| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Kolarstwo / Trening a pora dnia |
| Autor | Wiadomość |
| ..::Dangerous Dan::..
|
Posted: 23 Lis 2008 20:17:40 Jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje ;-) Czy są jakieś badania, z których wynikałaby zależność jakości treningu od pory dnia? Problem dotyczy pewnie większości pracujących... Kiedyś jak jeszcze nie pracowałem, problemu nie było, ale od jakiegoś czasu zastanawiam się ile jest wart taki trening po pracy. W moim przypadku jazda rowerem do pracy odpada, bo mam do pracy około 45 km krajową dwójką, w tym przejazd przez całą Warszawę. Poza tym nie mam prysznica w pracy. Wygląda to w ten sposób, że wstaję koło 6, przed 7 wychodzę z domu, 12 minut idę na stację PKP, godzinę jadę pociągiem, potem kolejne 8 minut od stacji PKP do pracy piechotą, w pracy jestem po 8, wychodzę z pracy po 16 i w ten sam sposób wracam, a więc w domu jestem przed 18, jak dobrze pójdzie to koło 17.30. Pracę mam siedzącą i raczej mnie ona nie męczy. Męczące są natomiast dojazdy (jak to w pociągach - tłok, duszno, często nie ma jak usiąść, itd.). Samochód odpada, bo wydłużyłoby to czas dojazdu i powrotu (korki). Nie ukrywam, że po powrocie do domu jestem już z lekka zmęczony. I tu zawsze mam dylemat - czy najpierw na trening a potem żarcie i odpoczynek czy na odwrót. Od połowy kwietnia do połowy września staram się od razu po powrocie jechać na trening, póki widno. Jem i odpoczywam dopiero po powrocie. Nie jest to napewno najlepsze rozwiązanie, co z resztą widać po tętnie. Podczas treningów na tętnach submaksymalnych często nie potrafię wejść na tak wysokie tętna, na jakie wchodzę podczas identycznego treningu w dniu wolnym od pracy. Ale nic na to nie poradzę - po nocy nie będę jeździł. Natomiast zimą jest nieco inaczej, bo albo wsiadam na trenażer, albo idę pobiegać, albo robię jakieś ćwiczenia siłowe z hantlami. Biegać można po ciemku (z resztą park mam oświetlony dość dobrze), a do reszty słońce mi niepotrzebne ;-) I tutaj mam wybór - albo od razu robię trening, albo najpierw jem, odpoczywam, a dopiero potem trening. No i tutaj pytanie - jak lepiej robić? Czy w ogóle jest sens zaczynać trening np. o godzinie 20, albo i później? Czy to nadal można nazwać treningiem? Czasem odnoszę takie wrażenie, że jakość takiego "treningu" jest naprawdę niewielka, ale z drugiej strony jeszcze gorzej jak się w ogóle nie będzie trenować... A pracować trzeba ;-) |
| Tomasz Jakubowski
|
Posted: 23 Lis 2008 22:10:15 Jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje ;-)
Czy są jakieś badania, z których wynikałaby zależność jakości treningu od pory dnia? Gdyby nawet były, to żeby z nich skorzystać, trzeba byłoby być wiecznym studentem, bezrobotnym albo emerytem ;-) (...) I tu zawsze mam
dylemat - czy najpierw na trening a potem żarcie i odpoczynek czy na odwrót. Po obfitym posiłku po całodziennym wygłodzeniu masz conajmniej 2 godziny z głowy. Optimum byłoby zjeść obiad tuż po pracy (po 16) albo coś przetrącić na lekko w pociągu i po powrocie można myśleć o treningu. Trening na głodniaka to nieporozumienie - zbyt niski poziom glukozy we krwi będzie ograniczał możliwości docelowego obciążenia, poza tym fundowanie sobie systematycznych dołów glukozowych samo w sobie chyba nie jest zbyt zdrowe. (...) Czy w ogóle jest
