sport
 ° Forum ° Odpowiedz ° Szukaj °

Zobacz: / Paralotnie / sprzęt do schodzenia z drzewa
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
moli

Posted: 4 Sty 2010 20:49:31



Cześć, może ktoś dobrze zorientowany poda przepis na taką "apteczkę". Ile liny,
jaka etc. żeby w razie czego móc sobie pomóc. Myślę, że przyda się to także
innym pilotom.
Pozdr.
m.




xcwalter

Posted: 4 Sty 2010 21:03:18



Cześć
Ja nie mam problemu z nadwagą więc zabieram 30 m liny, 3 karabinki, ósemkę,
uprząż wspinaczkową, kilka pętli asekuracyjnych i porządną, składaną piłę.
Sam jeszcze z tego zestawu nie korzystałem, ale za jego pomocą kilka razy
ściągałem ludzi i ich sprzęt z drzew. Używam go też do szkolenia kursantów w
bezpiecznym schodzeniu z drzewa. No i gdy nie ma warunu to wspinamy się w skale.
Bardzo ważne by używać sprawdzonego, atestowanego sprzętu, a wcześnij gdzieś się
nauczyć z czym sie to je.
Walter
szkoła paralotniowa
www.airaction.pl




Piotr Trzyński

Posted: 4 Sty 2010 21:20:12



witam z mojego małego doświadczenia alpinistycznego mogę polecić to co
miałem sam czasami na lataniu
jest to moje małe abc które miałem w uprzęży

dla mniej zamożnych.
-30m (jak do tej pory nie wisiałem wyżej) lina może być fi 8-10
wystarczy tylko warto kupić z atestem UIA.
- minimum 2 karabinki (ważne żeby nie były kwadratowe takie jak w
uprzęży)
- taśma do założenia stanowiska ok 2-3 m związanej w pętle.
- dwa sznurki tak zwane prusiki do ponownego wejścia na drzewo (sposób
można wygoglać na internecie np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Prusik )
dla zamożniejszych prusiki zamienił bym na płaniety jest to proste
urządzenie do wchodzenia.
ja osobiście nie nosiłam tego zawsze w uprzęży ale w aucie przydaje
się, można pomóc innemu paralotniarzowi.

Do tego trzeba nauczyć się troszke o metodach zjazdu wchodzenia i
węzłach jakie można zastosować
do wiązania liny np węzeł ósemkowy czy zjazdu np. pół wyblinka itp.
Polecam zebrać się grupą pójść parę razy na ściankę na pewno znajdzie
się osoba która pomoże i wytłumaczy.
P.S. Nie jestem instruktorem i nie polecam uczyć się na błędach, ale
warto nauczyć się takich metod czasami mogą pomóc jak nie nam to
koledze.




chrzaszczu.pajaki

Posted: 4 Sty 2010 21:34:26



ja mam pod ręką dwie połączone pętle ok 1,5 z jednym aluminiowym karabinkiem
hms- wisząc nawet na jednej łapie można owinąć na drzewie i wpiąć w uprząż- i to
jest podstawa. Następnie, albo jak masz ze sobą lub ktoś ze znajomych posiada
możesz myśleć o schodzeniu/ ściąganiu. Co weźmiesz na pokład zależy od tego ile
masz miejsca i wolnych kg.
Podstawa to lina- atestowana 5 lub 8mm zdecydowanie starczy. Do tego może być
jeszcze jeden hms i dobrze założona pół wyblinka i jedziesz w dół.
Możesz też tak jak mówił Walter jechać na 8-ce, a jak masz mało umiejętności lub
dużo wyobraźni prusik lub shunt do asekuracji.
Do ściągania też wszystko zależy od umiejętności, drzewa i ilości osób do pomocy.
Tutaj przydają się przyrządy zwane małpami- zaciskowe do podchodzenia-
najprościej i najtaniej prusy lub shunt.
No i piła.


Fajne podstawy pokazuje co rok katalog firmy petzl- dostępne niemal w każdym
sklepie alpinistycznym

Pamiętaj by dobrze to przetrenować na "sucho" ;]

Chrząszczu
697784557
gg5585625






moli

Posted: 4 Sty 2010 21:50:03



Hej, dzięki za podpowiedzi, część będę musiał przetrawić bo we wspinaczce jestem
kompletnym laikiem. Chłopski rozum podpowiadał mi dwie rzeczy:

- jedna lina z pętlami na końcach którą mógłbym opasać drzewo i wpiąć ją w
karabinki w celu zabezpieczenia się przed upadkiem w czasie oczekiwania na
pomoc/obmyślania metody zejścia,

- druga lina, hmm tego chciałem się dowiedzieć bo z metod schodzenia z drzewa w
dzieciństwie najlepiej przetestowałem "misia", półwyblinka wydaje się sensowna
ale nigdy jej nie trenowałem a bez tego próba zejścia w ten sposób mogła by się
kiepsko skończyć, myślałem też o jakiejś cieniutkiej lince mogącej pomóc we
wciągnięciu właściwej liny od osoby pomagającej.

Pozdr.
m.




xcpeson

Posted: 4 Sty 2010 22:48:00



cześć,
Najlepiej zrobić kurs wspinaczkowy, bo jak coś źle zrobisz i spadniesz to
oprócz uszkodzeń zwiazanych z upadkiem będziesz miał jeszcze poparzone dłonie,
a może coś jeszcze.
Sprzęt wspinaczkowy na którym można zjechać z drzewa działa ale na linie o
odpowiedniej średnicy i jesli zostanie użyty w odpowiedni sosób. Dość istotne
są informacje których nie znajdziesz w katalogu petzla, a na kursie.

ps. ciekawe jakie byłyby odpowiedzi kolegów na posta - "jaki sprzęt do
zlatywania z gór?" zadane przez wspinacza na liście wspinaczkowej - "taki na
wszelki wypadek jakby miało przyjść załamanie pogody.":-)
Dlatego zanim zaczniesz zjeżdżać w kluczu Dulfera zrób kurs.:-)

pozdrawiam,
Peson

Hej, dzięki za podpowiedzi, część będę musiał przetrawić bo we wspinaczce
jestem

kompletnym laikiem. Chłopski rozum podpowiadał mi dwie rzeczy:

- jedna lina z pętlami na końcach którą mógłbym opasać drzewo i wpiąć ją w
karabinki w celu zabezpieczenia się przed upadkiem w czasie oczekiwania na
pomoc/obmyślania metody zejścia,

- druga lina, hmm tego chciałem się dowiedzieć bo z  metod schodzenia z
drzewa w

dzieciństwie najlepiej przetestowałem "misia", półwyblinka wydaje się
sensowna

ale nigdy jej nie trenowałem a bez tego próba zejścia w ten sposób mogła by
się

kiepsko skończyć, myślałem też o jakiejś cieniutkiej lince mogącej pomóc we
wciągnięciu właściwej liny od osoby pomagającej.

