sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Kajakarstwo / Hm...
Autor Wiadomość
Krzysztof Stankiewicz

Posted: 12 Lis 2008 18:06:51



..i tutaj wychodzi kolejna wyższość składaków nad sztywniakami...
pozdrawiam
Krzysztof




Krzysztof Stankiewicz

Posted: 12 Lis 2008 18:08:22




...i tutaj wychodzi kolejna wyższość składaków nad sztywniakami...
pozdrawiam
Krzysztof
====================
..nie wiem, dlaczego wyszedł mi osobny wątek - miało to być do transportu

kajaka...





Marian Kuś

Posted: 12 Lis 2008 18:26:43




...i tutaj wychodzi kolejna wyższość składaków nad sztywniakami...
pozdrawiam
Krzysztof
====================
..nie wiem, dlaczego wyszedł mi osobny wątek - miało to być do transportu

kajaka...

A jaki problem z transportem kajaka? Zapinam poprzeczki na relingi,
ładuję jeden lub dwa kajaki. Ściągam pasami. Całość zajmuje 5-10 minut.




*j

Posted: 13 Lis 2008 01:11:37



Marian Kuś:

A jaki problem z transportem kajaka? Zapinam poprzeczki na relingi,
ładuję jeden lub dwa kajaki. Ściągam pasami. Całość zajmuje 5-10 minut.


Marianie, chyba tracisz czas. Krzysiek coś nie może załapać;-), że składak
wprawdzie łatwiej przewieźć pekaesem albo innymi tanimi liniami, ale
samochodem znacznie
łatwiej transportuje się kajak sztywny.
*j






dugout

Posted: 13 Lis 2008 21:40:37




Marianie, chyba tracisz czas. Krzysiek coś nie może załapać;-), że składak
wprawdzie łatwiej przewieźć pekaesem albo innymi tanimi liniami, ale
samochodem znacznie
łatwiej transportuje się kajak sztywny.
*j


Wielki Dżeku z Gwiazdą (lub odwrotnie...) !

Nijak nie możesz załapać, że Twój popęd do dokuczania ludziom, którzy nieco
odmiennie widzą kajakarstwo, niż Ty, pcha Cię do puszczania logicznych
bąków... Otóż - składak zdecydowanie łatwiej przewieźć zarówno publicznymi
środkami komunikacji, jak i - szczególnie - samochodem. Zazwyczaj bez żadnych
problemów mieści się w bagażniku Berlingo, Kangoo, wszystkich wozów combi - z
Oplem Astrą na czele - a także innych, dużych, "rodzinnych" aut. Ale to
jeszcze nic - wyobraź sobie, że spokojnie wchodzi do takiego Tico i to z
resztą niezbędnego sprzętu turystycznego.
W odróżnieniu - przeciętny kajak sztywny nijak do wnętrza przeciętnego,
osobowego, nawet rodzinnego, samochodu się nie mieści, stąd konieczność
wyposażania wozu w wycudowane bagażniki dachowe, z czasem bardziej jeszcze
wycudowanym systemem mocowań.

Skąd więc wyszło Ci to "łatwiej" ? Twoja logika - ta prezentowana tutaj, na
forum - bywa często mocno niekonwencjonalna... :-)))

Pozdrawiam
---------------

Oddany Ci całym sercem - dugout




Marian Kuś

Posted: 14 Lis 2008 06:15:51




stąd konieczność wyposażania wozu w wycudowane bagażniki dachowe,
z czasem bardziej jeszcze wycudowanym systemem mocowań.

Jak ktoś ma zamiłowanie do grzebania i "usprawniania" swojego auta, to
jego sprawa. Ja tam wolę wrzucić kajak dach i pojechać popływać... ;))))
Żadnych cudownych wynalazków do tego nie trzeba.
Zresztą cudowna to może być tylko woda z Lichenia.

Skąd więc wyszło Ci to "łatwiej" ? Twoja logika - ta prezentowana tutaj, na
forum - bywa często mocno niekonwencjonalna... :-)))

;)
A dupa blada. Jak policzysz czas na składanie, rozkładanie, suszenie
itd. to wcale nie jest łatwiej. Co do wożenia sprzętu samochodopodonymi
wynalazkami typu Tico, to wybacz, ale mając takie czy inne hobby, z
którym wiąże się transport odpowiedniego sprzętu, należy uwzględnić te
hobby przy zakupie auta. Brak takiego uwzględnienia, to właśnie brak
logiki. Dlatego min po kilkuletniej eksploatacji dużego, benzynowego
sedana, który co prawda radził sobie dzielnie i z 8 kajakami na
przyczepie, ale pił przy tym jak smok, zakupiłem kombi turbodiesla,
który ma relingi, hak, w którym się mogę wyspać i nie kombinować za
każdym razem, jak spakować rzeczy, by mi się drzwi zamknęły.




Piotr Kaliszek

Posted: 14 Lis 2008 10:48:42



nie kombinować za
każdym razem, jak spakować rzeczy, by mi się drzwi zamknęły.

Właśnie. To jest główny problem. Z reguły i tak się nie mieszczę z rzeczami nawet w dużym kombi, więc jak pomyślę że
jeszcze składak miałbym wrzucić do środka. Brrrr....

Nie pojmuje - co jest trudnego i niewygodnego w wożeniu kajaków na dachu???

Piotr




dugout

Posted: 16 Lis 2008 19:55:54




A dupa blada. Jak policzysz czas na składanie, rozkładanie, suszenie
itd. to wcale nie jest łatwiej. Co do wożenia sprzętu samochodopodonymi
wynalazkami typu Tico, to wybacz, ale mając takie czy inne hobby, z
którym wiąże się transport odpowiedniego sprzętu, należy uwzględnić te
hobby przy zakupie auta. Brak takiego uwzględnienia, to właśnie brak
logiki. Dlatego min po kilkuletniej eksploatacji dużego, benzynowego
sedana, który co prawda radził sobie dzielnie i z 8 kajakami na
przyczepie, ale pił przy tym jak smok, zakupiłem kombi turbodiesla,
który ma relingi, hak, w którym się mogę wyspać i nie kombinować za
każdym razem, jak spakować rzeczy, by mi się drzwi zamknęły.


Maryjanie Drogi !

Zauważ, że Jacek stwierdził kategorycznie: "ale samochodem znacznie łatwiej
transportuje się kajak sztywny". Hm - "czas na składanie, rozkładanie,
suszenie itd" nie ma nic do rzeczy.
Zauważ zresztą - czynnik ten występuje również wówczas, kiedy - zdaniem * -
do przewiezienia składaka korzystamy z środków komunikacji publicznej, kiedy
jest "łatwiej", jak twierdzi *. Jakże więc - ten czas, o który Ci chodzi
niczego nie utrudnia, kiedy rzecz idzie o PKP czy PKS, a zaczyna wadzić,
kiedy wieziemy się osobowym autem ? Oj, Marian, Marian ! :-)))

Widzisz, Maryjanie - własny samochód, użyty jako środek transportu dla kajaka
ma jedną (oprócz wielu zalet), straszliwą wręcz wadę: żadnej zdolności do
teleportacji. Jeżeli więc dojechaliśmy do punktu A, skąd rozpoczynamy spływ,
kontynuujemy go i w końcu kończymy w punkcie B (różnym od A) - zazwyczaj mamy
problem, czasem duży.
Ostatnio np. zdażyło mi się spłynąć samotnie prawie pół tysiąca km - przy
czym ani punkt startu, ani meta nie leżały blisko mojego miejsca
zamieszkania. Dowóz na start i powrót z rzeki wymagałyby przejechania przez
np. uprzejmą osobę dobrze ponad 700 km. Nawet kombi turbodiesel nie jest w
takim przypadku rozwiązaniem idealnym, prawda ? :-)))
No cóż - okazało się, że jedyna osoba, dysponująca czasem, żeby zabrać mnie
spod mostu na mecie, akurat jeździ Tico. I w to Tico, po złożeniu tylnego
siedzenia, zmieścił się na luzie Neptun 08 razem z całym moim - niemałym -
biwakowym wyposażeniem.