sens zaczynać trening np. o godzinie 20, albo i później? Czy to nadal można nazwać treningiem? Czasem odnoszę takie wrażenie, że jakość takiego "treningu" jest naprawdę niewielka, ale z drugiej strony jeszcze gorzej jak się w ogóle nie będzie trenować... A pracować trzeba ;-) Ma sens, o ile nie będzie to trening po obfitej obiadokolacji z półpełnym żołądkiem. |
| Maciej Zabłocki
|
Posted: 24 Lis 2008 10:41:23 Vb95dGtvd25payAiLi46OkRhbmdlcm91cyBEYW46Oi4uIiA8ZGFuZ2Vyb3VzX2RhbkBXWVROSUpU T28yLnBsPiBuYXBpc2GzIHcgd2lhZG9tb7ZjaSBuZXdzOmdnY2U3bCRoM2gkMUBuZW1lc2lzLm5l d3MubmVvc3RyYWRhLnBsLi4uDQo+IFcgbW9pbSANCj4gcHJ6eXBhZGt1IGphemRhIHJvd2VyZW0g ZG8gcHJhY3kgb2RwYWRhLCBibyBtYW0gZG8gcHJhY3kgb2tvs28gNDUga20gDQo+IGtyYWpvd7Eg ZHfzamuxLCB3IHR5bSBwcnplamF6ZCBwcnpleiBjYbOxIFdhcnN6YXfqLiBQb3phIHR5bSBuaWUg bWFtIA0KPiBwcnlzem5pY2EgdyBwcmFjeS4NCg0KRWVlIHRhbSAtIGphIHRlvyBuaWUgbWFtIHBy eXN6bmljYSAtIGRlem9kb3JhbnQgd3lzdGFyY3phIC06KQ0KQSBwb3phIHR5bSB0byB3Y3pvcmFq IG5hdGtusbNlbSBzaeogbmEgYXJ0eWt1syBwZXduZWdvIHpuYW5lZ28gemF3b2RuaWthIG8gdHJl bmluZ3UsIG1vdHl3YWNqaSwgcHJhY3ksIG9yZ2FuaXphY2ppIGN6YXN1IGl0cC4NCk1vv2UgY2+2 IHBvbW+/ZToNCmh0dHA6Ly93d3cubXRibmV3cy5wbC9jb250ZW50L3ZpZXcvNzcwLzEvDQoNClBv emRyYXdpYW0NCk1hY2llag== |
| Krzysztof Bejner
|
Posted: 25 Lis 2008 21:49:37 W moim przypadku jazda rowerem do pracy odpada, bo mam do pracy około 45 km krajową dwójką, w tym przejazd przez całą Warszawę. Poza tym nie mam prysznica w pracy. Eee tam - ja też nie mam prysznica - dezodorant wystarcza -:) O właśnie Maćku :-) Pytanie powinno brzmieć nie czy się da tylko jak to zrobic ?:-) Aż się prosi żeby wykorzystać ten czas dojazdu do pracy na trening. Można np. wziąć ze sobą w plecaku mokry, nawilżony szamponem ręcznik. Jeśli przed wyjazdem weźmiesz prysznic w domu, ubuerzesz czyściutkie ciuszki to w pracy ręcznik załatwi sprawę. Do tego fryz na "jeża", depilacja ;-) ... tu i tam :-) i po problemie. Dodatkowo drugi komplet czystych ciuchów (spodenki i koszulka) na powrót . Zajeżdzasz do pracy, kurtka zimowa i spodenki gdzieś na wieszak, bielizna do reklamówki i w plecak, ręcznik i mycie, szafkę chyba masz jakaś? ubierasz się w garnitur, pracujesz, na końcu ubiersz sie w suchą kolarską bieliznę którą zabrałeś z domu, na to kurtka zimowa i spodnie z wieszaka i do domku. W drugie wersji którą proponujesz długo nie pociagniesz. Fizycznie może dasz radę ale umęczy cię to psychicznie. |
| Krzysztof Bejner
|
Posted: 25 Lis 2008 21:54:06 A zobaczysz jaka to satysfakcja kiedy wrócisz z pracy rowerekiem, weźmiesz prysznic, coś zjesz i siadajac przy kawie pomyślisz.. 16:30 a ja już mam 2 godzinny trening za sobą! |
| Iguan007
|
Posted: 26 Lis 2008 08:55:55 Jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje ;-)
Czy są jakieś badania, z których wynikałaby zależność jakości treningu od pory dnia? Problem dotyczy pewnie większości pracujących... Kiedyś jak jeszcze nie pracowałem, problemu nie było, ale od jakiegoś czasu zastanawiam się ile jest wart taki trening po pracy. W moim przypadku jazda rowerem do pracy odpada, bo mam do pracy około 45 km krajową dwójką, w tym przejazd przez całą Warszawę. Poza tym nie mam prysznica w pracy. Wygląda to w ten sposób, że wstaję koło 6, przed 7 Hej, To chyba zalezy od tego co akurat Tobie lepiej odpowiada. Jezdzilem przez jakis czas po pracy, ale urwanie 2 godzin po pracy nie zostawialo mi juz nic wolnego. I nagle odkrylem ze mozna wstac o 4, byc na rowerze o 4:15 i w domu o 6:15. Pozniej chwilka na odpoczynek, prysznic i do pracy. Minusem jest to ze zasypiam po 21. Ale po kilku tygodniach przyzwyczajania mozna to zaakkceptowac. Mi to bardzo odpowiada - nie opuszczam treningow po dluzszym/trudniejszym dniu w pracy, wieczorem mam chwile na poczytanie ksiazki, wyjscie ze znajomymi, Pozdrawiam, Iguan |
| AdamLewandowski
|
Posted: 26 Lis 2008 10:05:58 Jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje ;-) Czy są jakieś badania, z których wynikałaby zależność jakości treningu od pory dnia? Problem dotyczy pewnie większości pracujących... Kiedyś jak jeszcze nie pracowałem, problemu nie było, ale od jakiegoś czasu zastanawiam się ile jest wart taki trening po pracy. W moim przypadku jazda rowerem do pracy odpada, bo mam do pracy około 45 km krajową dwójką, w tym przejazd przez całą Warszawę. Poza tym nie mam prysznica w pracy. Wygląda to w ten sposób, że wstaję koło 6, przed 7 Hej, To chyba zalezy od tego co akurat Tobie lepiej odpowiada. Jezdzilem przez jakis czas po pracy, ale urwanie 2 godzin po pracy nie zostawialo mi juz nic wolnego. I nagle odkrylem ze mozna wstac o 4, byc na rowerze o 4:15 i w domu o 6:15. Pozniej chwilka na odpoczynek, prysznic i do pracy. Minusem jest to ze zasypiam po 21. Ale po kilku tygodniach przyzwyczajania mozna to zaakkceptowac. Mi to bardzo odpowiada - nie opuszczam treningow po dluzszym/trudniejszym dniu w pracy, wieczorem mam chwile na poczytanie ksiazki, wyjscie ze znajomymi, Pozdrawiam, Iguan -- -- Iguan007 Sezon caly rok:http://picasaweb.google.com/iguan007/Australia -- A już myślałem, że tylka ja wpadłem na taki pomysł. Wadą takiego rozwiązania, jest narastające zmęczenie w dłuższym okresie czasu, tak że czasami bardzo ciężko jest wstać, ale po jakimś czasie mija (po kilku dniach odpoczynku). Niezaprzeczalną zaletą natomiast to, że o takiej godzinie ruch na drogach jest znikomy, zaczyna narastać dopiero około 5.30. Pozdrawiam Adam |
| schliesky
|
Posted: 26 Lis 2008 10:29:53 To chyba zalezy od tego co akurat Tobie lepiej odpowiada. Jezdzilem przez
jakis czas po pracy, ale urwanie 2 godzin po pracy nie zostawialo mi juz nic wolnego. I nagle odkrylem ze mozna wstac o 4, byc na rowerze o 4:15 i w domu o 6:15. Pozniej chwilka na odpoczynek, prysznic i do pracy. Ja tam rannym ptaszkiem nie jestem więc raczej nie dałbym rady czegoś takiego uskutecznić. Może o 6.00 mógłbym wstać na godzinkę jazdy. Tylko tak się zastanawiam, czy taki trening z rana z pustym żołądkiem jest skuteczny? Jeśli tak to może faktycznie jest to niezły pomysł oszczędzający trochę czasu. 2h bez śniadania to już niezły wyczyn. |
| AP
|
Posted: 26 Lis 2008 13:50:08 Jeszcze jeden temat, który mnie nurtuje ;-)
Czy są jakieś badania, z których wynikałaby zależność jakości treningu od pory dnia? Problem dotyczy pewnie większości pracujących... Kiedyś jak jeszcze nie pracowałem, problemu nie było, ale od jakiegoś czasu zastanawiam się ile jest wart taki trening po pracy. W moim przypadku jazda rowerem do pracy odpada, bo mam do pracy około 45 km krajową dwójką, w tym przejazd przez całą Warszawę. Poza tym nie mam prysznica w pracy. Wygląda to w ten sposób, że wstaję koło 6, przed 7 Hej, To chyba zalezy od tego co akurat Tobie lepiej odpowiada. Jezdzilem przez jakis czas po pracy, ale urwanie 2 godzin po pracy nie zostawialo mi juz nic wolnego. I nagle odkrylem ze mozna wstac o 4, byc na rowerze o 4:15 i w domu o 6:15. Pozniej chwilka na odpoczynek, prysznic i do pracy. Minusem jest to ze zasypiam po 21. Ale po kilku tygodniach przyzwyczajania mozna to zaakkceptowac. Mi to bardzo odpowiada - nie opuszczam treningow po dluzszym/trudniejszym dniu w pracy, wieczorem mam chwile na poczytanie ksiazki, wyjscie ze znajomymi, Pozdrawiam, Iguan Spisz po 6h / dobe ? A tyle pisza zeby duzo spac :) |
| piecia aka dracorp
|
Posted: 26 Lis 2008 16:26:43 Spisz po 6h / dobe ? A tyle pisza zeby duzo spac :)
Ja jak nie śpię po 8h na dobę to mi się to odbija pod koniec tygodnia i przeważnie śpię wówczas po 10-12h. Ale fakt bez dobrego snu trening jest do niczego. |
| Iguan007
|
Posted: 26 Lis 2008 20:17:56 Spisz po 6h / dobe ? A tyle pisza zeby duzo spac :)
Prawie 7. Jak czuje ze juz jestem zmeczony to wstaje 1.5 godz pozniej i ide na pol godziny mtb/biegania. Odsypiam w weekend. 7 rano wydaje sie byc w poludnie ;) Pozdrawiam, Iguan |
| Iguan007
|
Posted: 26 Lis 2008 20:17:59 To chyba zalezy od tego co akurat Tobie lepiej odpowiada. Jezdzilem przez
2h bez śniadania to już niezły wyczyn. Nie jest tak zle. Wszystko mam przygotowane dzien wczesniej wiec wystarcza czasu na jakies sniadanie (no, moze raczej szybka przekaske). Pozdrawiam, Iguan |
| ..::Dangerous Dan::..
|
Posted: 29 Lis 2008 22:45:21 Po obfitym posiłku po całodziennym wygłodzeniu masz conajmniej 2 godziny
z głowy. Optimum byłoby zjeść obiad tuż po pracy (po 16) albo coś przetrącić na lekko w pociągu i po powrocie można myśleć o treningu. Trening na głodniaka to nieporozumienie - zbyt niski poziom glukozy we krwi będzie ograniczał możliwości docelowego obciążenia, poza tym fundowanie sobie systematycznych dołów glukozowych samo w sobie chyba nie jest zbyt zdrowe. Trening jestem w stanie rozpocząć najwcześniej o 18:20, ale często jest to 18:40 albo i później. W tej sytuacji idealne byłoby, tak jak napisałeś, zjeść obiad koło 16, ale akurat wtedy jest to niemożliwe ;-) Obiad w pracy mógłbym jeść po 15, ale to za wcześnie... Chyba pozostaje mi opracowanie jakiegoś jadłospisu pociągowego ;-) A póki jeżdżę na trenażerze, chyba najpierw będę jadł, potem odpoczywał, a dopiero potem trenował. Chociaż prawdę mówiąc jak mam o godzienie 20 wsiadać na trenażer, to mi się wszystkiego odechciewa. Może znów zacznę więcej biegać, bo to jestem w stanie nawet w nocy robić... Pozdrawiam! |
| ..::Dangerous Dan::..
|
Posted: 29 Lis 2008 22:54:37 Eee tam - ja też nie mam prysznica - dezodorant wystarcza -:)
Zależy jaką kto ma pracę ;-) U mnie raczej sam dezodorant nie wystarczy... A poza tym to wczoraj natknąłem się na artykuł pewnego znanego zawodnika o treningu, motywacji, pracy, organizacji czasu itp.
Może coś pomoże: Ciekawy artykuł - może jakieś pomysły Pawła wykorzystam. Pozdrawiam! |
| ..::Dangerous Dan::..
|
Posted: 29 Lis 2008 22:57:23 To chyba zalezy od tego co akurat Tobie lepiej odpowiada. Jezdzilem przez
jakis czas po pracy, ale urwanie 2 godzin po pracy nie zostawialo mi juz nic wolnego. I nagle odkrylem ze mozna wstac o 4, byc na rowerze o 4:15 i w domu o 6:15. Pozniej chwilka na odpoczynek, prysznic i do pracy. Minusem jest to ze zasypiam po 21. Ale po kilku tygodniach przyzwyczajania mozna to zaakkceptowac. Mi to bardzo odpowiada - nie opuszczam treningow po dluzszym/trudniejszym dniu w pracy, wieczorem mam chwile na poczytanie ksiazki, wyjscie ze znajomymi, No jest to jakieś wyjście, ale nie wiem czy dałbym radę wstawać regularnie o tej porze. Kilka razy pewnie bym wstał, ale na dłuższą metę pewnie nie dałbym rady. Pozdrawiam! |
| Tomasz Jakubowski
|
Posted: 29 Lis 2008 23:20:35 Trening jestem w stanie rozpocząć najwcześniej o 18:20, ale często jest to 18:40 albo i później. W tej sytuacji idealne byłoby, tak jak napisałeś, zjeść obiad koło 16, ale akurat wtedy jest to niemożliwe ;-) Obiad w pracy mógłbym jeść po 15, ale to za wcześnie... IMHO wcale nie za wcześnie. Pół godziny - godzinkę przed treningiem można wpruć jakiegoś lekkostrawnego batona, drożdżówkę lub cokolwiek co nie obciąża zbytnio żołądka i na 1-1,5 godziny łojenia w okolicach SST powinno spokojnie wystarczyć. Chyba pozostaje
mi opracowanie jakiegoś jadłospisu pociągowego ;-) Ewentualnie ;-) A póki jeżdżę na trenażerze, chyba najpierw będę jadł, potem odpoczywał, a dopiero potem trenował. Chociaż prawdę mówiąc jak mam o godzienie 20 wsiadać na trenażer, to mi się wszystkiego odechciewa. (...) Dlatego jednak namawiałbym za wcześniejszym treningiem - po 20-tej zwykle wynajduje się 1000 spraw by tylko nie wsiadać na rower, motywacja siada a z brakiem motywacji chcąc nie chcąc siada cały trening. Po powrocie z roboty odbębnisz "pańszczyznę" i można zająć się innymi sprawami. |
| ..::Dangerous Dan::..
|
Posted: 29 Lis 2008 23:30:39 Dlatego jednak namawiałbym za wcześniejszym treningiem - po 20-tej
zwykle wynajduje się 1000 spraw by tylko nie wsiadać na rower, motywacja siada a z brakiem motywacji chcąc nie chcąc siada cały trening. Wiesz...wizja jazdy na trenażerze i tak powoduje u mnie spadek motywacji do zera - i to bez względu na porę dnia ;-) |
| Tomasz Jakubowski
|
Posted: 29 Lis 2008 23:49:12 Wiesz...wizja jazdy na trenażerze i tak powoduje u mnie spadek motywacji do zera - i to bez względu na porę dnia ;-) Znam ten ból ;-) U mnie działa prosta formuła - "jak nie wsiądziesz dzisiaj na rower, to zaprzepaścisz część tego co z niemałym trudem wypracowałeś" - i jakoś to się samo nakręca ;-) Można też przeanalizować zachowanie funkcji CTL, szczególnie prawego, opadającego zbocza - daje mocno do myślenia ;-) |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |