesz że masz generowac taką moc i
wiesz że np. gdy nie przekroczyć tej mocy to nie wjedziesz na wyższe
zakwaszenie np. blokujące lipozę i co za tym idzie będzie to trening
przemian energetycznych korzystajacych ztłuszcozwych żródeł. A tak
naprawdę to wcześniej czy pózniej ktoś wymyśli laktometry które będą
prowadziły ciagły pomair zakwaszenia i bezie się miało na liczniku
prędkośc a obok ciągły pomiar zakwaszenia.

Tompoz




MiSzA (praca)

Posted: 13 Cze 2008 11:53:33



Pomia rmocy danej pewne plusy i minusy do sterowania trenigiem ora
zpomiat tętna tez daje plsu i minusy.

A jakie minusy ma "pomia rmocy danej"? Bo jakoś nie widzę - wyłączając
to że jest niewzruszony i nie daje się oszukać...
Dużym minusem jest cena - ale i to może się niedługo zmienić - może
jak wejdzie Quarq i iBike ustabilizuje algorytmy?
Rynek wtórny się zagotuje :) Oczywiście w US. :))




mirek calzone

Posted: 13 Cze 2008 12:18:09



Pomia rmocy danej pewne plusy i minusy do sterowania trenigiem ora
zpomiat tętna tez daje plsu i minusy.
...

naprawdę to wcześniej czy pózniej ktoś wymyśli laktometry które będą
prowadziły ciagły pomair zakwaszenia i bezie się miało na liczniku
prędkośc a obok ciągły pomiar zakwaszenia.

Ja to widzę trochę inaczej.

Są już przenośne urządzenia do pomiaru VO2, są również przenośne
mierniki stężenia mleczanu. Można sobie bez trudu wyobrazić sytuację,
gdy kolarz w czasie jazdy na rowerze będzie miał na bieżąco możliwość
odczytu: tętna, poziomu zakwaszenia oraz ilości pochłanianego tlenu.

Moja teza jest prosta: trzy wspomniane wyżej parametry są z
fizjologicznego punktu widzenia zmiennymi zależnymi, nie mierzą one
bezpośrednio poziomu fizycznego obciążenia organizmu a jedynie reakcję
organizmu na to obciążenie.

Naczytałem się już dosyć dyskusji na temat "plusów i minusów" mocy,
tętna, zakwaszenia itd. i wiem, że większość nieporozumień bierze się z
"ustawiania w jednym rzędzie" mocy razem z tętnem/laktatem/VO2max i
porównywaniem co jest "lepsze".

Fizjolodzy do znudzenia będą w takich przypadkach argumentują, że
najpierw należy zrozumieć podstawy działania ludzkiego organizmu. Bardzo
popularna jest ilustracja "czarnej skrzynki". Otóż można przy pewnym
niezbędnym poziomie uproszczenia rozpatrywać ludzki organizm jako
właśnie taką czarną skrzynkę, układ wejścia/wyjścia. Moc rozumiana jako
określony poziom wysiłku fizycznego pojawia się na WEJŚCIU tego układu.
Natomiast wzrost tętna, poziomu mleczanu czy pochłaniania tlenu
pojawiają się na WYJŚCIU jako reakcja na bodziec w postaci wzrostu
obciążenia fizycznego.

Cały sęk w tym, że przed nadejściem ery mierników mocy starano się
określać poziom obciążenia właśnie za pomocą tego, co dzieje się na
wyjściu układu. Da się to robić, oczywiście że tak, istnieją ścisłe
zależności pomiędzy reakcją fizjologiczną organizmu a bodźcem je
powodującym, ale z natury rzeczy (ups, z natury człowieczej) te
zależności są obciążone niedokładnościami i błędami powodowanymi przez
niestabilność samej czarnej skrzynki.

Przykład mojego tętna jest dobrą ilustracją. W sytuacji braku pomiaru
mocy muszę sobie jakoś radzić, ale z pełną świadomością ograniczeń
pomiaru parametru "zależnego" zamiast "niezależnego".

Prostym przykładem tego, jak np. waha się poziom stężenia kwasu
mlekowego może być problem spożycia węglowodanów prostych przed
wysiłkiem. Ten sam poziom obciążenia fizycznego może wtedy skutkować
różnymi poziomami laktatu we krwi. Znowu ten sam problem - niestabilna
czarna skrzynka i parametr zależny.

Może to będzie kontrowersyjne co teraz napiszę, ale widać pewien trend w
światku trenerskim ;-) Mierniki mocy dość skutecznie szturmują ostatnimi
laty, więc dla niektórych zwolenników tradycji jedyną szansą jest
zaimplemetowanie ich do swoich koncepcji/systemów treningowych bez
wywracania ich do góry nogami i bez narażania na uszczerbek własnych
biznesów np. podręcznikowych. A zwłaszcza bez kłopotu z przyznaniem że
to co się pisało 10 lat temu to były często bzdury.