Marian - nie ma o co kruszyć kopii... Składak wozi się samochodem równie
dobrze, jak kajak sztywny, a samochodem którym dysponujemy z przypadku -
pewnie lepiej... Jacek palnął kolejną, ewidentną głupotę i tyle. Rozumiem, że
Ci go żal, ale żadne Twoje motanie mu nie pomoże - ludzie potrafią myśleć.

Ponadto - zauważ, że istnieją kajakarze, którzy organizują sobie pływanie w
sposób zupełnie inny, niż ten, który Ty (sądząc po stronie, na której się
udzielasz) preferujesz. Przede wszystkim - pływają sami... I wówczas stają
wobec konieczności rozwiązywania innych problemów, niż te, które Ty pomyślnie
rozwiązałeś.

Wiem wiem... Samotne pływanie nie jest bezpieczne... Rzekomo... Nasz J zaraz
nam tu przytoczy cały szereg artykułów z poważnych "paddlerjurnalls"... :-)))

No cóż - jako odtrutkę polecam "Powrót z gwiazd" Stanisława Lema, a dla tych,
których większe rzeczy nudzą - opowiadanko pt. (bodajże) "Wypadek" ze
zbioru "Opowieści o pilocie Pirxie". Może lekko zmienić światopogląd... :-)))

Pozdrawiam
------------------------

dugout







Krzysztof Stankiewicz

Posted: 16 Lis 2008 20:58:35



..hm, nie sądziłem, że jedno moje zdanie uruchomi taką
dyskusję!!!...oczywiście, że nie chodziło mi o porównywanie składaka i
sztywniaka w aspekcie własności nautycznych czy odporności na uszkodzenia
na kamlotach czy zwałkach...bardzo często pływam sam, kiedyś licząc jedynie
na połączenia kolejowe i autobusowe zaliczyłem praktycznie wszystkie
ważniejsze szlaki w Polsce a obecnie zdarza mi się, że tak po prostu ad hoc
wsiadam do kajaka w Poznaniu przy katedrze a kończę w Obornikach, Wronkach
czy Skwierzynie...po dopłynięciu nie jestem uzależniony od nikogo!!!
Dotarcie do stacji kolejowej odległej nawet o 2km z jednoosobowym składakiem
a nawet i sprzętem biwakowym nie nastręcza przecież najmniejszych
problemów!!! W Poznaniu ktoś musi mnie odebrać jedynie z dworca...zaś co do
transportu samochodem - no cóż, gdy wyjeżdżam stacjonarnie z rodziną do
Augustowa to zabieram z sobą zarówno Neptuna T100 jak i Kleppera T6 - kiedyś
Audim zaś ostatnio Oplem Astrą 1,7DTI - składaki na dachu, moja Małżonka z
synem i bagażami w środku - a jest tego trochę!!!...można jechać ostro nie
obawiając się, że zawirowania wiatru po wyjeździe z lasu mogą mnie
przyprawić o palpilacje serca...
..tak więc nie spierajmy się a dojeżdżajmy do szlaków i powracajmy
szczęśliwie do domu zarówno z sztywniakami jak i składakami...

pozdrawiam wszystkich miłośników i sztywnych, i mniej sztywnych - kajaków
oczywista...
Krzysztof





*j

Posted: 16 Lis 2008 23:08:39



Krzysztof Stankiewicz:
... składaki na dachu, moja Małżonka z
synem i bagażami w środku - a jest tego trochę!!!...można jechać ostro nie
obawiając się, że zawirowania wiatru po wyjeździe z lasu mogą mnie
przyprawić o palpilacje serca...

