| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Internetowa autogiełda - części.
Gry i piosenki on-line |
| Zobacz: / Kajakarstwo / Hm... |
| Autor | Wiadomość |
| Krzysztof Stankiewicz
|
Posted: 12 Lis 2008 18:06:51 ..i tutaj wychodzi kolejna wyższość składaków nad sztywniakami... pozdrawiam Krzysztof |
| Krzysztof Stankiewicz
|
Posted: 12 Lis 2008 18:08:22 ...i tutaj wychodzi kolejna wyższość składaków nad sztywniakami...
pozdrawiam Krzysztof ==================== ..nie wiem, dlaczego wyszedł mi osobny wątek - miało to być do transportu kajaka... |
| Marian Kuś
|
Posted: 12 Lis 2008 18:26:43 ...i tutaj wychodzi kolejna wyższość składaków nad sztywniakami...
pozdrawiam Krzysztof ==================== ..nie wiem, dlaczego wyszedł mi osobny wątek - miało to być do transportu kajaka... A jaki problem z transportem kajaka? Zapinam poprzeczki na relingi, ładuję jeden lub dwa kajaki. Ściągam pasami. Całość zajmuje 5-10 minut. |
| *j
|
Posted: 13 Lis 2008 01:11:37 Marian Kuś: A jaki problem z transportem kajaka? Zapinam poprzeczki na relingi, ładuję jeden lub dwa kajaki. Ściągam pasami. Całość zajmuje 5-10 minut. Marianie, chyba tracisz czas. Krzysiek coś nie może załapać;-), że składak wprawdzie łatwiej przewieźć pekaesem albo innymi tanimi liniami, ale samochodem znacznie łatwiej transportuje się kajak sztywny. *j |
| dugout
|
Posted: 13 Lis 2008 21:40:37 Marianie, chyba tracisz czas. Krzysiek coś nie może załapać;-), że składak
wprawdzie łatwiej przewieźć pekaesem albo innymi tanimi liniami, ale samochodem znacznie łatwiej transportuje się kajak sztywny. *j Wielki Dżeku z Gwiazdą (lub odwrotnie...) ! Nijak nie możesz załapać, że Twój popęd do dokuczania ludziom, którzy nieco odmiennie widzą kajakarstwo, niż Ty, pcha Cię do puszczania logicznych bąków... Otóż - składak zdecydowanie łatwiej przewieźć zarówno publicznymi środkami komunikacji, jak i - szczególnie - samochodem. Zazwyczaj bez żadnych problemów mieści się w bagażniku Berlingo, Kangoo, wszystkich wozów combi - z Oplem Astrą na czele - a także innych, dużych, "rodzinnych" aut. Ale to jeszcze nic - wyobraź sobie, że spokojnie wchodzi do takiego Tico i to z resztą niezbędnego sprzętu turystycznego. W odróżnieniu - przeciętny kajak sztywny nijak do wnętrza przeciętnego, osobowego, nawet rodzinnego, samochodu się nie mieści, stąd konieczność wyposażania wozu w wycudowane bagażniki dachowe, z czasem bardziej jeszcze wycudowanym systemem mocowań. Skąd więc wyszło Ci to "łatwiej" ? Twoja logika - ta prezentowana tutaj, na forum - bywa często mocno niekonwencjonalna... :-))) Pozdrawiam --------------- Oddany Ci całym sercem - dugout |
| Marian Kuś
|
Posted: 14 Lis 2008 06:15:51 stąd konieczność wyposażania wozu w wycudowane bagażniki dachowe,
z czasem bardziej jeszcze wycudowanym systemem mocowań. Jak ktoś ma zamiłowanie do grzebania i "usprawniania" swojego auta, to jego sprawa. Ja tam wolę wrzucić kajak dach i pojechać popływać... ;)))) Żadnych cudownych wynalazków do tego nie trzeba. Zresztą cudowna to może być tylko woda z Lichenia. Skąd więc wyszło Ci to "łatwiej" ? Twoja logika - ta prezentowana tutaj, na
forum - bywa często mocno niekonwencjonalna... :-))) ;) A dupa blada. Jak policzysz czas na składanie, rozkładanie, suszenie itd. to wcale nie jest łatwiej. Co do wożenia sprzętu samochodopodonymi wynalazkami typu Tico, to wybacz, ale mając takie czy inne hobby, z którym wiąże się transport odpowiedniego sprzętu, należy uwzględnić te hobby przy zakupie auta. Brak takiego uwzględnienia, to właśnie brak logiki. Dlatego min po kilkuletniej eksploatacji dużego, benzynowego sedana, który co prawda radził sobie dzielnie i z 8 kajakami na przyczepie, ale pił przy tym jak smok, zakupiłem kombi turbodiesla, który ma relingi, hak, w którym się mogę wyspać i nie kombinować za każdym razem, jak spakować rzeczy, by mi się drzwi zamknęły. |
| Piotr Kaliszek
|
Posted: 14 Lis 2008 10:48:42 nie kombinować za każdym razem, jak spakować rzeczy, by mi się drzwi zamknęły.