IMHO wychodzi to różnie, czasem żałośnie. Nie wlewa się młodego wina do
starych bukłaków. Pokraczne teorie jakoby pomiar mocy przy krótkich
sprintach/interwałach był OK, a przy tzw. treningu wytrzymałościowym już
nie są tylko i wyłącznie tym, czym są - pokracznymi teoriami. Niczym nie
uzasadnionymi, może jedynie chęcią pogodzenia wody z ogniem. Z pewnością
nie na gruncie fizjologii sportu.

To moje zdanie i oczywiście można mieć inne. Korzystam z pulsometru więc
chyba nie jestem zaślepionym mocą ortodoksem ;-) Ale mając do dyspozycji
pomiar mocy - monitoring pozostałych, zależnych i drugorzędnych
parametrów staje się po prostu zbędny o tyle, o ile miały one pośrednio
informować o obciążeniu fizycznym organizmu. Chyba, że komuś jest to
potrzebne do czegoś innego.




Tomasz Jakubowski

Posted: 13 Cze 2008 13:03:53



(...)
Dużym minusem jest cena - ale i to może się niedługo zmienić - może
jak wejdzie Quarq i iBike ustabilizuje algorytmy?
Rynek wtórny się zagotuje :) Oczywiście w US. :))

IbIke to IMHO, z zasady działania, przerost marketingu nad technologią a
nie żadna alternatywa czy konkurencja dla "prawdziwych" mierników mocy
(a nie wiatru) ;-)

pozdrawiam



MiSzA (praca)

Posted: 13 Cze 2008 13:24:49



Niby tak - jednak jakoś udaje im się [przy odpowiednich
warunkach :)) ] uzyskiwać zbliżone wskazania do PowerTapa...
powiedzmy...
Oczywiście owe odpowiednie warunki są często nie do spełnienia w
polskich warunkach - czyli równe i proste drogi o dobrej
nawierzchni... Nie chce wyciągać innych przykładów - np. pomiaru mocy
w bucie...




MiSzA (praca)

Posted: 13 Cze 2008 20:26:49



Mimo całego zaawansowania technicznego i skomplikowanych (ciągle
udoskonalanych) algorytmów to nigdy nie będzie to samo co prosty pomiar
u źródła ;-)

U źródła czyli serducho (skoro o czucie się rozchodzi) - a więc
tętno! ;))




mirek calzone

Posted: 13 Cze 2008 20:42:48



Mimo całego zaawansowania technicznego i skomplikowanych (ciągle
udoskonalanych) algorytmów to nigdy nie będzie to samo co prosty pomiar
u źródła ;-)

U źródła czyli serducho (skoro o czucie się rozchodzi) - a więc
tętno! ;))

Chodzi o źródło uczuć? ;-)

Ciągnąc pół żartem - pół serio, jeśli serduszko byłoby na początku
*porządku rzeczy* to bylibyśmy w stanie wolicjonalnie podnieść tętno do
poziomu gwarantującego pożądany wydatek energetyczny. Stety niestety
jest odwrotnie, a serce niech pozostanie źródłem problemów w literaturze
romantycznej.




MiSzA (praca)

Posted: 13 Cze 2008 20:57:57



Amen. Skoro to pozostawiliśmy na boku, to mam pytanie o "aspekty
kulturotwórcze rywalizacji sportowej w Republice Czeskiej" - jak
wygląda tam rywalizacja? Da się ją jakoś porównać do naszej? Nie żebym
o jakiś etos zahaczał czy coś takiego, ale generalnie - jak wrażenia -
szczególnie że ścigałeś się i tu i tam.




mirek calzone

Posted: 14 Cze 2008 06:07:29



Amen. Skoro to pozostawiliśmy na boku, to mam pytanie o "aspekty
kulturotwórcze rywalizacji sportowej w Republice Czeskiej" - jak
wygląda tam rywalizacja? Da się ją jakoś porównać do naszej? Nie żebym
o jakiś etos zahaczał czy coś takiego, ale generalnie - jak wrażenia -
szczególnie że ścigałeś się i tu i tam.

Chyba nie ma większych różnic. Rywalizacja bywa i czysta i czasem lekko
nie fair (za samochodem). Być może jest bardziej widoczny element gry
zespołowej - przyjeżdżają całe grupy zawodników z jednego klubu i
współpracują na trasie.

Imprezy, na których bywam to w zasadzie są "lokalne" ale skalą
przypominają nasze teoretycznie ogólnopolskie, czyli też nie za duże ;-)
Nie ma gromadki wypasionych Sędziów pod krawatami, często jest zwykły
rozstawiony stolik jako biuro zawodów. Ale to wszystko jakoś bardziej
trzyma się kupy.

Co ciekawe, miejsca startu/mety są często usytuowane w bezpośrednim
pobliżu jakiejś restaurace, więc po wyścigu, a nawet często jeszcze
przed ogłoszeniem wyników już mocno rozkwita aspekt kulturotwórczy przy
jedynie słusznym napoju regeneracyjnym :-)




Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
agregaty prądotwórcze - minikoparki - serwis ogumienia - Materiały budowlane - Cegły elewacyjne - prepaid calling card - fenomeny.infok24.com