| Zobacz: / Kolarstwo / Relacja Gryfland, MP ITT Masters |
| Autor | Wiadomo |
| Asedio
|
Posted: 31 Maj 2010 10:49:30 ..taka ponura cisza na grupie.. co jest? To może napiszę trochę jak to było na Gryflandzie i MP ITT? Jest ktoś jeszcze zainteresowany? W sumie to już zaprzestałem relacji bo po prostu mi się nie chciało pisać. Jednak było parę startów wartych uwagi, w których brałem udział. Jeziorak Tour 2009, Gryfland DTT i Gryfland maraton 2010 oraz teraźniejsze MP ITT. MP ITT oraz MP DTT w tym roku odbyły się w Toruniu. Dla mnie to prawie rodzime strony więc czy jest forma czy jej nie ma trzeba frekwencję ziomkom podnieść. Tydzień wcześniej postanowiłem przejechać się na Gryfland myśląc, że taki start bardzo dobrze mi zrobi. Zero dni startowych to bolączka amatora. Do jazdy na czas w dwójkach nie miałem nikogo, aż tu wpadłem na pomysł żeby poprosić Miszę :-). Mocny jest, mądrze trenuje i widać efekty. Zgodził się. Super myślę. Może być naprawdę dobrze na tej czasówce. Aż tu powoli zacząłem się niepokoić. Mocny jest to wiem, sprzęt ma niesamowity, też już wiem i tu pojawia się problem. Chłopak przyjedzie z W-wy a ja będę miał problem żeby mu koła dotrzymać na moich Gracalach! Ale niestety nic już nie zrobię. Michał chyba również wyczuł sprawę bo delikatnie zaproponował mi użyczenie swoich kół Planet-X 82 na których chciał jechać maraton. OK…. tylko trzeba to wszystko przygotować, przełożyć, zestroić przerzutkę itp.itd. Przed samym startem adrenalina buzowała mi w żyłach ale z niepokoju czy wszystko zagra. Zawsze tak jest, że sprzęt przygotowany w ostatniej chwili w czymś zawodzi. Startujemy. Parę km po kostce. Ups…aż mnie serce bolało. Takie koła karbonowe tłuc po takiej kostce! Koniec kostki, zmiana… Misza odpuszcza… pękła mu rączka do kiery ITT. Co za pech. Próbował jechać ale się nie dało. Wracamy na start. Po krótkiej rozmowie z sędzią, uzgodniliśmy, że jak szybko naprawimy to możemy wystartować jeszcze raz. Niestety, Misza szybko naprawił kierownicę ale ja zauważyłem, ze mam pękniętą szprychę w tylnym kole! Zaczęło się ponowne przekładanie tylnego koła, regulacja, zmiana czujników i na start. Niestety sędzia już nie chciał nas puścić ponieważ wszyscy już wystartowali a nam naprawa zajęła trochę więcej czasu. Mówię do Michała. Startujemy najwyżej tylko dla siebie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Ruszyliśmy. Mocno, a nawet bardzo mocno. Michał dawał tak siarczyste zmiany, że wychodząc na swoją miałem wrażenie, że bardzo szybko zwalniamy! Jest naprawdę bardzo mocny. Myślę, skoro tak, to niech jedzie i jak tylko zauważę, że lekko zwalnia to wtedy wyjdę i pomogę. Tylko, że jak już zaczął ciągnąć to nijak zwolnić nie chciał! ;-) Żeby dać mu zmianę to musiałem mocno przyśpieszyć, wówczas ściana wiatru uderzająca w twarz wyciskała ze mnie resztki sił już na początku zmiany. Tak dojechaliśmy do mety. Dałem kilka zmian ale całe gro pracy wkładał Michał. Nasz czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michała SRM. Potem jak już ogłoszono wyniki okazało się, że zwycięzcy wykręcili 27:42. Wygralibyśmy. Takie zwycięstwo w takiej obsadzie to prawdziwy sukces. Ci którzy jeżdzą