Właśnie. To jest główny problem. Z reguły i tak się nie mieszczę z rzeczami nawet w dużym kombi, więc jak pomyślę że jeszcze składak miałbym wrzucić do środka. Brrrr.... Nie pojmuje - co jest trudnego i niewygodnego w wożeniu kajaków na dachu??? Piotr |
| dugout
|
Posted: 16 Lis 2008 19:55:54 A dupa blada. Jak policzysz czas na składanie, rozkładanie, suszenie
itd. to wcale nie jest łatwiej. Co do wożenia sprzętu samochodopodonymi wynalazkami typu Tico, to wybacz, ale mając takie czy inne hobby, z którym wiąże się transport odpowiedniego sprzętu, należy uwzględnić te hobby przy zakupie auta. Brak takiego uwzględnienia, to właśnie brak logiki. Dlatego min po kilkuletniej eksploatacji dużego, benzynowego sedana, który co prawda radził sobie dzielnie i z 8 kajakami na przyczepie, ale pił przy tym jak smok, zakupiłem kombi turbodiesla, który ma relingi, hak, w którym się mogę wyspać i nie kombinować za każdym razem, jak spakować rzeczy, by mi się drzwi zamknęły. Maryjanie Drogi ! Zauważ, że Jacek stwierdził kategorycznie: "ale samochodem znacznie łatwiej transportuje się kajak sztywny". Hm - "czas na składanie, rozkładanie, suszenie itd" nie ma nic do rzeczy. Zauważ zresztą - czynnik ten występuje również wówczas, kiedy - zdaniem * - do przewiezienia składaka korzystamy z środków komunikacji publicznej, kiedy jest "łatwiej", jak twierdzi *. Jakże więc - ten czas, o który Ci chodzi niczego nie utrudnia, kiedy rzecz idzie o PKP czy PKS, a zaczyna wadzić, kiedy wieziemy się osobowym autem ? Oj, Marian, Marian ! :-))) Widzisz, Maryjanie - własny samochód, użyty jako środek transportu dla kajaka ma jedną (oprócz wielu zalet), straszliwą wręcz wadę: żadnej zdolności do teleportacji. Jeżeli więc dojechaliśmy do punktu A, skąd rozpoczynamy spływ, kontynuujemy go i w końcu kończymy w punkcie B (różnym od A) - zazwyczaj mamy problem, czasem duży. Ostatnio np. zdażyło mi się spłynąć samotnie prawie pół tysiąca km - przy czym ani punkt startu, ani meta nie leżały blisko mojego miejsca zamieszkania. Dowóz na start i powrót z rzeki wymagałyby przejechania przez np. uprzejmą osobę dobrze ponad 700 km. Nawet kombi turbodiesel nie jest w takim przypadku rozwiązaniem idealnym, prawda ? :-))) No cóż - okazało się, że jedyna osoba, dysponująca czasem, żeby zabrać mnie spod mostu na mecie, akurat jeździ Tico. I w to Tico, po złożeniu tylnego siedzenia, zmieścił się na luzie Neptun 08 razem z całym moim - niemałym - biwakowym wyposażeniem. Marian - nie ma o co kruszyć kopii... Składak wozi się samochodem równie dobrze, jak kajak sztywny, a samochodem którym dysponujemy z przypadku - pewnie lepiej... Jacek palnął kolejną, ewidentną głupotę i tyle. Rozumiem, że Ci go żal, ale żadne Twoje motanie mu nie pomoże - ludzie potrafią myśleć. Ponadto - zauważ, że istnieją kajakarze, którzy organizują sobie pływanie w sposób zupełnie inny, niż ten, który Ty (sądząc po stronie, na której się udzielasz) preferujesz. Przede wszystkim - pływają sami... I wówczas stają wobec konieczności rozwiązywania innych problemów, niż te, które Ty pomyślnie rozwiązałeś. Wiem wiem... Samotne pływanie nie jest bezpieczne... Rzekomo... Nasz J zaraz nam tu przytoczy cały szereg artykułów z poważnych "paddlerjurnalls"... :-))) No cóż - jako odtrutkę polecam "Powrót z gwiazd" Stanisława Lema, a dla tych, których większe rzeczy nudzą - opowiadanko pt. (bodajże) "Wypadek" ze zbioru "Opowieści o pilocie Pirxie". Może lekko zmienić światopogląd... :-))) Pozdrawiam ------------------------ dugout |
| Krzysztof Stankiewicz
|
Posted: 16 Lis 2008 20:58:35 ..hm, nie sądziłem, że jedno moje zdanie uruchomi taką dyskusję!!!...oczywiście, że nie chodziło mi o porównywanie składaka i sztywniaka w aspekcie własności nautycznych czy odporności na uszkodzenia na kamlotach czy zwałkach...bardzo często pływam sam, kiedyś licząc jedynie na połączenia kolejowe i autobusowe zaliczyłem praktycznie wszystkie ważniejsze szlaki w Polsce a obecnie zdarza mi się, że tak po prostu ad hoc wsiadam do kajaka w Poznaniu przy katedrze a kończę w Obornikach, Wronkach czy Skwierzynie...po dopłynięciu nie jestem uzależniony od nikogo!!! Dotarcie do stacji kolejowej odległej nawet o 2km z jednoosobowym składakiem a nawet i sprzętem biwakowym nie nastręcza przecież najmniejszych problemów!!! W Poznaniu ktoś musi mnie odebrać jedynie z dworca...zaś co do transportu samochodem - no cóż, gdy wyjeżdżam stacjonarnie z rodziną do Augustowa to zabieram z sobą zarówno Neptuna T100 jak i Kleppera T6 - kiedyś Audim zaś ostatnio Oplem Astrą 1,7DTI - składaki na dachu, moja Małżonka z synem i bagażami w środku - a jest tego trochę!!!...można jechać ostro nie obawiając się, że zawirowania wiatru po wyjeździe z lasu mogą mnie przyprawić o palpilacje serca... ..tak więc nie spierajmy się a dojeżdżajmy do szlaków i powracajmy szczęśliwie do domu zarówno z sztywniakami jak i składakami... pozdrawiam wszystkich miłośników i sztywnych, i mniej sztywnych - kajaków oczywista... Krzysztof |
| *j
|
Posted: 16 Lis 2008 23:08:39 Krzysztof Stankiewicz: ... składaki na dachu, moja Małżonka z