Jasne. Różnica jest tylko taka, że ja wiezione na dachu kajaki traktuję
jak dodatkowy bagażnik, w którym jeździ sprzęt do pływania, zabawki
Zuzi, karimaty, śpiwory, namiot,... - można tam naprawdę dużo upchać.
Z wiatrem jak dotąd nie miałem problemów. Kajaki są całkiem aerodynamiczne
;-)
Jeżdżę nie za szybko - przepisy staram się szanować, jeśli tylko
mogę. Niestety, czasu często nie starcza. Najzabawniejsze przeżycie
jakie pamiętam, to mina gościa jadącego 120, którego wyprzedzałem
z drewnianą kanadyjką na dachu.
Pozdrawiam,
*j






Marian Kuś

Posted: 18 Lis 2008 10:52:40




Widzisz, Maryjanie - własny samochód, użyty jako środek transportu dla kajaka
ma jedną (oprócz wielu zalet), straszliwą wręcz wadę: żadnej zdolności do
teleportacji. Jeżeli więc dojechaliśmy do punktu A, skąd rozpoczynamy spływ,
kontynuujemy go i w końcu kończymy w punkcie B (różnym od A) - zazwyczaj mamy
problem, czasem duży.

Mnie to mówisz? Od kilku czy kilkunastu lat polegamy tylko na sobie i
pływając po Polsce i okolicznych krajach przerobiliśmy chyba wszystkie
możliwe kombinacje. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji i nie ma
jednej logistyki. Ostatnio, na Odrze, pojechaliśmy dwoma autami na
start, a na metę po kierowców podjechała moja żona (turbodizlem
oczywiście ;P) z domu, bo akurat było to rozsądne rozwiązanie. Gdybyśmy
byli na innej rzece, pewno zrobilibyśmy inaczej.

Marian - nie ma o co kruszyć kopii... Składak wozi się samochodem równie
dobrze, jak kajak sztywny, a samochodem którym dysponujemy z przypadku -
pewnie lepiej...

Nie pływam składakami od ładnych kilkunastu lat. 11 listopada
skończyliśmy Odrę (Bohumin - Olza) w ciemnościach. Szczęściem nie
musieliśmy niczego rozkręcać, pakować, martwić się czy coś nie spadło do
trawy. Na dach, ściągnięcie taśmami, można jechać. Po powrocie, kapoki
do suszenia, kajaki na stojaki, wiosła do kąta. Gotowe. Wożenie
sztywniaka samochodem jest prostsze, niż wożenie składaka.

Wiem wiem... Samotne pływanie nie jest bezpieczne... Rzekomo... Nasz J zaraz
nam tu przytoczy cały szereg artykułów z poważnych "paddlerjurnalls"... :-)))

Ja też uważam, że samotne pływanie nie jest rozsądne.
A do Ciebie mam prośbę: jak mi odpisujesz, to pisz do mnie odpowiadaj na
to, co ja napisałem. Bo tutaj niby "Marian", "Maryjanie" a cały czas
gadasz z Jackiem. A mimo, iż parę win wysuszyliśmy i lubię chłopa, to
nie chciałbym być z nim mylony. Jestem młodszy, przystojniejszy i w
ogóle fajniejszy... ;P




dugout

Posted: 18 Lis 2008 12:47:34




Wożenie sztywniaka samochodem jest prostsze, niż wożenie składaka.


Marian - dla Ciebie może i wożenie sztywnego kajaka samochodem osobowym jest
prostsze, niż kajaka składanego. Ale pomyślmy: odnosisz się do sytuacji,
kiedy dysponujesz w wybranym przez Ciebie czasie i miejscu samochodem
doskonale dostosowanym do przewozu Twojego (czy innych) kajaka(ów).

Wyobraź sobie sytuację, kiedy nawet płynąc w grupie, Ty musisz przerwać spływ
i zorganizować sobie powrót a żona i nikt inny akurat nie może przyjechać po
Ciebie Twoim turbodizlem... :-)))

Kajak sztywny ładuje się i mocuje bardzo prosto, łatwo i przyjemnie na
bagażnik dachowy samochodu osobowego, który w taki bagażnik jest wyposażony...
Kajak składany ładuje się równie prosto, łatwo i przyjemnie na bagażnik
dachowy samochodu osobowego, w taki bagażnik wyposażonego, ale też kajak
składany ładuje się bardzo prosto, łatwo i przyjemnie do bagażnika niemal
każdego samochodu osobowego...
Podsumowując - prostota i łatwość transportu obu typów kajaków jest
identyczna w przypadku przewozu samochodem wyposażonym w bagażnik dachowy.
Niestety, kajak sztywny praktycznie nie nadaje się do transportu samochodem,
który w bagażnik dachowy wyposażony nie został. Kajak składany nie ma tej
brzydkiej cechy...
Wniosek - kajak składany jest łatwiejszy do transportowania (lub - prościej
jest transportować kajak składany) samochodem osobowym niż kajak sztywny,
ponieważ transport kajaka składanego nie wymaga dysponowania samochodem z
zainstalowanym bagażnikiem dachowym a jest realizowalny, łatwo i prosto,
praktycznie każdym osobowym autem.
Dodać jeszcze można, że wskazany wyżej brak ograniczeń i dowolność wyboru
środka transportu pod względem wyposażenia, typu, właściciela, etc. implikuje
zdecydowanie większą swobodę i brak ograniczeń w planowaniu i organizowaniu
transportu kajaka składanego.
Jeżeli jednak dalej chcesz upierać się przy twierdzeniu, że kajak sztywny
łatwiej wozić... Generalnie się z Tobą nie zgodzę, zgodzę się, że w Twoim,
konkretnym przypadku widocznie tak jest... :-)))

Marian - odnosisz błędne wrażenie. W tamtym, konkretnym poście, zwracałem
się, corto y derecho, do Ciebie i nikogo innego - zapewniam. Twoje wrażenie
bierze się - być może - stąd, że tańczymy z duchem, wywołanym przez *.

Pozdrawiam
--------------

dugout




kajak

Posted: 18 Lis 2008 14:14:07



Ja jestem zdania że Święta Bożego Narodzenia jednak górują nad Wielkanocą a to
dlatego ,że gdyby nie Boże Narodznie nie byłoby Wielkanocy. POza tym już dawno
dowiedziono ,że pierwsze było jajko a nie kura. Z jajek wykluwały się
bezspornie już dinozaury, kiedy ptaków (w jakimkolwiek rozumieniu) nie było
jeszcze w planach.




Henryk "Plumski" Plumowski

Posted: 10 Wrz 2011 16:47:05



Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut...




Klepa

Posted: 10 Wrz 2011 16:53:54



Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut...

A jaki był kurs? :-)

A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest
jego udziałem lub współudziałem.

Klepa




Henryk "Plumski" Plumowski

Posted: 10 Wrz 2011 17:17:16



Pewna osoba, czyli Klepa
oświadczyła nam oto tak, jak widać poniżej:

Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut...

A jaki był kurs? :-)

11.50

A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest
jego udziałem lub współudziałem.

Dokładnie.




Pablo

Posted: 10 Wrz 2011 17:56:47



Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut...


hm... Powtórka z Lecha? Coś chyba w tym jest, i nie wydaje mi się by to
była kwestia "wąskiej" ławki.




yamma

Posted: 10 Wrz 2011 18:31:54



Pewna osoba, czyli Klepa
oświadczyła nam oto tak, jak widać poniżej:

Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut...

