sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Kolarstwo / Metronom do Tabaty
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
Tomasz Tarchala

Posted: 11 Lis 2008 01:11:59



Zrobiłem jak w temacie, bo robiąc Tabaty nie zostaje już energii na
patrzenie na zegarek ;-)

http://tarchala.com/cyc/Tabata%20Metronome.mp3 (5,7 MB MP3)
http://tarchala.com/cyc/Tabata%20Metronome.m4a (4,0 MB AAC)

Jakby ktoś bardzo nalegał, że musi mieć własny podkład muzyczny, mogę
się podzielić projektem GarageBandowym.




piecia aka dracorp

Posted: 11 Lis 2008 11:01:47




Zrobiłem jak w temacie, bo robiąc Tabaty nie zostaje już energii na
patrzenie na zegarek ;-)

http://tarchala.com/cyc/Tabata%20Metronome.mp3 (5,7 MB MP3)
http://tarchala.com/cyc/Tabata%20Metronome.m4a (4,0 MB AAC)

Jakby ktoś bardzo nalegał, że musi mieć własny podkład muzyczny, mogę
się podzielić projektem GarageBandowym.

No no, podkład muzyczny niezły sobie wybrałeś. Nie sądziłem że ktoś
jeszcze słucha Aphex Twin.
Kiedyś myślałem żeby zrobić stoper dla protokołu tabaty na bazie jakiegoś
zegarka elekronicznego, ale żeby dźwięki wydawał. Coś jak u Ciebie.
Pozostała kwestia przypomnienia sobie układów cyfrowych i zmontowanie
czegoś.






Tomasz Tarchala

Posted: 11 Lis 2008 11:53:22




No no, podkład muzyczny niezły sobie wybrałeś. Nie sądziłem że ktoś
jeszcze słucha Aphex Twin.

Starałem się dobrać coś pasującego pod względem poziomu cierpienia :-)
no i żeby nie obciążało mózgu za bardzo.


Kiedyś myślałem żeby zrobić stoper dla protokołu tabaty na bazie jakiegoś
zegarka elekronicznego, ale żeby dźwięki wydawał. Coś jak u Ciebie.
Pozostała kwestia przypomnienia sobie układów cyfrowych i zmontowanie
czegoś.

No ale po co robić w hardware, jak można w software ;-)



Maciej Zabłocki

Posted: 11 Lis 2008 19:35:34



Zrobiłem jak w temacie, bo robiąc Tabaty nie zostaje już energii na
patrzenie na zegarek ;-)

Pikujecie na przełaje czy coś mnie ominęło?

Pzdr
Maciej





Walen

Posted: 11 Lis 2008 19:36:58



Dziekuje serdecznie! Bardzo sie przyda!

Pozdrawiam
MW






Tomasz Tarchala

Posted: 12 Lis 2008 09:09:20




Zrobiłem jak w temacie, bo robiąc Tabaty nie zostaje już energii na
patrzenie na zegarek ;-)

Pikujecie na przełaje czy coś mnie ominęło?

Ja nigdzie nie pikuję, bo w ogóle obecnie nie mam planu treningowego.
Tabaty to dla mnie obecnie minimum czasu, maksimum efektu przy ogólnie
rozumianym zachowaniu kondycji.




Tomasz Jakubowski

Posted: 12 Lis 2008 09:17:30




Ja nigdzie nie pikuję, bo w ogóle obecnie nie mam planu treningowego.
Tabaty to dla mnie obecnie minimum czasu, maksimum efektu przy ogólnie
rozumianym zachowaniu kondycji.


Czyżby maksimum efektywności SST przesunął się w okolice L6? ;-)




Tomasz Tarchala

Posted: 12 Lis 2008 10:13:15




Ja nigdzie nie pikuję, bo w ogóle obecnie nie mam planu treningowego.
Tabaty to dla mnie obecnie minimum czasu, maksimum efektu przy ogólnie
rozumianym zachowaniu kondycji.

Czyżby maksimum efektywności SST przesunął się w okolice L6? ;-)


Nic się nie zmieniło, z tym że słowem kluczowym jest "minimum czasu" -
od zawsze pisałem, że im kto ma mniej czasu na trening, tym bardziej
powinien napierać. A jak Ty byś trenował, gdybyś tygodniowo mógł
wygospodarować nie więcej niż 2-3 godziny?




pianagol[LUB]

Posted: 12 Lis 2008 19:57:34




Tabaty to dla mnie obecnie minimum czasu, maksimum efektu przy ogólnie
rozumianym zachowaniu kondycji.

Nic się nie zmieniło, z tym że słowem kluczowym jest "minimum czasu" -

od zawsze pisałem, że im kto ma mniej czasu na trening, tym bardziej
powinien napierać.