Pozdr.
m.

--





Maciek

Posted: 4 Sty 2010 23:44:14



cześć,
Najlepiej zrobić kurs wspinaczkowy, bo jak coś źle zrobisz i spadniesz to
oprócz uszkodzeń zwiazanych z upadkiem będziesz miał jeszcze poparzone
dłonie,
a może coś jeszcze.
Sprzęt wspinaczkowy na którym można zjechać z drzewa działa ale na linie o
odpowiedniej średnicy i jesli zostanie użyty w odpowiedni sosób.
Dość istotne
są informacje których nie znajdziesz w katalogu petzla, a na kursie.

ps. ciekawe jakie byłyby odpowiedzi kolegów na posta - "jaki sprzęt do
zlatywania z gór?" zadane przez wspinacza na liście wspinaczkowej - "taki na
wszelki wypadek jakby miało przyjść załamanie pogody.":-)
Dlatego zanim zaczniesz zjeżdżać w kluczu Dulfera zrób kurs.:-)

pozdrawiam,
Peson

Kurs wspinaczkowy, kurs spadochroniarski, kurs krótkofalarski, kurs pierwszej

pomocy, kurs nauki pływania, kurs nurkowania, kurs lawinowy, kurs nawigacji w
terenie górskimi, kurs wspinaczki w śniegu i lodzie, kurs meteorologii, kurs
negocjacji (niezbędny na startowisku oraz przed wyjazdem na latanie) oraz kurs
jogi (przydatny, gdy warun nie dopisuje).

O kursie barmańskim nie wspominam.

Jeśli chodzi o kursy wysokościowe to wybór jest dość duży:

1/Kurs do prac na konstrukcjach kratowych np. wieże GSM i wysokich napięć. W
programie tego kursu są między innymi techniki asekuracji w trakcie poruszania
się po konstrukcji w pionie oraz na odcinkach poziomych, technika pracy w
podparciu, zjazdy na linie, ewakuacja z wysokości.
2/ Kurs do prac na słupach żerdziowych. Szkolenie obejmuje poruszanie się i
asekurację na drabinach oraz korzystanie ze słupołazów.
3/ Kurs do prac na płaskich i lekko nachylonych dachach. W programie tego
kursu są techniki zabezpieczenia pracownika w terenie łatwodostępnym, ale
eksponowanym oraz podstawy autoratownictwa.
4/ Kurs do prac na elewacjach budynków oraz na skośnych dachach. W programie
tego kursu są techniki poruszania się po linie w górę i w dół, zjazdy w tzw.
ławeczce, asekuracja na poziomych odcinkach, podstawy autoratownictwa.
5/ Kurs do prac na drzewach. W programie tego kursu znajdują się techniki
asekuracji w czasie wspinaczki na drzewa, wchodzenie w drzewołazach, zjazdy na
linie, podstawy autoratownictwa i ratownictwa.
6/ Kompleksowy kurs technik linowych. W programie tego kursu znajdują się
techniki poruszania się po linie, techniki napinania mostów linowych i
kolejek, techniki specjalistyczne, metody asekuracji na ściance wspinaczkowej,
autoratownictwo i ratownictwo.

Ponadto kursy dla pracowników Lasów Państwowych (dotowane przez UE)


Oj, męczący jest ten nasz sport.

Pozdrawiam,
Maciek




hancu

Posted: 5 Sty 2010 00:22:16



Cześć, może ktoś dobrze zorientowany poda przepis na taką "apteczkę". Ile liny,
jaka etc. żeby w razie czego móc sobie pomóc. Myślę, że przyda się to także
innym pilotom.
Pozdr.
m.

--

Czesc,
Moj zestaw ratunkowy sklada sie ze scyzoryka z piłką, 60 m repa 4 mm,
dwoch petli (z rurowki 25 mm), dwoch karabinkow (koniecznie
zakrecanych) i wsporka (uprzezy) wlasnej roboty, ktory moge zalozyc
bez wysiadania z uprzezy paralotniowej. Wsporek i karabinki mieszcza
sie w kieszeni spodni.
60 m liny pozwala bezpiecznie zjechac praktycznie z kazdego drzewa na
podwojnej linie (z polwyblinki), a dwie petle spokojnie wystarczą do
sciągnięcia glajta i autoasekuracji.
Wszystko sprawdzone w boju (dodam tylko ze przez 10 lat zyłem z robot
alpinistycznych).

Pozdrawiam
hancu

Ps.1.
Nawet jak ktos się wspina to powinien na sucho potrenowac z
podwieszonej uprzezy zalozenie wsporka, autoasekuracji i wejscie w
zjazd.






voice

Posted: 5 Sty 2010 07:19:58






Kurs wspinaczkowy, kurs spadochroniarski, kurs krótkofalarski, kurs
pierwszej
pomocy, kurs nauki pływania, kurs nurkowania, kurs lawinowy, kurs
nawigacji w
terenie górskimi, kurs wspinaczki w śniegu i lodzie, kurs meteorologii,
kurs
negocjacji (niezbędny na startowisku oraz przed wyjazdem na latanie) oraz
kurs
jogi (przydatny, gdy warun nie dopisuje).

A kurs szybkiego gotowania na gazie ?

pozdrawiam
v.


__________ Informacja programu ESET NOD32 Antivirus, wersja bazy sygnatur wirusow 4743 (20100104) __________

Wiadomosc zostala sprawdzona przez program ESET NOD32 Antivirus.

http://www.eset.pl lub http://www.eset.com







szwajcar

Posted: 5 Sty 2010 08:53:02




Oj, męczący jest ten nasz sport.

Pozdrawiam,
Maciek

--


Maciek ma trochę racji.
Chodzi o sytuację, która i tak z założenia jest awaryjna i trudno przejść
wszystkie kursy na wypadek wszystkich innych awarii.
Każdy z nas wozi zapas, ale mało kto robi kurs spadochronowy, na wypadek jego
użycia.
Pozdr.
Szwajcar




Prymus

Posted: 5 Sty 2010 19:35:30



Jeśli iść w minimalizm sprzętowy i ma to służyć tylko do zjazdu z
drzewa to jest taki patent który stosują starzy ( dowód na to że jest
bezpieczny:-))zbieracze szyszek. Do zjazdu wystarczy uprząż sportowa,
lina ( 2 x długość zjazdu ) i kawałek repa długość 80-90cm (cieńsza
linka np.4-5mm) i jeden karabinek ( najlepiej zakręcany). Zakładamy
uprząż, owijamy linę wokół konaru przy jakiejś gałęzi, żeby się nie
zsunęła za nami na dół podczas zjazdu. Na jednym końcu liny wiążemy
się ósemką do uprzęży. Drugi koniec liny opuszczamy swobodnie na dół.
Do tego długiego końca za pomocą prusika przywiązujemy repik, który za
pomocą karabinka wpinamy do uprzęży w tym samym miejscu co drugi
koniec liny. Zawisamy na linie i luzując i opuszczając ręką prusa
zjeżdżamy na dół. Zaletą takiej techniki jest to że nie trzeba
wchodzić po linę. Wystarczy ciągnąc ją za koniec na którym
zjeżdżaliśmy ściągnąć ją na dół. Patent na zjazd jest bardzo prosty,
nie mniej odradzam uczyć się go samemu. Warto to przećwiczyć pod okiem
doświadczonego wspinacza.




Zbig

Posted: 5 Sty 2010 20:02:10



myślałem też o jakiejś cieniutkiej lince mogącej pomóc we
wciągnięciu właściwej liny od osoby pomagającej.

Akurat w tym celu możesz (jak to już ktoś kiedyś pisał) wykorzystać nitkę
dentystyczną. Wiążesz do jej końca jakiś przedmiot, rozwijasz i jedzie w dół.
Taka miętowa, woskowana ma na ten przykład 50 metrów, nic nie waży, a i miejsca
za dużo nie zabiera:)

Pozdrawiam
Zbig




hancu

Posted: 5 Sty 2010 20:22:58



Jeśli iść w minimalizm sprzętowy i ma to służyć tylko do zjazdu z
drzewa to jest taki patent który stosują starzy ( dowód na to że jest
bezpieczny:-))zbieracze szyszek. Do zjazdu wystarczy uprząż sportowa,
lina ( 2 x długość zjazdu ) i kawałek repa długość 80-90cm (cieńsza
linka np.4-5mm) i jeden karabinek ( najlepiej zakręcany). Zakładamy
uprząż, owijamy linę wokół konaru przy jakiejś gałęzi, żeby się nie
zsunęła za nami na dół podczas zjazdu. Na jednym końcu liny wiążemy
się ósemką do uprzęży. Drugi koniec liny opuszczamy swobodnie na dół.
Do tego długiego końca za pomocą prusika przywiązujemy repik, który za
pomocą karabinka wpinamy do uprzęży w tym samym miejscu co drugi
koniec liny. Zawisamy na linie i luzując i opuszczając ręką prusa
zjeżdżamy na dół. Zaletą takiej techniki jest to że nie trzeba
wchodzić po linę. Wystarczy ciągnąc ją za koniec na którym
zjeżdżaliśmy ściągnąć ją na dół. Patent na zjazd jest bardzo prosty,
nie mniej odradzam uczyć się go samemu. Warto to przećwiczyć pod okiem
doświadczonego wspinacza.

Sprubuj poluzowac prusika na linie utytlanej zywica - powodzenia.

Pozdrawiam
Hancu




wladza

Posted: 5 Sty 2010 21:38:28




witam. zapomnieliście o najlepszym sposobie :)(PACZKA!!!)panowie zawsze mamy
ją w uprzęży niema dodatkowych kg.i dobrze można się po niej

wspinać .
nikt nie mówił że nasza zabawa jest tania :)poz.Marcin




Piotr Domański

Posted: 5 Sty 2010 22:14:54



Jeśli iść w minimalizm sprzętowy i ma to służyć tylko do zjazdu z
drzewa to jest taki patent który stosują starzy ( dowód na to że jest
bezpieczny:-))zbieracze szyszek. Do zjazdu wystarczy uprząż sportowa,
lina ( 2 x długość zjazdu ) i kawałek repa długość 80-90cm (cieńsza
linka np.4-5mm) i jeden karabinek ( najlepiej zakręcany). Zakładamy
uprząż, owijamy linę wokół konaru przy jakiejś gałęzi, żeby się nie
zsunęła za nami na dół podczas zjazdu. Na jednym końcu liny wiążemy
się ósemką do uprzęży. Drugi koniec liny opuszczamy swobodnie na dół.
Do tego długiego końca za pomocą prusika przywiązujemy repik, który za
pomocą karabinka wpinamy do uprzęży w tym samym miejscu co drugi
koniec liny. Zawisamy na linie i luzując i opuszczając ręką prusa
zjeżdżamy na dół. Zaletą takiej techniki jest to że nie trzeba
wchodzić po linę. Wystarczy ciągnąc ją za koniec na którym
zjeżdżaliśmy ściągnąć ją na dół. Patent na zjazd jest bardzo prosty,
nie mniej odradzam uczyć się go samemu. Warto to przećwiczyć pod okiem
doświadczonego wspinacza.

Jak już masz karabinek to chyba lepiej zjechać na półwyblince niż
stosować gałąź/konar jako hamulec. nie wspominając już o tym, że w
panice na prusiku łapka może się łatwo zacisnąć. Zdecydowanie
bezsensowna metoda.
Kilka pętli z taśmy rurowej, lina co najmniej 8mm jeśli ma służyć do
zjazdu/podchodzenia ze 2 karabinki HMS+ lekka uprząż wspinaczkowa
spokojnie wystarczą do zjazdu i uratowania skrzydła. Wożenie
wszelkiego innego żelastwa jest kompletnie niepotrzebne. Prusiki jako
przyrządy zaciskowe świetnie dają radę a półwyblinka w niczym nie
ustępuje ósemce... ale tego raczej nie znajdziecie w katalogu
Petzla:) Moim zdaniem lepiej jest wpisać sobie tel do odpowiednich
służb ratowniczych niż świrować pawiana... W wypadku kiedy cała nasza
wiedza o technikach wspinaczkowych pochodzi z katalogu Petzla
wystarczy długa pętla i HMS aby się jakoś zabezpieczyć przed upadkiem
z drzewa i ewentualnie jakiś cienki repik jako transport.




Prymus

Posted: 6 Sty 2010 13:20:42




"Jak już masz karabinek to chyba lepiej zjechać na półwyblince niż
stosować gałąź/konar jako hamulec. nie wspominając już o tym, że w
panice na prusiku łapka może się łatwo zacisnąć. Zdecydowanie
bezsensowna metoda."

Jesteś teoretykiem, ja praktykiem, a wiemy co sądzą o tym rosjanie.
Drzewo na tyle zmniejsza tarcie że bardzo szybko nie zjedzie. Jeśli
chce się zatrzymać wystarczy puścić prusa i tyle. Tą techniką na
drzewach pracuje masa ludzi i ja również, więc chyba taka bezsensowna
nie jest. Założenie stanowiska z taśmy i zjazd na półwyblince jest ok
jeśli potrzebujesz ponownie na drzewo wejść, np. po glajta. Ponieważ
zostawiasz taśmy i linę na drzewie co w przypadku braku drzewołazów
ułatwi znacznie wchodzenie. Ale po zdjęciu glajta znowu trzeba z niego
zejść, a jak chcesz zdemontować po zejściu stanowisko założone na
konarze na taśmach? Przy technice którą opisuję nic na drzewie po
sobie nie zostawiasz.
Zgadzam się natomiast z tym że samemu lepiej się tego nie uczyć.

"Sprubuj poluzowac prusika na linie utytlanej zywica - powodzenia".

Kilka lat zbierałem dla nadleśnictw szyszki w WDN-ach. Tą techniką. Tą
techniką do dzisiaj zbiera kilkudziesięciu zbieraczy których znam.
Wiem o czym piszę w tym wątku. Spokojnie się da, żywica tylko
spowalnia zjazd, natomiast nie ma wpływu na luzowanie węzła. Można to
zrobić bez problemu, bierzesz go w rękę i ściągasz w dół po linie.
Spróbuj !




Prymus

Posted: 6 Sty 2010 13:43:18



Jeszcze jedno - bezpieczeństwo.
Doradzamy tutaj jak zejść z drzewa osobom nie obeznanym ze wspinaczką.
Zjeżdżając na jednej żyle, bez asekuracji, na półwyblince w przypadku
spanikowania i puszczenia liny spowoduje upadek zjeżdżającego. W
przypadku puszczenia prusa w trakcie zjazdu, zjeżdżający zatrzymuje
się. W każdej chwili może rozpocząć kontynuację zjazdu, poprzez
ponowne przesuwanie prusa po linie. Zjazd na półwyblince jest szybki i
dynamiczny, u osoby niedoświadczonej, bez grubej rękawiczki spowoduje
poparzenie ręki trzymającej linę i w konsekwencji puszczenie liny.
Przy zjeżdzie na prusie to zjawisko nie występuje. W trakcie zjazdu z
drzewa może wystąpić konieczność zatrzymania się (np. będzie jakaś
gałąź którą musi ominąć, coś wpadnie mu w oko, itp.) wymaga to nauki
kolejnego węzła blokującego półwyblinkę. Dla kogoś niedoświadczonego,
w stresie, może się okazać to nadmiarem informacji które musi sobie
przypomnieć tuż po awaryjnym lądowaniu na drzewie (czyli raczej w
sporym stresie).
Zjazdów na półwyblince nie doradzałbym nawet mniej doświadczonym
wspinaczom bez asekuracji na drugiej linie, a co dopiero komuś co
kompletnie nie ma o tym pojęcia... Dla mnie to tak jak doradzać
nielatającemu pożyczenie glajta i pokręcenie spirali...

Takie jest moje zdanie. Pracuję techniką dostępu linowego już ponad 10
lat, często mam pod opieką ludzi świeżo po kursie, obserwuję jak
popełniają elementarne błędy na co dzień. Myślę że wiem o czym piszę.

I jeszcze raz dodam, że obydwie metody, wasza i moja do opanowania
tylko pod okiem kogoś doświadczonego.




gozdzpiotr.pspWYTNIJTO

Posted: 6 Sty 2010 17:34:48




Zjazdów na półwyblince nie doradzałbym nawet mniej doświadczonym
wspinaczom bez asekuracji na drugiej linie, a co dopiero komuś co
kompletnie nie ma o tym pojęcia... Dla mnie to tak jak doradzać
nielatającemu pożyczenie glajta i pokręcenie spirali...

Takie jest moje zdanie. Pracuję techniką dostępu linowego już ponad 10
lat, często mam pod opieką ludzi świeżo po kursie, obserwuję jak
popełniają elementarne błędy na co dzień. Myślę że wiem o czym piszę.

I jeszcze raz dodam, że obydwie metody, wasza i moja do opanowania
tylko pod okiem kogoś doświadczonego.

Mogę tylko zgodzić się z powyższym tekstem.

Wielokrotnie próbowałem nauczyć się zjazdu z użyciem półwyblinki. Doszedłem
jednak do wniosku, że działając w stresie, po lądowaniu na drzewie, nie będę w
stanie sobie przypomnieć jak bezpiecznie z tego patentu skorzystać. Gdy
wychodzę na balkon u moich rodziców(7 piętro), to już mi jest niedobrze, a co
dopiero siedzieć na bujającym drzewie.

Podczas jednych z zeszłorocznych zawodów, wszyscy uczestnicy otrzymali
następujący zestaw:

Gruba linka do organizacji stanowiska i zabezpieczenia przed upadkiem.
Gwizdek
Mini latarka diodowa na baterię litową.
Cienka, długa wytrzymała linka do wciągnięcia na stanowisko sprzętu ratowniczego.
Folia termiczna zmniejszająca utratę ciepła.
Numery telefonów o odpowiednich służba ratowniczych i sposób wzywania pomocy.
Dodatkowo latam z dwoma taśmami tubowymi i karabinkiem.
Dawno nie zaglądałem do uprzęży, ale to chyba wszystko.
Ponadto:
Umiem związać taśmę i zrobić uprząż taka jak przedstawił Kuba w prezentacji na
stronie PSP oraz zjechać na ósemce. Więcej umiejętności nie byłem w stanie
przyswoić.

W samochodzie mam:
uprząż wspinaczkową,
40 m dobrej liny,
no i tę ósemkę "mamuta" czy jakoś tak.


Poza tym:
Parę lat temu na lataniu w Italii miałem "szczęście" brania udziału w akcji
ratowniczej przydrzewionego pilota, pochodzącego zza naszej południowej granicy.
Na dokładkę to ja go znalazłem. Niestety kolega pilot, prawdopodobnie działając
w szoku , wysiadł sobie z uprzęży i próbując zejść z drzewa, spadł na skały
doznając ciężkich obrażeń. To zdarzenie wystarczająco zdemotywowało mnie do
jakichkolwiek samodzielnych prób naśladowania Tarzana.



Pozdrawiam


Piotrek
















moli

Posted: 6 Sty 2010 18:26:57



Dzięki za sensowne wyjaśnienie tematu choć niektórych "branżowych" słówek nie
znam :). Powiem szczerze patrząc z pozycji gałęzi i moich umiejętności nie wiem
czy w ogóle odważył bym się oderwać od pnia i zawisnąć na linie nie wspominając
o zjeździe. Chodzi mi jednak po głowie coś do zabezpieczenia swojej pozycji na
drzewie nawet w celu odpoczynku. Czy lina z dwoma pętlami wpinana w karabinki ma
sens ? Jeśli tak to jaka grubość/rodzaj liny ?
Pozdr.
m.




Prymus

Posted: 6 Sty 2010 20:52:22



Chodzi mi jednak po g owie co do zabezpieczenia swojej pozycji na
drzewie nawet w celu odpoczynku. Czy lina z dwoma p tlami wpinana w karabinki ma
sens ? Je li tak to jaka grubo /rodzaj liny ?
Pozdr.
m.

--


Ma, 8mm w zupełności wystarczy...





japa

Posted: 7 Sty 2010 06:15:24



Witam ciekawy jestem jak wisząc na drzewie ubiera ktoś uprząż
wspinaczkowa ????? :)




Chrząszczu

Posted: 7 Sty 2010 09:54:10



Witam ciekawy jestem jak wisząc na drzewie ubiera ktoś uprząż
wspinaczkowa ????? :)


Za dzieciaka nie chodziłeś po drzewach?
Różne dziwne rzeczy się robiło ;]
Nie licząc "domków na drzewie" spałem dwa razy na dorodnym dębie i nawet w miarę
się wyspałem ;]

A co do uprzęży- wy naprawdę macie miejsce na piłę, linę, taśmy, karabinki, 4
repy, plecak, balast, ciuchy na zmianę i dodatkowe bajery?

Wpinasz karabinek hms w dwa karabinki od uprzęży paralotniowej lub jak brzuszek
jest zbyt duży, to jeszcze dodatkowo krótką taśmę, do tego 8-kę. jak masz linę
cieńszej niż 8mm zakładasz 8kę "odwrotnie" i jedziesz.
Tak jak mówił Piotrek, przez grupę się tego nie nauczycie. Weźcie ze sobą kogoś
kto się zna w odpowiednie miejsce i do pracy ;]

Chrząszczu
pawelchrzaszcz(malpa)wp.pl
697 784 557
gg 5585625




Piotr Domański

Posted: 7 Sty 2010 11:19:58





Jesteś teoretykiem, ja praktykiem, a wiemy co sądzą o tym rosjanie.

Tu mnie rozśmieszyłeś... Skąd twoja wiedza na temat mojej praktyki?
Znamy się? Zdradzę Ci tylko że moje, doświadczenie w pracach
wysokościowych jest nieco dłuższe niż twoje a do tego dołożę jeszcze
paręnaście lat i kilkadziesiąt dróg wspinaczkowych poprowadzonych w
górach. I czyje jest na wierzchu:)?

Jeszcze jedno - bezpieczeństwo.
Doradzamy tutaj jak zejść z drzewa osobom nie obeznanym ze wspinaczką.
Zjeżdżając na jednej żyle, bez asekuracji, na półwyblince w przypadku
spanikowania i puszczenia liny spowoduje upadek zjeżdżającego.
przypadku puszczenia prusa w trakcie zjazdu, zjeżdżający zatrzymuje
się. W każdej chwili może rozpocząć kontynuację zjazdu, poprzez
ponowne przesuwanie prusa po linie

Gdzie napisałem, że bez asekuracji i że na jednej żyle? Swoimi
wypowiedziami udowadniasz, że masz bardzo mgliste pojęcie o technikach
wspinaczkowych wyniesione z lasu od innych samouków. Linę zakładamy
tak jak proponujesz czyli na 1/2 przez konar. Pólwyblinkę zakłada się
na schodzących do ziemi obydwu żyłach!!! Powyżej półwyblinki zakładamy
prusika, który pełni rolę hamulca. jedną ręką trzymamy obie żyły
poniżej półwyblinki drugą w dwóch paluszkach ściągamy prusa
zawiązanego również na obydwu żyłach, kiedy puścimy wszystko prusik
zaciska się a my bezpiecznie zawiśniemy. Po dojechaniu na ziemię
rozkręcamy żyły (półwyblinka niestety skręca liny i ściągamy linę z
jeden koniec.

W. Zjazd na półwyblince jest szybki i
dynamiczny, u osoby niedoświadczonej, bez grubej rękawiczki spowoduje
poparzenie ręki trzymającej linę i w konsekwencji puszczenie liny.

Bzdury. Pówyblinka zawiązana na na dwóch żyłach 8 ma na tyle duże
tarcie, że kontrola prędkości zjazdu jest dość łatwa a przede
wszystkim siła tarcia jest stała i przewidywalna, natomiast jeśli rolę
hamulca pełni drzewo to już tak nie jest. Gałąź pozbawiona kory może
zrobić się bardzo śliska, jeżeli po drodze miniemy sporo gałęzi lina
może mięć z kolei bardzo duże tarcie a w skrajnej sytuacji może dojsć
nawet do jej zablokowania

w stresie, może się okazać to nadmiarem informacji które musi sobie
przypomnieć tuż po awaryjnym lądowaniu na drzewie (czyli raczej w
sporym stresie).
Dlatego doradzałem wpisanie sobie numeru alarmowego i zabranie linki

transportowej i pętli do założenia asekuracji w oczekiwaniu na pomoc a
nie świrowanie pawiana bez odpowiedniej wiedzy i praktyki

Zjazdów na półwyblince nie doradzałbym nawet mniej doświadczonym
wspinaczom bez asekuracji na drugiej linie, a co dopiero komuś co
kompletnie nie ma o tym pojęcia...
akurat nauka zjazdu na linie z użyciem pólwyblinki jest podstawowym

elemetem kursu wspinaczkowego więc twoje dorady dla mniej
doświadczonych wspinaczy raczej są nie trafione.

Dla mnie to tak jak doradzać
nielatającemu pożyczenie glajta i pokręcenie spirali...


hmmm i właśnie to robisz... tylko podając jeszcze zły przepis na ową
spiralę


często mam pod opieką ludzi świeżo po kursie, obserwuję jak
popełniają elementarne błędy na co dzień. Myślę że wiem o czym piszę.

Do puki zarządzasz własną dupą to mnie nie obchodzi, ale jak już
zaczynasz doradzać innym...to lepiej się doucz albo przestań opiekować
mniej doświadczonymi

I jeszcze raz dodam, że obydwie metody, wasza i moja do opanowania
tylko pod okiem kogoś doświadczonego.

Tylko tu się zgadzamy... ale lepiej żeby to był instruktor alpinizmu a
nie robotnik wysokościowy choćby ze 100 letnim stażem.
pozdro Piotr





Prymus

Posted: 7 Sty 2010 15:29:36




Jesteś teoretykiem, ja praktykiem, a wiemy co sądzą o tym rosjanie.

 Tu mnie rozśmieszyłeś...  Skąd twoja wiedza na temat mojej praktyki?
Znamy się? Zdradzę Ci tylko że moje, doświadczenie w pracach
wysokościowych jest nieco dłuższe niż twoje a do tego dołożę jeszcze
paręnaście lat i kilkadziesiąt dróg wspinaczkowych poprowadzonych w
górach. I czyje jest na wierzchu:)?

Jeszcze jedno - bezpieczeństwo.
Doradzamy tutaj jak zejść z drzewa osobom nie obeznanym ze wspinaczką.
Zjeżdżając na jednej żyle, bez asekuracji, na półwyblince w przypadku
spanikowania i puszczenia liny spowoduje upadek zjeżdżającego.
przypadku puszczenia prusa w trakcie zjazdu, zjeżdżający zatrzymuje
się. W każdej chwili może rozpocząć kontynuację zjazdu, poprzez
ponowne przesuwanie prusa po linie

Gdzie napisałem, że bez asekuracji i że na jednej żyle?
Swoimi
wypowiedziami udowadniasz, że masz bardzo mgliste pojęcie o technikach
wspinaczkowych wyniesione z lasu od innych samouków.
Linę zakładamy

tak jak proponujesz czyli na 1/2 przez konar. Pólwyblinkę zakłada się
na schodzących do ziemi obydwu żyłach!!! Powyżej półwyblinki zakładamy
prusika,  który pełni rolę hamulca. jedną ręką trzymamy obie żyły
poniżej półwyblinki drugą w dwóch paluszkach ściągamy prusa
zawiązanego również na obydwu żyłach, kiedy puścimy wszystko prusik
zaciska się a my bezpiecznie zawiśniemy. Po dojechaniu na ziemię
rozkręcamy żyły (półwyblinka niestety skręca liny i ściągamy linę z
jeden koniec.

 W. Zjazd na półwyblince jest szybki i

dynamiczny, u osoby niedoświadczonej, bez grubej rękawiczki spowoduje
poparzenie ręki trzymającej linę i w konsekwencji puszczenie liny.

Bzdury. Pówyblinka zawiązana na na dwóch żyłach 8 ma na tyle duże
tarcie, że kontrola prędkości zjazdu jest dość łatwa a przede
wszystkim siła tarcia jest stała i przewidywalna, natomiast jeśli rolę
hamulca pełni drzewo to już tak nie jest.
Gałąź pozbawiona kory może

zrobić się bardzo śliska, jeżeli po drodze miniemy sporo gałęzi lina
może mięć z kolei bardzo duże tarcie a w skrajnej sytuacji może dojsć
nawet do jej zablokowania

w stresie, może się okazać to nadmiarem informacji które musi sobie
przypomnieć tuż po awaryjnym lądowaniu na drzewie (czyli raczej w
sporym stresie).

Dlatego doradzałem wpisanie sobie numeru alarmowego i zabranie linki
transportowej i pętli do założenia asekuracji w oczekiwaniu na pomoc a
nie świrowanie pawiana bez odpowiedniej wiedzy i praktyki

Zjazdów na półwyblince nie doradzałbym nawet mniej doświadczonym
wspinaczom bez asekuracji na drugiej linie, a co dopiero komuś co
kompletnie nie ma o tym pojęcia...

akurat nauka zjazdu na linie z użyciem pólwyblinki jest podstawowym
elemetem kursu wspinaczkowego więc twoje dorady dla mniej
doświadczonych wspinaczy raczej są nie trafione.

Dla mnie to tak jak doradzać

nielatającemu pożyczenie glajta i pokręcenie spirali...

hmmm i właśnie to robisz... tylko podając jeszcze zły przepis na ową
spiralę

często mam pod opieką ludzi świeżo po kursie, obserwuję jak
popełniają elementarne błędy na co dzień. Myślę że wiem o czym piszę.

 Do puki zarządzasz własną dupą to mnie nie obchodzi, ale jak już
zaczynasz doradzać innym...to lepiej się doucz albo przestań opiekować
mniej doświadczonymi

I jeszcze raz dodam, że obydwie metody, wasza i moja do opanowania
tylko pod okiem kogoś doświadczonego.

Tylko tu się zgadzamy... ale lepiej żeby to był instruktor alpinizmu a
nie robotnik wysokościowy choćby ze 100 letnim stażem.
pozdro Piotr

Jeśli zjazd ma być na dwóch żyłach i asekurowany prusikiem to zgadzam
się z Tobą że to też bezpieczna metoda, ALE nie napisałeś o tym
wcześniej. Pisałeś tylko o zjeździe na półwyblince, doradzając komuś
zielonemu w temacie więc wnioski same się nasuwały. Nie mam ani czasu,
ani tym bardziej ochoty się tutaj z Tobą kłócić, ani odpowadać na
twoje zaczepki. Mam wyrobione zdanie na temat wspinaczy i ich wiedzy
praktycznej przy pracach wysokościowych, ale zachowam je dla siebie.
Nie bez powodu są takie organizacje jak IRATA, OTDL, FAP. To nie są
klony PZA, tylko organizacje które powstały na skutek zapotrzebowania
dostrzegając róznice w szkoleniach dla wspinaczy, treeworkerów i
techników dostępu linowego...

pozdrawiam




japa

Posted: 7 Sty 2010 15:50:47



Witam ciekawy jestem jak wisząc na drzewie ubiera ktoś uprząż
wspinaczkowa ????? :)

Za dzieciaka nie chodziłeś po drzewach?
Różne dziwne rzeczy się robiło ;]
Nie licząc "domków na drzewie" spałem dwa razy na dorodnym dębie i nawet w miarę
się wyspałem ;]

A co do uprzęży- wy naprawdę macie miejsce na piłę, linę, taśmy, karabinki, 4
repy, plecak, balast, ciuchy na zmianę i dodatkowe bajery?

Wpinasz karabinek hms w dwa karabinki od uprzęży paralotniowej lub jak brzuszek
jest zbyt duży, to jeszcze dodatkowo krótką taśmę, do tego 8-kę. jak masz linę
cieńszej niż 8mm zakładasz 8kę "odwrotnie" i jedziesz.
Tak jak mówił Piotrek, przez grupę się tego nie nauczycie. Weźcie ze sobą kogoś
kto się zna w odpowiednie miejsce i do pracy ;]

Chrząszczu
pawelchrzaszcz(malpa)wp.pl
697 784 557
gg 5585625

--

Chrząszczu ma rację spinasz 2 karabole 8 i w dół .
Prosta i łatwa sprawa




Piotr Domański

Posted: 8 Sty 2010 09:29:51





Jesteś teoretykiem, ja praktykiem, a wiemy co sądzą o tym rosjanie.

 Tu mnie rozśmieszyłeś...  Skąd twoja wiedza na temat mojej praktyki?
Znamy się? Zdradzę Ci tylko że moje, doświadczenie w pracach
wysokościowych jest nieco dłuższe niż twoje a do tego dołożę jeszcze
paręnaście lat i kilkadziesiąt dróg wspinaczkowych poprowadzonych w
górach. I czyje jest na wierzchu:)?

Jeszcze jedno - bezpieczeństwo.
Doradzamy tutaj jak zejść z drzewa osobom nie obeznanym ze wspinaczką.
Zjeżdżając na jednej żyle, bez asekuracji, na półwyblince w przypadku
spanikowania i puszczenia liny spowoduje upadek zjeżdżającego.
przypadku puszczenia prusa w trakcie zjazdu, zjeżdżający zatrzymuje
się. W każdej chwili może rozpocząć kontynuację zjazdu, poprzez
ponowne przesuwanie prusa po linie

Gdzie napisałem, że bez asekuracji i że na jednej żyle?
Swoimi
wypowiedziami udowadniasz, że masz bardzo mgliste pojęcie o technikach
wspinaczkowych wyniesione z lasu od innych samouków.
Linę zakładamy
tak jak proponujesz czyli na 1/2 przez konar. Pólwyblinkę zakłada się
na schodzących do ziemi obydwu żyłach!!! Powyżej półwyblinki zakładamy
prusika,  który pełni rolę hamulca. jedną ręką trzymamy obie żyły
poniżej półwyblinki drugą w dwóch paluszkach ściągamy prusa
zawiązanego również na obydwu żyłach, kiedy puścimy wszystko prusik
zaciska się a my bezpiecznie zawiśniemy. Po dojechaniu na ziemię
rozkręcamy żyły (półwyblinka niestety skręca liny i ściągamy linę z
jeden koniec.

 W. Zjazd na półwyblince jest szybki i

dynamiczny, u osoby niedoświadczonej, bez grubej rękawiczki spowoduje
poparzenie ręki trzymającej linę i w konsekwencji puszczenie liny.

Bzdury. Pówyblinka zawiązana na na dwóch żyłach 8 ma na tyle duże
tarcie, że kontrola prędkości zjazdu jest dość łatwa a przede
wszystkim siła tarcia jest stała i przewidywalna, natomiast jeśli rolę
hamulca pełni drzewo to już tak nie jest.

Gałąź pozbawiona kory może



zrobić się bardzo śliska, jeżeli po drodze miniemy sporo gałęzi lina
może mięć z kolei bardzo duże tarcie a w skrajnej sytuacji może dojsć
nawet do jej zablokowania

w stresie, może się okazać to nadmiarem informacji które musi sobie
przypomnieć tuż po awaryjnym lądowaniu na drzewie (czyli raczej w
sporym stresie).

Dlatego doradzałem wpisanie sobie numeru alarmowego i zabranie linki
transportowej i pętli do założenia asekuracji w oczekiwaniu na pomoc a
nie świrowanie pawiana bez odpowiedniej wiedzy i praktyki
Zjazdów na półwyblince nie doradzałbym nawet mniej doświadczonym
wspinaczom bez asekuracji na drugiej linie, a co dopiero komuś co
kompletnie nie ma o tym pojęcia...

akurat nauka zjazdu na linie z użyciem pólwyblinki jest podstawowym
elemetem kursu wspinaczkowego więc twoje dorady dla mniej
doświadczonych wspinaczy raczej są nie trafione.

Dla mnie to tak jak doradzać

nielatającemu pożyczenie glajta i pokręcenie spirali...

hmmm i właśnie to robisz... tylko podając jeszcze zły przepis na ową
spiralę

często mam pod opieką ludzi świeżo po kursie, obserwuję jak
popełniają elementarne błędy na co dzień. Myślę że wiem o czym piszę.

 Do puki zarządzasz własną dupą to mnie nie obchodzi, ale jak już
zaczynasz doradzać innym...to lepiej się doucz albo przestań opiekować
mniej doświadczonymi

I jeszcze raz dodam, że obydwie metody, wasza i moja do opanowania
tylko pod okiem kogoś doświadczonego.

Tylko tu się zgadzamy... ale lepiej żeby to był instruktor alpinizmu a
nie robotnik wysokościowy choćby ze 100 letnim stażem.
pozdro Piotr

Jeśli zjazd ma być na dwóch żyłach i asekurowany prusikiem to zgadzam
się z Tobą że to też bezpieczna metoda, ALE nie napisałeś o tym
wcześniej. Pisałeś tylko o zjeździe na półwyblince, doradzając komuś
zielonemu w temacie więc wnioski same się nasuwały. Nie mam ani czasu,
ani tym bardziej ochoty się tutaj z Tobą kłócić, ani odpowadać na
twoje zaczepki. Mam wyrobione zdanie na temat wspinaczy i ich wiedzy
praktycznej przy pracach wysokościowych, ale zachowam je dla siebie.
Nie bez powodu są takie organizacje jak IRATA, OTDL, FAP. To nie są
klony PZA, tylko organizacje które powstały na skutek zapotrzebowania
dostrzegając róznice w szkoleniach dla wspinaczy, treeworkerów i
techników dostępu linowego...

pozdrawiam

Nie chodzi mi absolutnie o to żeby się z Tobą kłócić czy Cię obrażać.
Chodzi mi tylko o wyjaśnienie że POLECANA przez Ciebie metoda jest
błędna i niebezbieczna!!! Gdybyś ukończył jakikolwiek kurs czy IRATA
czy wspinaczkowy to wiedział byś, że każdy zjazd na jakimkolwiek
przyrządzie zjazdowym musi być zabezpieczony węzłem bądź przyrządem
zaciskowym i nie odczytał byś błędnie mojego posta.
Zauważ jeszcze, że wprowadzaniem standardów IRATA do Polski zajmuje
się Mariusz Gołkowski... instruktor PZA techniki dostępu linowego
wywodzą się z alpinizmu i tego faktu nie zmienisz. a że szkolenia do
prac na wysokości muszą się różnić od wspinaczkowych to oczywiste.
Niestety w Polsce 70% robotników wysokościowych nie przeszła nigdy
żadnych szkoleń. Z pracownikami wysokościowymi nie mającymi
doświadczenia górskiego jest analogicznie jak z pilotami PPG bez
doświadczenia PG. Jedni i drudzy w dużej mierze są bez żadnych
szkoleń. Oczywiście i w jednym i drugim przypadku bywają wyjątki.
Musisz się chyba tu ze mną zgodzić. Nawet 10 letnie doświadczenie bez
wcześniejszego porządnego szkolenia które da Ci podstawy nie uratuje
Cię przed błędami które będziesz przez całe lata popełniał nie mając o
tym świadomości.
pozdrawiam




Piotr Domański

Posted: 8 Sty 2010 09:39:28




Chrząszczu ma rację  spinasz 2 karabole  8 i w dół .

Ta 8 to zbędny gadżet, półwyblinka działa dokładnie tak samo. Jak już
stosować jakiś przyrząd zjazdowy to lepiej kubek lub reverso
przynajmniej lin nie skręca.

Prosta i łatwa sprawa

Pod warunkiem, że się to przećwiczy i to wiele razy pod okiem kogoś
kto ma o tym pojęcie. Widziałem wiele razy ludzi, którzy robili swój
pierwszy zjazd w życiu i w połączeniu ze strachem ta z pozoru "prosta
i łatwa spawa" nastręczała wiele trudności.




Kuba P.

Posted: 8 Sty 2010 19:00:00




Ja też uważam że zjazd z drzewa "z gałęzi na prusiku" to głupi pomysł

naprawdę lepiej nic nie robić niż zrobić i zostać na drzewie
( chociażby przypiąć się do drzewa 1 pętlą do uprzęży, w której
lecieliśmy.

osobiście polecam półwyblinke, oczywiście wymaga to przygotowania
praktycznego.

pozdrawiam i życzę delikatnych "przydrzewień"

Kuba Poburka







Kuba P.

Posted: 8 Sty 2010 19:03:18




jak ktoś nie pamieta jak zrobić półwyblinke można sobie do zestawu
ratunkowego dołożyć schemacik jak to zrobić




Andrzej D.

Posted: 9 Sty 2010 06:40:31



Można też liczyć na pomoc komina :)
http://btf.prz.edu.pl/index.php?akcja=wyjazdy&wyjazdy=watek&id=106





. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Sport - rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa.
Od zwykłej rekreacji sport różni się tym, że uprawianie go jest związane z przestrzeganiem szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie, jednak praktycznie granica między sportem i rekreacją jest dosyć płynna. Taka jest definicja sportu na Wiki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Sport.

A czym sport jest dla Ciebie ?


© 2001-2014 Polityka Prywatności / Cookies }{ dowcipy opisy gg transport yemin
BLC4u Ingles - traveligo - Gry dla dzieci - Kołobrzeg - majówka nad morzem - turcja wycieczki - ares