A jaki był kurs? :-)

11.50

A tak mnie korciło jak zobaczyłem ten kurs. Ech, głupi jestem jak but... Ale
to chyba już ostatni taki kurs w tym sezonie, bo już wszyscy pewnie kapnęli
się, że Legia nie ma żadnej koncepcji jak ma grać na własnym boisku gdy
przeciwnik parkuje autobus.
yamma





yamma

Posted: 10 Wrz 2011 20:01:55




A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest
jego udziałem lub współudziałem.

Zgadza się. Właśnie przyjrzałem się tym bramkom. Obydwie po jego stronie a
ta druga to już szczyt pierdołowatości Wawrzyniaka. No ale zdaje się, że
Kuba na razie pożegna się z pierwszym składem skoro już nawet Skorża
przyznał się do błędu zmieniając go w przerwie.
Wawrzyniak Wawrzyniakiem ale uczciwie trzeba powiedzieć, że on nie jest
jedynym problemem Legii. IMO, bardzo słabo wygląda (a właściwie w ogóle nie
wygląda) współpraca dwójki defensywnych pomocników z para Radovic i Ljuboja.
Jak Legia gra na wyjeździe, to tej słabości za bardzo nie widać, bo ta
ofensywna dwójka sama sobie radzi mając więcej miejsca ale na Łazienkowskiej
gdy przeciwnik parkuje autobus to bez pomocy linii defensywnej praktycznie
nie ma szans aby wejść w pole karne. To jest problem, który Legia ma
praktycznie od początku pracy Skorży i obawiam się, że jeszcze nie raz
będziemy świadkami sensacji. Nie wiem też dlaczego Skorża zrezygnował z
Rzeźniczaka, który jest o niebo lepszy technicznie od Jędrzejczyka a tym
samym o wiele bardziej pożyteczny pod polem karnym przeciwnika.
yamma





Cavallino

Posted: 11 Wrz 2011 08:43:54




A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest
jego udziałem lub współudziałem.

I nie tylko przez Legię.
Ale yamma twierdzi, że to świetny obrońca, więc to coś gra.
W sumie dobrze, bo Legia nie uciekła mimo degrengolady w Lechu.






Cavallino

Posted: 11 Wrz 2011 08:45:33




IMO, bardzo słabo wygląda (a właściwie w ogóle nie wygląda) współpraca
dwójki defensywnych pomocników z para Radovic i Ljuboja. Jak Legia gra na
wyjeździe, to tej słabości za bardzo nie widać, bo ta ofensywna dwójka sama
sobie radzi mając więcej miejsca ale na Łazienkowskiej gdy przeciwnik
parkuje autobus to bez pomocy linii defensywnej praktycznie nie ma szans
aby wejść w pole karne. To jest problem, który Legia ma praktycznie od
początku pracy Skorży

Nie tylko Legia, Lech cierpi dokładnie na to samo.
I 3/4 ligi również.

Trza brać Ojrzyńskiego. ;-)





Andrzej Zbierzchowski

Posted: 15 Wrz 2011 13:15:47



A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest
jego udziałem lub współudziałem.

Więcej niż polowa IMO.



etyci

Posted: 16 Wrz 2011 12:56:02



to juz nie jest sport to kultura .
Tam tez płaci sie i nie ma zadne s... babo tylko robi sie seriale bez wzgledu
na abonentów.
Chodzi o to zeby aktorzom , ktorzy wplacaja im sie zwrocilo




kibitzer

Posted: 16 Wrz 2011 13:00:23



abstrachujac od nawiazania do s.. dziadu,
jakby nie oddzielenie sportu od kultury , nie byloby chociaz turystyki




pat pataszon

Posted: 17 Wrz 2011 11:23:16



abstraHuj , chowac nie rowna sie abstrahowac
czyli abstrahujac






cudoziemiec

Posted: 17 Wrz 2011 12:27:52



a mnie akurat koncowka by zmylila podobno nie przez samo h




Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
Strona Alegro - serwis ogumienia - Sauny - zioła - apartament gdańsk - odżywki - kreta last minute