Zastanawiam się, czy tak intensywne interwały bez dłuższych treningów o
niższej intensywności jest dobrym pomysłem... Zwłaszcza w okresie
jesienno-zimowym.




Tomasz Jakubowski

Posted: 12 Lis 2008 21:01:32





Z rozgrzewkami wyszłyby najwyżej dwie. Poza tym te klasyczne
cogganowskie 2x20-tki robiłem już tyle razy, że przestały one przynosić
jakiekolwiek postępy.

Nie wątpię - przy określonej objętości, dochodzi się do pewnego plateau
którego samo utrzymanie kosztuje, zaś wyniesienie na wyższy poziom
wymaga pewnych cech masochisty ;-)

Ciężko mi w tej chwili tak jak kiedyś dyskutować na bazie TSS, bo
trenuję tak mało i rzadko, że nawet nie chce mi się tego liczyć. Dlatego
postanowiłem wziąć na warsztat Tabaty, bo dużo łatwiej jest mi się
zebrać do 30 min. rozgrzewki i 4 minut efektywnego treningu, niż do 30
minut rozgrzewki i 2 x 20 min. lub 3 x 45 minut efektywnego treningu.


Tomaszu - czy nie wydaje Ci się że podświadomie idziesz na łatwiznę? ;-))
Generalnie chyba wszystkiemu winna ta pieprzona długa zima w
perspektywie najbliższych miesięcy - dla mnie mógłby być już marzec z
temperaturami +7-10C ;-)




Maciej Zabłocki

Posted: 13 Lis 2008 09:28:54



Z rozgrzewkami wyszłyby najwyżej dwie. Poza tym te klasyczne
cogganowskie 2x20-tki robiłem już tyle razy, że przestały one przynosić
jakiekolwiek postępy.

Nie wątpię - przy określonej objętości, dochodzi się do pewnego plateau
którego samo utrzymanie kosztuje, zaś wyniesienie na wyższy poziom wymaga
pewnych cech masochisty ;-)

Zgadzam się. Dodam, iż po przerwie w treningach stosunkowo łatwo dojść do
poziomu na którym się już było. Natomiast dodanie każdego wata boli, bardzo
boli.

Ciężko mi w tej chwili tak jak kiedyś dyskutować na bazie TSS, bo
trenuję tak mało i rzadko, że nawet nie chce mi się tego liczyć. Dlatego
postanowiłem wziąć na warsztat Tabaty, bo dużo łatwiej jest mi się
zebrać do 30 min. rozgrzewki i 4 minut efektywnego treningu, niż do 30
minut rozgrzewki i 2 x 20 min. lub 3 x 45 minut efektywnego treningu.

Tomaszu - czy nie wydaje Ci się że podświadomie idziesz na łatwiznę? ;-))


Nie chciałem tego pisać jako że Tomasz (Tomasz T.) miał do czynienia z
Cogganem najwcześniej z nas, w związku z czym nie powinien robić tego co
właśnie robi. Przy ograniczonym czasie treningu trzeba tłuc TSSów ile się
da, a nie bawić się w jakieś Tabaty, które TSSów przynoszą tyle co kot
napłakał.
A że to nie przynosi efektów - cóż, przy 3 godzinach tygodniowo efektem jest
samo utrzymanie formy, o co imho i tak będzie trudno.

Pzdr
Maciej





Tomasz Tarchala

Posted: 16 Lis 2008 19:33:08




Ciężko mi w tej chwili tak jak kiedyś dyskutować na bazie TSS, bo
trenuję tak mało i rzadko, że nawet nie chce mi się tego liczyć. Dlatego
postanowiłem wziąć na warsztat Tabaty, bo dużo łatwiej jest mi się
zebrać do 30 min. rozgrzewki i 4 minut efektywnego treningu, niż do 30
minut rozgrzewki i 2 x 20 min. lub 3 x 45 minut efektywnego treningu.

Tomaszu - czy nie wydaje Ci się że podświadomie idziesz na łatwiznę? ;-))


Zupełnie nie -- idę na łatwiznę świadomie :-))


Generalnie chyba wszystkiemu winna ta pieprzona długa zima w
perspektywie najbliższych miesięcy - dla mnie mógłby być już marzec z
temperaturami +7-10C ;-)

Ja mam akurat za parę dni wyjazd na narty, na których teoretycznie
jeszcze nie wolno mi jeździć, ale potem to faktycznie chyba Prozac w
roli dopingu...




Tomasz Tarchala

Posted: 16 Lis 2008 19:36:29




Tabaty to dla mnie obecnie minimum czasu, maksimum efektu przy ogólnie
rozumianym zachowaniu kondycji.

Nic się nie zmieniło, z tym że słowem kluczowym jest "minimum czasu" -
od zawsze pisałem, że im kto ma mniej czasu na trening, tym bardziej
powinien napierać.

Zastanawiam się, czy tak intensywne interwały bez dłuższych treningów o
niższej intensywności jest dobrym pomysłem... Zwłaszcza w okresie
jesienno-zimowym.

A czego według Ciebie powinienem się obawiać -- poza wątpliwościami
podniesionymi tu np. przez Macieja Zabłockiego?




Tomasz Tarchala

Posted: 16 Lis 2008 19:42:42




Nie chciałem tego pisać jako że Tomasz (Tomasz T.) miał do czynienia z
Cogganem najwcześniej z nas, w związku z czym nie powinien robić tego co
właśnie robi. Przy ograniczonym czasie treningu trzeba tłuc TSSów ile się
da, a nie bawić się w jakieś Tabaty, które TSSów przynoszą tyle co kot
napłakał.
A że to nie przynosi efektów - cóż, przy 3 godzinach tygodniowo efektem jest
samo utrzymanie formy, o co imho i tak będzie trudno.

Pewnie z punktu widzenia formalnego macie z Tomkiem Jakubowskim rację,
natomiast ważny jest jeszcze aspekt psychiczny zebrania się do treningu.

W sumie ciekaw jestem, może ktoś ma jakieś mantry, medytacje, wierszyki
albo prochy które pozwalają się zbierać do regularnych treningów w
sytuacji, gdy ma się na co dzień stresującą pracę, rodzinę z małym
dzieckiem na głowie i w planach na niedaleką przyszłość nietrywialny
projekt budowlany plus jeszcze parę innych drobniejszych projektów
życiowych :-)

Jak się już zacznie jeździć, nie jest najgorzej, ale typowo gdy zaczynam
mieć czas na ewentualny trening to przeważnie są okolice godziny 21:00 i
poziom energii mam raczej w okolicach "nic na siłę".




pianagol[LUB]

Posted: 16 Lis 2008 20:01:35




W sumie ciekaw jestem, może ktoś ma jakieś mantry, medytacje, wierszyki
albo prochy które pozwalają się zbierać do regularnych treningów w
sytuacji, gdy ma się na co dzień stresującą pracę, rodzinę z małym
dzieckiem na głowie i w planach na niedaleką przyszłość nietrywialny
projekt budowlany plus jeszcze parę innych drobniejszych projektów
życiowych :-)

Jak się już zacznie jeździć, nie jest najgorzej, ale typowo gdy zaczynam
mieć czas na ewentualny trening to przeważnie są okolice godziny 21:00 i
poziom energii mam raczej w okolicach "nic na siłę".

I uważasz, że w takiej sytuacji najlepsze są dla Ciebie interwały z
maksymalną intensywnością bez poświęcenia czasu na treningi aerobowe?




pianagol[LUB]

Posted: 16 Lis 2008 20:17:43




A czego według Ciebie powinienem się obawiać

Nie mam pojęcia. Nie jestem jasnowidzem.

W każdym razie, z tego co opisałeś, Twoim celem treningowym nie jest
podniesienie mocy maksymalnej, ani wydolności anaerobowej, a utrzymanie
formy.

Wydaje mi się, że sezon jesienny, a w zasadzie już zimowy - zwany także
przejściowym, idealnie nadaje się raczej do jazdy bardziej odpoczynkowej, z
niższymi intensywnościami.
Treningi z wysoką intensywnością robi się raczej w okresie rozbudowy, po
okresie przygotowawczym i budowy bazy.

Z tego co piszesz, Twój poziom obciążenia "stresem życiowym" jest dość
wysoki i osobiście wiem o czym piszesz, bo sam mam troje małych dzieci, masę
terminowej roboty, budowę domu i jeszcze inne zobowiązania.
Po prostu nie wiem, czy dokładanie jeszcze naprawdę silnego stresu
treningowego da oczekiwane rezultaty.

Zauważyłem, że intensywne treningi w okresie przemęczenia i okresowego
niedospania, powodowały u mnie zwiększone ryzyko infekcji dróg oddechowych,
które w ostatecznym rozrachunku eliminowały mnie na kilka dni z treningu i
generalnie utrudniały życie.

Oczywiście, w Twoim przypadku może być zupełnie inaczej.




Tomasz Tarchala

Posted: 16 Lis 2008 20:56:09




A czego według Ciebie powinienem się obawiać

Nie mam pojęcia. Nie jestem jasnowidzem.

W każdym razie, z tego co opisałeś, Twoim celem treningowym nie jest
podniesienie mocy maksymalnej, ani wydolności anaerobowej, a utrzymanie
formy.

Tak naprawdę to formę już dawno straciłem, strefy przesunęły mi się o
oczko w dół, jeśli nie więcej; dziwnym nie jest, bo ostatnim rokiem w
którym uskuteczniałem regularne treningi był 2005. Moim celem jest w
odzyskania formy to jest, realistycznie patrząc, okolice 2011.


Z tego co piszesz, Twój poziom obciążenia "stresem życiowym" jest dość
wysoki i osobiście wiem o czym piszesz, bo sam mam troje małych dzieci, masę
terminowej roboty, budowę domu i jeszcze inne zobowiązania.
Po prostu nie wiem, czy dokładanie jeszcze naprawdę silnego stresu
treningowego da oczekiwane rezultaty.

Wychodzę z prostego założenia, że jak się ma mało czasu na trening, to
trzeba go maksymalnie wykorzystać. Druga prosta zasada, to że nie ma
treningu bez rozgrzewki, a im intensywniejszy trening, tym dłuższa ona
powinna być. Z tych dwóch zasad wynikło mi właśnie, że optymalną formą
treningu dla mnie w tej chwili są Tabaty. Zdaję sobie sprawę, że to
eksperyment -- zobaczymy co z tego wyjdzie, jak niewiele to i tak lepiej
niż nic.


Zauważyłem, że intensywne treningi w okresie przemęczenia i okresowego
niedospania, powodowały u mnie zwiększone ryzyko infekcji dróg oddechowych,
które w ostatecznym rozrachunku eliminowały mnie na kilka dni z treningu i
generalnie utrudniały życie.

Do tej pory nie miałem tego problemu; okres niedospania mam już chyba na
szczęście za sobą :-)




Maciej Zabłocki

Posted: 16 Lis 2008 21:01:23



W sumie ciekaw jestem, może ktoś ma jakieś mantry, medytacje, wierszyki
albo prochy które pozwalają się zbierać do regularnych treningów w
sytuacji, gdy ma się na co dzień stresującą pracę, rodzinę z małym
dzieckiem na głowie i w planach na niedaleką przyszłość nietrywialny
projekt budowlany plus jeszcze parę innych drobniejszych projektów
życiowych :-)

Najgorzej było jak pierwsze dziecko miało rok z hakiem i urodziło się drugie. Wstawałem o 5 i trenowałem. Nie wiem czy czasami wysiłek psychiczny potrzebny do wyjścia na zewnątrz albo posadzenia dupska na trenażer w mokrych ciuchach, które nie zdążyły wyschnąć od poprzedniego dnia nie był większy od późniejszego wysiłku fizycznego -:) Z perspektywy czasu stwierdzam, że wystarczało to do utrzymania jako takiej formy - progresu nie było. Za duże było ogólne przemęczenie życiem.
Mantra? Wczoraj np. podczas tempówki coś takiego krążyło mi po głowie:
"Ból jest ku.... przemijający, a jeb.... gorycz porażki pozostaje na zawsze". No i dotrwałem do 20-tej minuty -:)

Pzdr
Maciej




Maciej Zabłocki

Posted: 16 Lis 2008 21:06:54



Wychodzę z prostego założenia, że jak się ma mało czasu na trening, to
trzeba go maksymalnie wykorzystać. Druga prosta zasada, to że nie ma
treningu bez rozgrzewki, a im intensywniejszy trening, tym dłuższa ona
powinna być. Z tych dwóch zasad wynikło mi właśnie, że optymalną formą
treningu dla mnie w tej chwili są Tabaty.

Jest jeszcze zasada wyprodukowania jak największej ilości TSSów (oczywiście pamiętając o specifity) - leży ona w sprzeczności z Twoim wnioskiem.

Pzdr
Maciej




..::Dangerous Dan::..

Posted: 16 Lis 2008 21:37:12




Moim celem jest w
odzyskania formy to jest, realistycznie patrząc, okolice 2011.

Szykujesz się na Euro? ;-

NNMSP ;-)




piecia aka dracorp

Posted: 16 Lis 2008 21:28:03





I uważasz, że w takiej sytuacji najlepsze są dla Ciebie interwały z
maksymalną intensywnością bez poświęcenia czasu na treningi aerobowe?
"Z braku laku dobry kit"








piecia aka dracorp

Posted: 16 Lis 2008 22:12:45




Tak naprawdę to formę już dawno straciłem, strefy przesunęły mi się o
oczko w dół, jeśli nie więcej; dziwnym nie jest, bo ostatnim rokiem w
którym uskuteczniałem regularne treningi był 2005. Moim celem jest w
odzyskania formy to jest, realistycznie patrząc, okolice 2011.
Nie wiem czy warto bo 2012 i tak będzie koniec świata.