synem i bagażami w środku - a jest tego trochę!!!...można jechać ostro nie obawiając się, że zawirowania wiatru po wyjeździe z lasu mogą mnie przyprawić o palpilacje serca... Jasne. Różnica jest tylko taka, że ja wiezione na dachu kajaki traktuję jak dodatkowy bagażnik, w którym jeździ sprzęt do pływania, zabawki Zuzi, karimaty, śpiwory, namiot,... - można tam naprawdę dużo upchać. Z wiatrem jak dotąd nie miałem problemów. Kajaki są całkiem aerodynamiczne ;-) Jeżdżę nie za szybko - przepisy staram się szanować, jeśli tylko mogę. Niestety, czasu często nie starcza. Najzabawniejsze przeżycie jakie pamiętam, to mina gościa jadącego 120, którego wyprzedzałem z drewnianą kanadyjką na dachu. Pozdrawiam, *j |
| Marian Kuś
|
Posted: 18 Lis 2008 10:52:40 Widzisz, Maryjanie - własny samochód, użyty jako środek transportu dla kajaka
ma jedną (oprócz wielu zalet), straszliwą wręcz wadę: żadnej zdolności do teleportacji. Jeżeli więc dojechaliśmy do punktu A, skąd rozpoczynamy spływ, kontynuujemy go i w końcu kończymy w punkcie B (różnym od A) - zazwyczaj mamy problem, czasem duży. Mnie to mówisz? Od kilku czy kilkunastu lat polegamy tylko na sobie i pływając po Polsce i okolicznych krajach przerobiliśmy chyba wszystkie możliwe kombinacje. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji i nie ma jednej logistyki. Ostatnio, na Odrze, pojechaliśmy dwoma autami na start, a na metę po kierowców podjechała moja żona (turbodizlem oczywiście ;P) z domu, bo akurat było to rozsądne rozwiązanie. Gdybyśmy byli na innej rzece, pewno zrobilibyśmy inaczej. Marian - nie ma o co kruszyć kopii... Składak wozi się samochodem równie
dobrze, jak kajak sztywny, a samochodem którym dysponujemy z przypadku - pewnie lepiej... Nie pływam składakami od ładnych kilkunastu lat. 11 listopada skończyliśmy Odrę (Bohumin - Olza) w ciemnościach. Szczęściem nie musieliśmy niczego rozkręcać, pakować, martwić się czy coś nie spadło do trawy. Na dach, ściągnięcie taśmami, można jechać. Po powrocie, kapoki do suszenia, kajaki na stojaki, wiosła do kąta. Gotowe. Wożenie sztywniaka samochodem jest prostsze, niż wożenie składaka. Wiem wiem... Samotne pływanie nie jest bezpieczne... Rzekomo... Nasz J zaraz
nam tu przytoczy cały szereg artykułów z poważnych "paddlerjurnalls"... :-))) Ja też uważam, że samotne pływanie nie jest rozsądne. A do Ciebie mam prośbę: jak mi odpisujesz, to pisz do mnie odpowiadaj na to, co ja napisałem. Bo tutaj niby "Marian", "Maryjanie" a cały czas gadasz z Jackiem. A mimo, iż parę win wysuszyliśmy i lubię chłopa, to nie chciałbym być z nim mylony. Jestem młodszy, przystojniejszy i w ogóle fajniejszy... ;P |
| dugout
|
Posted: 18 Lis 2008 12:47:34 Wożenie sztywniaka samochodem jest prostsze, niż wożenie składaka.
Marian - dla Ciebie może i wożenie sztywnego kajaka samochodem osobowym jest prostsze, niż kajaka składanego. Ale pomyślmy: odnosisz się do sytuacji, kiedy dysponujesz w wybranym przez Ciebie czasie i miejscu samochodem doskonale dostosowanym do przewozu Twojego (czy innych) kajaka(ów). Wyobraź sobie sytuację, kiedy nawet płynąc w grupie, Ty musisz przerwać spływ i zorganizować sobie powrót a żona i nikt inny akurat nie może przyjechać po Ciebie Twoim turbodizlem... :-))) Kajak sztywny ładuje się i mocuje bardzo prosto, łatwo i przyjemnie na bagażnik dachowy samochodu osobowego, który w taki bagażnik jest wyposażony... Kajak składany ładuje się równie prosto, łatwo i przyjemnie na bagażnik dachowy samochodu osobowego, w taki bagażnik wyposażonego, ale też kajak składany ładuje się bardzo prosto, łatwo i przyjemnie do bagażnika niemal każdego samochodu osobowego... Podsumowując - prostota i łatwość transportu obu typów kajaków jest identyczna w przypadku przewozu samochodem wyposażonym w bagażnik dachowy. Niestety, kajak sztywny praktycznie nie nadaje się do transportu samochodem, który w bagażnik dachowy wyposażony nie został. Kajak składany nie ma tej brzydkiej cechy... Wniosek - kajak składany jest łatwiejszy do transportowania (lub - prościej jest transportować kajak składany) samochodem osobowym niż kajak sztywny, ponieważ transport kajaka składanego nie wymaga dysponowania samochodem z zainstalowanym bagażnikiem dachowym a jest realizowalny, łatwo i prosto, praktycznie każdym osobowym autem. Dodać jeszcze można, że wskazany wyżej brak ograniczeń i dowolność wyboru środka transportu pod względem wyposażenia, typu, właściciela, etc. implikuje zdecydowanie większą swobodę i brak ograniczeń w planowaniu i organizowaniu transportu kajaka składanego. Jeżeli jednak dalej chcesz upierać się przy twierdzeniu, że kajak sztywny łatwiej wozić... Generalnie się z Tobą nie zgodzę, zgodzę się, że w Twoim, konkretnym przypadku widocznie tak jest... :-))) Marian - odnosisz błędne wrażenie. W tamtym, konkretnym poście, zwracałem się, corto y derecho, do Ciebie i nikogo innego - zapewniam. Twoje wrażenie bierze się - być może - stąd, że tańczymy z duchem, wywołanym przez *. Pozdrawiam -------------- dugout |
| kajak
|
Posted: 18 Lis 2008 14:14:07 Ja jestem zdania że Święta Bożego Narodzenia jednak górują nad Wielkanocą a to dlatego ,że gdyby nie Boże Narodznie nie byłoby Wielkanocy. POza tym już dawno dowiedziono ,że pierwsze było jajko a nie kura. Z jajek wykluwały się bezspornie już dinozaury, kiedy ptaków (w jakimkolwiek rozumieniu) nie było jeszcze w planach. |
| Henryk "Plumski" Plumowski
|
Posted: 10 Wrz 2011 16:47:05 CzyĹźbym mĂłgĹ postawiÄ 2 dychy zamiast dychÄ? :-) Wiem, jeszcze 45 minut... |
| Klepa
|
Posted: 10 Wrz 2011 16:53:54 Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut... A jaki był kurs? :-) A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest jego udziałem lub współudziałem. Klepa |
| Henryk "Plumski" Plumowski
|
Posted: 10 Wrz 2011 17:17:16 Pewna osoba, czyli Klepa oświadczyła nam oto tak, jak widać poniżej: Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut... A jaki był kurs? :-) 11.50 A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest jego udziałem lub współudziałem. Dokładnie. |
| Pablo
|
Posted: 10 Wrz 2011 17:56:47 CzyĹźbym mĂłgĹ postawiÄ 2 dychy zamiast dychÄ? :-)
Wiem, jeszcze 45 minut... hm... PowtĂłrka z Lecha? CoĹ chyba w tym jest, i nie wydaje mi siÄ by to byĹa kwestia "wÄ skiej" Ĺawki. |
| yamma
|
Posted: 10 Wrz 2011 18:31:54 Pewna osoba, czyli Klepa
oświadczyła nam oto tak, jak widać poniżej: Czyżbym mógł postawić 2 dychy zamiast dychę? :-) Wiem, jeszcze 45 minut... A jaki był kurs? :-) 11.50 A tak mnie korciło jak zobaczyłem ten kurs. Ech, głupi jestem jak but... Ale to chyba już ostatni taki kurs w tym sezonie, bo już wszyscy pewnie kapnęli się, że Legia nie ma żadnej koncepcji jak ma grać na własnym boisku gdy przeciwnik parkuje autobus. yamma |
| yamma
|
Posted: 10 Wrz 2011 20:01:55 A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest jego udziałem lub współudziałem. Zgadza się. Właśnie przyjrzałem się tym bramkom. Obydwie po jego stronie a ta druga to już szczyt pierdołowatości Wawrzyniaka. No ale zdaje się, że Kuba na razie pożegna się z pierwszym składem skoro już nawet Skorża przyznał się do błędu zmieniając go w przerwie. Wawrzyniak Wawrzyniakiem ale uczciwie trzeba powiedzieć, że on nie jest jedynym problemem Legii. IMO, bardzo słabo wygląda (a właściwie w ogóle nie wygląda) współpraca dwójki defensywnych pomocników z para Radovic i Ljuboja. Jak Legia gra na wyjeździe, to tej słabości za bardzo nie widać, bo ta ofensywna dwójka sama sobie radzi mając więcej miejsca ale na Łazienkowskiej gdy przeciwnik parkuje autobus to bez pomocy linii defensywnej praktycznie nie ma szans aby wejść w pole karne. To jest problem, który Legia ma praktycznie od początku pracy Skorży i obawiam się, że jeszcze nie raz będziemy świadkami sensacji. Nie wiem też dlaczego Skorża zrezygnował z Rzeźniczaka, który jest o niebo lepszy technicznie od Jędrzejczyka a tym samym o wiele bardziej pożyteczny pod polem karnym przeciwnika. yamma |
| Cavallino
|
Posted: 11 Wrz 2011 08:43:54 A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest jego udziałem lub współudziałem. I nie tylko przez Legię. Ale yamma twierdzi, że to świetny obrońca, więc to coś gra. W sumie dobrze, bo Legia nie uciekła mimo degrengolady w Lechu. |
| Cavallino
|
Posted: 11 Wrz 2011 08:45:33 IMO, bardzo słabo wygląda (a właściwie w ogóle nie wygląda) współpraca
dwójki defensywnych pomocników z para Radovic i Ljuboja. Jak Legia gra na wyjeździe, to tej słabości za bardzo nie widać, bo ta ofensywna dwójka sama sobie radzi mając więcej miejsca ale na Łazienkowskiej gdy przeciwnik parkuje autobus to bez pomocy linii defensywnej praktycznie nie ma szans aby wejść w pole karne. To jest problem, który Legia ma praktycznie od początku pracy Skorży Nie tylko Legia, Lech cierpi dokładnie na to samo. I 3/4 ligi również. Trza brać Ojrzyńskiego. ;-) |
| Andrzej Zbierzchowski
|
Posted: 15 Wrz 2011 13:15:47 A co do meczu to ... ja już nie moge zdzieżyć tego Wawrzyniaka, może
się myle ale mam wrażanie że połowa bramek straconych prze Legię jest jego udziałem lub współudziałem. Więcej niż polowa IMO. |
| etyci
|
Posted: 16 Wrz 2011 12:56:02 to juz nie jest sport to kultura . Tam tez płaci sie i nie ma zadne s... babo tylko robi sie seriale bez wzgledu na abonentów. Chodzi o to zeby aktorzom , ktorzy wplacaja im sie zwrocilo |
| kibitzer
|
Posted: 16 Wrz 2011 13:00:23 abstrachujac od nawiazania do s.. dziadu, jakby nie oddzielenie sportu od kultury , nie byloby chociaz turystyki |
| pat pataszon
|
Posted: 17 Wrz 2011 11:23:16 abstraHuj , chowac nie rowna sie abstrahowac czyli abstrahujac |
| cudoziemiec
|
Posted: 17 Wrz 2011 12:27:52 a mnie akurat koncowka by zmylila podobno nie przez samo h |
|
Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane
dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport. A czym sport jest dla Ciebie ? © 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin |