sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Internetowa autogiełda - części. Gry i piosenki on-line

Zobacz: / Kajakarstwo / Zmienić akwen
Autor Wiadomość
c

Posted: 23 Sier 2010 05:42:44



Warszawskie problemy... A ja w sobotę pośmigałem kajaczkiem po Zalewie
spotkałem motorówkę, dwa skutery i kilkanaście jachtów. Na plażach nikogo,
można spokojnie poleżeć, poopalać się. Na szczęście, do Warszawy daleko,
do warszawiaków też :)






ravik

Posted: 28 Sier 2010 14:55:55



c:

Warszawskie problemy... Na szczęście, do Warszawy daleko,
do warszawiaków też :)

Wiesz co? Ja nie lubię tych uszczypliwości na temat warszawiaków. W
Warszawie warszawiaków jest coraz mniej, przynajmniej tych, którzy
urodzili się w tym mieście przed 1990 rokiem. To ginący gatunek, który
należałoby otoczyć ochroną. W każdym środowisku, w którym mam znajomych
warszawiacy stanowią nie więcej niż 30%. Reszta to ludzie z całej Polski,
również Twoi koledzy, z Twojego miasta. To oczywiście bardzo różni ludzie
ale niestety łatwo wśród nich można znaleźć tych, z jakimś dziwacznym
kompleksem prowincji. Dlatego chcą być bardziej warszawscy od
warszawiaków, ba bardziej europejscy od europejczyków. Przy czym ową
warszawskość i europejskość rozumieją mniej więcej tak jak tzw.
„Nowi Ruscy” przynależność do światowej elity finansowej.








MaGorEc

Posted: 28 Sier 2010 17:01:40



W dniu 28.08.2010 16:55, ravik pisze

W Warszawie warszawiaków jest coraz mniej, przynajmniej tych, którzy
urodzili się w tym mieście przed 1990 rokiem. To ginący gatunek, który
należałoby otoczyć ochroną.

Człowieku 1990 był 20 lat temu. Dlaczego akurat ta data?

Moja ciotka, zamieszkała w Warszawie w okolicach roku 1950. Wujka
poznała jako uciekiniera z ogarniętej powstaniem stolicy, który szukał
schronienia u rodziny na Lubelszczyźnie (rodzice zostali w powstaniu
gdzie zginęli). Do tej pory rodzina wuja - ciotki, siostry itp. nie
traktują jej jak warszawianki. I zawsze, z pewną wyższością,
podkreślają, że są starą warszawską rodziną i że prawdziwych
warszawiaków już prawie nie ma.
A Ty wyjeżdżasz z 1990... Przesada.

W każdym środowisku, w którym mam znajomych warszawiacy stanowią nie więcej niż 30%. Reszta to ludzie z całej Polski,
również Twoi koledzy, z Twojego miasta. To oczywiście bardzo różni ludzie
ale niestety łatwo wśród nich można znaleźć tych, z jakimś dziwacznym
kompleksem prowincji. Dlatego chcą być bardziej warszawscy od
warszawiaków, ba bardziej europejscy od europejczyków.

Widzę to po swoich uczniach, którzy wyjeżdżają na studia do Stolicy.
Kiedyś podczas rozmowy zaczęli się popisywać znajomością numerów
autobusów. Gdzie jedzie 125, gdzie 514, 174 a gdzie 118 itp.
Zauważyłem, że ich to kręci i w jakiś sposób nobilituje.

Nawet prosty Kurp - glazurnik spod Ostrołęki - w Warszawie staje się
warszawiakiem. A po powrocie do swojej wsi staje się samozwańczym
reprezentantem i ambasadorem cywilizacji. A że czasem zachowuje się jak
przedwojenny dziedzic to i idzie w naród hasło: w Warszawie ludzie
chamieją.

I jeszcze coś. Pamiętam ze swojego pobytu w Warszawie, że kumpel
mieszkał na Tarchominie i codziennie w robocie był witany słowami: "O!
Kolega z Tarchomina. I jak się koledze Warszawa podoba?"

Lewy brzeg - prawy brzeg, góra - dół. Stara Warszawa - "nowa Warszawa".
Swoi - obcy. Podziały będą zawsze i nie ma się co nakręcać.

Pozdrawiam
Maciek








ravik

Posted: 28 Sier 2010 18:01:16



MaGorEc:


Człowieku 1990 był 20 lat temu. Dlaczego akurat ta data?

Moja ciotka, zamieszkała w Warszawie w okolicach roku 1950. Wujka
poznała jako uciekiniera z ogarniętej powstaniem stolicy, który szukał
schronienia u rodziny na Lubelszczyźnie (rodzice zostali w powstaniu
gdzie zginęli). Do tej pory rodzina wuja - ciotki, siostry itp. nie
traktują jej jak warszawianki. I zawsze, z pewną wyższością,
podkreślają, że są starą warszawską rodziną i że prawdziwych
warszawiaków już prawie nie ma.
A Ty wyjeżdżasz z 1990... Przesada.


Rok 1990 czy też jeżeli ktoś woli 1989 to cezura nowych czasów. Od tego
momentu zaczął się masowy exodus do stolicy, który trwa do dziś. Ustalanie
jakichś technicznych kryteriów bycia warszawiakiem, poznaniakiem,
krakowiakiem czy innym wiakiem przypomina mi postanowienia ustaw
norymberskich, które precyzyjnie określały kto jest Żydem a kto nie. Dla
mnie warszawiakiem jest ten kto się tu urodził. Tyle.







RL

Posted: 28 Sier 2010 23:43:17



Rok 1990 czy też jeżeli ktoś woli 1989 to cezura nowych czasów. Od tego
momentu zaczął się masowy exodus do stolicy, który trwa do dziś. Ustalanie
jakichś technicznych kryteriów bycia warszawiakiem, poznaniakiem,
krakowiakiem czy innym wiakiem przypomina mi postanowienia ustaw
norymberskich, które precyzyjnie określały kto jest Żydem a kto nie. Dla
mnie warszawiakiem jest ten kto się tu urodził. Tyle.

Trzeba być strasznie niespełnionym i niedocenionym żeby bycie
warszawiakiem/poznaniakiem/itp/itd/ traktować jako atut i powód do
wywyższania się.

Ja np. jestem wieśniakiem ze stutysięcznego miasta nad morzem i dobrze
mi z tym. :-D

Radek

PS. Paru moich znajomych/krewnych żyje w Warszawie od lat
siedemdziesiątych i nie mówi nic na ten temat. I raczej się nie wstydzą,
chyba mają to gdzieś.




MaGorEc

Posted: 29 Sier 2010 09:27:13




Rok 1990 czy też jeżeli ktoś woli 1989 to cezura nowych czasów. Od tego
momentu zaczął się masowy exodus do stolicy, który trwa do dziś.

Naginasz fakty do swoich teorii. Masowych "exodusów"- jak je nazywasz -
do Warszawy było kilka, a właściwie jest to proces ciągły, niemal
nieprzerwany od połowy XIX wieku. Nie liczę wcześniejszych ruchów
migracyjnych związanych z przeniesieniem stolicy z Krakowa, ani kwestii
związanych z II wojną światową.
W roku 1990 zaczęły się uaktywniać na rynku roczniki z wyżu
demograficznego i może stąd większa aktywność w szturmowaniu stolicy.
Wtedy jednak wszędzie zrobiło się tłoczno.

Mam ten przywilej, że pamiętam rok 1990 :) Uwierz: żadnego wielkiego
przewrotu cywilizacyjnego nie było. Radiowozy przemalowali z Milicja na
Policja, a potem wolno było alkohol kupić w sklepie przed 13:00. I tyle
:) Nie miało to nic wspólnego z gwałtownym wyzwoleniem kraju spod
kolonializmu (chociaż w głębi samego procesu przestawaliśmy być kolonią)
i nie zwracało obywatelom np. prawa do osiedlania się w dowolnym miejscu.

Dla mnie warszawiakiem jest ten kto się tu urodził. Tyle.

Wszystkie kryteria mają to do siebie, że zawsze ten kto je tworzy
znajduje się po tej dobrej stronie :)
Dwoje moich dzieci urodziło się w Warszawie, a jakieś takie normalne ;)

Pozdrawiam
Maciek





c

Posted: 5 Wrz 2010 18:30:50



Warszawiacy mało mnie obchodzą. Cieszę się, że nie ma ich za dużo w
Zachodniopomorskiem, dzięki czemu to region przyjemniejszy od Mazur. I
niech tak zostanie.
A wczoraj znowu byłem na Zalewie. I znowu cisza, spokój, w Gąsierzynie na
nowej przystani spotkałem jednego gościa delektującego się przyrodą.
Pięknie.






Robert Hankiewicz

Posted: 6 Wrz 2010 05:14:58



c:


Warszawiacy mało mnie obchodzą. Cieszę się, że nie ma ich za dużo w
Zachodniopomorskiem, dzięki czemu to region przyjemniejszy od Mazur. I
niech tak zostanie.

Niby Warszawiacy mało Ciebie obchodzą, a po raz drugi poruszasz ten temat.
Jakiś niezdarnie skrywany uraz?
Odnoszę wrażenie, że chyba ogólnie nie lubisz ludzi? Gdyby było inaczej
ostatnim kryterium ich oceny, byłoby pochodzenie;-)
Nie wiem czy Zachodniopomorskie jest przyjemniejsze od Mazur, ale na pewno
jest uboższe i nie tylko o dutki Warsiawiaków mi chodzi;-)
Ja mieszkam na Dolnym Śląsku, mam natomiast w Warszawie rodzinkę i wielu
znajomych. Żałuję, że ich częściej tu nie ma:-) Niestety z Wa-wy jest
kawałek, na dodatek droga nieciekawa, żeby nie powiedzieć tragiczna. Mam
nadzieję, że tak wiecznie nie będzie i w końcu wybudują jakąś autostradę,
choćby za moich wnuków ;-)

PS. W następny weekend z częścią warszawskiej rodzinki będę miał okazję
się spotkać. Już się nie mogę doczekać. Żeby było śmiesznej na neutralnym
terenie w województwie Lubuskim. Mam nadzieję, że ten piękny region dla
mnie to "Mazury zachodniej Polski" jakoś ten nalot przeżyje. Ja w każdym
razie, na pewno z trudem;-)











c

Posted: 6 Wrz 2010 05:37:54



Uparcie staracie się wmówić mi niechęć do warszawiaków. To nie tak. Mam
brata w Giżycku, wiem dobrze czym jest warszawski najazd na Mazury. I
tylko cieszy mnie, że Zachodniopomorskie jest dla nich "na końcu świata".
BDW: prawdziwe powody do niechęci mam w stosunku do niektórych łodziaków.
Niedawno w Nadarzycach starłem się z jednym takim, co to wmawiał wszystkim
na kempingu, że - uwaga! - kupił kawałek brzegu nad Zalewami Nadarzyckimi
i nie pozwalał nikomu zwodować tam kajaków.
Co do infrastruktury zachodniopomorskiej: nie uwierzysz, jak bardzo to się
w ostatnich miesiącach zmienia. Zapraszam zobaczyć.






spp

Posted: 6 Wrz 2010 06:32:07




Niedawno w Nadarzycach starłem się z jednym takim, co to wmawiał wszystkim
na kempingu, że - uwaga! - kupił kawałek brzegu nad Zalewami Nadarzyckimi ...


Hmm, sądzisz że to niemożliwe?




ducze

Posted: 6 Wrz 2010 06:43:19




Niedawno w Nadarzycach starłem się z jednym takim, co to wmawiał wszystkim
na kempingu, że - uwaga! - kupił kawałek brzegu nad Zalewami Nadarzyckimi ...


Hmm, sądzisz że to niemożliwe?

Na pewno nie byłoby to zgodne z prawem (ten zbiornik nie jest własnością
prywatną). Chociaż czy niemożliwe to akurat w Polsce głowy nie dam :)




spp

Posted: 6 Wrz 2010 07:03:31




Niedawno w Nadarzycach starłem się z jednym takim, co to wmawiał
wszystkim
na kempingu, że - uwaga! - kupił kawałek brzegu nad Zalewami
Nadarzyckimi ...


Hmm, sądzisz że to niemożliwe?

Na pewno nie byłoby to zgodne z prawem (ten zbiornik nie jest własnością
prywatną). Chociaż czy niemożliwe to akurat w Polsce głowy nie dam :)

Ależ taki zakup jest jak najbardziej zgodny z prawem. :)




ducze

Posted: 6 Wrz 2010 07:50:22




Niedawno w Nadarzycach starłem się z jednym takim, co to wmawiał
wszystkim
na kempingu, że - uwaga! - kupił kawałek brzegu nad Zalewami
Nadarzyckimi ...


Hmm, sądzisz że to niemożliwe?

Na pewno nie byłoby to zgodne z prawem (ten zbiornik nie jest własnością
prywatną). Chociaż czy niemożliwe to akurat w Polsce głowy nie dam :)

Ależ taki zakup jest jak najbardziej zgodny z prawem. :)

No niech Ci będzie ;) ale już ograniczanie ludziom dostępu do wody zgodne z
prawem nie jest. A chyba tego pretensje dotyczyły :)




spp

Posted: 6 Wrz 2010 08:07:21




Niedawno w Nadarzycach starłem się z jednym takim, co to wmawiał
wszystkim
na kempingu, że - uwaga! - kupił kawałek brzegu nad Zalewami
Nadarzyckimi ...


Hmm, sądzisz że to niemożliwe?

Na pewno nie byłoby to zgodne z prawem (ten zbiornik nie jest własnością
prywatną). Chociaż czy niemożliwe to akurat w Polsce głowy nie dam :)

Ależ taki zakup jest jak najbardziej zgodny z prawem. :)

No niech Ci będzie ;) ale już ograniczanie ludziom dostępu do wody
zgodne z prawem nie jest. A chyba tego pretensje dotyczyły :)

Nie, czegoś innego:

" ... i nie pozwalał nikomu zwodować tam kajaków."

Co gorsza - brak zgody na wodowanie kajaków mógł być też jak
najbardziej zgodny z prawem. :(




ducze

Posted: 6 Wrz 2010 08:20:51




Co gorsza - brak zgody na wodowanie kajaków mógł być też jak najbardziej zgodny
z prawem. :(

Jak to możliwe? przecież turystyka i sporty wodne podlegają pod powszechne
korzystanie z wód.




spp

Posted: 6 Wrz 2010 10:44:18




Co gorsza - brak zgody na wodowanie kajaków mógł być też jak
najbardziej zgodny
z prawem. :(

Jak to możliwe? przecież turystyka i sporty wodne podlegają pod
powszechne korzystanie z wód.

To prawda ale jedyny obowiązek jaki prawo wodna nakłada na właściciela
gruntów nadwodnych jest to zakaz grodzenia i pozostawienie pasa o
szerokości 1,5 m od linii brzegowej aby umożliwić _przejście_
korzystającym z wód. Wszystkie inne czynności jakie podejmują wodniacy
wymagają rokowań. :(




c

Posted: 6 Wrz 2010 11:21:38



Pewne, że kłamał.






Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2012 Polityka Prywatności }{ cytaty dowcipy kumy opisy gg transport yemin
Portal o Petanque - Egipt przewodnik - Omaha i Holdem - Mieszkania Kraków - Rzadkie kwiaty egzotyczne - Bilety, TANIE,TANIO, NAJTAŃSZE - sklep rowerowy, rowery