Swoją drogą sam muszę sie wziąć za treningi, bo w wakacje spadła mi forma
i nawet nie wiem dlaczego. Prawdę mówiąc nie pozostaje nic jak tylko
kupić trenażer bo swojego przy swoim zaparciu nigdy nie zrobię. A dzisiaj
było już gradobicie.





Tomasz Tarchala

Posted: 21 Lis 2008 11:37:46




Najgorzej było jak pierwsze dziecko miało rok z hakiem i urodziło się drugie.
Wstawałem o 5 i trenowałem. Nie wiem czy czasami wysiłek psychiczny potrzebny
do wyjścia na zewnątrz albo posadzenia dupska na trenażer w mokrych ciuchach,
które nie zdążyły wyschnąć od poprzedniego dnia nie był większy od późniejszego
wysiłku fizycznego -:) Z perspektywy czasu stwierdzam, że wystarczało to do
utrzymania jako takiej formy - progresu nie było. Za duże było ogólne
przemęczenie życiem.
Mantra? Wczoraj np. podczas tempówki coś takiego krążyło mi po głowie:
"Ból jest ku.... przemijający, a jeb.... gorycz porażki pozostaje na zawsze".
No i dotrwałem do 20-tej minuty -:)

Niestety ja mam skłonności do logicznego analizowania takich stwierdzeń,
więc szybko dochodzę do wniosku, że gorycz porażki też jest
przemijająca. Myślałem raczej o mantrach typu "om mani padme hum"... :-)

W jakim wieku dzieci, z Twojego doświadczenia, zaczyna się robić lepiej
z punktu widzenia czasu na trening? :-)




Tomasz Tarchala

Posted: 21 Lis 2008 11:41:33




Wychodzę z prostego założenia, że jak się ma mało czasu na trening, to
trzeba go maksymalnie wykorzystać. Druga prosta zasada, to że nie ma
treningu bez rozgrzewki, a im intensywniejszy trening, tym dłuższa ona
powinna być. Z tych dwóch zasad wynikło mi właśnie, że optymalną formą
treningu dla mnie w tej chwili są Tabaty.

Jest jeszcze zasada wyprodukowania jak największej ilości TSSów (oczywiście
pamiętając o specifity) - leży ona w sprzeczności z Twoim wnioskiem.

Zgadza się -- po prostu mając tak mało czasu w tak małych dawkach nie da
się rozsądnie wdrożyć wszystkich możliwych zasad. Trzeba się zastanowić,
które przyjąć, a które odrzucić.

Nie chcę rezygnować z rozgrzewki, bo unikanie urazów ma dla mnie
priorytet jeszcze wyższy od zachowania formy.

Co trenowałbyś, gdybyś dysponował czasem w kawałkach, realnie rzecz
biorąc, po max. 45 minut? A jeszcze trzeba się przed treningiem ubrać,
przygotować picie, ręcznik, skontrolować opony, ustawić coś na
komputerze, a po treningu picie, rozciąganie, kąpiel itd.




Marek Tyniec

Posted: 21 Lis 2008 11:53:56




Co trenowałbyś, gdybyś dysponował czasem w kawałkach, realnie rzecz
biorąc, po max. 45 minut?

Kupiłbym buty do biegania albo karnet na basen.




Tomasz Tarchala

Posted: 21 Lis 2008 11:57:56




Co trenowałbyś, gdybyś dysponował czasem w kawałkach, realnie rzecz
biorąc, po max. 45 minut?

Kupiłbym buty do biegania

... i stracił kolana do końca :-)

albo karnet na basen.

Oranie basenu tym się różni od kieratu trenażera, że jest jeszcze
nudniejsze, a nie da się zapuścić żadnych "Fists of Fury" albo czegoś
równie nie obciążającego mózgu. Poza tym na basen jeszcze trzeba
dodatkowo dojechać.




Maciej Zabłocki

Posted: 21 Lis 2008 12:24:05



Vb95dGtvd25payAiVG9tYXN6IFRhcmNoYWxhIiA8VG9tYXN6X2F0X1RhcmNoYWxhX2RvdF9jb21A
c3BhbS1tZS1ub3QuY29tPiBuYXBpc2GzIHcgd2lhZG9tb7ZjaSBuZXdzOnA3N2RpNDFnaHBmNWQw
ZTc0cnBhMWJhYmxocTgwM2lsbzhANGF4LmNvbS4uLg0KPiBNYWNpZWogWmFis29ja2kgPHNwYW1A
c3BhbS5wbD4gd3JvdGU6DQo+Pk1hbnRyYT8gV2N6b3JhaiBucC4gcG9kY3phcyB0ZW1w83draSBj
b7YgdGFraWVnbyBrcrG/ebNvIG1pIHBvIGezb3dpZToNCj4+IkLzbCBqZXN0IGt1Li4uLiBwcnpl
bWlqYWqxY3ksIGEgamViLi4uLiBnb3J5Y3ogcG9yYb9raSBwb3pvc3RhamUgbmEgemF3c3plIi4g
DQo+Pk5vIGkgZG90cndhs2VtIGRvIDIwLXRlaiBtaW51dHkgLTopDQo+IA0KPiBOaWVzdGV0eSBq
YSBtYW0gc2uzb25ub7ZjaSBkbyBsb2dpY3puZWdvIGFuYWxpem93YW5pYSB0YWtpY2ggc3R3aWVy
ZHpl8SwNCj4gd2nqYyBzenlia28gZG9jaG9keuogZG8gd25pb3NrdSwgv2UgZ29yeWN6IHBvcmG/
a2kgdGW/IGplc3QNCj4gcHJ6ZW1pamFqsWNhLiBNebZsYbNlbSByYWN6ZWogbyBtYW50cmFjaCB0
eXB1ICJvbSBtYW5pIHBhZG1lIGh1bSIuLi4gOi0pDQoNCq9lICJnb3J5Y3ogcG9yYb9raSIgamVz
dCB3IHBlbnltIHNlbnNpZSBi82xlbSB3aepjIHRlvyBwcnplbWluaWUgPy06KSBPaywgbmllY2gg
Q2kgYupkemllIC4uLg0KVyBjemVzaWUgaW50ZW5zeXduZWdvIHRyZW5pbmd1IHBvdHJ6ZWJ1auog
Y3phc2FtaSBtb2NuZWdvIGJvZLxjYSAtIHdp6mMgcHJlZmVydWrqIGJhcmR6aWVqIG1vYmlsaXp1
arFjbyAtIGFncmVzeXduZSAibWFudHJ5Ii4NCg0KPiBXIGpha2ltIHdpZWt1IGR6aWVjaSwgeiBU
d29qZWdvIGRvtndpYWRjemVuaWEsIHphY3p5bmEgc2nqIHJvYmnmIGxlcGllag0KPiB6IHB1bmt0
dSB3aWR6ZW5pYSBjemFzdSBuYSB0cmVuaW5nPyA6LSkNCg0KTGVwaWVqIHNp6iB6cm9iabNvIGph
ayBwaWVyd3N6ZSBwb3N6s28gZG8gcHJ6ZWRzemtvbGEgYSBkbyBkcnVnaWVnbyB6YbNhdHdpbGm2
bXkgb3BpZWt1bmvqLiBUZXJheiBvYmEgc7EgdyBwcnplZHN6a29sdSBhIGphIHRyZW5pbmcgcm9i
aeogcG8gcHJvc3R1IHcgdHJha2NpZSBkb2phemTzdyBpIHBvd3JvdPN3IHogcHJhY3kuIFBhbmll
IHByemVkc3prb2xhbmtpIGp1vyBzaeogcHJ6eXp3eWN6YWmzeSwgv2UgdGFraSBkeml3bmllIHVi
cmFueSBwYW4gb2Rwcm93YWR6YSBNYXJ5c2nqIGkgSmFzaWEgZG8gcHJ6ZWRzemtvbGEgLTspDQoN
ClB6ZHINCk1hY2llag0K





Maciej Zabłocki

Posted: 21 Lis 2008 12:24:07



Vb95dGtvd25payAiVG9tYXN6IFRhcmNoYWxhIiA8VG9tYXN6X2F0X1RhcmNoYWxhX2RvdF9jb21A
c3BhbS1tZS1ub3QuY29tPiBuYXBpc2GzIHcgd2lhZG9tb7ZjaSBuZXdzOmZkN2RpNGwyam1sNWZ1
bnJlbjltZ2JmNmdraTRranBwMGJANGF4LmNvbS4uLg0KPiBNYWNpZWogWmFis29ja2kgPHNwYW1A
c3BhbS5wbD4gd3JvdGU6DQo+IE5pZSBjaGPqIHJlenlnbm93YeYgeiByb3pncnpld2tpLCBibyB1
bmlrYW5pZSB1cmF683cgbWEgZGxhIG1uaWUNCj4gcHJpb3J5dGV0IGplc3pjemUgd3m/c3p5IG9k
IHphY2hvd2FuaWEgZm9ybXkuDQoNCk5vIHezYXNuaWUgLSB3c3BvbW5pYbNltiC/ZSByb2Jpc3og
MzAgbWluIHJvemdyemV3a2kgLSB0cm9jaOogZHW/byBwcmF3ZOogbfN3abFjIC0gYWxlIG1vv2Ug
dHlsZSBwb3RyemVidWplc3ouIEphIHBvIGpha2ljaLYgMTAgbWluIG1vZ+oganW/IHJvenBvY3qx
5iB0ZW1w83dr6iwgU1NULCBjenkgbmEgY28gdGFtIG1hbSBvY2hvdOouDQoNCj4gQ28gdHJlbm93
YbNiebYsIGdkeWJ5tiBkeXNwb25vd2GzIGN6YXNlbSB3IGthd2Gza2FjaCwgcmVhbG5pZSByemVj
eg0KPiBiaW9ysWMsIHBvIG1heC4gNDUgbWludXQ/IEEgamVzemN6ZSB0cnplYmEgc2nqIHByemVk
IHRyZW5pbmdpZW0gdWJyYeYsDQo+IHByenlnb3Rvd2HmIHBpY2llLCBy6mN6bmlrLCBza29udHJv
bG93YeYgb3BvbnksIHVzdGF3aeYgY2+2IG5hDQo+IGtvbXB1dGVyemUsIGEgcG8gdHJlbmluZ3Ug
cGljaWUsIHJvemNpsWdhbmllLCBrsXBpZWwgaXRkLg0KDQpKZbZsaSBjaG9kemkgbyA0NSBtaW4g
bmEgc2FtIHRyZW5pbmcgdG8gcG8gcm96Z3J6ZXdjZSwga3TzcmEgemFq6rNhIGJ5IG1pIGtpbGth
IG1pbnV0IHJvenBvY3qxsyBieW0gdGVtcPN3a+ogLSB0db8gcG9kIHByb2dpZW0gRlRQIGFsYm8g
bmEgbmltIC0gdGFrIGRvIGtv8WNhIHdvbG5lZ28gY3phc3UuIFpyZXN6dLEgY28gamEgdGFtIGLq
ZOogb3Bvd2lhZGGzIC0gQ29nZ2FuIG5hIHdhdHRhZ2Ugb2Rwb3dpZWR6aWGzIGtpZWR5tiBuYSBw
eXRhbmllIGphayB3s2G2Y2l3aWUgd3lnbLFkYWqxIGplZ28gdHJlbmluZ2kuIE5vIHdp6mMgZ2+2
Y2l1IHRlvyB3IHphc2FkemllIG5pZSBtYSB6Ynl0IHdpZWxlIGN6YXN1IC0gamFrYbYgZ29kemlu
YSBuYSB0cmVuaW5nIGR6aWVubmllLiBJIHcgamVnbyB3eWtvYW5hbml1IHd5Z2yxZGGzbyB0byB0
YWsgLSAzIG1pbiByb3pncnpld2tpLCA1MCBtaW4gbmEgOTAgJSBGVFAsIDMgbWluIHd5Y2izb2R6
ZW5pYS4gQSB3IHdlZWtlbmQgMyBnb2R6aW5ueSB1c3RydWt0dXJ5em93YW55IHRyZW5pbmcgeiB0
ZW1w83drYW1pIGkgaW50ZXJ3YbNhbWkgTDUgaSBMNi4NCkpltmxpIHRvIGplc3QgNDUgbWluIHog
Y3p5bm5vtmNpYW1pIG9rb7NvIHRyZW5pbmdvd3ltaSB0byBqZXN0IHByb2JsZW0uDQpXIG5hamdv
cnN6eW0gKG5hamxlcHN6eW0/KSBva3Jlc2llIGdkeSBtaWGzZW0gZHfzamvqIGR6aWVjaSB3IHdp
ZWt1IDAgaSAxIHogaGFraWVtIG11c2lhs2VtIHRyb2No6iBrb21iaW5vd2HmIC0gbnAuIHBvIHRy
ZW5pbmd1IGphZLNlbSBqYWSxYyB3IHNhbW9jaG9kemllIHogZHppZWNraWVtIG5hIGJhc2VuLg0K
TyByb3pjabFnYW5pdSBrcrG/sSBy879uZSBvcGluaWUgLSBhbGUgdHUgTWlyZWsgbfNns2J5IHNp
6iB3eXBvd2llZHppZeYgLSBraWVkebYgcHLzYm93YbMgbmEgc29iaWUgaSB6IHRlZ28gY28gcGFt
aep0YW0gbmllIG1pYbMgemJ5dCBkb2JyeWNoIGRvtndpYWRjemXxLg0KVyBza3LzY2llIG3zaiBk
emll8SB3eWdsYWRhIHRlcmF6IHRhazoNCjY6MzAgYnJtIGJybSAtIHBvYnVka2ENClViaWVyYW5p
ZSBkemllY2ksIHNpZWJpZSAodyBjaXVjaHkga29sYXJza2llKS4NClphcGFrb3dhbmllIHdzenlz
dGtpY2ggZG8gc2Ftb2Nob2R1LCB3IGt083J5bSBqZXN0IGp1vyByb3dlci4NCk9kd2llemllbmll
IGRvIHByemVkc3prb2xhICh1tm1pZWNoeSBwcnplZHN6a29sYW5laykuDQpEb2phemQgZG8gcHJh
Y3kgLSBvayAzMC00MCBtaW4uIFRydWRubyB0byBuYXp3YeYgdHJlbmluZ2llbSBhbGUgc3RhcmFt
IHNp6iBuaWUgb2JpamHmLiBDaG9jaWG/IGplc3QgdG8gdHJ1ZG5lIGJvIGJ1ZHrqIHNp6iBkb3Bp
ZXJvIHcgb2sgMTUgbWkgInRyZW5pbmd1IiAtOykNClByemViafNya2EsIGRlem9kb3JhbnQsIHBy
YWNhLg0KUHJ6ZWJp83JrYSBpIHRyZW5pbmcgd7NhtmNpd3kga3TzcnkgemFiaWVyYSAxOjIwIGRv
IDE6NDAuIFcgdHltIGN6YXNpZSByb2Jp6iBnZW5lcmFsbmllIFNTVCBpL2x1YiB0ZW1w83draS4N
Ck1ldGEgdyBwcnplZHN6a29sdSAoem5vd3UgdbZtaWVjaHkpDQotIEN6ZbbmIEphc2l1LCBjemW2
5iBNYXJ5c2lhLg0KV3N6eXN0a2ljaCBkbyBzYW1vY2hvZHUgaSBkbyBkb211LCBwbyBkcm9kemUg
ZXdlbnR1YWxuaWUgemGzYXR3aWFqsWMgamFraWVzIHpha3VweSwgc3ByYXd5IGl0cA0KVyBkb211
IHN6eWJrbyBqYWtptiBwb3Nps2VrIHJlZ2VucmFjeWpueS4NClphaupjaWEgcHJvIHJvZHppbm5l
Lg0KS29sYWNqYS4NCkthbmFwYSAtIHcgdHltIGplZG5hIHogcHJ6eWplbW5pZWpzenljaCBjeuq2
Y2kgZG5pYSAtIGxhcHRvcCBuYSBqYWphIChqYWsgdG8gbfN3aSBtb2phIG1hs79vbmthKSwgd2N6
eXRhbmllIGRhbnljaCBkbyBXS08gaSBhbmFhYWFhbGl6YSAtOikNCjIyIC0gMjI6MzAgbHVsdSAr
IGV3ZW50dWFsbmUgemFq6mNpYSAuLi4gbm8gd2llY2llIGpha2llIC07KQ0KDQpQemRyDQpNYWNp
ZWo=





Marek Tyniec

Posted: 21 Lis 2008 12:34:15




Co trenowałbyś, gdybyś dysponował czasem w kawałkach, realnie rzecz
biorąc, po max. 45 minut?
Kupiłbym buty do biegania

... i stracił kolana do końca :-)

Nie sądzę. W każdym razie rekreacyjne bieganie nie wygląda na bardziej
wyniszczające dla stawów niż zawodnicza jazda na rowerze.


albo karnet na basen.

Oranie basenu tym się różni od kieratu trenażera, że jest jeszcze
nudniejsze, a nie da się zapuścić żadnych "Fists of Fury" albo czegoś
równie nie obciążającego mózgu. Poza tym na basen jeszcze trzeba
dodatkowo dojechać.

Nie wiem, nie znam układu. Tak czy inaczej raczej bym odpuścił, albo
utrzymywał "ogólnie pojętą sprawność fizyczną" w inny a przede wszystkim
ciekawszy sposób niż jazda na rolce.




Marek Tyniec

Posted: 21 Lis 2008 12:37:07





22 - 22:30 lulu + ewentualne zajęcia ... no wiecie jakie -;)

W sezonie???
Damiano Cunego zachowuje abstynencję na 3 tygodnie przed ważnym startem ;P




. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
NetBiznes - e-biznes - Bluzy z kapturem - Hotele w Londynie - japan phone card - RVG - Świnoujście - african dream phone card