w maratonach szosowych wiedzą kto to np. Jakub Dec, Robert Malinowski i paru innych. http://gryfland.com/main.php Na drugi dzień maraton 83km oficjalnie, nieoficjalnie 92km. Dowiedziałem się że dłuższy dystans dopiero wtedy gdy licznik pokazał, że 83km już przejechałem i dojeżdżam dopiero do nawrotu czasówki z poprzedniego dnia! Deszcz, zimno. Źle się czułem. Coś było nie tak. Czasówka mnie rozbiła. Jak się później okazało to inkubowały się już we mnie wirusy grypy żołądkowej. W niedzielę wieczorem leżałem trzęsący się w łóżku. Na maratonie byliśmy zdecydowanie najmocniejszą grupą. Plany kolegów były jasne. Wykręcić co najmniej 40km/h. Sceptycznie do tego podchodziłem analizując pogodę i trasę. 58km pod wiatr. Ciężko będzie. Od startu ogień. 45-55km/h. Wychodziłem na zmiany solidarnie ale moje tętno oscylowało w okolicach 165-168. Dużo… myślę. Z takim tętnem to ja robię tabaty przez 4 minuty! a nie maraton przez 2,5 godziny! Muszę zdecydowanie odpuścić jeśli chcę dojechać. Ok. 40-50km dałem spokój schodząc na tył sporadycznie wychodząc na zmiany. Na czele bez wytchnienia pracowali Robert Malinowski, Jakub Dec i Hle Dariusz wspierani dorywczo przez resztę. Zaczęły się problemy z kolką. Jak się uspokoiłem to skurcze. Do tego doszło szarpane tempo gdzie musiałem wstawać z siodełka i doganiać czołówkę. Skurcze wówczas się nasilały. Miałem naprawdę dość. Bałem się zerkać na licznik żeby się nie przestraszyć ile km zostało do końca. Zabrałem tylko jeden bidon z piciem. Poważny błąd! Skórcze to odwodnienie. Jak popiłem to z lekka mijały. Wody wystarczyło na 2/3 dystansu. Po drodze zgarnęliśmy wielkiego gościa na świetnym rowerze czasowym. Ulokował się na końcu grupy lekko odstając. Dzięki temu nikt go nie angażował do zmian a ja przykleiłem się za nim mając dobrą osłonę aero i spokój. Mogłem skupić się tylko na skurczach, lekkim pedałowaniu i rozluźnianiu mięśni, żeby przetrwać. 80km. Mój „czasowiec” pękł z grupy. Jak się zorientowałem to było już kilkadziesiąt metrów przewagi. Myślę sobie, ok. To już meta blisko, średnia ponad 40km/h. Finiszować byłoby wstyd i nie mógłbym tak postąpić. Jakoś dojadę. No i jechaliśmy, jeszcze 12km! Myśląc, że pomyliliśmy trasę! Trochę nie tak. Organizator powinien przy starcie informować każdą grupę, że dystans jest dłuższy. Teraz MP ITT. Chorowałem 3 dni. Masakra. To, że dolegliwości dokuczają to pikuś ale ten dół psychiczny jest powalajacy. W środę pierwszy rozjazd. Czwartek przerwa, piątek do pracy rowerem z jedną tempówką z rana. W sobotę na start. Jak teraz jechać? Mocno? Moc PTT jest mi absolutnie nieznana. Na Gryflandzie w DTT miałem 258 watów avr. Na maratonie 238watów. Czyli niewiele ale to efekt ukrytej jeszcze choroby. Wcześniej na treningach do 280 watów w 2 godziny. Ale teraz po chorobie? Jednak to 20km. Plus choroby to minus 3kg w tydzień Wiadomo siła spada ale pozycja aero się poprawia Wyjątkowa frekwencja. Obsada wszystkich kategorii najlepsza. Zjechali się wszyscy co mają coś do powiedzenia… oprócz Mirka ;-) ..ale na pewno niedługo wróci. To on mnie namówił do napisania relacji. Może mu pomoże w powrocie ;-) ..a i zabrakło Darka Flaka. Start od najstarszych kategorii. Czasy 33minuty, potem już 28 z hakiem. Ładnie. Godzinkę przed startem pojechałem na rozgrzewkę. W takich chwilach ogarnia mnie jakaś apatia. Żałuję, że w ogóle przyjechałem na takie imprezy itd. Stąd rozgrzewka byle jaka. Jednak trenażer chyba jest najlepszy. Startowałem jako drugi z mojej kategorii czyli IIB. Pyk i jadę. Jak to Mirek kiedyś uczył. Ostro z początku, kilkanaście sekund a potem oko na moc i trzymać rozszalały organizm adrenaliną na smyczy. U… jak mocno trzeba odpuścić żeby złapać te zakładane 300watów!. 550..500..450..400… i jest 300. Wydaje się strasznie lekko i wolno. Założyłem, że jak dam radę utrzymać 300watów to będzie dobrze. 1km, drugi, trzeci, piaty i już powoli czuję te 300watów, że to wcale nie jest tak mało jak na dziś dla mnie. Jechało mi się całkiem dobrze. Miałem czas i głowę, żeby panować nad ciałem, uspokoić oddech, rozluźnić mięśnie, poprawić płynność i rytm pedałowania. 20km to nie to co te 6km w Świeciu, gdzie jedzie się w trupa na zabój. Przykleił się do mnie i dowiózł do mety. Całą trasę przejechałem bardzo równo. Moc avr. 300watów a NP. 304 waty. Mój czas 29:56 co dało mi 8 miejsce. Strata do zwycięzcy 1:16. Miejsce takie sobie ale strata mnie bardzo pociesza. To tylko minuta i 16 sekund. Mam nad czym popracować Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów. http://ttc.jade.pl/Lists/FormularzZgloszeniowy/Wszystkie.aspx W dwójkach nie startowałem. Michał startował i myślę, że zmusimy go do napisania relacji |
| Arek Bukalski
|
Posted: 31 Maj 2010 19:09:36 ..taka ponura cisza na grupie.. co jest? widzę że jeździsz w grupie 2b w tej samej co Robert Krawczyk niedoszły zwycięzca w tej kategorii, szkoda że zawodnicy oprotestowali jego start i nie mógł odebrać złotego medalu, a może coś dodasz o tym ze swojej strony jak to wyglądało? bo czas wykręcił rewelacyjny nikt mu nie podskoczył!!! pozdrawiam Arek |
| Tomasz Jakubowski
|
Posted: 31 Maj 2010 19:42:33 (...) Nasz czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michała SRM.
Potem jak już ogłoszono wyniki okazało się, że zwycięzcy wykręcili 27:42. Wygralibyśmy. O w mordę! Szczerze gratuluję, ale i współczuję pecha ;-) Dzięki za relacje. Widzę, że znalazłeś sobie miejsce - czasówki, maratony. (...) W dwójkach nie startowałem. Michał startował i myślę, że zmusimy go do
napisania relacji Byłoby miło :-) |
| Asedio
|
Posted: 31 Maj 2010 20:58:52 ..taka ponura cisza na grupie.. co jest? widz e jedzisz w grupie 2b w tej samej co Robert Krawczyk niedoszy zwycizca w tej kategorii, szkoda e zawodnicy oprotestowali jego start i nie mg odebra zotego medalu, a moe co dodasz o tym ze swojej strony jak to wygldao? bo czas wykrci rewelacyjny nikt mu nie podskoczy!!! pozdrawiam Arek To jest troch tak...od bardzo dawna. Wszyscy robi wszystko, eby startowa na kocu. Jedni si specjalnie spniaj inni symuluja defekty tylko po to eby wystartowa za konkurencj i w lepszych warunkach. Kiedy, dawno temu (zasyszaem od wiadkw) jednemu zepsuo si siodeko wic to by defekt i sdziowie pozwolili ponownie takiemu wystartowa. Wygra wtedy. Tylko, e wiadek, ktry mi o tym mwi widzia jak przy tym siodeku byo kombinowane. To wiele lat temu. W sobot na starcie by wielki cyfrowy zegar odliczajacy czas od zera, czyli od pocztku rozpoczcia zawodw. Trudno si pogubi, zapomnie, le policzy itd i spni si na start. W regulaminie byo wyranie napisane, e defekty i spnienia nie bd respetowane i zawodnik traci szans na ponowny start. Wiatr si wyranie uspokaja. Ja startowaem o 17 a to jest taka pora, e pogoda, wiatr cichnie. Kto jest cwany to dobrze o tym wie. Nie posdzam tu Krawczyka o manipulacj ale to troch obciach. Trenowa cay rok, dzie w dzie i spni si na start? Sdziowie si zgodzili ale konkurencja podejrzewaa "szwindel" lub obawy o miejsce i zaprotestowaa. Zgodnie z regulaminem s dzowie nie mogli uzna wyniku. Uwaam, e nawet nie powinni go umieszcza w wynikach. |
| Asedio
|
Posted: 31 Maj 2010 20:59:55 (...) Nasz czas to 27:15 (20km). Czas poprawny na moim Ergomo i na Michaa SRM. Potem jak ju ogoszono wyniki okazao si, e zwycizcy wykrcili 27:42. Wygralibymy. O w mord! Szczerze gratuluj, ale i wspczuj pecha ;-) Dziki za relacje. Widz, e znalaze sobie miejsce - czaswki, maratony. (...) W dwjkach nie startowaem. Micha startowa i myl, e zmusimy go do napisania relacji Byoby mio :-) -- pozdrawiam Tomasz Jakubowski Wanie. Czaswki s dos bezpieczne a maratony to jak druynowa jazda na czas :-) |
| KK
|
Posted: 1 Cze 2010 10:24:25 Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów. " Włoski trener był dumny z jazdy Basso i Evansa na drodze do Zoncolan. – To był intensywny etap pełen walki, co może potwierdzić średnia moc, jaką generowali zawodnicy. To było około 400 watów, tylko kilku kolarzy na świecie jest w stanie tak pojechać " Pewnie mial na mysli :) Basso, Korca i Evansa |
| Asedio
|
Posted: 1 Cze 2010 10:59:27 Znajac moj moc oraz moc Michaa pobienie poprzeliczaem moce. Ot Artur Korc musia wycisn bardzo blisko 400watw. " Woski trener by dumny z jazdy Basso i Evansa na drodze do Zoncolan. - To by intensywny etap peen walki, co moe potwierdzi rednia moc, jak generowali zawodnicy. To byo okoo 400 watw, tylko kilku kolarzy na wiecie jest w stanie tak pojecha " Pewnie mial na mysli :) Basso, Korca i Evansa Nie wiem kogo mia na myli ale wiem e Armstrong pod Alp d;Huez na czaswce w TdF wygenerowa 460 watw. Znam mastersa, ktry w zeszym roku na czaswce 20-30minutowej wygenerowa 405 watw NP na SRM. Wszystko si zgadza :-) Napisaem pobienie bo dla rnych zawodnikw i rnych pomiarw mocy tylko tak mona to zrobi. 385 watw mi wyszo. 400 watw na podjedzie w jakim czasie, po 3 tygodniach jazdy wielkiego touru to rzeczywicie dobrze pojechali. Korc 26 minut, wieutki, wypoczty, naadowany adrenalin i hiperkompensacj. Korc to mistrz Europy mastersw :-) i mistrz wiata w tandemach. Rnica midzy najlepszymi mastersami a najlepszymi zawodowcami nie polega na tym, e generuj kosmiczne moce w 20 minut. Generuj normalne moce tylko, e zawodowcy mog to robi nacie razy przez 6 godzin dziennie w 3 tygodnie. Mastersi w pgodziny i raz na tydzie. |
| Tomasz Jakubowski
|
Posted: 1 Cze 2010 11:27:18 Znajac moją moc oraz moc Michała pobieżnie poprzeliczałem moce. Otóż
Artur Korc musiał wycisnąć bardzo blisko 400watów. " Włoski trener był dumny z jazdy Basso i Evansa na drodze do Zoncolan. – To był intensywny etap pełen walki, co może potwierdzić średnia moc, jaką generowali zawodnicy. To było około 400 watów, tylko kilku kolarzy na świecie jest w stanie tak pojechać " Pewnie mial na mysli :) Basso, Korca i Evansa Mieszasz ogórki z kisielem ;-) Tu jest dość świeży power profile z czasówki Davida Millara: http://www.cyclingforums.com/power-training/474843-another-cool-power-file-david-millar.html a tu FTP amatorów (cyborgów, naturalnie): http://www.cyclingforums.com/power-training/450512-2008-ftp-25.html |
| Tompoz
|
Posted: 3 Cze 2010 16:26:58 Nie zapominajcie e samej mocy nie mozna porwnywa. Ze nalezy porwnywac stosunek mocy generowanej do wagi zawodnika z rowerem. Nier mona porwnywa mocy generowanej przez Cancerale do mocy generowanej przez np. Andy Schelcka to pewno midzy nimi jest z 10 kg rznicy Tompoz |
| Asedio
|
Posted: 3 Cze 2010 21:14:38 Nie zapominajcie e samej mocy nie mozna porwnywa. Ze nalezy
porwnywac stosunek mocy generowanej do wagi zawodnika z rowerem. Nier mona porwnywa mocy generowanej przez Cancerale do mocy generowanej przez np. Andy Schelcka to pewno midzy nimi jest z 10 kg rznicy Tompoz Na paskim waga nie ma znaczenia. Opr czoowy aero si tylko liczy. Niezapominaj o tym ;-) |
| Tompoz
|
Posted: 4 Cze 2010 17:38:02 Chopie jakie ty bzdury gadasz e waga zawodnika nie ma znaczenia na paskim ? czyli zawodnik 120 kg i generujcy 400 watt bed tyak samo szybko jak zawodnik waacy 70 kg i generujcy te same 400 watt. Wstyd e zawodnik stosujcy pomiar mocy wyksztacony pisz etakie bzdury Tompoz |
| Asedio
|
Posted: 4 Cze 2010 18:54:17 Chopie jakie ty bzdury gadasz e waga zawodnika nie ma znaczenia na
paskim ? czyli zawodnik 120 kg i generujcy 400 watt bed tyak samo szybko jak zawodnik waacy 70 kg i generujcy te same 400 watt. Wstyd e zawodnik stosujcy pomiar mocy wyksztacony pisz etakie bzdury Tompoz ot to cay tompoz... :-) |
| Asedio
|
Posted: 4 Cze 2010 19:02:19 Chopie jakie ty bzdury gadasz e waga zawodnika nie ma znaczenia na paskim ? czyli zawodnik 120 kg i generujcy 400 watt bed tyak samo szybko jak zawodnik waacy 70 kg i generujcy te same 400 watt. Wstyd e zawodnik stosujcy pomiar mocy wyksztacony pisz etakie bzdury Tompoz ot to cay tompoz... :-) Nie tak samo ale na paskim mona to pomin do tych przyblionych oblicze, jeeli opr czoowy aero bdzie taki sam. Nie wydaje mi si eby midzy mn a Michaem byo 50kg rnicy. I zajrzyj tam gdzie napisaem powyej bo se obciachu chopie tylko robisz. Howe`wi, Carmichael`owi i innym nie pdoskoczysz nawet jakby sobie karbonowe protezy na nogi zaoy ;-) |
| Asedio
|
Posted: 4 Cze 2010 19:06:11 Howe`wi, Carmichael`owi i innym nie pdoskoczysz nawet jakby
sobie karbonowe protezy na nogi zaoy ;-) a ty cigle prbujesz.. |
|
Sport - rozmaite formy aktywnoci fizycznej i umysowej, podejmowane
dla przyjemnoci lub wspzawodnictwa.
Od zwykej rekreacji sport rni si tym, e uprawianie go jest zwizane z przestrzeganiem szeregu regu obowizujcych w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica midzy sportem i rekreacj jest dosy pynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatnoci }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |